Aliancki desant całkowicie zaskoczył Niemców. Dlaczego amerykański generał zmarnował szansę na zajęcie Rzymu?

Strona główna » II wojna światowa » Aliancki desant całkowicie zaskoczył Niemców. Dlaczego amerykański generał zmarnował szansę na zajęcie Rzymu?

22 stycznia 1944 roku alianckie wojska przeprowadziły desant pod Anzio. Celem operacji „Shingle” było otwarcie drogi do Rzymu, dzięki ominięciu zaciekle bronionej linii Gustawa. Atak całkowicie zaskoczył Niemców i żołnierze dowodzeni przez generała Johna Lucasa bez problemu zajęli przyczółek na plaży. Szansa na błyskotliwy sukces została jednak całkowicie zmarnowana. Zamiast szybkiego marszu na włoską stolicę operacja zamieniła się w wielomiesięczne walki pozycyjne. O tym dlaczego Lucas nie wykorzystał nadarzającej się okazji pisze James Holland na kartach książki Monte Cassino 1944. Pięć miesięcy piekła we Włoszech.

Gdy tylko [dowódca niemieckiej 10. Armii Heinrich] von Vietinghoff dowiedział się o Anzio, zalecił właśnie to, na co liczyli alianci, czyli odwrót. Nie on jeden.


Reklama


Stanowcza postawa Kesselringa

Generał pułkownik Eberhard von Mackensen, dowódca A 14 z kwaterą główną w Weronie w północnych Włoszech, był tego samego zdania i uważał, że wojska niemieckie we Włoszech można ocalić tylko w jeden sposób, to znaczy wycofać A 10 na północ.

Pozostawało mocno wątpliwe, czy dalsza obrona na południe od Rzymu ma jakikolwiek sens militarny, a dzielenie dywizji frontowych i wykrwawianie ich po kawałku, aż pozostawało w nich 20 procent lub mniej żołnierzy zdolnych do walki, nie wydawało się najrozsądniejszym sposobem gospodarowania zasobami ludzkimi.

Brytyjska piechota i czołgi pod Anzio na zdjęciu wykonanym 22 stycznia 1944 roku (domena publiczna).
Brytyjska piechota i czołgi pod Anzio na zdjęciu wykonanym 22 stycznia 1944 roku (domena publiczna).

Nikt jednak nie wątpił w niezwykłą zdolność [Naczelnego Dowódcy Grupy Armii „C” feldmarszałka Alberta] Kesselringa do jasnego myślenia i zdecydowanego działania w chwili głębokiego kryzysu, takiego jak ten, w którym znalazły się teraz jego wojska. Ale Kesselring o odwrocie nie chciał słyszeć mimo protestów dwóch dowódców armii.

22 stycznia obudzono Kesselringa wcześnie, a on natychmiast uruchomił „Wariant Richard”, przygotowany zawczasu plan działania na wypadek, gdyby alianci wylądowali na południe od Rzymu. Były inne plany dla innych lądowań na północ od Rzymu i gdzie indziej, ale wiadomość o lądowaniach dotarła do niego za pośrednictwem kaprala z niewielkiego oddziału niemieckich wojsk kolejowych stacjonujących w Anzio.

Kapral natychmiast wsiadł na motocykl i popędził szukać jakiegokolwiek niemieckiego garnizonu, a pierwszym żołnierzem, jakiego spotkał, był młody oficer z 200. Pułku Grenadierów Pancernych w drodze do swojej jednostki. Porucznik przekazał wiadomość niemieckiemu dowódcy w Albano Laziale, który zatelefonował do Rzymu, a później na Monte Soratte.

Jakimi siłami dysponowali Niemcy?

W promieniu wielu kilometrów od Anzio i Nettuno nie było żadnego dowództwa szczebla taktycznego. Ubrawszy się szybko, Kesselring pospieszył do wielkiego pokoju odpraw, w którym spotkał się ze swoim szefem sztabu, generałem Siegfriedem Westphalem. Pomieszczenie było wydrążone w zboczu Monte Soratte, długiej góry o ząbkowatym grzbiecie, która wyrastała z doliny Tybru na północ od Rzymu, i stanowiło część rozległego kompleksu bunkrów wybudowanych przez Włochów w drugiej połowie lat trzydziestych.


Reklama


Kiedy Kesselring, Westphal i oficerowie sztabowi z zaczerwienionymi oczami pochylili się nad mapą, feldmarszałek powiedział: „Mamy problem”. Po czym dodał: „Ale nie jest on nieprzezwyciężony”. Westphal oceniał, że w całym rejonie wokół Anzio jest może 800 niemieckich żołnierzy. Kesselring uważał, że ich pierwszym zadaniem powinno być zablokowanie wszystkich dróg do Rzymu i ściągnięcie tylu żołnierzy, ilu się tylko da, aby jak najszybciej zamknąć aliancki przyczółek.

Generał Max Ritter von Pohl, dowódca obrony powietrznej Rzymu, otrzymał rozkaz przesunięcia wszystkich swoich jednostek artylerii przeciwlotniczej na łatwiejsze do obrony pozycje na wzgórzach na południe od miasta, natomiast 4. Dywizja Spadochronowa, wciąż stacjonująca na północ od Rzymu, chociaż I Korpus Spadochronowy ruszył na południe, też miała niezwłocznie skierować się w tamten rejon.

Tekst stanowi fragment książki James Holland Monte Cassino 1944. Pięć miesięcy piekła we Włoszech (Wydawnictwo Literackie 2026).
Tekst stanowi fragment książki Jamesa Hollanda pt. Monte Cassino 1944. Pięć miesięcy piekła we Włoszech (Wydawnictwo Literackie 2026).

Skłonność Kesselringa do rzucania w bój swoich sił po kawałku tym razem działała na jego korzyść, ponieważ rozproszone Kampfgruppen — grupy bojowe — z dywizji walczących teraz na froncie nad Garigliano znajdowały się względnie blisko; np. jedna taka grupa wydzielona z 29. Dywizji Grenadierów Pancernych stacjonowała w Velletri, zaledwie 30 kilometrów od Anzio i na wyciągnięcie ręki od Colli Laziali, głównego celu aliantów.

Kesselring postanowił też zmienić rozkazy dla I Korpusu Spadochronowego, wciąż zdążającego w kierunku doliny Ausente, i poinstruował generała Alfreda Schlemma, aby zawrócił, możliwie jak najszybciej dotarł w rejon Anzio i objął dowództwo.


Reklama


Rozkazy z Wilczego Szańca

Około godziny 6.00 zatelefonowano też do kwatery głównej Hitlera w Wilczym Szańcu. Jak należało oczekiwać, Führer natychmiast zarządził zmasowany kontratak i w tym celu rozkazał skierować do Włoch znaczne posiłki. A 10, wciąż bazująca na północy, nominalnie podlegała OKW, ale teraz przekazano ją Kesselringowi; von Mackensen niezbyt lubił feldmarszałka i m.in. dlatego właśnie sarkał, że posyła się go na południe. Jednej dywizji piechoty rozkazano natychmiast wyruszyć z Francji na południe od Rzymu.

Z Bałkanów ściągnięto 114. Dywizję Strzelców, trzy samodzielne pułki też skierowano na południe, z kolei nowym oraz liżącym rany dywizjom we Włoszech również kazano się zbierać i ruszać w rejon Anzio. Była wśród nich 65. Dywizja Piechoty, która została zniszczona nad Sangro, ale natychmiast odtworzona dzięki uzupełnieniom w postaci Osttruppen, starców i nastolatków, kolejna dywizja piechoty i sformowana niedawno 16. Dywizja Grenadierów Pancernych SS.

Feldmarszałek Albert Kesselring (domena publiczna).
Feldmarszałek Albert Kesselring (domena publiczna).

Kesselring rozkazał również wojskom walczącym nad Garigliano przerwać natarcie i przejść do defensywy, przyjąwszy założenie, że chociaż nie zdołały one wyprzeć Brytyjczyków z powrotem za rzekę, to po czterech dniach ciężkich walk jest mało prawdopodobne, aby nieprzyjaciel przebił się do doliny Liri. W efekcie wytworzył się impas, a w przekonaniu Kesselringa to na razie wystarczało.

Wreszcie, uznawszy, że sytuacja na froncie adriatyckim też jest dosyć stabilna, wycofał z tamtego odcinka 26. Dywizję Pancerną i kilka jednostek z 1. Dywizji Spadochronowej, a parę kilka batalionów z Dywizji „Hermann Göring” oraz 3. Dywizję Grenadierów Pancernych i 71. Dywizję Piechoty z A 10. Von Vietinghoff nie był zadowolony, lecz Kesselring pozostał głuchy na jego zastrzeżenia.


Reklama


Imponująca szybkość działania Niemców

Wszystkie te rozkazy zostały wydane wczesnym popołudniem tego pierwszego dnia. Przy osobistym poparciu Hitlera Kesselring zgromadził ogromne siły, znacznie większe niż korpus Lucasa. Już około południa pierwsze pododdziały z 29. Dywizji Grenadierów Pancernych zaczęły zajmować pozycje na kilku drogach prowadzących z przyczółka. (…)

Szybkość niemieckiej reakcji na aliancką inwazję była wedle wszelkich kryteriów wprost imponująca. Wszystko, co było pod ręką — kompanie zapasowe, pojedyncze bataliony, jednostki artylerii — wysyłano w pośpiechu na zagrożony odcinek i do zmroku pierwszego dnia aliancki przyczółek otoczyło luźnym pierścieniem co najmniej 20 tysięcy niemieckich żołnierzy, którzy zajęli węzłowe punkty, w tym miasta takie jak Cisterna i wzorcowe nowe miasto Mussoliniego, Aprilia, po obu stronach Via Anziate. Na pozycjach w Colli Laziali i Colli Albani ustawiono działa. Generał Schlemm założył swoją kwaterę główną i dowodził obroną, dopóki nie przybył von Mackensen, aby go zastąpić.

Niemieccy spadochroniarze w trakcie walk pod Anzio (domena publiczna).
Niemieccy spadochroniarze w trakcie walk pod Anzio (domena publiczna).

Na nowy front docierały już wysunięte jednostki nie tylko z 4. Dywizji Spadochronowej, lecz również z 3. Dywizji Grenadierów Pancernych, Dywizji HG i 29. Dywizji Grenadierów Pancernych.

Alianckie przygotowania na kontratak

Tymczasem alianci pracowicie wyładowywali zaopatrzenie, by umocnić przyczółek i przygotować się na kontratak, który w przekonaniu Lucasa i jego podkomendnych musiał nieuchronnie nastąpić.


Reklama


Amerykańskie patrole wypuszczały się w kierunku Littorii na wschodzie i Cisterny, największego miasta w tym rejonie, które leżało 20 kilometrów na północny wschód, a patrol zwiadowczy ruszył też do Velletri, położonego 30 kilometrów dalej na północ u podnóża Colli Albani. Żaden z tych patroli nie dotarł do wyznaczonego miejsca; pomiędzy Cisterną a Littorią oddział zwiadowczy z 3. Dywizji natknął się na Niemców i dostał się do niewoli. Inne patrole utknęły po drodze; najwyraźniej Velletri leżało zbyt daleko jak na pierwszy dzień inwazji.

Tymczasem Brytyjczycy posuwali się na północ przez niezamieszkany w większości i płaski teren po obu stronach Via Anziate i przez gęsty las, Bosco di Padiglione, aż natknęli się na wielki betonowy wiadukt przerzucony nad szosą i linią kolejową, która biegła obok, w rejonie oznaczonym na mapach jako „Campo di Carne” — „pole mięsa”. Ta nazwa dziwnie pasowała do obszaru, który wydawał się niesamowicie pusty, dziki i porzucony, mało zachęcający. (…)

Alianci uchwycili mało zwarty odcinek wybrzeża, określany jako Linia Przyczółka, sięgający kilkanaście kilometrów w głąb lądu. Amerykańska, wschodnia część opierała się o Kanał Mussoliniego. Lucas nazwał ten szlak wodny „podstawową pułapką na czołgi”. W ciągu pierwszej doby wojska niemieckie przebyły ponad 100 kilometrów, prawie dziesięć razy więcej, niż alianci posunęli się naprzód od Anzio.

Nie zajęto wzgórz

Ani Lucas, ani nikt inny nie zarządził zmasowanego natarcia na wzgórza, wysyłano tylko patrole, i tak miało być przez kilka następnych dni. Żołnierze alianccy umacniali za to przyczółek, zawzięcie szykując okopy wokół pozycji obronnych, natomiast Amerykanie ustanowili wyraźnie wytyczony perymetr wzdłuż dwóch odcinków Kanału Mussoliniego i przygotowywali się na długotrwałe działania o charakterze raczej defensywnym.

Generał John Lucas (domena publiczna).
Generał John Lucas (domena publiczna).

Clark rozkazał szybko sprowadzić posiłki i 24 stycznia zjawiły się trzy pierwsze pułki z 45. Dywizji „Thunderbird”, a w ślad za nimi reszta dywizji, jak również większa część 1. Dywizji Pancernej. Mimo wszystkich obaw Clarka i Lucasa, dotyczących zwłaszcza lądowania w niedostatecznej sile, operacja „Shingle” zawsze miała być czymś więcej niż atakiem tylko dwóch dywizji i w następnych dniach VI Korpus został znacznie wzmocniony.

Do aliantów docierały niepełne informacje o niemieckich zamiarach; spodziewano się kontrataku, a Lucas chciał mieć przede wszystkim pewność, że bez względu na to, gdzie ten cios spadnie i jakie siły zdołają zgromadzić Niemcy, jego korpus nie zostanie zepchnięty z powrotem do morza. Ale w tym momencie pod Anzio dotarły tylko lekkie siły nieprzyjacielskie. Zdecydowane uderzenie na wzgórza nadal było możliwe. (…)


Reklama


Patton wykorzystałby sytuację

Generał Lucas w tym czasie stale przebywał na brzegu i ulokował się we włoskich koszarach w Nettuno. Zdawał sobie sprawę z tego, że powinien przeć do przodu, i rozkazał Truscottowi „ruszać na Cisternę”, co 3. Dywizja wprawdzie zrobiła, lecz nadal nie zajęła miasta. Brytyjczycy również posuwali się na północ. „Muszę iść naprzód — zanotował 24 stycznia Lucas — jeśli mój pierwszy sukces ma być cokolwiek wart”.

Miał całkowitą rację, ale było też jasne, że pod pojęciem „iść naprzód” niekoniecznie rozumiał to samo, co Alexander czy nawet Clark. W słowniku wojskowym istniała zasadnicza różnica pomiędzy „iść naprzód” a „dojść do” i sam Lucas był w pełni świadom tego rozróżnienia, kiedy 12 stycznia otrzymał od Clarka pisemne rozkazy dotyczące „Shingle”.

Alianckie pozycje pod Anzio na przełomie stycznia i lutego 1944 roku (domena publiczna).
Alianckie pozycje pod Anzio na przełomie stycznia i lutego 1944 roku (domena publiczna).

Pod nagłówkiem „M i s j a ” przeczytał: „a) uchwycić i umocnić przyczółek w pobliżu Anzio” i „b) nacierać na C o l l i  L a z i a l i”. Lucas uznał, że „nacierać na” oznacza „posuwać się w kierunku”, co nie było równoznaczne z rozkazem, aby jak najszybciej uderzyć i zająć wyznaczony cel. Bądź co bądź, taka myśl przewodnia przyświecała operacji „Shingle”: że dzięki temu i zaszczepieniu Niemcom błędnego przekonania, że zarówno Rzym, jak i obszar tyłowy A 10 są zagrożone, skłoni się ich do wycofania się z Linii Gustawa.

Pisemne rozkazy dla Lucasa zostały jednak wydane dziesięć dni przed rozpoczęciem „Shingle”, a wówczas nikt nie wiedział, ilu nieprzyjacielskich żołnierzy może stacjonować w tym rejonie. Rozkazy musiały się opierać na wiedzy dostępnej w momencie ich pisania i dlatego właśnie 12 stycznia nacisk został położony słusznie na uchwycenie plaż i portów oraz umocnienie przyczółka.

Tymczasem lądowania przebiegły niemal całkowicie zgodnie z planem, co dało Lucasowi sposobność, aby przejąć inicjatywę i rzeczywiście ruszyć naprzód. Trudno sobie wyobrazić, żeby dowódcy tacy jak Rommel czy Patton po osiągnięciu pełnego zaskoczenia taktycznego przez 48 godzin od lądowania wysyłali tylko małe i ostrożne patrole zwiadowcze.

Źródło

Tekst stanowi fragment książki Jamesa Hollanda pt. Monte Cassino 1944. Pięć miesięcy piekła we Włoszech (Wydawnictwo Literackie 2026). Przekład: Maciej Antosiewicz.

Pięć miesięcy piekła we Włoszech


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka to Życie w chłopskiej chacie (2024). Strona autora: KamilJanicki.pl.

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.