No dobra. Przyznacie chyba sami, że to było trochę dziwne. Prawie rok temu z wielką pompą ogłoszono zakończenie zasadniczego etapu wielkich, kosztujących miliony złotych i trwających latami, badań DNA Piastów. Data wydawała się idealna – akurat w roku, gdy obchodzono równą, tysięczną rocznicę koronacji Bolesława Chrobrego. Odbyła się specjalna konferencja, zapowiedziano wyniki, a lada dzień miał się ukazać pełen raport w prestiżowym zachodnim periodyku – Nature Communications.
Poniższy materiał, w znacznie dłuższej wersji, ukazał się pierwotnie w formie wideo na moim kanale na Youtube.
To było w czerwcu…. Ale wtedy raportu nie opublikowano. Nie wyszedł tez w lipcu, sierpniu, wrześniu, październiku… i tak dalej. Ukazał się dopiero teraz, 9 kwietnia 2026 roku.
Reklama
To opóźnienie nie było przypadkowe, a wszystkie zawirowania wokół pracy i problemy z jej publikacją, naprawdę stanowią fascynujące zagadnienie. Tylko może nie akurat na ten moment. Na razie nie uprzedzajmy faktów, bo wypada zatrzymać się na nawet ważniejszej kwestii.
Badania, prowadzone przez zespół profesora Marka Figlerowicza z Instytutu Chemii Bioorganicznej Polskiej Akademii Nauk, wyszły i zawierają naprawdę mocną tezę. Stwierdzono w nich, cytuję: „Tak więc nasze ustalenia ujawniły, że Piastowie należeli do linii genetycznej R1b-BY3549, co sugeruje, że byli przybyszami z zewnątrz, o niesłowiańskim pochodzeniu”.

To pada w samej treści, a z kolei w podsumowaniu możemy przeczytać, znów cytat: „Łącznie ustalenia mogą sugerować, że Piastowie nie byli ludźmi lokalnego pochodzenia i tym samym wspierać hipotezę, zgodnie z którą proces budowy państwa (…) był wywoływany nie tylko przez lokalne elity, ale też obcokrajowców”.
Badania… wcale tego nie mówią
Uh…. Grubo. I oczywiście w internecie już posypały się tysiące komentarzy, że to absolutny przełom, że jednak Piastowie byli obcymi, pewnie wikingami, że podręczniki trzeba pisać od nowa, że zwłaszcza prawicowi historycy będą ponoć musieli spalić się ze wstydu. Bo to Germanie założyli Polskę. Tylko wiecie jaki jest problem? Z tych badań wcale nie wynikają takie rzeczy. Ludzie ekscytują się czymś, czego NIE ustalono.
Dobra, najpierw zarys całego przedsięwzięcia. Projekt podjęto już w 2014 roku, miał bardzo szeroki zakres, chodziło ogółem o lepsze poznanie społeczeństwa wczesnej Polski, między innymi w świetle najnowocześniejszych metod badań genomu dawnych ludzi.
Reklama
Program miał różne odnogi, przyniósł wiele fascynujących publikacji. Tak więc wspomniane miliony złotych – konkretnie sześć milionów – poszły nie na samych Piastów, ale między innymi na te wszystkie prace.
8 miejsc na 340
Kluczowa część projektu zakładała odnalezienie grobów członków dynastii Piastów, władców, ich synów i braci, pobranie z nich materiału genetycznego i… sprawdzenie co ten materiał zdradzi o biologicznym pochodzeniu rodu, jego powiązaniach.
Myślę, że nie przesadzę, jeśli powiem, że końcowo udało się w tym zakresie osiągnąć jednak o wiele mniej, niż chciano na samym początku. To nawet nie jest ściśle moja opinia. Gdy zasadnicze prace zbliżały się ku końcowi, w roku 2022, profesor Figlerowicz powiedział Agnieszce Krzemińskiej, na potrzeby tej książki, cytuję: „Przyznam, że im głębiej w las, tym większe mam wątpliwości, czy to się uda w takim stopniu, jak byśmy chcieli”.

No i chyba się nie udało. Nie przez niekompetencję czy cokolwiek takiego, ale po prostu… przez braki, których nie da się przeskoczyć. Zespół wytypował do badania 340 potencjalnych miejsc piastowskich pochówków.
Dlaczego nie zbadano grobów na Wawelu?
Okazało się jednak, ze w przytłaczającej większości były to tylko groby symboliczne, gdzie albo nie było kości, albo spoczywały szczątki ewidentnie należące do ludzi niezwiązanych z dynastią. Końcowo na budzący nadzieje materiał natrafiano tylko w ośmiu miejscach.
Nie wszędzie jednak pobranie próbek było możliwe. Na przykład na Wawelu nie otwarto grobowców Kazimierza Wielkiego czy Władysława Łokietka. Po internecie krąży opinia, że widocznie Kościół nie wydał zgody. Ale to nieprawda.
Pytałem o rzecz profesora Figlerowicza, i ten zapewnił mnie, że zespół jak najbardziej miał i ma zgodę na badania, ale że otwarcie grobów jest bardzo utrudnione ze względów technicznych. Wiecie, coś mogłoby się zawalić. Może w przyszłości uda się jeszcze wykorzystać na przykład metody robotyczne, ale też, prawdę mówiąc, tak późne pochówki nie były chyba traktowane, akurat w tym kontekście, priorytetowo. Bo jednak zasadnicze pytanie dotyczyło początków, biologicznego pochodzenia dynastii, a nie jej schyłku.
Reklama
Piastowie śląscy to wciąż zagadka…
W innych miejscach próbki okazały się mało zdatne do analiz, zbyt zniszczone. Na przykład pobrano domniemany materiał różnych Piastów śląskich, który mógłby wnieść bardzo cenne dane, ale jest niestety dalece zdegradowany. Profesor Figlerowicz wspomniał mi, że jeszcze z tymi próbkami nie skończono, ale studzi nadzieje na to, że coś w sprawie zostanie opublikowane w najbliższym czasie.
Koniec końców większość uwagi skupiono na dwóch lokalizacjach: katedrach w Warszawie i zwłaszcza w Płocku. Ale o tym, co znaleziono tam konkretnie możecie się już dowiedzieć z mojego najnowszego odcinka na Youtubie:







