Stanisław Staszic pisząc o aparycji polskich włościan u schyłku istnienia Rzeczpospolitej Obojga Narodu stwierdzał z goryczą, że były to postacie „wyschłe, znędzniałe, obrosłe, zakopciałe”. Taki obraz mieszkańców ówczesnej wsi znajduje potwierdzenie również w innych relacjach. Oto jak 250 lat temu wyglądali chłopi pańszczyźniani.
Wiek XVIII to apogeum wyzysku pańszczyźnianego nad Wisłą. Niszczycielskie wojny drugiej połowy XVII i początków kolejnego stulecia doprowadziły do znacznego zubożenia szlachty. To z kolei przekładało się na coraz to większe obciążenia spoczywające na barkach chłopów.
Reklama
Chłopi „gniją w brudzie i nędzy”
W latach poprzedzających rozbiory los mieszkańców wsi prezentował się wprost tragicznie. Odbijało się to również na ich wyglądzie. Dobitnie świadczą o tym relacje naocznych świadków.
Pewien przybysz ze Śląska pisał z odrazą, że polscy włościanie mają „mizerne i plugawe twarze, tępe fizjonomie”. Do tego dochodziły „smród, łachmany i robactwo”. Równie niekorzystny obraz tego, jak wyglądał los polskich chłopów pańszczyźnianych pozostawił autor francuskiej broszury wydanej zaledwie trzy lata po pierwszym rozbiorze.

Stwierdzał on, że włościanie „których liczbę do sześciu milionów rachują, zwani chłopami, stanowili przed podziałem 2/3 narodu”. Dalej zaś dodawał, że polscy wieśniacy „mało się różniąc od bydła, nie mają żadnej własności, żyją z dnia na dzień, gniją w brudzie i nędzy”.
Dla braku światła i środków do życia, połowa ich potomstwa przepada, któraby ludność powiększyła, a w końcu i oni sami giną z głodu, gdy przyjdzie jeden rok nieurodzaju. Trzeba przyznać, że jakikolwiek los spotka Polskę, stan ich pogorszyć się nie może.
Reklama
Pusta i smutna okolica
Także – przytaczana przez Aleksandra Świętochowskiego w Historii chłopów polskich – relacja Williama Coxe’a nie pozostawia złudzeń o tym, jak prezentowali się polscy włościanie drugiej połowy XVIII wieku.
Angielski podróżnik i historyk zjeździł pół Europy. W trakcie swych licznych wojaży trafił także nad Wisłę. Opis, który wyszedł spod jego pióra uchodzi za wyjątkowo wartościowy, ponieważ trudno zarzucać mu stronniczość.

Coxe przedstawiał to, co zobaczył i nie miał żadnego interesu w koloryzowaniu polskiej rzeczywistości. Dodatkowo potrafił odnieść wygląd polskich chłopów do tego, jak prezentowali się włościanie w innych rejonach kontynentu. Pisał:
Nigdy nie mógłbym wystawić sobie w myśli okolic tak smutnych i pustych. (…) Przez 258 mil spotkaliśmy tylko 2 powozy i 12 wozów (…) Widok nędznych wsi zgadzał się zupełnie z mizerną okolicą, która je otacza.
Reklama
Polska wieś oczami angielskiego podróżnika
Brytyjczyk relacjonował wrażenia ze spotkań z mieszkańcami zapadłych wiosek, przez które przejeżdżał w drodze z Krakowa do Warszawy. W pierwszej kolejności w oczy rzuciła mu się plaga żebractwa:
Wieśniacy w tym kraju są biedniejsi i posępniejsi, niż w innych, które zwiedziliśmy. Gdziekolwiek zatrzymaliśmy się, przybiegli do nas gromadami żebracy i prosili o jałmużnę z najpodlejszym natręctwem.

W porównaniu z chłopami szwajcarskimi, którzy są grzeczni, ale również wymagają grzeczności, polscy są niewolniczo uniżeni: kłaniają się do ziemi zdjąwszy kapelusz, trzymają go w ręku dopóty, póki im człowiek nie zejdzie z oczu.
Coxe nie miał również nic dobrego do powiedzenia o wyglądzie zewnętrznym napotkanych ludzi:
Reklama
Chłop polski ma wygląd dziki, spaloną, ciemną, prawie czarną twarz, chude policzki, zapadnięte oczy, wzrost niski; porusza się wolno, ogólna apatia czyni go niezdolnym do odczucia zarówno wielkiej radości, jak cierpienia.
Zimą w prostym kożuchu, latem w koszuli i spodniach ze zgrzebnego płótna, boso, wlecze się leniwie za swoim chudym, kudłatym koniem, ciągnącym sochę, którą rozdziera zachwaszczoną rolę, ażeby z niej zebrać zapas na zimę, niewystarczający mu na wyżywienie rodziny i dobytku.

Chłopi bardziej podobni do „zwierza, niźli do człowieka”
O tym, że powyższe komentarze wcale nie odbiegały od rzeczywistości świadczą także słowa Stanisława Staszica. W Przestrogach słynny oświeceniowy działacz i katolicki ksiądz w jednej osobie z goryczą pisał:
Pięć części narodu polskiego stoi przed mymi oczyma. Widzę miliony stworzeń, z których jedne wpół nago chodzą, drugie skórą albo ostrą siermięgą okryte; wszystkie wyschłe, znędzniałe, obrosłe, zakopciałe; mając oczy głęboko w głowie zapadłe, dychawicznemi piersiami i bezustannie robią.
Reklama
Posępne, zadurzałe i głupie, mało czują i mało myślą — to ich największą szczęśliwością. Ledwie w nich dostrzec można duszę rozumną. Ich zwierzchnia postać z pierwszego wejrzenia więcej podobieństwa okazuje do zwierza, niźli do człowieka.
Właśnie tak ledwie 250 lat temu prezentowali się przodkowie większości z nas. Z ich zachowaniem i wyglądem współgrały również warunki, w jakich bytowali. Przedstawiały się one wprost tragicznie.

Stanisław Staszic bił na alarm, że mieszkaniem chłopów były „lochy, czyli trochę nad ziemią wzniesione szałasy”.
Słońce tam nie ma przystępu, są tylko zapchane smrodem i tym dobrotliwym dymem, który, aby podobno mniej na swoją nędzę patrzyli, zbawia ich światła; aby mniej cierpieli, w dzień i w nocy dusząc, ukraca ich życie mizerne, a najwięcej w niemowlęcym wieku zabija.
W tej smrodu i dymu ciemnicy dzienną pracą strudzony gospodarz na zgniłym spoczywa barłogu: obok niego śpi mała a naga dziatwa na tern samem legowisku, na którym krowa z cielęciem stoi i świnia z prosiętami leży.
Bibliografia
- Kamil Janicki, Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wydawnictwo Poznańskie 2021.
- Jan Ignacy Kraszewski, Polska w czasie trzech rozbiorów 1772-1799, T. II, 1788-1791, Gebethner i Wolff.
- Stanisław Staszic, Przestrogi dla Polski, Greg 2009.
- Aleksander Świętochowski, Historia chłopów polskich, Wydawnictwo Polskie R. Wagnera 1939.







