Castro, Breżniew i Czernienko (fot. Mos.ru, lic.CC BY 4.0)

Fidel Castro chciał się postawić Moskwie. Oto, co zrobili Sowieci

Strona główna » Historia najnowsza » Fidel Castro chciał się postawić Moskwie. Oto, co zrobili Sowieci

Na tle innych komunistycznych rewolucjonistów i przywódców Fidel Castro był jednym z tych, którzy radzieckiemu Wielkiemu Bratu przysparzali największego bólu głowy. Jak podkreśla Artur Domosławski w książce Gorączka latynoamerykańska, był on w oczach rosyjskich komunistów niemalże heretykiem. Dokąd go to zaprowadziło?

Istnieje kawiarniana demonologia, wedle której Fidela wymyślili Sowieci, Chińczycy, Bógwiektojeszcze, by zdobyć przyczółek u wrót Ameryki. Nie potwierdzają tego żadne źródła. To Ameryka dziesięć dni wcześniej niż Związek Sowiecki uznała kubański rząd rewolucyjny. Moskwa nie spieszyła się do uścisków z Fidelem. Castro miał opinię awanturnika, Chruszczow był po przyjaznych rozmowach z Eisenhowerem w Camp David. Z perspektywy sowieckiej rewolucja Castro – zrobiona bez, a w pierwszym okresie wbrew, partii komunistycznej – była jedną wielką herezją.


Reklama


Na początku 1962 roku kubańscy komuniści, wierni Moskwie, podjęli próbę usunięcia Fidela. Zgarnęli większość stanowisk we władzach, przy czym część niejawnie – poprzez „swoich” ludzi w Fidelowym Ruchu 26 Lipca i innych grupach. Fidel uprzedził cios.

W pełnym furii przemówieniu w telewizji oskarżył komunistę Aníbala Escalante o „sekciarski spisek”. Głowy nikt nie stracił, co najwyżej spadł ze stołka. Czy Moskwa spiskowała z kubańskimi rywalami Fidela? Nic pewnego. Jednak ambasadorowi ZSRR, który opuszczał Kubę, Fidel odmówił pożegnalnej rozmowy.

Zdjęcie Fidela Castro z lat 50. XX wieku (domena publiczna).
Zdjęcie Fidela Castro z lat 50. XX wieku (domena publiczna).

Krótko potem, w obawie przed agresją Ameryki, również z powodu międzynarodowej izolacji, Fidel zawiera jednak przymierze z Chruszczowem. Rosjanie rozmieszczają na wyspie wyrzutnie rakietowe, Amerykanie odpowiadają, że oznacza to wojnę. Świat staje na krawędzi nuklearnej zagłady.

W krytycznej chwili Chruszczow wycofuje się i demontuje wyrzutnie. Castro czuje się wystrychnięty na dudka – nie tyle z powodu kapitulacji Chruszczowa, ile dlatego, że ten za jego plecami paktował z jankeskim diabłem. Rozpoczyna się zimna wojna między Hawaną a Moskwą. Rodzi się castrowska herezja.


Reklama


Zasada pierwsza: odrzucenie dogmatu o prymacie Moskwy w światowym ruchu komunistycznym. „Czy to nie paradoks historii – kpił Fidel z radzieckich towarzyszy – że w chwili, gdy pewne grupy kleru stają się rewolucyjne, niektóre grupy marksistowskie stają się pseudorewolucyjnym kościołem?

Mam nadzieję, że nie będę ekskomunikowany ani doprowadzony przed Świętą Inkwizycję za te słowa. Nie ma nic bardziej antymarksistowskiego niż dogmat i sztywne myślenie. W świecie idei rewolucyjnych nikt nie ma prawa uzurpować sobie monopolu”.

Tekst stanowi fragment książki Artura Domosławskiego "Gorączka latynoamerykańska", której nowe wydanie ukazało się właśnie nakładem Wydawnictwa Poznańskiego.
Tekst stanowi fragment książki Artura Domosławskiego „Gorączka latynoamerykańska”, której nowe wydanie ukazało się właśnie nakładem Wydawnictwa Poznańskiego.

Herezję Fidela zrodziło marzenie o socjalizmie, w którym nie będzie bezdusznej biurokracji i w którym wszystko będzie dla ludzi – teraz, dziś, od zaraz. C.W. Mills upajał się „antybiurokratyczną osobowością Fidela”, jego sposobem załatwiania spraw „w sposób jak najbardziej praktyczny i natychmiastowy”. Centralne planowanie, współzawodnictwo pracy i instytucje miał zastąpić spontaniczny czyn mas pod wodzą charyzmatycznego przywódcy.

Cała Kuba ścina trzcinę cukrową – szwaczki, praczki i filozofowie! Demokracja robotnicza w zakładach pracy – jak najbardziej, ale związki zawodowe – nigdy w życiu! Rosjan, Węgrów, Czechów smagał Fidel (choć częściej jego towarzysz Che Guevara) „z lewa”: za biurokrację, za wprowadzanie do gospodarki socjalistycznej elementów rynku.


Reklama


„Nie dojdziemy do komunizmu drogami kapitalistycznymi!” – nauczał Castro. W stosunkach Rosjan z państwami bloku sowieckiego widział imperialistyczny wyzysk.

Ogon machał psem, a pies siedział jak mysz pod miotłą. Każdy nerwowy ruch mógł popchnąć nieprzewidywalnego Fidela w ramiona Mao Zedonga, który rywalizował z Sowietami o rząd dusz w ruchu komunistycznym. Nerwy puściły Rosjanom dopiero wtedy, gdy Castro wypowiedział im otwartą wojnę wewnątrz partii komunistycznych Ameryki Łacińskiej. To drugi, może najważniejszy filar castrowskiej herezji.

Mimo wielu prób CIA nie udało się zabić Castro (Marcelo Montecino/CC BY-SA 2.0).
Mimo wielu prób CIA nie udało się zabić Castro (Marcelo Montecino/CC BY-SA 2.0).

Było tak: rocznicę rewolucji październikowej w 1966 roku kubański dziennik „Granma” uczcił wezwaniem do rozłamu w komunistycznych partiach Wenezueli, Argentyny, Brazylii, Gwatemali.

„Prawdziwi komuniści, prawdziwi obrońcy leninizmu na kontynencie przystępują do walki. Ci, którzy stają z boku, przestają być komunistami”. Dogmatem Moskwy było w tamtym czasie „pokojowe współistnienie” ze Stanami Zjednoczonymi. Walka zbrojna, guerrilla, była z innej bajki.

Źródełko herezji biło nie tylko z ambicji Fidela. Biło daleko – nad Mekongiem. W 1965 roku, gdy Ameryka uderzyła na Wietnam, Moskwa – w opinii Castro – schowała głowę w piasek. „Poczucie braku bezpieczeństwa” – tłumaczył strategię Hawany K.S. Karol – plus wiara w skuteczność wojny partyzanckiej (mit Sierra Maestra!) otworzyły cichy front między Fidelem a Rosjanami. „Zróbmy dwa, trzy, wiele Wietnamów – wzywał Che Guevara – a będziemy bezpieczniejsi! Jankesi nie dadzą rady na tylu frontach, a na pomoc Moskwy nie ma co liczyć”.


Reklama


Moskiewska „Prawda” ekskomunikowała „reakcjonistów, którzy podążają za apelami człowieka wzywającego do zmian w całym systemie socjalistycznym”. Jak w mowie kościelnej – żadnych nazwisk i więcej między wierszami niż w tekście. Fidel replikował bez zahamowań: „Nikt nas nie może nazwać krajem satelickim i dlatego cieszymy się takim szacunkiem w świecie”.

Latynoamerykańscy komuniści nie rwali się jednak do wojny partyzanckiej. Nie wierzyli w pokonanie zawodowej armii i wybierali na ogół wierność dogmatowi Moskwy o „pokojowym współistnieniu” z Ameryką i kapitalizmem. Niektóre partie były skłócone, podzielone, niezdolne do jakiegokolwiek czynu. Inne nastawiały się na legalną działalność.

Fidel Castro i Wojciech Jaruzelski na zdjęciu z 1972 roku (domena publiczna).
Fidel Castro i Wojciech Jaruzelski na zdjęciu z 1972 roku (domena publiczna).

Jednym z nielicznych, którzy odpowiedzieli na apel Fidela, był dysydent z Komunistycznej Partii Wenezueli Douglas Bravo. Skrzyknął garstkę towarzyszy i założył partyzantkę. Herezja castrowska miała w latach sześćdziesiątych krótki żywot.

Rok po artykule „Granmy” zginął w Boliwii Che Guevara. Lewica Zachodu rzuciła się Fidelowi do gardła: „Po co zginął Che?” – pytał na łamach komunistycznej „L’Humanité” Jacques Amault. Oskarżano Fidela, że zdradził Guevarę. Niespełna rok później Castro zmienia stosunek do Moskwy.


Reklama


Choć dalej wierzy, że jeszcze wybije godzina „trzeciego komunizmu” (obok sowieckiego i chińskiego), to latem 1968 roku widzi jasno, że żadnego „Wietnamu” na zachodniej półkuli nie będzie. Po inwazji Układu Warszawskiego na Pragę Castro podaje rękę Rosjanom, potępianym wtedy przez wszystkich komunistów świata.

Pojednanie z Moskwą miało źródło w tych samych obawach, które kilka lat wcześniej zrodziły castrowską herezję. Po anemicznej reakcji Waszyngtonu na zdławienie Praskiej Wiosny Fidel obawiał się równie niemrawej reakcji Moskwy na ewentualną agresję USA przeciw Kubie. Na dodatek Breżniew zagroził, że nie kupi kubańskiego cukru – i Fidel musiał iść do Canossy.

„Słońca nie można zakryć palcem”, ogłosił Castro. A Słońce to Ojczyzna Proletariatu. Co za ironia historii! Dziesięć lat po wyzwoleniu Kuby z gospodarczej zależności od Ameryki wyspa popadła w nową, jeszcze większą zależność – od Moskwy.

Źródło

Powyższy tekst stanowi fragment książki Gorączka latynoamerykańska Artura Domowsławskiego, niezwykłego reportażu o mechanizmach władzy, które niczym refren powtarzają się pod różnymi szerokościami geograficznymi.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka to Życie w chłopskiej chacie (2024). Strona autora: KamilJanicki.pl.

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.