Arcykról Irlandii nie docenił przeciwnika. Zaprzepaścił ostatnią szansę na pozbycie się Anglików z Zielonej Wyspy

Strona główna » Średniowiecze » Arcykról Irlandii nie docenił przeciwnika. Zaprzepaścił ostatnią szansę na pozbycie się Anglików z Zielonej Wyspy

W 1171 roku ostatni arcykról Irlandii Ruaidrí Ua Conchobair (Rodryg) stanął przed szansą pokonania anglo-normańskich sił, które najechały Zieloną Wyspę. Armia monarchy otoczyła bowiem w Dublinie przywódców wrogich wojsk. Zwycięstwo wydawało się niemal pewne. Władca nie docenił jednak przeciwnika.

Anglo-normański najazd na Irlandię rozpoczął się w 1169 roku (o tym jak wyglądały jego pierwsze miesiące przeczytacie w innym naszym tekście). Na czele wojsk inwazyjnych stanęli Ryszard de Clare zwany „Strongbow”, Robert FitzStephen oraz Raymond „le Gros” FitzGerald.


Reklama


Ostatni wikiński król Dublina

To właśnie siły tego ostatniego zajęły w 1170 roku Dublin. Z miasta zdołał jednak uciec jego wikińsko-gaelicki król Haskulfem, który udał się do swych pobratymców zamieszkujących Hebrydy i Orkady. Jak czytamy w książce Cezarego Namirskiego pt. Dysert O’Dea 1318. Gaelicki trumf nad Normanami po kilku miesiącach „w kierunku Dublina popłynęła flota obsadzona przez dublińskich ostmen, norweskich zbrojnych jarla Orkadów oraz Skandynawów z Hebrydów”.

Potomkowie wikingów zaatakowali miasto, w wyniku czego wywiązała się zażarta walka – według Kronik Czterech Mistrzów „wielu zostało zabitych po obu stronach, zarówno saskich rycerzy, jak i cudzoziemców z Áth Cliath [Dublina]”. Ostatecznie szturm zakończył się niepowodzeniem, a Haskulf został pojmany i stracony – był on ostatnim niezależnym władcą Dublina.

Figura szachowa z XII wieku przedstawiająca rycerza (Nachosan/CC BY-SA 3.0).
Figura szachowa z XII wieku przedstawiająca rycerza (Nachosan/CC BY-SA 3.0).

Rodryg przystępuje do oblężenia

Był to jednak dopiero początek problemów anglo-normańskiej załogi Dublina. Sytuację bacznie obserwował bowiem arcykról Irlandii Ruaidrí Ua Conchobair (Rodryg). Monarcha doskonale zdawał sobie sprawę z zagrożenia jakie wynikało ze stałej bytności najeźdźców w mieście.

Rodryg zebrał silną armię, w skład której weszły gaelickie wojska z północy Zielonej Wyspy oraz posiłki nadesłane przez skandynawskiego władcę Hebrydów, Godreda Olafssona. Wikinga przekonała nie tylko obietnica sowitej zapłaty, ale również dbałość o własne interesy.


Reklama


Zgodnie z tym, co zapisano w powstałej pod koniec XII wieku Expugnatio Hibernica Skandynawowie „obawiając się, że sukces Anglików zagrozi ich własnej niezależności, nie tracąc czasu popłynęli z korzystnym wiatrem ze wschodu na 30 okrętach pełnych ludzi wyćwiczonych w wojnie”.

Dowodzący obroną Ryszard de Clare znalazł się w potrzasku. Od strony lądu miasto otaczały siły Rodryga na morzu zaś królowały łodzie wikingów, odcinając Dublin od wszelkiego zaopatrzenia. W tej sytuacji „przed Irlandczykami otwierała się realna szansa na wyparcie najeźdźców z Zielonej Wyspy”.

Tekst stanowi fragment książki Cezarego Namirskiego pt. Dysert O'Dea 1318. Gaelicki trumf nad Normanami (Prześwity 2026).
Artykuł powstał w oparciu o książkę Cezarego Namirskiego pt. Dysert O’Dea 1318. Gaelicki trumf nad Normanami (Prześwity 2026).

Postawiony pod ścianą „Strongbow” musiał szybko działać, w mieście zaczynało bowiem brakować żywności. Początkowo próbował negocjować z arcykrólem, ale warunki jakie ten postawił były dla Anglo-Normanów nie do przyjęcia.

Niespodziewany wypad za mury

Dlatego zapadła decyzja o przeprowadzeniu niespodziewanego wypadu poza mury. Szczupłe anglo-normańskie siły zostały podzielone na trzy oddziały liczące odpowiednio 20, 30 i 40 ludzi. Dodatkowo zostali oni wsparci nieznaną liczbą uzbrojonych dublińczyków oraz kawalerzystów. Jak pisze autor  Dysert O’Dea 1318:


Reklama


Oblężeni wybrali dogodny moment – atakując wrogi obóz, zaskoczyli armię arcykróla, która poniosła duże straty (choć przesadzona jest zapewne liczba 1500 poległych, którą podaje autor Pieśni Dermota i earla, podobnie jak rzekoma strata zaledwie jednego rannego po stronie angielskiej), a jej znaczna część pierzchła.

Co szczególnie istotne, plądrując obóz, Anglicy zdobyli tak potrzebne im zaopatrzenie. Po tej niespodziewanej porażce Rodryg odstąpił od oblężenia Dublina.

Płaskorzeźba z opactwa Cong przedstawiająca arcykróla Rodryga (ClintMalpaso/domena publiczna).
Płaskorzeźba z opactwa Cong przedstawiająca arcykróla Rodryga (ClintMalpaso/domena publiczna).

Zmarnowana szansa

Lekceważąc przeciwnika arcykról popełnił fatalny błąd, którego już nie dało się naprawić. Zdobycie Dublina było bowiem „ostatnią szansą na pozbycie się Anglo-Normanów z Irlandii”.

Walki ze zmiennym szczęściem trwały kolejne cztery lata. Ostatecznie w październiku 1175 roku podpisano traktat windsorski, który podzielił Zieloną Wyspę. Sam Rodryg co prawda zachował swój tytuł, ale musiał złożyć hołd Henrykowi II i został zobowiązany do płacenia daniny.

Historia jednej z najważniejszy bitew w dziejach Irlandii

Autor
Rafał Kuzak

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka to Życie w chłopskiej chacie (2024). Strona autora: KamilJanicki.pl.

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.