W przedwojennej Polsce karę śmierci stosowano na masową skalę i bez żadnej kontroli. Zaraz po odzyskaniu niepodległości zostały wprowadzone tymczasowe przepisy o sądach doraźnych, które pozwalały skazywać na śmierć bez aktu oskarżenia, w ekspresowym procesie, bez prawa do apelacji. To miał być środek chwilowy, ale przetrwał… niemal cała epokę.
Poniższy tekst powstał na podstawie książki Kamila Janickiego pt. Seryjni mordercy II Rzeczpospolitej. Jej nowe, zaktualizowane wydanie niedawno trafiło do sprzedaży.
Do początku lat 30. wykonano ponad 1000 wyroków śmierci zasądzonych przez polskie sądy doraźne. Tak masowe stosowanie najwyższego wymiaru kary było ewenementem na skalę Europy. Stopniowo budziło też coraz większy opór społeczeństwa.
Reklama
Przeszła jednym głosem
Dlatego gdy w drugiej połowie lat 20. XX wieku ruszyły na poważnie prace nad pierwszym polskim kodeksem karnym, mającym ujednolicić dotychczasowe niejednolite przepisy, odziedziczone po państwach zaborczych lub wprowadzane – nomen omen – doraźnie, szybko podniesiono ideę zupełnego zniesienia kary śmierci.
Dwa wczesne projekty nowego kodeksu w ogóle jej nie zawierały, a w decydującym głosowaniu, przeprowadzonym w sejmowej komisji kodyfikacyjnej, wersja z karą śmierci jako maksymalnym wymiarem sankcji przeszła… ale tylko jednym głosem. Potem znów ją usunięto i znów przywrócono.

Przeciwnicy zabijania skazańców argumentowali, że kara śmierci uniemożliwia naprawę ewentualnej omyłki sądowej. A przecież to, że trybunały popełniają błędy, dla każdego było oczywiste. Mówiono też o bestialstwie tej sankcji, o tym że jest ona zacofana i „niecelowa ze względów prewencji”.
To nie był temat numer jeden
Dyskusja ciągnęła się przez całe lata, choć nigdy nie był to dla prawników temat numer jeden. Profesorowie pracujący nad kodeksem rozumieli, że rząd chce utrzymać karę, bo ta wpisuje się w retorykę bezwzględnej walki z przestępczością.
Reklama
W końcu jednym z naczelnych haseł nowego, na poły dyktatorskiego obozu władzy, było wprowadzenie surowego prawa i powszechnej sprawiedliwości. Z drugiej strony — zakładano, że kara śmierci i tak przestanie być na co dzień stosowana, choćby ze względów humanitarnych.
Główny organizator prac nad kodeksem, wybitny lwowski prawnik Juliusz Makarewicz, twierdził nawet, że z tego względu nie ma co dłużej debatować nad rzeczoną kwestią…

Najwyższy wymiar kary w pierwszym polskim kodeksie karnym
Polski kodeks karny wszedł w życie 1 września 1932 roku. Nie tylko zachowano w nim karę śmierci, ale nawet — zagrożono nią większą liczbę przestępstw niż we wcześniejszych ustawach niemieckiej i rosyjskiej.
Skazańcy nie mieli być już rozstrzeliwani, lecz wieszani. Kara ta groziła głównie za zbrodnie o charakterze politycznym: dywersję, zdradę wojenną, zamach na niepodległość państwa lub na życie Prezydenta Rzeczypospolitej. Poza tym także za morderstwo.
***
Kryminalne historie, o których nigdy wcześniej nie pisano tak dokładnie. Poruszający obraz przedwojennej Polski. Historie seryjnych morderców z czasów II Rzeczpospolitej, o których historia zapomniała, choć mieli na sumieniu łącznie setki ofiar. Do sprzedaży właśnie trafiło nowe wydanie książki Kamila Janickiego pt. Seryjni mordercy II Rzeczpospolitej. Zdobądź swój egzemplarz na Empik.com.
Mroczne sekrety II RP w książce Kamila Janickiego








