Fakty i mity na temat obrony Westerplatte we wrześniu 1939 roku. Liczby, o których się nie mówi

Strona główna » II wojna światowa » Fakty i mity na temat obrony Westerplatte we wrześniu 1939 roku. Liczby, o których się nie mówi

Trwająca od 1 do 7 września 1939 roku bohaterska obrona Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte stała się jednym z symboli kampanii wrześniowej. Walki toczone przez żołnierzy Wojska Polskiego z przeważającymi siłami przeciwnika obrosły jednak wieloma mitami. Oto co powinniście widzieć na temat słynnej batalii.

W powszechnej świadomości utrwalił się obraz walk o Westerplatte wykreowany jeszcze we wrześniu 1939 roku. Przez całe dziesięciolecia powtarzano, że stary pancernik „Schleswig-Holstein” rozpoczął ostrzał placówki 1 września o 4:45. Później aż do 7 września obrońcy odparli kilkanaście szturmów Niemców, zabijając setki wrogów.


Reklama


Według legendy Żołnierze Wojska Polskiego musieli mierzyć się również z ustawicznymi nalotami Luftwaffe. Ustalenia historyków, którzy sięgnęli po nieprzebadane wcześniej źródła historyczne każą jednak zweryfikować to, czego uczono nas dawniej na lekcjach historii.

1. Kiedy padła pierwsza salwa z „Schleswiga-Holsteina”

O tym, że II wojna światowa wcale nie zaczęła się na Westerplatte mówi się głośno od kilkunastu lat. Wcześniej niemieckie lotnictwo zbombardowało między innymi dworzec kolejowy, koszary oraz most w Tczewie.

Szkic przedtawiający przebieg walk na Westerplatte (Lonio17/CC BY-SA 4.0).
Szkic przedtawiający przebieg walk na Westerplatte (Lonio17/CC BY-SA 4.0).

Warto dodać, że same walki o Westerplatte też nie rozpoczęły się o czasie, który przez dekady podawano w podręcznikach. Atak nastąpił nie o 4:45, lecz trzy minuty później.

Niewielka różnica wynikała z tego, że przed otwarciem ognia „Schleswig-Holstein” musiał zostać ustawiony w odpowiedniej pozycji przez towarzyszący mu holownik „Danzing”. Co zaś się tyczy samego ostrzału to w dzienniku pokładowym pancernika zanotowano:


Reklama


W czasie akcji ogniowej zostają trafione liczne budynki zabudowy portowej, które stanęły w płomieniach, gdyż zakrywają one prawie całkiem mur na Westerplatte. Budynki te, wszystkie drewniane, zapalają się natychmiast, płoną jasnym płomieniem, zwłaszcza, że w niektórych z nich przechowywane jest w beczkach paliwo. (…)

Nagle, widoczne są dwa lub trzy wyłomy w murze Wstrzymać ogień! Czerwone rakiety. Jednocześnie znak dla kompanii szturmowej, aby przystąpić do ataku.

Nawała ogniowa trwała od 4:48 do 4:55. Pierwszego dnia walk okręt jeszcze dwukrotnie ostrzeliwał teren Wojskowej Składnicy Tranzytowej, prowadząc ogień łącznie przez 70 minut. Później, jak podkreśla w swojej książce Westerplatte 1926-1939 Jarosław Tuliszka, aż do 7 września działa „Schleswiga-Holsteina” były skierowane na inne obiekty.

Dopiero tego dnia pancernik znów wziął na celownik Westerplatte, ostrzeliwujące je trzykrotnie. Tym razem kanonada trwała łącznie blisko 120 minut. Jako ciekawostkę warto dodać, że kilkanaście lat temu doktorowi Janowi Szkudlińskiemu – jednemu z najlepszych znawców tematyki związanej z Westerplatte – udało się dotrzeć do dokumentów mówiących o tym, ile dokładnie Niemcy wystrzelili pocisków w kierunku polskiej placówki.

"Schleswig-Holstein" prowadzący ostrzał (domena publiczna).
„Schleswig-Holstein” prowadzący ostrzał (domena publiczna).

Było to odpowiednio: 13 400 pocisków kalibru 20 milimetrów, 563 kalibru 88 milimetrów, 562 kalibru 150 milimetrów oraz 103 pociski kalibru 280 milimetrów.

2. Ile było niemieckich szturmów na Westerplatte?

Wbrew temu, co można wyczytać często w internecie, Niemcy przeprowadzili tylko dwa szturmy generalne na Wojskową Składnicę Tranzytową. Oba miały miejsce 1 września. W trakcie pierwszego z nich atakujący zostali zaskoczeni silnym ogniem z polskich pozycji i ponieśli istotne straty. Kolejną próbę podjęto kilka godzin później. Również nie przyniosła zamierzonych skutków.


Reklama


Po początkowym niepowodzeniu Niemcy doszli do wniosku, że na terenie Składnicy znajduje się system bunkrów, w związku z czym następny atak systematycznie odkładano. Jego ostateczny termin wyznaczono na 8 września.

Dzień wcześniej przeprowadzono jeszcze głębokie rozpoznanie walką. Tym razem obyło się bez ofiar śmiertelnych po niemieckiej stronie. Było tylko kilku rannych. Kapitulacja załogi tego samego dnia sprawiła, że do trzeciego szturmu nigdy nie doszło.

Placówka „Fort” na Westerplatte (Arkadiusz Markiewicz/CC BY-SA 3.0).
Placówka „Fort” na Westerplatte (Arkadiusz Markiewicz/CC BY-SA 3.0).

3. Jeden nalot Luftwaffe na Westerplatte

Niemcy przeprowadzili tylko jedno bombardowanie lotnicze Westerplatte. Nie, to nie pomyłka. Początkowo planowano nalot już na popołudnie 1 września 1939 roku, jednak warunki pogodowe sprawiły, że doszło do niego następnego dnia.

Niedługo po osiemnastej 2 września 58 Junkersów Ju 87B Stuka zrzuciło na teren Wojskowej Składnicy Tranzytowej 258 bomb o łącznej wadze 26,5 tony.


Reklama


Nalot był bardzo skuteczny. Jedna z półtonowych bomb trafiła bezpośrednio w Wartownię nr 5. Została ona zniszczona, zaś w jej gruzach zginęło siedmiu żołnierzy Wojska Polskiego; dwóch kolejnych zostało rannych. Nalot miał również bardzo duży wpływ na morale obrońców.

4. Co z wywieszeniem białej flagi przez Sucharskiego?

Wiele kontrowersji budzi to co wydarzyło się w czasie bombardowania i tuż po nim. Relacje westerplatczyków jednoznacznie świadczą o tym, że w wyniku stresu część żołnierzy samodzielnie opuściła stanowiska bojowe. Tak zrobiły na przykład załogi placówek „Elektrownia” i „Fort”. W drugim przypadku żołnierze tłumaczyli się przekonaniem, iż zostali zluzowani przez kolegów z innego oddziału.

Niemieccy żołnierze w ruinach Wojskowej Składnicy Tranzytowej po jej kapitulacji (domena publiczna).
Niemieccy żołnierze w ruinach Wojskowej Składnicy Tranzytowej po jej kapitulacji (domena publiczna).

Z kolei w Wartowni nr 1 tylko twarda postawa plutonowego Budera zapobiegła dezercji większości jego ludzi. Aby opanować sytuację musiał on sięgnąć nawet po broń, ale i tak dwóch szeregowych uciekło do koszar.

Z nalotem wiąże się również rzekome wywieszenie na rozkaz dowódcy Wojskowej Składnicy Tranzytowej, majora Henryka Sucharskiego, białej flagi już 2 września. Miało to doprowadzić do buntu, na czele którego stanął kapitan Franciszek Dąbrowski. Jednak, jak podkreśla – przywoływany już tutaj wcześniej – doktor Szkudliński nie ma żadnych twardych dowodów na to, że Sucharski wydał taki rozkaz.


Reklama


Podobne wątpliwości dotyczą rzekomego przejęcia dowodzenia przez kapitana Dąbrowskiego i kilkudniowego załamania nerwowego majora Sucharskiego. Nie można również potwierdzić, że na Westerplatte doszło do domniemanej egzekucji dezerterów.

5. Jakie siły rzucili Niemcy na Westerplatte

Przez lata funkcjonowała wersja mówiąca o tym, że do walki z obrońcami Westerplatte Niemcy rzucili nawet ponad trzy tysiące ludzi. Ustalenia z ostatnich lat zmuszają do zweryfikowania tych liczb. Doktor Jarosław Tuliszka w swojej książce podaje, że nie wliczając załogi pancernika napastników było niespełna 1000.

Świetlica żołnierska w Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte. Zdjęcie z 1930 roku (domena publiczna).
Świetlica żołnierska w Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte. Zdjęcie z 1930 roku (domena publiczna).

Z kolei autor hasła poświęconego walkom o Westerplatte w tomie Boje Polskie 1939-1945. Przewodnik encyklopedyczny stwierdza, że „w bezpośrednich atakach na Westerplatte wzięło udział około 570 żołnierzy i policjantów”.

Jeżeli chodzi o polskie siły, to z uwagi na charakter placówki (część żołnierzy trafiła tam nieoficjalnie) nie dysponujemy dokładnymi danymi na temat stanu etatowego załogi na dzień 1 września 1939 roku. Przyjmuje się jednak, że obrońców było ponad 210.


Reklama


6. Ilu Niemców zginęło na Westerplatte?

Również straty poniesione przez obie z walczących stron budzą ożywione dyskusje. Jeszcze kilkanaście lat temu powszechnie przyjmowało się, że po stronie atakujących było nawet do tysiąca zabitych i rannych. Ostrożniejsze szacunki mówiły o 300-450 ofiarach. Ustalenia Jarosława Tuliszki oraz innych historyków dowodzą, że liczby te są mocno zawyżone.

W Bojach polskich 1939-1945 możemy przeczytać, że „straty niemieckie wyniosły około 50 zabitych i 150 rannych”. Jeżeli zaś chodzi o obrońców to było co najmniej „15 zabitych i około 40 rannych i kontuzjowanych.”

Polscy żołnierze wzięci do niewoli po zakończeniu walk o Westerplatte (domena publiczna).
Polscy żołnierze wzięci do niewoli po zakończeniu walk o Westerplatte (domena publiczna).

7. Ile faktycznie trwała obrona Westerplatte?

Niemal w każdej publikacji poświęconej walkom o Westerplatte można znaleźć informację, że obrona trwała 7 dni. Nie jest to wiadomość precyzyjna.

Ostrzał z dział „Schleswiga-Holsteina” rozpoczął się 1 września o 4:48. Siedem minut później do ataku ruszyła kompania szturmowa. Polska załoga skapitulowała zaś 7 września o 9:30. Właśnie wtedy Niemcy dostrzegli białą flagę. Walki trwały więc tak naprawdę 6 dni 4 godziny i 42 minuty.

Zresztą nie jest istotne czy załoga broniła się 7 czy 6 dni. Żołnierze Wojska Polskiego otoczeni zewsząd przez wroga stali się najlepszym symbolem odwagi i oporu stawianego najeźdźcy. Zostaną nim niezależnie od nowych ustaleń i prób weryfikowania dawnych mitów.

Bibliografia:

  1. Boje polskie 1939-1945. Przewodnik encyklopedyczny, pod red. Krzysztofa Komorowskiego, Bellona 2009.
  2. Zbigniew Flisowski, Tu, na Westerplatte, Książka i Wiedza 1968.
  3. Jan Szkudliński, Rzekome rewelacje o obronie Westerplatte wysnute z wątpliwych źródeł, „Przegląd Historyczno-Wojskowy” 2015, nr 1,
  4. Jan Szkudliński, Spór w sprawie białej flagi nad Westerplatte, „Przegląd Historyczno-Wojskowy” 2012, nr 4,
  5. Jan Szkudliński, Wojskowa Składnica Tranzytowa na Westerplatte w świetle nowych niemieckich materiałów archiwalnych, „Przegląd Historyczno-Wojskowy” 2015, nr 3 .
  6. Jarosław Tuliszka, Westerplatte 1926-1939, Wydawnictwo Adam Marszałek 2011.
  7. Westerplatte 4:48. Dziennik działań bojowych pancernika „Schleswig-Holstein” od 24 sierpnia do 8 września 1939 z załącznikami, tłumaczenie i opracowanie Jacek Żebrowski, Ciechocinek 2010.
Autor
Rafał Kuzak

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka to Życie w chłopskiej chacie (2024). Strona autora: KamilJanicki.pl.

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.