Celem życia Ottona von Bismarcka było zjednoczenie Niemiec pod berłem pruskich Hohenzollernów. Aby zrealizować ten projekt kanclerz był gotów właściwie na wszystko. Doskonałym przykładem jest tutaj postawa polityka wobec katolików i papieża Piusa IX.
Otto von Bismarck przez większość swej kariery kierował się zasadami Realpolitik. Dążąc do zjednoczenia Niemiec pod przywództwem protestanckich Prus nie mógł sobie początkowo pozwolić na otwarty konflikt z katolikami.
Reklama
Pragmatyczne podejście Bismarcka
W cesarstwie rządzonym przez Hohenzollernów miały się znaleźć przecież katolickie królestwa Bawarii czy Wittenbergi. Dlatego, jak pisze profesor Grzegorz Kucharczyk w książce pt. Kulturkampf. Walka Berlina z katolicyzmem, żelazny kanclerz bardzo chłodno odnosił się „wobec organizowanych w 1869 roku przez liberałów antyzakonnych petycji”.
Nie chodziło tutaj rzecz jasna o jego sympatię wobec Kościoła katolickiego. Jako pragmatyk Bismarck „daleki był od wszczynania konfliktu religijnego wewnątrz Prus, o ile odpowiadało to jego strategicznym priorytetom”.

Właśnie dlatego „państwo, które stało u progu ostatecznych rozstrzygnięć decydujących o »być albo nie być« zjednoczonych Niemiec (wojna z Francją), nie mogło pozwolić sobie na rozpalenie poważnego wewnętrznego konfliktu”.
Doskonałym przykładem elastycznego podejścia Bismarcka w tej materii stanowiła kwestia dogmatu o nieomylności papieża, który ogłoszono w 1870 roku podczas obrad soboru watykańskiego I.
Reklama
O ile władze katolickiej Bawarii nie wyraziły zgody na jego publikację, to Bismarck nie miał nic przeciwko, aby się tak stało w Prusach.
Bismarck i sprawa Piusa IX
Co więcej kategorycznie sprzeciwiał się pomysłom interwencji europejskich mocarstw „u Stolicy Apostolskiej przeciw wspomnianemu orzeczeniu dogmatycznemu”.

Zgodnie z tym co podkreśla profesor Kucharczyk, w ramach swej cynicznej gry Bismarck:
We wrześniu 1870 roku życzliwie odniósł się do sondażowych rozmów, zainicjowanych przez arcybiskupa poznańsko-gnieźnieńskiego Mieczysława Ledóchowskiego, w sprawie ewentualnego udzielenia schronienia przez Prusy papieżowi Piusowi IX, który po niedawnej aneksji Rzymu przez Piemont ogłosił się „więźniem Watykanu”.
Reklama
W tym czasie walki prusko-francuskie co prawda nadal trwały, ale główne siły Napoleona III zostały już rozbite, a sam cesarz znalazł się w niewoli. Berlin zaś prowadził bardzo zaawansowane rozmowy z katolickimi państwami południowoniemieckimi w kwestii utworzenia Rzeszy. Jak trafnie zauważa autor książki Kulturkampf:
Pogłoski o tym, że pruski premier „rozważa myśl” o zorganizowaniu jakiegoś wsparcia dla papieża zamkniętego w murach Watykanu, mogły tylko być z korzyścią dla Prus i Bismarcka.

Znamienne pod tym względem są słowa Bismarcka, które wypowiedział w lutym 1871 roku w Wersalu: „Mam nadzieję stać się mężem zaufania Kościoła katolickiego. Nic nie może być głupszego jak mniemanie, że jestem wrogiem rzymskiej Stolicy. Dla mnie papież jest przede wszystkim polityczną figurą i mam wrodzony respekt dla wszystkich realnych potęg i sił. Człowiek, który rozporządza sumieniami 200 milionów ludzi, jest dla mnie wielkim monarchą”.
Po zjednoczeniu wszystko się zmienił
Mimo tych deklaracji po utworzeniu Cesarstwa Niemieckiego i podpisaniu w maju 1871 roku pokoju z Francją postawa Bismarcka szybko uległa diametralnej zmianie. Nie było już mowy o udzielaniu schronienia papieżowi. Wręcz przeciwnie. Żelazny kanclerz przystąpił do otwartej walki z wpływami Kościoła katolickiego na terenie Rzeszy.
Historia walki Berlina z katolicyzmem

Bibliografia
- Grzegorz Kucharczyk, Kulturkampf. Walka Berlina z katolicyzmem, Wydawnictwo Fronda 2026.







