CIA obaliła demokratycznie wybranego premiera Iranu. Gra toczyła się o miliardowe zyski z wydobycia ropy

Strona główna » Historia najnowsza » CIA obaliła demokratycznie wybranego premiera Iranu. Gra toczyła się o miliardowe zyski z wydobycia ropy

Mohammad Mosaddegh został premierem Iranu w lipcu 1952 roku. Jeszcze jako lider opozycji doprowadził do przegłosowania w parlamencie nacjonalizacji pól naftowych, które dotychczas znajdowały się pod kontrolą Brytyjczyków. Następnie dążył do ograniczenia władzy szacha. Jego działania cieszyły się dużym poparciem wśród społeczeństwa. Ostatecznie doprowadziły jednak do puczu zorganizowanego przez CIA. O tym jak wyglądał przewrót pisze Scott Anderson w książce Upadek króla królów.

Pod koniec lat 40. XX wieku brytyjski monopol na wydobycie irańskiej ropy stawał się coraz większym problemem politycznym. Irańscy narodowcy domagali się zmian w groteskowo niekorzystnych warunkach umowy, która nawet po renegocjacji na początku lat 30. zapewniała królestwu udział w zaledwie 20 procentach zysku.


Reklama


Ogromne zyski Brytyjczyków

W praktyce sytuacja była znacznie gorsza. Rząd brytyjski i spółka Anglo-Iranian Oil Company (AIOC) bawiły się z Irańczykami w kotka i myszkę, wzajemnie przerzucając się odpowiedzialnością, podczas gdy rząd Iranu nie mógł na mocy umowy nawet sprawdzić ksiąg rachunkowych.

Rezultatem było czyste złodziejstwo: przykładowo z miliarda dolarów zysku z eksploatacji irańskich złóż w 1950 roku Londyn i AIOC zgarnęły razem 92 procent, podczas gdy do Teheranu trafiło marne 80 milionów.

Rafineria należąca do Anglo-Iranian Oil Company na zdjęciu wykonanym w 1941 roku (Geoffrey Keating/domena publiczna).
Rafineria należąca do Anglo-Iranian Oil Company na zdjęciu wykonanym w 1941 roku (Geoffrey Keating/domena publiczna).

W nawoływaniach do zmian przodował leciwy przywódca parlamentarnej opozycji narodowej o imieniu Mohammad Mosaddegh. Był on cierniem w boku zarówno ojca, jak i syna z rodu Pahlawich już od lat 20. XX wieku.

Teraz uzdolniony mówca wspinał się na wyżyny popularności dzięki zdecydowanej postawie wobec monopolu naftowego. Przy nieustępliwości Brytyjczyków w kwestii renegocjacji warunków koncesji Mosaddegh zaczął wzywać do całkowitej nacjonalizacji pól naftowych.

Trzydziestoletni ledwie szachinszach znajdował się tym samym w coraz trudniejszym położeniu. Monarcha także opowiadał się za zrewidowaniem warunków funkcjonowania AIOC, ale był przeciwny nacjonalizacji z obawy przed spodziewanymi konsekwencjami takiej decyzji na arenie międzynarodowej.

Nacjonalizacja irańskich złóż ropy

Wobec tego próbował grać na dwa fronty, publicznie udzielając umiarkowanego poparcia idei nacjonalizacji, a prywatnie zapewniając Brytyjczyków, że faktycznie do tego nie dopuści. Fortel nie działał zbyt długo. Przy nieustannym przeciąganiu sprawy przez Brytyjczyków i po zamachu na premiera Iranu w marcu 1951 roku Mosaddegh stanął za mównicą w parlamencie, by zażądać natychmiastowego głosowania nad nacjonalizacją.


Reklama


Mimo brytyjskich gróźb blokady gospodarczej ustawa została przyjęta zdecydowaną większością głosów, po czym trafiła do podpisu na biurko szacha. Jako że jego władza była nadal silnie ograniczona przez parlament, nie było pewne, czy król ma uprawnienia, by zablokować tę inicjatywę, ani czy utrzyma się przy władzy, gdyby tego spróbował.

W obliczu pogłębiającego się kryzysu do Teheranu wysłano amerykańskiego dyplomatę George’a McGhee, by wezwać szacha do działania. McGhee spędził niegdyś sporo czasu w otoczeniu szacha i był pod wrażeniem jego osoby, jednak postać, którą zobaczył w pałacu w marcu 1951 roku, poruszyła go do głębi.

Tekst stanowi fragment książki Scotta Andersona pt. Upadek króla królów. Rewolucja irańska, zwycięstwo teokracji i przekleństwo religijnego nacjonalizmu (Prześwity 2026).
Tekst stanowi fragment książki Scotta Andersona pt. Upadek króla królów. Rewolucja irańska, zwycięstwo teokracji i przekleństwo religijnego nacjonalizmu (Prześwity 2026).

Szach ugina się pod presją parlamentu

„Gdy zobaczyłem go w ciemnej komnacie audiencyjnej, gdzie czekał na mnie, spoczywając na sofie, był osowiały, niemal jak cień człowieka” – wspominał później dyplomata. Niezrażony McGhee mimo to spróbował delikatnie sondować króla, czy widzi on jakiś sposób, by powstrzymać Mosaddegha i jego zapędy.

„Szach stwierdził, że nie może tego zrobić. Błagał, byśmy go o to nie prosili. (…) Wyglądał na zagubionego, jakby cała rzecz wydawała się mu z góry przegrana”. McGhee w końcu się poddał i wstał, by opuścić pałac. „Zostawiłem go samego w tym ciemnym pokoju. Zawsze będę pamiętał tę smutną, zasępioną twarz”.


Reklama


Szach ostatecznie podpisał ustawę o nacjonalizacji złóż ropy, jednak nie był to koniec kłopotów: ledwie kilka tygodni później zbuntowany parlament zmusił go do powołania Mosaddegha na stanowisko premiera Iranu.

Autokratyczne zapędy Mosaddegha

Pola naftowe zostały znacjonalizowane, jednak gospodarka trzeszczała w szwach pod naciskiem druzgocącej blokady Brytyjczyków, a wpływy do budżetu Iranu stopniowo malały przez cały następny rok. Mimo to postawa Mosaddegha była coraz bardziej wojownicza.

Mohammad Mosaddegh na zdjęciu wykonanym w sierpniu 1951 roku (domena publiczna).
Mohammad Mosaddegh na zdjęciu wykonanym w sierpniu 1951 roku (domena publiczna).

W miarę pogarszania się sytuacji ekonomicznej wśród ludności Iranu zarysował się rosnący podział: zubożałe masy ludności miast wciąż przeważająco popierały rząd Mosaddegha – ludzie ci nigdy niczego nie dostali, więc nie mieli też zbyt wiele do stracenia – jednak rósł opór wśród właścicieli ziemskich i przedsiębiorców, których najbardziej dotykały konsekwencje kryzysu finansowego.

Coraz wyraźniejsze w rządach Mosaddegha były także pogłębiające się tendencje autokratyczne, choć wątek ten pomijano w spisywanych później peanach. Ministrowie, którzy sugerowali łagodzenie twardego stanowiska rządu byli natychmiastowo dymisjonowani, a ci, którzy stali w otwartej opozycji wobec premiera otrzymywali łatkę pasożyta lub brytyjskiego agenta.


Reklama


Odwołanie i triumfalny powrót premiera

Mosaddegh nie odpuszczał także szachowi i systematycznie okrawał resztki danej monarsze władzy. Napięcie sięgnęło zenitu latem 1952 roku, gdy – przedstawiając nowy skład rządu do formalnego zatwierdzenia przez szacha – Mosaddegh zuchwale oświadczył, że pozbawia monarchę przywileju mianowania ministra obrony oraz szefa sztabu generalnego armii, a więc praktycznie ostatnich bastionów władzy królewskiej. Tu w końcu szach stawił opór i odmówił podpisania dokumentów, lecz Mosaddegh szybko go wymanewrował, składając swoją rezygnację.

Przez kolejne pięć dni tak zwanego powstania lipcowego na ulice miast w całym Iranie wyszły setki tysięcy protestujących. Na ulicach nawoływania o przywrócenie Mosaddegha mieszały się z żądaniami abdykacji króla. W obliczu narastającej przemocy – dziesiątki demonstrantów zostało zastrzelonych przez policję – szach skapitulował i pokornie zaprosił Mosaddegha do ponownego objęcia urzędu.

Szach Mohammad Reza Pahlawi i jego żona (domena publiczna).
Szach Mohammad Reza Pahlawi i jego żona (domena publiczna).

Oczywiście niosło to za sobą cenę w postaci utraty kontroli szacha nad armią. Wszystko wskazywało na to, że szachinszach Iranu miał teraz zostać ledwie ozdobnikiem, którego podobizna widniała na monetach i znaczkach pocztowych, podczas gdy prawdziwa władza skupiona była gdzie indziej.

Okazało się jednak, że Mosaddegh się przeliczył. Pod ciężarem pogarszającej się sytuacji gospodarczej i coraz twardszych metod sprawowania władzy Płaczący Piotruś – jak Mosaddegh bywał przezywany z uwagi na tendencję do zalewania się łzami czy omdlewania podczas przemówień – zaczął tracić poparcie w parlamencie.


Reklama


Brytyjczycy proszą Eisenhowera o pomoc

Gdy kolejne ugrupowania zwróciły się przeciw niemu, w końcu przyjął w milczeniu wsparcie frakcji politycznej, od której dotąd zawsze stronił: komunistycznej partii Tudeh. To dało Londynowi z dawna wyczekiwany pretekst do ataku. W 1952 roku, pod koniec kadencji prezydenta Trumana, brytyjscy oficjele zaczęli sondować swoich amerykańskich odpowiedników w kwestii zorganizowania przewrotu wymierzonego we władzę Mosaddegha. Idea została jednak z miejsca odrzucona.

Dużo lepiej powiodło się im na początku roku 1953 z nową administracją Eisenhowera, w której alarmistyczne scenariusze o „czerwonych” czyhających na władzę w Iranie padły na znacznie podatniejszy grunt. Już wiosną tego roku CIA przejęła stery w opracowanej przez Brytyjczyków tajnej operacji, by obalić rządzącego Iranem „mdlejącego maniaka” i przywrócić władzę królewską znacznie bardziej podatnego na wpływy szacha.

Szach i prezydent Eisenhower na zdjęciu z końca lat 50. XX wieku (domena publiczna).
Szach i prezydent Eisenhower na zdjęciu z końca lat 50. XX wieku (domena publiczna).

Nie mogli jednak polegać na woli samego monarchy. Gdy dyskretnie poinformowano go o planowanym przewrocie, z początku entuzjastycznie poparł ten zamiar, potem jednak górę wzięło wahanie. Niebawem to wahanie przerodziło się w paraliż, który niebezpiecznie zmierzał ku całkowitemu załamaniu.

CIA postawiło szacha pod ścianą

Nawet bardzo przychylny biograf szachinszacha, Andrew Scott Cooper, z trudem znajduje słowa, by przedstawić to dziwaczne zachowanie władcy w korzystnym świetle. „Izolowany w swym pałacu i ignorowany przez własnych ministrów szach popadał raz w euforię, a raz w rozpacz” – wyjawił Cooper. „Miewał napady depresji tak głębokiej, że najbliżsi doradcy »obawiali się całkowitego załamania nerwowego i irracjonalnych zachowań«”.

Ówczesna żona szacha, młoda Sorajja Esfandijari, była zdruzgotana trzęsącym się wrakiem, w który przeistoczył się jej małżonek. „Nie mogłam już znieść jego słabości – wyznała we wspomnieniach – króla, który nie jest w stanie o niczym zdecydować, pionka sterowanego przez wielkie mocarstwa, marionetki wiecznie rozdartej między radą jednych a ostrzeżeniami drugich”.

Z początkiem sierpnia 1953 roku, gdy oficerowie CIA wyznaczeni do kierowania operacją Ajax zajęli już stanowiska w rozproszonych po Teheranie dziuplach, szach w końcu udzielił swojej zgody – tylko po to, by znów się wycofać. W obliczu nieuchronnie kurczącego się okna czasowego na podjęcie decyzji oficer CIA dowodzący operacją Ajax Kermit Roosevelt zakradł się do królewskiego pałacu, by nakłonić monarchę do podpisania dekretu odwołującego Mosaddegha.


Reklama


Miał przy tym bezceremonialnie poinformować szacha, że przewrót się odbędzie – z nim albo bez niego. Szach złożył swój podpis, ale potem opracował własny plan rezerwowy: następnego ranka wraz z małżonką wylecieli z Teheranu do odosobnionej posiadłości królewskiej na Morzu Kaspijskim, która mogła służyć jako przystanek w potencjalnie dłuższej podróży. „Jeśli jakimś straszliwym zrządzeniem losu sprawy przybiorą zły obrót – powiedział Rooseveltowi przez telefon – wraz z cesarzową wsiądziemy do samolotu i udamy się prosto do Bagdadu”.

Zamach stanu

A sprawy rzeczywiście przyjęły zły obrót – nawet bardzo zły. Uprzedzony o szykującym się zamachu stanu Mosaddegh nakazał swoim zwolennikom wyjść na ulice. Przez dwa kolejne dni Teheran był miejscem krwawych starć między rywalizującymi grupami cywilów i jednostek wojskowych, w których rządowe siły Mosaddegha stopniowo zyskiwały przewagę.

Tekst stanowi fragment książki Scotta Andersona pt. Upadek króla królów. Rewolucja irańska, zwycięstwo teokracji i przekleństwo religijnego nacjonalizmu (Prześwity 2026).
Tekst stanowi fragment książki Scotta Andersona pt. Upadek króla królów. Rewolucja irańska, zwycięstwo teokracji i przekleństwo religijnego nacjonalizmu (Prześwity 2026).

W ostatniej desperackiej próbie, gdy jego towarzysze z CIA już szykowali się do opuszczenia stolicy, Roosevelt posłał na ulice opłaconą zgraję bazarowych zbirów. Wbrew wszelkim oczekiwaniom posunięcie to pozwoliło przechylić szalę zwycięstwa. 19 sierpnia, gdy lojalne wobec szacha oddziały wojskowe scementowały kontrolę nad stolicą, Mosaddegh ukrył się.

Gdzie podział się szach?

Gdzie natomiast podziewał się szach? Nie było go ani w Teheranie, ani nawet w pałacu nad Morzem Kaspijskim. Jako że pucz aż do samego końca wydawał się przegrany, król – jako wyszkolony i zapalony pilot – postąpił zgodnie ze swoim planem. Wsiadł na pokład prywatnego samolotu, by udać się do sąsiedniego Iraku. Nie był to nawet ostatni przystanek.


Reklama


Gdy 19 sierpnia dotarły wieści, że zamach stanu jednak się powiódł, król i Soraya właśnie siadali do lunchu w jadalni hotelu Excelsior w Rzymie. Nieco oszołomiony szachinszach powrócił do Teheranu trzy dni później, by ponownie zasiąść na Pawim Tronie.

Trudno więc się dziwić, że wśród amerykańskich oficjeli odpowiedzialnych za politykę irańską szach miał reputację osoby bojaźliwej, wręcz tchórzliwej. Łatki tej władca nie pozbył się przez kolejną dekadę, aż do zamieszek z czerwca 1963 roku, które towarzyszyły aresztowaniu ajatollaha Chomejniego.

Zwolennicy zamachu stanu świętujący zwycięstwo (domena publiczna).
Zwolennicy zamachu stanu świętujący zwycięstwo (domena publiczna).

I w tej kryzysowej chwili szach znowu się wahał – wszak to on drżącym głosem pytał premiera Asadollaha Alama: „Ale co my z tym zrobimy?” – lecz przypisując sobie zasługi za surową reakcję Alama, monarcha zyskał nową jakość w oczach amerykańskich sojuszników. Teraz jawił się jako twardy mężczyzna, człowiek czynu.

Te bliźniacze kryzysy zrodziły zresztą nową garść paradoksów, która zarówno miała się stać przyczyną, jak i zadecydować o przebiegu przyszłej irańskiej rewolucji.


Reklama


„Amerykański szach”

Jako sponsor operacji Ajax Stany Zjednoczone zaangażowały się w wewnętrzne sprawy Iranu w stopniu, który uniemożliwiał jakiekolwiek łatwe wyjście. Co więcej, choć zasadnicza rola, jaką USA odegrały w upadku rządu Mosaddegha i przywróceniu szacha do władzy pozostawała tajemnicą dla zdecydowanej większości Amerykanów – bardziej z uwagi na brak zainteresowania niż jakiś wybitny fortel – tego samego nie można już było powiedzieć o Irańczykach.

Latem 1953 roku była to tajemnica poliszynela, a Król Królów już na zawsze miał pozostać „amerykańskim szachem” w oczach swych rodaków. Amerykanie natomiast wcale się nie palili, by potwierdzić ten przydomek, ponieważ płochliwość szacha w chwili próby pogłębiła jedynie wątpliwości, czy ich człowiek w Teheranie był ulepiony z właściwej gliny.

Źródło

Tekst stanowi fragment książki Scotta Andersona pt. Upadek króla królów. Rewolucja irańska, zwycięstwo teokracji i przekleństwo religijnego nacjonalizmu (Prześwity 2026). Przekład: Janusz Kaiser.

Poznaj historię rewolucji irańskiej

Autor
Scott Anderson

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka to Życie w chłopskiej chacie (2024). Strona autora: KamilJanicki.pl.

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.