Na początku lat 80. sytuacja w Peru przybrała ramy katastrofy. Bieda rozprzestrzeniała się niczym zaraza, politycy walczyli między sobą i utracili zaufanie społeczeństwa, dług zagraniczny utopił ekonomię, a resztki nadziei gasły dzień po dniu. Na tej pożywce wyrosła organizacja, która, jak pisze Artur Domosławski w Gorączce latynoamerykańskiej, krzycząc o wolności ludu brutalnie zabijała jego przedstawicieli.
Zaczęło się niewinnie. Zapalony maoista i profesor filozofii na uniwersytecie w Ayacucho Abimael Guzmán głosił swoje skrajnie lewicowe poglądy wśród studentów i kolegów po fachu. Stopniowo przeciągał coraz więcej osób na stronę organizacji czerpiących ideały z myśli Mao Zedonga i inspirujących się Che Guevarą. Jego największym marzeniem była zbrojna rewolucja.
W 1970 r. Guzmán założył własną skrajną komunistyczną partię, która swoją nazwę Świetlisty Szlak wzięła od słów peruwiańskiego dziennikarza i marksistowskiego filozofa: „marksizm-leninizm odsłoni świetlisty szlak rewolucji”.
Reklama
Początkowo wszystko przebiegało spokojnie, a członkowie ruchu, głównie ludzie młodzi, zaczęli szkolenie wojskowe i indoktrynację. Przywódca szykował się do wojny. Sygnałem do jej rozpoczęcia były wybory prezydenckie 1980 r., w trakcie których bojówki Świetlistego Szlaku atakowały lokale wyborcze i paliły urny z głosami.
Brutalna partyzantka odpowiedzią na kryzys?
Dramatyczna sytuacja peruwiańskiego społeczeństwa napędzała rozrost szeregów organizacji. Andyjskie wioski indiańskie, znajdujące się na granicy głodu, miejska biedota i dzieci elit – w Świetlistym Szlaku, głoszącym komunistyczne hasła o wolności ludu i równości, widzieli zbawienie i drogę do ogólnoklasowego raju.

Wkrótce partyzantka miała już tysiące członków, z których, co ciekawe, niemal połowę stanowiły kobiety. W szeregach organizacji powierzano im stanowiska dowódcze na równi z mężczyznami, a przedstawiciele jednostek, które kierowano do zwalczania partyzantki, byli przekonani, że są one czarownicami. W policyjnej instrukcji znalazło się ostrzeżenie o ich „aurze nienaturalnej wiedźmiej mocy”.
Po wyborach Szlak szybko wkroczył na drogę przemocy i terroru. Maoistowska partyzantka siała taką grozę, że jej członków porównywano do kambodżańskich Czerwonych Khmerów. Artur Domosławski nie ma wątpliwości. W Gorączce latynoamerykańskiej pisze wprost:
Reklama
Partyzanci Szlaku stanowili najbardziej ponury wyjątek na mapie ruchów partyzanckich Ameryki Łacińskiej. Na ustach mieli prawa ludu, lecz to lud – biedni andyjscy chłopi – padał często ofiarą ich działań zbrojnych. Celami ataków Świetlistego Szlaku byli żołnierze, policjanci, znienawidzeni urzędnicy, wielkie korporacje, banki, lecz również wioski i wspólnoty chłopskie, które nie uznawały zwierzchnictwa partyzantów. Żołnierze wysyłani przez rząd do walki z guerrillą traktowali niepokornych chłopów tak samo jak Szlak – ogniem i prochem.
Lata 80. w Peru nie bez przyczyny nazywa się straconą dekadą. Obok społecznej, politycznej i ekonomicznej katastrofy, która zamieniała życie zwykłych mieszkańców kraju w piekło, całe państwo drżało przed kolejnymi atakami Świetlistego Szlaku. Maoistowscy bojówkarze, wierzący w to, że prowadzą zbrojną rewolucję ludową, najpierw zagrabili broń i materiały wybuchowe, napadając między innymi na obozy górnicze, czy posterunki policji, po czym przeszli do siania terroru.

Świetlisty Szlak przeprowadził tysiące ataków, a na cele brał między innymi mosty, linie kolejowe, banki, sklepy, hotele, komisariaty, kościoły, ambasady, urzędy, czy instytucje naukowe. Zabijali zwyczajnych ludzi, funkcjonariuszy państwowych, przedstawicieli NGO-sów, wojskowych, policjantów, czy latyfundystów. Urządzili nawet masakrę naukowców w instytucie badawczym.
Zwyrodniała szczytna idea?
„Dzieje Peru lat dziewięćdziesiątych to pouczająca lekcja, jak słuszne cele mogą ulegać w pewnych okolicznościach zwyrodnieniu” – podkreśla w swojej książce Artur Domosławski. Partyzantka kontrolowała spore obszary Peru, jednak z czasem jej poparcie zaczęło się chwiać. Na zajętych terenach Szlak wprowadzał brutalne rządy, które obejmowały między innymi organizowanie robót przymusowych, celową izolację i przestrzeganie surowych zasad moralnych.
Reklama
Maoistowska bojówka goliła głowy prostytutkom, mordowała osoby homoseksualne, katowała niewiernych małżonków i osoby nadużywające alkoholu. Partyzanci organizowali coś, co zwali publiczną sprawiedliwością – pokazowe procesy, które nie miały wiele wspólnego z prawem. Kończyły się one nie mniej pokazowymi wyrokami i publicznymi egzekucjami. W części takich sądów ludowych uczestniczyła miejscowa wiejska ludność. Oburzenie budziło to, że zwłok swoich ofiar Świetlisty Szlak nie pozwalał grzebać.
Gdy podnosiły się protesty, maoiści radzili sobie z nimi bezwzględnie. Każdy krytykujący rządy organizacji mógł zostać skazany na śmierć.

Kolejne masakry dokonywane przez partyzantów oraz żelazna kontrola budziły coraz większy opór, wśród ludności wiejskiej żyjącej w Andach zaczęły się nawet organizować grupy samoobrony. Według niektórych wyliczeń w samych tylko atakach organizowanych przez Świetlisty Szlak miało zginąć ponad 30 tys. osób, a łącznie przeszło dwa razy tyle padło ofiarą wywołanej przez niego wojny. Po dekadzie konfliktu ponad 350 tys. Peruwiańczyków rocznie uciekało z kraju.
Bezwzględna wojna z maoistowską partyzantką
Kres krwawej wojnie domowej przyniosła dopiero zmiana osoby będącej u steru władzy. Po objęciu władzy w 1990 r. Alberto Fujimori wprowadził rządy twardej ręki i zaczął zwalczać lewicową partyzantkę, między innymi z pomocą agencji wywiadowczych. Domosławski w Gorączce latynoamerykańskiej nazywa to wprost wojną.
Reklama
Na początku kadencji Fujimoriego priorytetem jego rządu było rozbicie maoistowskiej guerrilli Świetlisty Szlak. Brutalnej partyzantce, która od dziesięciu lat pustoszyła kraj – organizowała zamachy w miastach, terroryzowała andyjskie wsie – prezydent wypowiedział otwartą wojnę. Miał pełne poparcie Stanów Zjednoczonych, które wyszkoliły i uzbroiły specjalną jednostkę do walki ze Szlakiem.
Według wyliczeń peruwiańskiej Komisji Prawdy i Pojednania, wojna domowa zabrała życie blisko 70 tys. osób. Kraj był zmęczony i z ulgą przyjął kampanię przeciwko Szlakowi.
Fujimori przyznał wojsku i rządowym siłom specjalnym nadzwyczajne uprawnienia. Ogromny wysiłek państwa i pieniądze poszły na wojnę ze Szlakiem i w ciągu zaledwie dwóch-trzech lat rządów Fujimori dokonał tego, czego nie byli w stanie uczynić poprzednicy: rozbił partyzantkę, czym zaskarbił sobie wdzięczność dużej części mieszkańców Peru.
Na początku lat 90. udało się przetrącić kręgosłup organizacji, jednak nigdy nie zniszczono jej do końca. Ostatni atak, do którego przyznali się członkowie Świetlistego Szlaku, nastąpił w 2021 r. Zginęło w nim 16 osób.
Źródła
- Courtois, Stephane, The Black Book of Communism: Crimes, Terror, Repression, Harvard University Press 1999.
- Domosławski A., Gorączka latynoamerykańska, Wydawnictwo Poznańskie 2026.
- Feinstein Tamara, The Fate of Peruvian Democracy. Political Violence, Human Rights, and the Legal Left, University of Notre Dame Press 2023.
- Gustavo Gorriti, Robin Kirk, The Shining Path: A History of the Millenarian War in Peru, The University of North Carolina Press, Chapel Hill 1999.
- Sullivan John P., The Rise of the Narcostate, Xlibris US 2018.
Ta książka pozwoli ci zrozumieć Amerykę Łacińską








