W szkole uczymy się o rozbudowanej mitologii Greków, Rzymian czy Germanów. Sytuacja wygląda jednak inaczej jeżeli chodzi o wierzenia wczesnych Słowian. O tym dlaczego tak mało wiemy na temat panteonu naszych przodków pisze profesor Jerzy Strzelczyk we stępie do leksykonu Mity, podania i wierzenia dawnych Słowian.
„Bóg mył się w łaźni i spocił się, otarł się wiechciem, i wyrzucił z niebios na ziemię. I spierał się szatan z Bogiem, komu z wiechcia stworzyć człowieka. I stworzył diabeł człowieka, a Bóg duszę w niego włożył”.
Reklama
Prokop z Cezarei o słowiańskich wierzeniach
Taki zwięzły wykład rzekomo pogańskiego słowiańskiego wierzenia o stworzeniu człowieka autor najstarszej ruskiej kroniki, Powieści minionych lat, z XII wieku, włożył w usta wołchwom (czarownikom) pogańskim spierającym się z chrześcijanami na tematy religijne. A Prokop z Cezarei, bystry obserwator i wpływowy uczestnik życia politycznego w Bizancjum czasów Justyniana Wielkiego (VI w.), w taki sposób przedstawił główny rys religii pogańskich Słowian, którzy od niedawna, ale tak dokuczliwie dawali się we znaki cesarstwu:
Wierzą, że jeden z bogów, twórca błyskawicy, jest jedynym władcą wszystkiego, i składają mu w ofierze woły i wszystkie inne zwierzęta ofiarne; nie znają przeznaczenia ani nie sądzą, aby miało ono jakieś znaczenie dla człowieka, lecz ilekroć śmierć się zbliża – w chorobie lub na wojnie – przysięgają, że gdy jej unikną, zaraz złożą ofiarę bogu za ocalenie życia; uniknąwszy jej zaś, składają ofiary – jak obiecali – i sądzą, że w zamian kupili ocalenie.

Dobry i zły bóg Słowian
Skromny wiejski pleban i autor znakomitej Kroniki Słowian Helmold z Bozowa w XII w. nie znał i nie mógł znać dzieła Prokopa z Cezarei, znał za to dobrze Słowian, choćby dlatego, że zamieszkiwali w znacznej większości jego parafię w Wagrii (obecnie wschodni Holsztyn). Opisawszy i wymieniwszy różne bóstwa czczone w znanej mu części Słowiańszczyzny połabskiej, dodał:
Reklama
Obok zaś wielokształtnej rzeszy bożków, którymi ożywiają pola i lasy lub przypisują im smutki i rozkosze, nie przeczą, że wierzą w jednego boga w niebie, rozkazującego pozostałym; ów najpotężniejszy troszczy się tylko o sprawy niebiańskie, inni zaś – pełniący w posłuszeństwie przydzielone im zadania – pochodzą z jego krwi i w tym każdy z nich jest znamienitszy, im bliższy jest owemu bogu bogów.
Nie znał Helmold i nie mógł znać Powieści minionych lat, ale w innym miejscu swej kroniki napisał:
Wierzą bowiem (Słowianie), że losem pomyślnym kieruje dobry bóg, wrogim zaś – bóg zły. Dlatego to owego złego boga nazywają w swoim języku Diabłem, czyli Czernebogiem, to jest bogiem czarnym.
Słowianie nie rozwinęli myślenia mitologicznego?
Gdybyśmy niniejszą książkę chcieli zatytułować krótko „Mitologia Słowian”, niewiele byśmy mogli wyjść poza dopiero co przytoczone wzmianki źródłowe. Nie wiemy, czy nasi słowiańscy przodkowie w czasach przed przyjęciem chrześcijaństwa rozwinęli myślenie mitologiczne w sensie refleksji nad początkami świata (kosmogonia), bogów (teogonia) i ludów (etnogeneza). Niewiele na to wskazuje.
Jeżeli zaś nawet tak było, to niemal nic nie przetrwało do czasów, gdy mogło zostać utrwalone na piśmie, a zatem także do dziś. Czy krótkie opowiadanie w najstarszej kronice ruskiej, które przed chwilą przytoczyliśmy, jest odbiciem kosmogonicznego mitu wschodnich Słowian czy jedynie jego karykaturą sporządzoną przez chrześcijańskiego mnicha-kronikarza pragnącego wyszydzić nienawistny mu świat wierzeń i wyobrażeń o świecie pogańskich mieszkańców jego kraju, trudno osądzić.

Czy pozornie jednoznaczne i w jakiejś mierze potwierdzające się nawzajem wypowiedzi wschodniorzymskiego historyka i wagryjskiego proboszcza są w miarę wiernym odbiciem wierzeń ludów słowiańskich (jeżeli tak, byłoby to ogrom-nie cenne, jako że oba te świadectwa dzieli ponad sześćset lat, a dotyczą one dwóch oddalonych od siebie części świata słowiańskiego: grup atakujących w VI wieku bałkańskie prowincje cesarstwa bizantyjskiego [Prokop] oraz północno-zachodnich peryferii Słowiańszczyzny [Helmold]), czy też niezamierzonym i niezależnie od siebie dokonanym zniekształceniem wierzeń Słowian – próbą wtłoczenia ich, zharmonizowania z wiarą chrześcijańską (interpretatio christiana)? I ten problem jest w nauce historycznej bardzo dyskusyjny.
Co tu mówić o mitologii i kosmogonii, skoro nawet łatwiej na ogół uchwytny świat istot boskich i półboskich (demonicznych) dawnych Słowian znany jest bardzo słabo i wywołuje najróżnorodniejsze interpretacje! (…)
Reklama
Informacje z kresów zamieszkałych przez Słowian
Olimp słowiański znany jest, jak wspomniałem, słabo i w dodatku nierówno. Słabo, ponieważ w czasach, gdy był on żywy, Słowianie nie znali sztuki pisania, sami więc nie mogli utrwalić na piśmie obrazu swych wierzeń, obcych natomiast obserwatorów, których zresztą nie było zbyt wielu, wierzenia religijne odległych i barbarzyńskich Słowian niezbyt interesowały.
Jeżeli zaś ten i ów, jak choćby już wspomniany Prokop z Cezarei, zainteresował się nawet tą intymną sferą wierzeń ludów słowiańskich, możliwości jej poznania i zrozumienia, choćby z czysto językowych względów, ale także ze względu na barierę cywilizacyjną, były ograniczone.

Sytuacja zaczęła się zmieniać dopiero w X–XI wieku, w miarę postępów chrystianizacji w Europie i aktywizacji obu głównych ówczesnych mocarstw chrześcijańskich (Bizancjum i Niemcy) na ich słowiańskim przedpolu.
Nie przypadkiem niemal wszystko, co wiemy o pogaństwie słowiańskim, dotyczy dwóch odległych od siebie regionów Słowiańszczyzny: Rusi, pozostającej w kręgu politycznych i kościelnych oddziaływań cesarstwa wschodniego, i Słowiańszczyzny połabskiej, która poczynając od X wieku, stała się obiektem politycznej i kościelnej ekspansji państwa wschodniofrankijskiego (niemieckiego).
Reklama
Jeszcze pograniczne wobec Połabszczyzny Pomorze Zachodnie, które na początku XII wieku stało się celem ekspansji Polski i Niemiec, doczekało się – dzięki żywotopisarzom apostoła Pomorzan św. Ottona z Bambergu – bardzo interesujących relacji dotyczących odchodzącego w przeszłość pogaństwa, ale Polska, Czechy oraz – co bardziej zastanawiające ze względu na sąsiedztwo z Bizancjum – cała Słowiańszczyzna południowa (Bułgarzy, Serbowie, Chorwaci, Słoweńcy) są – jeżeli chodzi o naszą znajomość tamtejszych wierzeń pogańskich – przysłowiową białą plamą.
Źródła mówiące o wierzeniach Słowian
Co prawda, także odnośnie do tych obszarów dysponujemy rozmaitymi „relacjami” i „świadectwami”, ale są to niemal wyłącznie świadectwa późne, niewiarygodne, różnej jakości próby zapełnienia owej białej plamy przez erudytów średniowiecznych, a jeszcze bardziej nowożytnych.

Na przykładach Kosmasa z Pragi (ten był jeszcze stosunkowo wczesny, początek XII w., ale należy do tej grupy świadectw) dla Czech, niemal współczesnego mu autora zwanego Popem Duklaninem dla Słowian południowych, Jana Długosza (XV w.) i późniejszych pisarzy dla Polski śledzić możemy tę twórczą działalność, pozbawioną na ogół realnych podstaw, ale ważną z punktu widzenia kształtowania się wyobrażeń współczesnych i późniejszych pokoleń o pogaństwie słowiańskim.
Jeżeli jednak interesują nas nie tyle późniejsze domysły i wymysły, ile rzeczywiste pogańskie wyobrażenia naszych słowiańskich przodków, musimy sięgnąć do świadectw tych autorów, którzy mogli i chcieli, nawet jeśli w sposób niedoskonały i wyrywkowy, przedstawić je wtedy, kiedy jeszcze istniały, choćby w schyłkowej fazie, i przybierały formy nowe, również te zapożyczone z zewnątrz (np. z wierzeń chrześcijańskich).
Reklama
Najważniejsze z tych świadectw, które ciągle będą pojawiać się w hasłach niniejszego leksykonu, to kroniki Thietmara z Merseburga (pocz. XI w.), Adama z Bremy (II poł. XI w.), Helmolda z Bozowa (XII w.), żywoty św. Ottona z Bambergu (XII w.), kronika duńska Saksa Gramatyka (XII w.), anonimowa Saga o potomkach Knuta (Knýtlinga-saga) z XIII w.
Jeżeli zaś chodzi o Słowiańszczyznę wschodnią – drugi pod względem źródłowym uprzywilejowany region świata słowiańskiego – na czoło wysuwa się najstarsza kronika (latopis) ruska, zwana dawniej kroniką Nestora, a obecnie Powieścią minionych lat, oraz trudne do omówienia w tak lapidarny sposób, jak to jest możliwe w niniejszym wstępie, źródła innego rodzaju (tłumaczenia z języka greckiego, kazania, apokryfy, glosy).
Źródło
Tekst stanowi fragment wstępu do książki Jerzego Strzelczyka pt. Mity, podania i wierzenia dawnych Słowian (Rebis 2026).
Jedna z najważniejszych książek dotyczących słowiańskich wierzeń








