Zostając w styczniu 27 roku p.n.e. pierwszym cesarzem starożytnego Rzymu Oktawian August niemal natychmiast nadał formalną strukturę swojej osobistej gwardii. Odtąd pretorianie mieli stale chronić władcę oraz jego rodzinę. O tym czym wyróżniała się elita rzymskich legionów pisze Gareth Harney w książce pt. Złoto, srebro i krew. Historia starożytnego Rzymu.
Już w okresie Republiki pretorianie byli najlepszymi i najdzielniejszymi żołnierzami, których zadaniem była ochrona wodzów przed zamachowcami, szczególnie podczas kampanii prowadzonych na terytorium wroga.
Reklama
Długość służby i zarobki pretorianów
Ta elitarna eskorta wzięła swoją nazwę od siedziby wodza zwanej praetorium, położonej w sercu rzymskiego fortu. Gdy Marek Antoniusz wypuszczał swe „denary legionowe”, którymi zamierzał opłacić wojska przed bitwą pod Akcjum w 31 roku p.n.e., pamiętał również o tej wyjątkowej jednostce.
Po swym przełomowym zwycięstwie August włączył ocalałych pretorianów Antoniusza do własnych oddziałów i w ten sposób powołał zjednoczoną gwardię cesarską.

Rzadki wariant tej monety oddaje hołd nie tyle któremuś z legionów, ile Cohortum Praetoriarum, „kohorcie pretorianów”; jest to pierwsza wzmianka o tej gwardii na monecie rzymskiej.
Do gwardii pretorianów należeć mogli jedynie ci najbardziej zaufani, wychowani w Italii żołnierze. Wiązały się z tym też liczne przywileje. Czas służby wynosił 16 lat, podczas gdy dla zwykłego legionisty – 20. Pretorianie stacjonowali w Rzymie i jego okolicach, służąc blisko cesarza, i nie musieli narażać swego życia na rubieżach imperium.
Reklama
Jak już mówiliśmy, August natychmiast postanowił widocznie poprawić status pretorianów, nakazując wypłacać im dwukrotność żołdu legionisty, który wynosił 225 denarów rocznie. Na zakończenie służby pretorianin mógł również liczyć na przyznanie mu kawałka żyznej ziemi, a także odprawę, zwaną praemium, w wysokości 20 000 sestercji, czyli 5000 denarów, co odpowiadało niemal dziesięcioletnim zarobkom.
Nie wspominając o dodatkowych gratyfikacjach, jakie pretorianin mógł otrzymać w czasie służby: w swoim testamencie August zapisał na przykład każdemu pretorianinowi 250 denarów, ustanawiając w ten sposób zwyczaj przyznawania im podarunków w zamian za lojalność. Z czasem podarunki te urosły do rozmiarów wręcz absurdalnych, gdyż od każdego cesarza oczekiwano, że przewyższy hojnością swego poprzednika.

Liczebność gwardii pretoriańskiej
Pretorianie byli jedynymi żołnierzami, którym wolno było nosić broń w obrębie pomerium – świętego kręgu wyznaczonego przez granicę miasta Rzymu.
Chociaż gwardia powstała jako osobista ochrona rodziny cesarskiej, to jednak wygoda posiadania pod ręką dziewięciu uzbrojonych kohort – około 4500 dobrze wyszkolonych i wyposażonych ludzi – niebawem sprawiła, iż kolejni cesarze wykorzystywali ją do najróżniejszych zadań w stolicy.
Reklama
Rzymianie przyzwyczaili się więc do widoku pretorianów nie tylko jako straży przybocznej, ale również jako ochrony publicznych wydarzeń, a także strażaków, inżynierów, katów, a nawet uczestników pokazów na arenie. Mniej widoczni byli w roli, którą dziś nazwalibyśmy wywiadem lub policją polityczną, zajmującą się wykrywaniem spisków przeciw cesarzowi.
Gwardia miała podwójną strukturę dowodzenia. Podobnie jak było dwóch rzymskich konsulów, tak na ogół było również dwóch prefektów pretorianów; obaj odpowiadali bezpośrednio przed cesarzem. Taki system sprzyjał rywalizacji miedzy dowódcami, z których każdy starał się zdobyć przychylność cesarza, a zarazem uważnie obserwował swego współpracownika.

Pozwalało to ograniczać ambicję prefektów, którzy mogliby zapragnąć przejęcia tronu dla siebie. Kolejnym zabezpieczeniem było to, że prefektów wybierano spośród stanu ekwickiego, a nie z rodów senatorskich.
Ekwici – czyli „rycerze” – byli wprawdzie klasą zamożnych posiadaczy ziemskich, lecz ich pochodzenie spoza klasy patrycjuszowskiej sprawiało, przynajmniej w teorii, że nigdy nie mogli osiągnąć prestiżu ani koneksji wystarczających, by samemu móc sięgnąć po władzę. To w czasie 22 lat panowania Tyberiusza gwardia pretorianów stała się niezwykle wpływową i niezależną siłą polityczną, zarazem broniącą i zagrażającą pozycji cesarza.
Źródło
Tekst stanowi fragment książki Garetha Harney’a pt. Złoto, srebro i krew. Historia starożytnego Rzymu (Wydawnictwo Poznańskie 2026). Przekład: Maciej Miłkowski.
Pasjonująca historia starożytnego Rzymu








