Kiedy w styczniu 1863 roku Polacy chwycili za broń przeciwko carskiej Rosji Otto von Bismarck od razu dostrzegł okazję do zacieśnienia relacji na linii Berlin-Petersburg. Pruski premier złożył Aleksandrowi II Romanowowi ofertę, która była dla samodzierżawcy niczym „manna z nieba”.
Otto von Bismarck bacznie przyglądał się sytuacji w Królestwie Polskim po wybuchu powstania styczniowego. Premier za wszelką cenę chciał uniknąć przeniesienia walk na ziemie zaboru pruskiego.
Reklama
Oferta Bismarcka dla Aleksandra II
Dostrzegł przy tym okazję do zacieśnienia współpracy między Berlinem a Petersburgiem. Jednocześnie dążył do osłabienia relacji francusko-rosyjskich. Dlatego, zgodnie z tym co pisze doktor Kamil Kartasiński w książce pt. Kampania Żuawów Śmierci:
(…) wyłożył karty na stół i wprost zaproponował carowi Aleksandrowi II ścisłe współdziałanie prusko-rosyjskie, mające na celu stłumienie polskiego powstania.

Dla rosyjskiego cara było to jak manna z nieba. Na przełomie stycznia/lutego nie wiedziano jeszcze, jaką skalę przybiorą walki z polskimi „buntownikami” oraz jakie stanowiska zajmą pozostałe mocarstwa europejskie.
Bismarck wysłał do Petersburga generała Gustawa von Alvenslebena, który na co dzień pełnił funkcję adiutanta króla Wilhelma I Hohenzollerna. Pruski emisariusz dotarł nad Newę już 6 lutego, gdzie został serdecznie przyjęty przez cara, który od razu przystał na propozycję Bismarcka. Jak podkreśla Kamil Kartasiński:
Reklama
Więcej wątpliwości w tej kwestii miał jego bliski współpracownik – minister spraw zagranicznych Aleksandr Gorczakow. Widział on w zawarciu porozumienia poważne zagrożenie dla relacji francusko-rosyjskich oraz zerwanie z taktyką ustępstw wobec Polaków w Królestwie Polskim.
Postanowienie konwencji prusko-rosyjskiej
Aleksander II nie zamierzał jednak się tym przejmować i porozumienie zostało podpisane. Ustalało ono zasady „wojskowej współpracy armii pruskiej i rosyjskiej przeciwko powstańcom po obu stronach granicy, z prawem jej przekraczania”.

Zawierało również tajną część, która mówiła o wymianie informacji o „wszelkiego rodzaju spiskach przeciwko ich władzy na terenie Królestwa Polskiego oraz Wielkiego Księstwa Poznańskiego”. Dokument był dużym sukcesem Bismarcka. W książce Kampania Żuawów Śmierci czytamy, że:
Pruskiemu premierowi udało się doprowadzić do antagonizmu francusko-rosyjskiego i skierować Rosję w stronę Prus. Jednakże, jak pokażą kolejne tygodnie, była to ryzykowna zagrywka va banque. Pozostałe mocarstwa nie zamierzały przypatrywać się biernie prusko-rosyjskiej współpracy.
Reklama
Obawy Londynu i Paryża
Konwencja wzbudziła spore obawy w Paryżu i Londynie. Podczas spotkań z ambasadorem Francji i Wielkiej Brytanii Bismarck postawił sprawę jasno. Stwierdził, że stłumienie polskiego zrywu leży w interesie Prus i w razie konieczności jest gotowy wysłać wojsko na terytorium Królestwa Polskiego.
Taka deklaracja sprawiła, że „oba mocarstwa potraktowały działania prusko-rosyjskie jako naruszenie politycznej równowagi w Europie”. Rządzący we Francji Napoleon III uznał to za „wymówienie przyjaźni” przez Petersburg. Bardziej powściągliwi byli dyplomaci znak Sekwany, którzy nie chcieli „jednoznacznie zrywać linii prorosyjskiej”.

Ostatecznie wojownicza postawa cesarza Francuzów, który próbował nawet przekonać Austrię i Wielką Brytanię do interwencji przeciwko Prusom zmusiła Bismarcka do chwilowej weryfikacji swoich planów.
Na pewien czas premier zrezygnował z „koncepcji aktywnego udziału wojsk pruskich w tłumieniu powstania”. Ale koniec końców ryzyko się opłaciło. Osłabienie współpracy francusko-rosyjskiej miało bowiem w nadchodzących latach znacznie pomóc Prusom w zjednoczeniu Niemiec pod berłem Hohenzollernów.
Nowa seria już w sprzedaży

Bibliografia
- Kamil Kartasiński, Kampania Żuawów Śmierci, Prześwity 2026.







