Gdy było już niemal pewne, że do trzeciej wojny światowej nie dojdzie w najbliższym czasie, Zachód i Wschód wcale nie złożyły broni. Zamiast chwytać za karabiny, podjęto wojnę psychologiczną. CIA wybrała taktykę, która co najmniej zaskakuje. Na cel wybrała Europę Środkowo-Wschodnią, a jednym z najważniejszych teatrów działań stała się, jak to opisuje Charlie English w książce „Klub książki CIA” Polska.
Operacja o kryptonimie „Wiatry Wolności” była pomysłem Komitetu Wolnej Europy (KWE), agendy CIA do spraw wojny psychologicznej, którą powołano w 1949 roku w celu zwalczania – jak postrzegał to Waszyngton – „bezwzględnych działań niejawnych” KGB, który próbował szerzyć wirusa komunizmu. Utworzony po wojnie Komitet Wolnej Europy miał aktywizować uchodźców politycznych z Europy Wschodniej, którzy uciekli na Zachód i gorąco pragnęli wyzwolić swoje kraje, ale dysponowali skromnymi środkami finansowymi i niewielkimi zasobami.
Reklama
Komitet dość szybko odniósł wielki sukces w zakresie radiofonii. Audycje Radia Wolna Europa, które rozpoczęło nadawanie w 1950 roku, były skierowane do „zniewolonych narodów” Bułgarii, Czechosłowacji, Węgier, Polski i Rumunii – serwisy informacyjne i inne komunikaty przekazywano w językach narodowych. Utworzone trzy lata później Radio Swoboda koncentrowało się na Rosji i innych republikach radzieckich.
Obie rozgłośnie – przy czym wkład finansowy CIA ukryto dzięki akcji zbierania funduszy pod szyldem „Krucjaty Wolności”, której twarzą był młody Ronald Reagan – stanowiły potężne narzędzie propagandy, ale należało wziąć pod uwagę możliwość zagłuszania, dlatego KWE zaczął eksperymentować z innymi metodami docierania do odbiorców ze swoim przekazem. Między 1951 a 1956 rokiem wypuścił na Wschód ponad pół miliona balonów, zrzucając trzysta milionów ulotek i plakatów wydawanych przez filię KWE, czyli Wydawnictwo Wolnej Europy.

W ramach jednej z późniejszych akcji, którą prowadzono od lutego do maja 1955 roku, dostarczono 260 tysięcy egzemplarzy Folwarku zwierzęcego Orwella, które specjalnie w tym celu wydrukowano na lekkim papierze. Balony, zgodnie z założeniami, rozwścieczyły komunistów.
Myśliwcem w balonik
Wschodnie rządy podrywały myśliwce, żeby je zestrzeliwać, i wysyłały siły milicyjne, żeby aresztować wszystkich, których przyłapano z wywrotową literaturą. W ogólnym rozrachunku akcje balonowe nie były jednak udane. Przesyłki trafiały w przypadkowe miejsca, balony stanowiły zagrożenie dla ruchu lotniczego, a propaganda okazała się zbyt toporna, więc po pięciu latach zrezygnowano z dalszych działań. W międzyczasie Wydawnictwo Wolnej Europy opracowało nowy system doręczeń: wysyłkę bezpośrednią. Antykomunistyczne materiały wysyłano pod adresy zaczerpnięte z książek telefonicznych państw Europy Wschodniej. W krajach bloku radzieckiego poczta podlegała cenzurze, ale nigdy nie udawało się wyłapać wszystkiego, więc część przesyłek trafiała do adresatów.
Reklama
Główny problem polegał na tym, że odbiorcy przyjmowali materiały propagandowe bez większego entuzjazmu, podobnie jak ulotki spadające z nieba. Kiedy jednak w ramach eksperymentu wysłano książki, reakcja była zupełnie inna. Ludzie chcieli zachować książki. Niektórzy listownie dziękowali za paczkę lub prosili o kolejne.
W ten sposób otworzyło się okno możliwości. Nikt nie dostrzegał tego tak wyraźnie, jak ambitny młody pracownik nowojorskiego biura KWE, George Minden. Minden doskonale pasował do profilu KWE, ponieważ musiał opuścić Europę Wschodnią i miał powody, żeby nienawidzić Sowietów. Urodził się w 1920 roku w Bukareszcie. Jego ojciec był Brytyjczykiem, a matka rumuńską arystokratką.

Młody człowiek zdobył doskonałe wykształcenie i ukończył studia prawnicze z pierwszą lokatą. W 1938 roku jako osiemnastolatek odziedziczył rozległe tereny, na których znajdowały się jedne z największych złóż ropy naftowej w Europie. Z dnia na dzień dołączył do grona najbogatszych ludzi w kraju. W trakcie drugiej wojny światowej o pola naftowe toczyły się zacięte walki – Minden dwukrotnie znalazł się na celowniku amerykańskich bombowców – a w 1945 roku Rumunia trafiła do strefy kontrolowanej przez Stalina.
Komuniści przejęli majątek Mindena, a on sam z żoną Margarete i dwojgiem małych dzieci musiał uciekać praktycznie z niczym, nie licząc kilku cennych drobiazgów ukrytych w poduszkach na ramionach marynarki. Dotarli do Wielkiej Brytanii jako uchodźcy i chcieli rozpocząć tam nowe życie, ale małżeństwo George’a i Margarete nie przetrwało tej próby. George wkrótce wyjechał do Hiszpanii, gdzie imał się dorywczych prac: sprzedawał samochody i prowadził szkołę językową.
Reklama
W Madrycie poznał Marilyn Miller z Pittsburgha, która została jego drugą żoną. W 1955 roku małżonkowie przeprowadzili się do Nowego Jorku, gdzie George znalazł pracę w Komitecie Wolnej Europy. Rok później stanął na czele sekcji rumuńskiej KWE. Po dwóch latach awansował na stanowisko kierownika Centrum Książki Wydawnictwa Wolnej Europy (Free Europe Press Book Center), które zajmowało się wysyłką.
Program wysyłek pocztowych powstał w celu „ograniczenia efektywności komunistycznej władzy przez osłabienie lojalności kadr partyjnych i państwowych”, jak głosiła deklaracja założycielska, oraz „prezentacji ponadprzeciętnych osiągnięć” Zachodu. Mindenowi zgrzytał ten propagandowy ton. Uważał, że problemem, z którym trzeba walczyć, nie jest wschodnia niższość, lecz intelektualny gorset nakładany przez Moskwę.

Propozycja Amerykanów powinna zapełniać pustkę ideową w bloku, stanowić coś w rodzaju literackiej pomocy humanitarnej, książkowego odpowiednika paczek żywnościowych wysyłanych na wschód przez CARE. Minden proponował „ofensywę wolnej, uczciwej myśli i dokładnych informacji”, żeby przeciwdziałać radzieckiemu ogłupianiu, ponieważ „prawda jest zaraźliwa”. Chciał zwrócić się przede wszystkim do wpływowych osobistości, naukowców i literatów, którzy łaknęli debaty jak powietrza. Nadrzędnym celem było pokrzepienie mieszkańców Europy Wschodniej, „zapewnienie ich o nieustannym zainteresowaniu Zachodu”. Literackie dary mogły stanowić wyraz „poczucia wspólnoty na tym świecie, łączności w ramach duchowego życia epoki i świadomości, że nie zostali porzuceni”.
Polacy pokochali te książki
W 1959 roku Minden został prześwietlony i otrzymał najwyższe poświadczenie bezpieczeństwa. Poinformowano go wtedy o prawdziwej tożsamości szefostwa, czyli CIA, którą w Nowym Jorku nazywano „Komitetem Wykonawczym” lub „naszymi przyjaciółmi z południa”. Pod nadzorem Mindena zaczęto wysyłać pocztą coraz więcej książek. Znalazły się wśród nich dzieła o wyraźnie politycznym charakterze, takie jak 1984, Nowy wspaniały świat Aldousa Huxleya czy esej Alberta Camusa Człowiek zbuntowany, a także teksty bez wyraźnego antykomunistycznego przesłania.
Reklama
Jednym z pierwszych przebojów okazała się pozycja Three Hundred Years of American Painting wydana nakładem Whitney Museum of American Art. Dużą popularnością cieszyły się magazyny lifestyle’owe, takie jak francuskojęzyczny „Marie Claire” czy niemieckojęzyczny „Madame”. Minden rozumiał, że na totalitarnym Wschodzie, gdzie wszystkie dziedziny życia – od sztuki po muzykę i modę – podlegają kontroli państwa, takie publikacje mają zupełnie inną wagę. Jak pisał w 1969 roku:
Rozprowadzanie książek jako takie ma znaczenie polityczne, gdyż wszystkie publikacje – i polityczne, i literackie – spełniają polityczne zadanie przeciwdziałania ideologicznej izolacji Europy Wschodniej, uniemożliwiając w ten sposób komunistom realizację jednego z ich zasadniczych celów. Komuniści również postrzegają wszystkie książki zachodnie – bez względu na to, czy treść ich jest polityczna, czy nie – jako politycznie znaczące i się ich obawiają.

Wraz z rozwojem programu zaczęto rozsyłać katalogi i zachęcać odbiorców do samodzielnego wyboru pozycji. Zatrudniono także agentów w Londynie i Paryżu, żeby negocjować specjalne stawki z wydawcami, którzy często sami realizowali zamówienia, dzięki czemu łatwiej było ukryć prawdziwe źródło pochodzenia literatury, a książki szybciej przechodziły przez cenzurę pocztową. W 1962 roku co najmniej 500 organizacji wysyłało książki na rachunek CIA, w tym kilka najbardziej prestiżowych domów wydawniczych: Doubleday, Barnes & Noble, Oxford English Dictionary, Encyclopaedia Britannica, Allen a nd Unwin, Chatto and Windus, Faber and Faber, Macmillan, Gollancz, Bertelsmann i Hachette. Książkowe prezenty wywołały szczególny entuzjazm w Polsce, w największym i najbardziej liberalnym spośród „zniewolonych narodów”.
Ze wszystkich narodowości to właśnie Polacy przodowali w liczbie odpowiedzi i próśb wysyłanych do jednostki Mindena. Pod koniec lat pięćdziesiątych, w okresie krótkiej odwilży po śmierci Stalina, wielu Polaków mogło po raz pierwszy wyjechać na Zachód. Dlaczego nie mieliby zabrać książek do domu? Bezpośrednie rozdawnictwo zainaugurował w 1958 roku młody pracownik Wydawnictwa Wolnej Europy, Andy Stypułkowski, wręczając książki przybyszom z Polski, którzy zatrzymywali się w jego podmiejskim domu w Chiswick w zachodnim Londynie.
Reklama
Przewiezienie zakazanych książek przez żelazną kurtynę wymagało odwagi i tupetu, ale tak naprawdę niewiele publikacji rekwirowano na granicy. Dzięki CIA operacja Stypułkowskiego zaczęła funkcjonować pod przykrywką w postaci Polonia Book Fund Ltd. Gdy w Polsce rozeszły się wieści, że Stypułkowski rozdaje książki, na progu jego domu pojawiało się coraz więcej osób. Andy stopniowo rozszerzył dystrybucję na księgarnie, kościoły, biblioteki i domy kultury w całej Europie Zachodniej.
Papierowa kontrabanda przez granicę
Wkrótce nabywane przez CIA książki rozprowadzano wszędzie, gdzie można było spotkać Polaków: w szkockich portach, gdzie cumowały polskie łodzie rybackie, na francuskich turniejach koszykówki, gdzie startowały polskie drużyny, czy na występach polskich chórów w Londynie. Duże znaczenie miał czarny rynek niecenzurowanych książek, który rozwinął się na wschodzie Europy i pomógł zaspokoić popyt. Do 1963 roku dom wydawniczy Polonia Book Fund rozdał 101 tysięcy egzemplarzy książek 37 tysiącom polskich gości, co rocznie kosztowało CIA 60 tysięcy funtów.

W tym samym roku Polonię i jej program bezpośredniego rozdawnictwa włączono do jednostki Mindena zajmującej się Europą Wschodnią, która nosiła teraz nazwę Działu Prasy i Projektów Specjalnych Komitetu Wolnej Europy. Jak pisał wówczas Minden, jej celem taktycznym było „dostarczenie jak największej liczby publikacji zawierających kluczowe informacje ze wszystkich dziedzin wiedzy do rąk tych, którzy zajmują pozycję najlepiej predestynującą ich do a) otrzymywania książek pochodzących z zagranicy i b) działania jako ośrodki szerzenia wiedzy przy jak najmniejszym ryzyku”.
Ostateczny, szerszy cel stanowiło dotarcie do „mas spragnionych informacji”, czyli mieszkańców Europy Wschodniej pozbawionych dostępu do słowa drukowanego. Minden miał nadzieję, że uda mu się zbudować sieć ruchomych bibliotek za żelazną kurtyną, które dadzą odizolowanej ludności bloku radzieckiego „bieżący wgląd w sposoby myślenia wolnego świata”. Według Mindena tylko wówczas zyska ona „wiedzę o faktach, które usiłują ukryć przed nią rosyjscy i miejscowi tyrani”.
Reklama
Pod koniec lat sześćdziesiątych, podczas wojny wietnamskiej, działalność CIA znalazła się pod lupą mediów i urzędników państwowych. W 1971 roku, gdy tajne finansowanie KWE wyszło na jaw, większość przedsięwzięć zakończono, a rozgłośnie radiowe poddano nadzorowi Kongresu. Program książkowy udało się utrzymać w tajemnicy. CIA wykorzystała wcześniej utworzoną przykrywkę, czyli Międzynarodowy Komitet Doradczy, i przekazała działalność książkową pod jego skrzydła. W 1975 roku dokonano fuzji z analogiczną operacją kierowaną do ZSRR pod nazwą Bedford Publications Ltd., i tak powstał nowy twór: Międzynarodowy Ośrodek Literacki (International Literary Centre, ILC). Od tamtej pory Minden kontrolował prowadzone przez CIA tajne programy wpływu poprzez literaturę w całym bloku wschodnim, od Pragi po Władywostok.
Poznaj niezwykłą metodę o walki CIA z komunizmem








