Europa skorzystała na podbojach Mongołów? Taki wpływ na średniowieczną gospodarkę miał Pax Mongolia

Strona główna » Średniowiecze » Europa skorzystała na podbojach Mongołów? Taki wpływ na średniowieczną gospodarkę miał Pax Mongolia

Imperium stworzone w XIII wieku przez Czyngis-chana oraz jego następców zajmowało w szczytowym momencie około 23 milionów kilometrów kwadratowych. Mongolskie podboje miały nie tylko kluczowy wpływ na sytuację polityczną od Chin aż po Ruś Kijowską, ale również odcisnęły ogromne piętno na średniowiecznej gospodarce Europy. Pisze o tym Duncan Weldon w książce pt. Ekonomia wojny. Od wikingów do Putina.

Zarówno proces podboju, jak i późniejsze rządy mongolskie bywały brutalne. Ich najazdy na Chiny na początku XIII wieku mogły spowodować śmierć od 20 do 40 milionów ludzi, czyli prawdopodobnie jednej czwartej ówczesnej populacji.


Reklama


Mongolskie ubezpieczenie od nieurodzaju

Przegląd mongolskich kodeksów prawnych pokazuje, że kara śmierci była zaskakująco powszechna – nawet zwykła kradzież stanowiła przestępstwo karane śmiercią. Pojęcie łupu wojennego nie ograniczało się do towarów takich jak przyprawy, produkty rolne czy metale szlachetne.

Niewolnikami mogli zostać zwykli mieszkańcy podbitych ziem. Czasami armie mongolskie wyłapywały rzemieślników, lekarzy, astronomów, matematyków, tłumaczy i wszystkich innych, którzy mogli się przydać, po czym przenosiły ich w inne miejsca imperium. Ta otwartość na nową wiedzę i pomysły nie zawsze była korzystna dla ludzi, którzy mieli przydatne umiejętności.

Pochodzące z XIV wieku wyobrażenie Czyngis-chana (domena publiczna).
Pochodzące z XIV wieku wyobrażenie Czyngis-chana (domena publiczna).

Nie powinno to nikogo dziwić – w końcu największe korzyści z ochrony zapewnianej przez mafię czerpią sami członkowie mafii. Jednak każdy, kto obejrzał więcej niż kilka odcinków serialu Rodzina Soprano, wie, że istnieją także pewne korzyści płynące z „ochrony” zapewnianej przez gangsterów.

Marco Polo, który odwiedził imperium za panowania Kubilaj-chana, był pod wrażeniem istnienia pewnej formy systemu ubezpieczenia społecznego od nieurodzaju i klęsk żywiołowych – czego niemal całkowicie brakowało w ówczesnej Europie. Napisał:


Reklama


(…) jeśli lud zostanie dotknięty niedostatkiem z powodu niekorzystnych pór roku, burz, szarańczy lub podobnych klęsk, wówczas [właściciel dóbr] nie pobiera podatków w tym roku albo sam zapewnia zboże z własnych zapasów – na żywność i na zasiew.

Podobnie jak każda odnosząca sukcesy grupa osiadłych bandytów Mongołowie zdawali sobie sprawę, że w ich długoterminowym interesie leży dobrobyt ludzi, których okradają. Jednak ubezpieczenie społeczne nie było jedyną – choć dość znaczącą – zaletą mongolskich rządów. Czyngis-chan i jego następcy poważnie traktowali porządek publiczny i bezpieczeństwo.

Pax Mongolia

Szlaki handlowe były patrolowane przez odpowiednik późniejszej policji konnej, a kodeksy prawne zawierały przepisy dotyczące zwrotu skradzionych towarów. Zorganizowano nawet rodzaj biura rzeczy znalezionych dla dóbr przewożonych dawnym Jedwabnym Szlakiem.

Polityczne zjednoczenie Eurazji pod rządami Czyngis-chana i jego następców doprowadziło do głębokich zmian gospodarczych. Współcześni historycy gospodarki czasem nazywają tę epokę Pax Mongolia – okresem względnego pokoju trwającym około stu lat, między rokiem 1250 a 1350, kiedy podróże między Chinami a Europą były stosunkowo bezpieczne.

Książka Duncana Weldona pt.  Ekonomia wojny. Od wikingów do Putina dostępna już w przedsprzedaży. Do 10 lutego kupicie ją 20% taniej.
Tekst stanowi fragment książki Duncana Weldona pt. Ekonomia wojny. Od wikingów do Putina (Wydawnictwo EWI 2026). Do 10 lutego kupicie ją w przedsprzedaży 20% taniej.

Koczowniczy stepowy lud od zawsze zajmował się handlem; wymiana zwierząt i produktów pochodzenia zwierzęcego na wyroby rzemieślnicze lub zboże stanowiła podstawę jego egzystencji przez tysiące lat przed powstaniem imperium Czyngis-chana. Jako władcy Eurazji Mongołowie poważnie traktowali również promocję handlu – nie tylko zapewniając bezpieczeństwo na szlakach handlowych, ale także aktywnie dążąc do podniesienia statusu społecznego kupców i przyciągnięcia nowych.

Wzrost znaczenie kupców

W mongolskich Chinach oficjalna pozycja kupców została podniesiona do rangi jednego z najważniejszych zawodów, tuż poniżej urzędników państwowych. Kupcy pełnili funkcję urzędników odpowiedzialnych za import w imperium, często występując jako główni doradcy wodzów wojennych w kontaktach z obcymi potęgami lub miejscową ludnością.


Reklama


Przy pierwszym kontakcie z nowymi kupcami z kraju mogącego stać się partnerem handlowym zwyczajowo płacono im dwukrotnie, a nawet trzykrotnie więcej, niż warte były towary, licząc na to, iż będzie to zachęta do dalszej współpracy.

Nie były to jedyne działania mające na celu promocję handlu. Aby przyspieszyć komunikację w obrębie imperium oraz usprawnić rządy i współdziałanie, wprowadzono system pocztowy jam. Co 30–50 kilometrów budowano stację z zapasowymi końmi, więc posłańcy mogli między nimi galopować, wiedząc, że zawsze będą mieli do dyspozycji wypoczęte wierzchowce.

Mapa pokazująca rozrost mongolskiego imperium w XIII wieku (Cattette/CC BY-SA 4.0).
Mapa pokazująca rozrost mongolskiego imperium w XIII wieku (Cattette/CC BY-SA 4.0).

W XIV wieku system ten został udostępniony również kupcom. Marco Polo ponownie był pod wrażeniem: „w każdej ze stacji używanych przez posłańców znajduje się duży i ładny budynek z wygodnymi łóżkami i wszystkimi innymi niezbędnymi artykułami”.

Wprowadzono również coś w rodzaju wspólnej waluty obowiązującej w całym imperium dzięki rozszerzeniu użycia chińskiego pieniądza papierowego, a prawo stanowiło – co nie powinno dziwić nikogo zaznajomionego z mongolskimi kodeksami – że karą za odmowę jego przyjęcia była śmierć. W całym imperium ujednolicono także miary i wagi, co dodatkowo ułatwiło handel.


Reklama


Gigantyczne zyski z handlu

Marco Polo był może najsłynniejszym europejskim podróżnikiem, który odwiedził Chiny w tamtej epoce, ale nie był jedynym. Połączenie bezpieczeństwa, infrastruktury i otwartości na handel stworzyło pierwszą wielką erę globalizacji. We florenckim podręczniku handlowym napisanym na początku lat 40. XIV wieku odnotowano, że droga lądowa z Krymu do Pekinu była „całkowicie bezpieczna, zarówno w dzień, jak i w nocy”.

Chociaż podróż była bezpieczna, to nie była krótka: trwała od ośmiu do jedenastu miesięcy. Biorąc pod uwagę odległości, tylko towary o bardzo wysokim stosunku wartości do wagi pokonywały trasę z jednego końca Imperium Mongolskiego na drugi. Przyprawy, jedwab, futra i niewolnicy przemierzali długie trasy, jednak wszystko wskazuje na to, że istniały też dość rozległe rynki regionalne dla towarów masowych i mniej wartościowych, takich jak zboże, oliwa czy drewno.

Marco Polo w drodze do Chin (domena publiczna).
Marco Polo w drodze do podbitych przez Mongołów Chin (domena publiczna).

Choć, rzecz jasna, brakuje szczegółowych statystyk ekonomicznych dotyczących XIII i XIV wieku, warto zauważyć, że pod koniec panowania Mongołów nawet małe miasteczka i wsie płaciły już trybut w srebrze, a nie w towarach. Może to oznaczać, że były one mocno związane imperialnym systemem handlowym, skoro miały możliwości, by zdobyć srebro, a zarazem wskazuje na to, że korzyści z Pax Mongolia odczuwano nawet na poziomie lokalnym.

Ten, kto miał czas, by spędzić prawie dwa lata na podróży z Europy do Chin i z powrotem, mógł osiągnąć ogromne zyski. Florencki podręcznik szacował, że koszty podróży, cła i wydatki związane z zakupami dla typowej karawany handlowej przemierzającej Eurazję z jednego końca na drugi mogły wynieść 3500 florenów, natomiast uzyskane w ten sposób towary można było sprzedać w Europie za około 25 000 florenów.


Reklama


Przepływ towarów i idei

Biorąc pod uwagę potencjalne zyski, nie dziwi, że wielu decydowało się na tę podróż. Doświadczenie zdobyte podczas gromadzenia ogromnych bogactw dzięki handlowi na dalekie odległości w XIII i XIV wieku okazało się bardzo ważne dla rozwoju Europy w późniejszych latach. Podniosło status kupców i zwiększyło ilość kapitału, jakim dysponowali. Być może bez spowodowanego w tym okresie przez Mongołów boomu handlowego nie doszłoby do późniejszych podróży Vasco da Gamy i Krzysztofa Kolumba.

Nie chodziło tylko o przepływ towarów – idee również płynęły w obie strony. Na przykład chińscy lekarze nauczyli się technik chirurgicznych stosowanych po raz pierwszy na Bliskim Wschodzie, podczas gdy ich bliskowschodni odpowiednicy zaczerpnęli od Chińczyków wiedzę z zakresu farmakologii. Mniej korzystne dla przyszłego szczęścia ludzkości było to, że właśnie w tym czasie proch strzelniczy – chiński wynalazek – po raz pierwszy trafił do Europy.

Najstarsza zachowana formuła wytwarzania prochu. Pierwsza połowa XI wieku (domena publiczna).
Najstarsza zachowana formuła wytwarzania prochu. Pierwsza połowa XI wieku (domena publiczna).

W pierwszym okresie globalizacji rzeczywista liczba podróżujących osób i przewożonych towarów była znacznie mniejsza niż w kolejnych etapach. Unifikacja polityczna i bezpieczeństwo, jakie zapewniała globalizacja, były ważne, ale koszty transportu pozostawały zbyt wysokie w porównaniu z późniejszymi stuleciami. Wpływ globalizacji był jednak głęboki – zwłaszcza jeśli spojrzeć na różnice między dwoma skrajnymi krańcami Eurazji.

Przewaga mongolskiej taktyki

Średniowieczna Europa była wystarczająco blisko, aby czerpać korzyści z intensyfikacji handlu, ale wystarczająco daleko, by uniknąć podboju i włączenia do mongolskiego systemu „mafijnej ochrony”. Siły mongolskie wkroczyły do Europy w latach 1220–1240 i choć lekkie jednostki zwiadowcze dotarły prawdopodobnie aż do dzisiejszych Niemiec, to do większości starć doszło na Węgrzech i w Chorwacji.

W bitwie na równinie Mohi, stoczonej w 1241 roku w Królestwie Węgier, tradycyjne europejskie siły zbrojne – składające się z opancerzonych rycerzy konnych w towarzystwie piechoty uzbrojonej w kusze i broń białą – poniosły około 10 tysięcy ofiar w walce z mniejszą armią mongolską, co stanowiło prawdopodobnie połowę ich całkowitej liczebności.

Europejska taktyka wojskowa po prostu nie była w stanie poradzić sobie z wrogiem tak odmiennym od wszystkich, z którymi walczono przez wieki. Jak zobaczymy w kolejnych rozdziałach, ciężkozbrojny rycerz mógł być przerażającym przeciwnikiem na polu bitwy. Jeśli jednak wróg wykorzystywał przewagę mobilności, utrzymując dystans i nieustannie ostrzeliwując przeciwnika strzałami, rycerze tacy byli praktycznie bezużyteczni.


Reklama


Mongołowie odnieśli wiele takich zwycięstw nad Europejczykami, ale Europa nigdy nie została przez nich podbita. Przyczynę ostatecznego niepowodzenia ich wypraw na Zachód często tłumaczy się śmiercią chana, która zmusiła armie najeźdźcze do odwrotu w głąb imperium, by rozstrzygnąć kwestię sukcesji. Jest to jednak wyjaśnienie głęboko niezadowalające.

W Chinach sytuacja wyglądała inaczej

Nasuwa się dość oczywiste pytanie: dlaczego nie powrócili? Prawdziwy powód, dla którego Europa nigdy nie została podbita ani obciążona wysokimi daninami, był taki, że znajdowała się po prostu zbyt daleko od centrum władzy mongolskiej. Armie działające na Węgrzech znajdowały się na granicy swoich możliwości logistycznych, a im dalej na zachód się kierowały, tym częściej napotykały tereny niesprzyjające ich taktyce wojny konnej.

Książka Duncana Weldona pt.  Ekonomia wojny. Od wikingów do Putina dostępna już w przedsprzedaży. Do 10 lutego kupicie ją 20% taniej.
Tekst stanowi fragment książki Duncana Weldona pt. Ekonomia wojny. Od wikingów do Putina (Wydawnictwo EWI 2026). Do 10 lutego kupicie ją w przedsprzedaży 20% taniej.

Chociaż 10 tysięcy zabitych na równinie Mohi bez wątpienia podważa tę ocenę, to w ogólnym bilansie Europa skorzystała na Pax Mongolia i doświadczyła rozkwitu długoterminowego handlu, a jednocześnie uniknęła wad wynikających z bezpośredniego włączenia do systemu.

Na wschodnim krańcu Eurazji sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Z chińskiego punktu widzenia Pax Mongolia był znacznie mniej korzysty. Pierwsze podboje miały katastrofalne skutki – zginęły miliony ludzi. Chińskie rolnictwo potrzebowało kilku pokoleń, by podnieść się po śmierci chłopów i przekształceniu znacznej części terenów uprawnych w pastwiska oraz tereny łowieckie nowych panów.


Reklama


Przez niemal 150 lat Chińczycy byli zobowiązani do płacenia podatków i danin. Co więcej, jako jedno z naj-bardziej zaawansowanych społeczeństw w ówczesnym świecie, zyskali znacznie mniej na wymianie idei. Tak zwane cztery wielkie wynalazki – proch strzelniczy, kompas, produkcja papieru i druk – rozprzestrzeniły się z Chin na resztę Eurazji. Trudno wyobrazić sobie cokolwiek równie doniosłego, co Chińczycy mogliby uzyskać w zamian.

Ten zróżnicowany wpływ Pax Mongolia sprawił, że zachodnia Eurazja, a w szczególności Europa, stała się silniejsza gospodarczo i – po dostrzeżeniu potencjalnych bogactw, jakie można było znaleźć za granicą – bardziej otwarta na świat. Jednocześnie nowy porządek osłabił Chiny i sprawił, że stały się one bardziej podejrzliwe wobec osób spoza swoich granic – co zrozumiałe.

W długiej perspektywie mongolskie podboje okazały się korzystne dla Europy (domena publiczna).
W długiej perspektywie mongolskie podboje okazały się korzystne dla Europy (domena publiczna).

Czyngis-chan i globalizacja

Czyngis-chan był ojcem pierwszej wielkiej ery globalizacji i pomógł Europie oraz Chinom wejść na ścieżki, które zdefiniowały następne stulecia globalnej historii gospodarczej – co z pewnością wystarcza, by uznać go za jedną z najważniejszych postaci w dziejach światowej gospodarki.

Z dużym prawdopodobieństwem odegrał też niezamierzoną rolę w rewolucji przemysłowej, która była przełomowym momentem w globalnym wzroście gospodarczym. Wzdłuż dawnego Jedwabnego Szlaku przemieszczały się bowiem nie tylko towary, ludzie i idee, lecz także choroby. Pax Mongolia stworzył zjawisko, które autor jednego z listów nazwał „transeurazjatyckim wspólnym rynkiem mikrobów”.


Reklama


Choroba, którą dziś nazywamy czarną śmiercią, przedostała się Jedwabnym Szlakiem z Chin na Krym, skąd prawdopodobnie trafiła na pokład genueńskiego statku i dotarła do Europy. W rezultacie w latach 1348–1351 zmarło około 25 milionów Europejczyków z populacji wynoszącej około 80 milionów.

Krótkoterminowe skutki zarazy – zarówno pod względem ludzkim, jak i ekonomicznym – były bez wątpienia katastrofalne, ale to jedna z długotrwałych konsekwencji miała szczególnie znaczenie: śmierć jednej czwartej populacji spowodowała poważny niedobór pracowników w Europie. Zwiększyło to ich siłę przetargową i doprowadziło do wzrostu płac. W obliczu rosnących kosztów pracy Europejczycy coraz częściej poszukiwali sposobów zastąpienia ludzi kapitałem. Efektem końcowym, kilka wieków później, stało się to, co dziś nazywamy rewolucją przemysłową.

Źródło

Tekst stanowi fragment książki Duncana Weldona pt. Ekonomia wojny. Od wikingów do Putina (Wydawnictwo EWI 2026). Do 10 lutego kupicie ją w przedsprzedaży 20% taniej.

Do 10 lutego możesz zamówić 20% taniej

Autor
Duncan Weldon

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka to Życie w chłopskiej chacie (2024). Strona autora: KamilJanicki.pl.

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.