Czy 3 maja to rocznica historycznego kłamstwa? Kamil Janicki: "to święto powinniśmy zlikwidować"

Strona główna » Nowożytność » Czy 3 maja to rocznica historycznego kłamstwa? Kamil Janicki: "to święto powinniśmy zlikwidować"

Czy 3 maja to dobra data na jedno z najważniejszych polskich świąt narodowych? Czy naród o takiej historii i strukturze jak nasz faktycznie powinien właśnie w takim wydarzeniu szukać symboliki i wzorców? Kamil Janicki ma poważne wątpliwości.

Poniższy materiał, w znacznie dłuższej wersji, ukazał się pierwotnie w formie wideo na moim kanale na Youtube.

Okej, okej, uspokajamy się, bierzemy głęboki wdech. Ja wcale nie próbuję zabierać wam majówki, nie mam nic przeciwko długim weekendom. Możecie już opuścić widły i pochodnie. Wolny trzeci maja jak najbardziej może zostać. Tylko może zróbmy z niego jakiś „dzień wiosny”, „święto pierwszego grilla”, albo nie wiem… rocznicę nadania praw miejskich Wąchockowi. Do czego faktycznie doszło 3 maja, konkretnie 1454 roku.


Reklama


W każdym razie błagam: przestańmy wreszcie, zawsze na kolanach i z namaszczeniem, wychwalać wydarzenie, które wcale nie przyniosło naszym przodkom niczego dobrego. Które nawet utrwalało koszmar, w jakim egzystowali. I które z perspektywy zwyczajnych ludzi (podkreślam: zwyczajnych, ogółu, zdecydowanej większości społeczeństwa, a nie warszawskich salonów i sal balowych) nadawałoby się raczej na symbol niewoli, braku perspektyw i zawiedzionych nadziei, niż jakiegokolwiek triumfu.

Chciałbym, żebyśmy najpierw przez moment zastanowili się jak właściwie zawsze mówi się o konstytucji 3 maja. Jakie wnioski na jej temat, o ile jesteście wystarczająco młodzi, kładziono wam do głów w szkole, co słyszeliście w telewizji, co jest właściwie tym zdawkowym, hasłowym uzasadnieniem obchodów dzisiejszego dnia.

Kazimierz Wojniakowski, Uchwalenie Konstytucji 3 Maja
Kazimierz Wojniakowski, Uchwalenie Konstytucji 3 Maja

No więc chyba zgodzicie się, że konstytucja 3 maja jest niemal zawsze przedstawiana jako triumf postępu, nowoczesności. Mówi się, że była to pierwsza ustawa zasadnicza w Europie, druga na świecie. Że otwierała drogę do budowy dobrze zorganizowanej, silnej Polski, do rządów prawa i praw człowieka, do oczyszczenia systemu władzy z patologii. Że nawet mogła uczynić z nas wzór dla kontynentu. No bo inaczej dlaczego chwalilibyśmy się tym, że była pierwsza…

Słowem nasza oświeceniowa konstytucja była ponoć czymś wspaniałym… i (znów ponoć) tylko możemy płakać, że szybko została obalona przez carycę Katarzynę Wielką, nie mogącą oczywiście zgodzić się na polski sukces… No ale GDYBY konstytucja 3 maja się utrzymała, to oczywiście w Polsce żyłoby się o wiele lepiej, ludzie staliby się wolni, znowu bylibyśmy mocarstwem…. Czy coś.


Reklama


Drodzy, nie będziemy dzisiaj mówić o wszystkim, meandrować i gonić własnego ogona. Wy macie majówkę, ja mam ostatnie rozdziały nowej książki do skończenia. Tak więc nie będę analizować na ile naprawdę konstytucja 3 maja była nowoczesna. Na ile wzmacniała państwo. Na ile była dobrze napisana i mogła zabezpieczyć system przez wynaturzeniem. Nie będę też skupiać się na mocno dyskusyjnym, i zdaniem wielu wprost nielegalnym, sposobie w jaki ją uchwalono. Chciałbym pochylić się nad tylko jednym wątkiem. Tyle że moim zdaniem naprawdę ważnym. Może nawet w ogóle najważniejszym.

Konstytucja pomogła chłopom?

W 1791 roku, gdy uchwalono konstytucję 3 maja, wyraźną większość ludności Polski stanowili chłopi pańszczyźniani. Trudno podać precyzyjny odsetek, ale pewnie wyraźnie powyżej 60% populacji kraju to byli ludzie o statusie zasadniczo niewolniczym. Oczywiście samo poddaństwo to nie był system właściwy tylko dla Rzeczpospolitej, ale u schyłku XVIII stulecia, w tym tak późnym momencie, mało gdzie obowiązywały już równie represyjne rozwiązania co w Polsce. U nas chłopi nie mieli prawa posiadać ziemi, zwykle uważano że w ogóle nie mogą nic posiadać.

Chłopi pańszczyźniani mieli wyznawać swoje grzechy bez żadnej refleksji (Jan Matejko/domena publiczna).
Chłopi pańszczyźniani żyli na łasce i niełasce swoich panów (Jan Matejko/domena publiczna).

Ich samych, ludzi, uznawano za własność panów, szlachty, byli przymusowo przywiązani do ziemi, kazano im, znów przymusowo, pracować za darmo na swoich właścicieli, nie pozwalano im nawet swobodnie zawierać małżeństw, nie mówiąc o sprzedaży zagród czy nawet przekazywaniu ich w spadku potomkom. Mogli też być właściwie bez ograniczeń karani fizycznie za każde realne lub domniemane naruszenie. A o tym, co jest naruszeniem, występkiem, zawsze decydował po prostu właściciel majątku, szlachcic – jedyna władza jaką znali chłopi.

System degenerował się już od stuleci. Polscy chłopi należeli w efekcie do najuboższych na kontynencie, także cała efektywność rolnictwa w Rzeczpospolitej, choć był to kraj o doskonałych glebach i warunkach do uprawy, była rekordowa – tyle że rekordowo niska. Poświęciłem już kiedyś polskiemu niewolnictwu całą książkę, i to książkę, którą z moich wszystkich pewnie najprędzej czytaliście, teraz nie będę więc powtarzać szczegółów. Zresztą nie wygłaszam żadnych nowych sądów. Już wtedy, u schyłku XVIII stulecia, na przykład wpływowy polityk Hugo Kołłątaj pisał, że do pierwszego rozbioru Polki doszło z taką łatwością właśnie dlatego, że w kraju „były miliony niewolników”.


Reklama


W każdym razie dzisiaj panuje taka ogólna opinia, że wprawdzie ucisk był u nas skrajny, a sytuacja koszmarna, ale jednak elity koniec końców się przebudziły i zaczęły wdrażać reformy. Na fali oświeceniowych idei ograniczano pańszczyznę, „czynszowano” chłopów, otwierano wiejskie szkoły, stopniowo „uwalniano” poddanych. Konstytucja 3 maja była ponoć jednym z kroków w tym procesie, podobno ona też popchnęła do przodu sprawę chłopską, mogła sprawić, że zwyczajnym ludziom byłoby lepiej. No ale Rosjanie nie pozwolili im pomóc.

Tylko wiecie co… to wszystko to są właściwie bujdy. Od początku do końca. Dużo więcej jest w takich opowieściach naszego myślenia życzeniowego i naszego niezrozumienia dawnego kontekstu, niż historycznych faktów. W rzeczywistości wszelkie oświeceniowe reformy, sugerowane, albo i wdrażane oddolnie przez różnych postępowców były o wiele, wiele mniej znaczące niż się o nich dzisiaj mówi. Jasne, ówcześni luminarze rozprawiali o wolności i własności chłopskiej, ale rozumieli te słowa zupełnie inaczej niż my.

Jan Matejko, Konstytucja 3 Maja 1791 roku (domena publiczna).
Jan Matejko, Konstytucja 3 Maja 1791 roku (domena publiczna).

O tych kwestiach kiedyś świetnie pisał Jerzy Michalski w jednej ze swoich prac. Historyk przytoczył przykłady między innymi takich sław jak Stanisław Staszic czy wspomniany już Hugo Kołłątaj. Ludzi ponoć najbardziej walczących o chłopów. Humanitarystów.

No więc Staszic tak realnie wzywał tylko do minimalnych korekt systemu niewolniczego. Nie chciał dawać chłopom ziemi, nie zgadzał się by znoszono pańszczyznę. Nie wyobrażał sobie w ogóle systemu, w którym każdy chłop nie miałby nad sobą pana, szlachcica. Opowiadał się głównie za zmianą formy pańszczyzny, tak by liczono ją nie w dniach pracy, ale w konkretnym wymiarze obowiązków, który chłopi mieli wykonać od początku do końca. To realnie nie była żadna wolność, ale jeszcze większe obciążenie dla poddanych.


Reklama


Hugo Kołłątaj też jasno podkreślał, że wyłącznie szlachta ma prawo posiadać ziemię i że to nigdy nie może się zmienić. Niby proponował wprowadzanie umów, kontraktów między panami a chłopami, ale zarazem zakładał, że to sam szlachcic będzie oceniać czy obie strony, w tym on sam, dotrzymały zapisów. Droga do odwołań miała być mglista i ograniczona do minimum, bo jak stwierdzał Kołłątaj, nie należy rozbudzać u „pracowitego” ludu „skłonności do kłótni i pieniactwa ”.

Ten ponoć największy ze wszystkich postępowców twierdził poza tym, że szlachta oczywiście nadal powinna mieć prawo odbierać domy i pola chłopom wedle własnego uznania, przepędzać ich jeśli tego zapragnie, albo przeciwnie – przymuszać do dozgonnej harówki, bez prawa wyjścia ze wsi. W ogóle te wspomniane umowy miały być najlepiej dożywotnie/ Kołłątaj opowiadał się też w swoich niby rewolucyjnych projektach, za utrzymaniem kar fizycznych, za tym by na wsiach nadal stosowano chłostę, albo zamykano krnąbrnych chłopów w gąsiorach.

Portret Hugo Kołłątaja autorstwa Józefa Peszki
Portret Hugo Kołłątaja autorstwa Józefa Peszki

I teraz rzecz najważniejsza: naprawdę trudno na poważnie twierdzić, że Kołłątaj SERIO chciał uwalniać chłopów i poprawiać ich los, bo trochę wiemy co robił w swoich własnych dobrach. Kiedyś historyk Emanuel Roztworowski przebadał sytuację, jaka panowała w jednym z majątków samego Kołłątaja, niby we wzorcowej, „wolnej” wsi. Tam więc też zwierzchność konfiskowała odgórnie majątki chłopów, przepędzała rodziny, które podpadły dworowi, dzieliła pola na jeszcze mniejsze, ledwo dające warunki do przeżycia, byle tylko pomnożyć liczbę rąk zdatnych do przymusowej pracy lub płacenia czynszu.

Kołłątajowi trochę nie wyszło…

Ogółem, „reformy” Kołłątaja, cytuję, przyniosły nie żadną ulgę, ale „wzrost eksploatacji”, „doprowadziły wiele gospodarstw do ruiny”. A mówimy, przypomnijmy, o ponoć najlepszym przypadku. O działaniach czołowego „obrońcy chłopów”.


Reklama


Tylko wiecie, tak naprawdę, jak wyjaśniał z kolei Jerzy Michalski, Kołłątaj był nie tylko publicystą i politykiem, ale też „wielkim posiadaczem ziemskim dbałym o interesy swej warstwy”. I właśnie z tej perspektywy patrzył na sprawę chłopską. Interesowały go co najwyżej takie reformy, które na dłuższą metę podniosłyby dochody jego i innych panów gruntowych.

Prawdę mówiąc, nikt, kto miał udział we władzy, nie myślał na poważnie o wprowadzeniu zmian i ograniczeniu swoich własnych praw. Choć konstytucja obiecywała wolność, w rzeczywistości wyglądało to zdecydowanie mniej różowo. O tym, co faktycznie przyniósł chłopom 3 maja dowiecie się więcej w moim najnowszym filmie:

Autor
Kamil Janicki

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka to Życie w chłopskiej chacie (2024). Strona autora: KamilJanicki.pl.

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.