Niemieckie dowództwo doskonale zdawało sobie sprawę, że rozpoczęcie nieograniczonej wojny podwodnej może doprowadzić do czynnego włączenia się Stanów Zjednoczonych w globalny konflikt. Mimo wszystko zdecydowano się na podjęcie ryzyka. Oto co stało za wydarzeniem mającym kluczowy wpływ na przebieg I wojny światowej.
W chwili wybuchu wielkiej wojny Brytyjczycy zupełnie zbagatelizowali zagrożenie ze strony niemieckich okrętów podwodnych. Jednak już 22 września 1914 roku boleśnie przekonali się o skuteczności U-bootów, gdy w zaledwie kilka minut na dno poszły trzy krążowniki Royal Navy (więcej na ten temat przeczytasz innym naszym tekście).
Reklama
Blokada morska cesarskich Niemiec
W pierwszych miesiącach wojny Niemcy nie wykorzystywali jednak swoich okrętów podwodnych do atakowania jednostek handlowych, było to bowiem sprzeczne z obowiązującymi zasadami. Jak wyjaśniał profesor Michael Howard na kartach książki pt. I wojna światowa:
Na przestrzeni ostatnich trzech stuleci wojen handlowych europejskie potęgi morskie wypracowały skomplikowane zasady radzenia sobie ze statkami handlowymi na wodach międzynarodowych w czasie wojny. Wojujące strony miały prawo zatrzymać i przeszukać je pod względem kontrabandy, czyli przede wszystkim materiałów wojennych.

Jeśli jakieś by się znalazły, jednostka musiała być eskortowana do najbliższego portu, gdzie specjalny sąd stwierdzał, czy ładunek spełniał definicję kontrabandy, czy nie, a jeśli tak, mógł ulec konfiskacie.
W wypadku zaś, gdy opisane działania były niemożliwe do wykonania przed zniszczeniem statku, należało ewakuować załogę i pasażerów w bezpieczne miejsce. Rzecz jasna okręty podwodne nie były w stanie spełnić tak restrykcyjnych wytycznych.
Po tym jednak, gdy w listopadzie 1914 roku Brytyjczycy ogłosili całe Morze Północne „strefą wojny” Niemcy zostali postawieni pod ścianą. Od tego momentu Royal Nevy rościła sobie bowiem prawo do decydowania jakie jednostki państw neutralnych będą mogły pływać po tym akwenie. Rozpoczęto tym samym blokadę morską przeciwnika.
Skutki zatopienia „Lusitanii”
Trzy miesiące później Niemcy ogłosili z kolei, że wody wokół Wielkiej Brytanii są również strefą wojny. Sytuacja jeszcze bardziej eskalowała w maju 1915 roku, gdy władze w Londynie stwierdziły, że „przejmą i skonfiskują wszelkie towary, które uznają za przeznaczone dla Niemiec bez względu na ich prawo własności czy docelowe miejsce transportu”.
Reklama
W ten sposób zablokowali całkowicie handel z Niemcami, ignorując prawa państw neutralnych i definicje prawne terminu „kontrabanda”. Wywołało to olbrzymie protesty w Stanach Zjednoczonych, które przed stu laty toczyły wojnę z Wielką Brytanią o tę samą sprawę.
Wydawało się to jednak mało ważne aż do 6 maja 1915 roku, gdy niemiecki U-Boot zatopił brytyjski luksusowy liniowiec „Lusitania” przy południowych wybrzeżach Irlandii.

Zginęło wówczas blisko 1200 pasażerów, w tym 128 Amerykanów. Brytyjczycy wykorzystali atak do podgrzewania antyniemieckich nastrojów w USA. Co nie było zresztą trudne. Jak trafnie zauważał profesor Michael Howard „brytyjska blokada kosztowała Amerykanów pieniądze, a niemiecka – życie”.
Po tym jak w sierpniu zginęło kolejnych dwóch Amerykanów po ataku na statek pasażerski „Arabic” przez Stany Zjednoczone przelała się ogromna fala protestów. W efekcie zgodnie z tym co pisze autor książki I wojna światowa:
Reklama
Niemcy zabroniły U-Bootom zatapiać statki bez ostrzeżenia i odwołały je z Atlantyku i kanału La Manche. Oznaczało to, że dowódcy U-Bootów musieli teraz działać na podstawie prawa wojennego na morzu, czyli wynurzać się za każdym razem, by zidentyfikować i zatrzymać podejrzane jednostki, upewnić się, że załoga i pasażerowie znajdą się w łodziach ratunkowych i dopiero wtedy zatopić jednostkę.
Plan rzucenie Brytyjczyków na kolana
Wynurzone okręty stawały się tym samym łatwym celem. Mimo wszystko tonaż zatopionych przez U-booty jednostek stale rósł. O ile pod koniec 1915 roku było to 885 471 ton, to w kolejnych dwunastu miesiącach na dno poszło 1,23 mln ton. Jednocześnie jednak Niemcom coraz bardziej we znaki dawała się brytyjska blokada morska.

W tej sytuacji cesarska marynarka wojenna skierowała do grupy ekspertów pytanie o to jakie skutki przyniosłaby nieograniczona wojna podwodna. Przesłana analiza dała do myślenia admiralicji. Według niej:
Brytyjczycy dysponowali 8 mln tonażu we wszystkich jednostkach. Jeśli dałoby się zatapiać 600 tys. tonażu floty miesięcznie, a jednocześnie odstraszyć neutralne statki, Wielka Brytania w ciągu sześciu miesięcy doświadczyłaby poważnych braków żywności, głównie zbóż i mięsa.
Reklama
Produkcja węgla zostałaby zahamowana ze względu na brak dostaw skandynawskiego drewna na stemple górnicze, a to wpłynęłoby na zmniejszenie produkcji żelaza i stali, co utrudniłoby odbudowę floty.
W teorii wystarczyłoby więc zaledwie pół roku, aby zmusić Londyn do kapitulacji. I to „niezależnie od tego, czy Stany Zjednoczone przystąpiłyby do wojny”. Mimo sceptycznego podejścia wielu niemieckich polityków do pomysłu nieograniczonej wojny podwodnej decyzja o jej rozpoczęciu zapadła 9 stycznia 1917 roku.

31 stycznia cesarski ambasador w Waszyngtonie poinformował o tym Amerykanów, podkreślając, że okręty podwodne będą atakować wszystkie jednostki płynące w kierunku Wielkiej Brytanii. Po tym USA zerwały wszelki kontakty z Berlinem. Wojna nie została jednak jeszcze wypowiedziana.
Stany Zjednoczone wypowiadają wojnę Niemcom
Ostatecznie doszło do tego 5 kwietnia 1917 roku. Poza ogłoszeniem nieograniczonej wojny podwodnej przyczyniło się do tego przechwycenie noty Arthura Zimmermanna. Niemiecki minister spraw zagranicznej zachęcał w niej Meksyk do zawarcia sojuszu i wypowiedzenia wojny Stanom Zjednoczonym. Tego było już za wiele.
Reklama
Jeżeli chodzi zaś o samą skuteczność działań podjętych przez niemiecką marynarkę początkowo wydawało się, że przyniosą one zamierzone efekty. Jak czytamy w I wojnie światowej:
Zakładano zatopienie 600 tys. tonażu miesięcznie, czyli podwojenie wyniku z poprzedniego okresu. Osiągnięto to już w marcu, a w kwietniu zatopiono 869 tys. ton jednostek pływających. Był to szczyt możliwości, w miesiącach letnich było to ok. 600 tys. ton miesięcznie, w sierpniu już 500 tys., by pod koniec roku spaść do 300 tys. ton miesięcznie.
Wszystko za sprawą formowania chronionych przez okręty wojenne konwojów statków handlowych. Ostatecznie zatem podjęte ryzyko nie opłaciło się Niemcom. Nieograniczona wojna podwodna nie rzuciła bowiem Wielkiej Brytanii na kolana, a bezpośrednie zaangażowanie się USA w konflikt miało kluczowe znaczenie dla jego ostatecznego wyniku.
Krótka historia I wojny światowej

Bibliografia
Artykuł powstał w oparciu o książkę Michaela Howarda pt. I wojna światowa (Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego 2026).







