Obok wszystkich koszmarnych zbrodni, jakich dopuścili się Niemcy w czasie drugiej wojny światowej ta jest jedną z najpodlejszych. Aby zasilić własne szeregi własnego narodu kradli malców pasujących do ich idealnego wzorca rasy. Dane odnośnie tego, ile dzieci zrabowano w Polsce są wstrząsające.
Ledwie ucichły ostatnie wystrzały kampanii wrześniowej, a w listopadzie 1939 roku Urząd ds. Rasowo-Politycznych NSDAP złożył na ręce Heinricha Himmlera dokument o wiele mówiącym tytule „Sprawa traktowania ludności byłych polskich obszarów z rasowo-politycznego punktu widzenia”.
Reklama
Obszerny rozdział poświęcono w nim planom względem tych polskich dzieci, które miały zostać poddane całkowitemu zniemczeniu. Zawierał on między innymi informację, że do germanizacji można przeznaczać maluchy w wieku maksymalnie 8-9 lat, bo to gwarantuje całkowity sukces w wynarodowieniu.
„Dzieci były badane pod kątem wyglądu zewnętrznego, budowy czaszki, rozstawu oczodołów, koloru włosów i oczu. Te w odpowiednim wieku były kwalifikowane do germanizacji. Dzieciom zawieszano na szyi drewniane tabliczki, na których znajdował się symbol Ki (Kinderaktion) i dodatkowo nadawano im numery” – wyjaśnia w książce Teraz jesteście Niemcami Agnieszka Jaczyńska. Najatrakcyjniejsze były niemowlęta, które można było wychować na małych Niemców od kołyski.

Dopiero po wojnie udało się poznać skalę przedsięwzięcia. Szereg nazistowskich instytucji podejmował wspólne działania na rzecz przejmowania rzekomo „wartościowych ra_owo” dzieci – wyszukując je, odbierając rodzicom, przekazując do obozów zajmujących się germanizacją i do niemieckich rodzin.
Ten ostatni etap znajdował się pod dużym wpływem osławionego Lebensbornu, któremu Główny Urząd Rasy i Osadnictwa SS przekazał prawną kuratelę nad ukradzionymi dziećmi.
Reklama
Zbrodnia przeciwko ludzkości dokonana na polskich dzieciach
Proces RuSHA był jednym z głośnych procesów norymberskich. W jego trakcie wyszła na jaw skala zbrodni wojennej i zbrodni przeciw ludzkości, jaką stanowiła kradzież dzieci na podbitych terenach i przerabianie ich na małych aryjczyków.
Procesowi przysłuchiwał się Roman Hrabar, polski prawnik i Pełnomocnik Rządu Polskiego ds. Rewindykacji Dzieci Polskich. Jak przyznawał, odnajdywanie maluchów z nad Wisły, którym wyprano mózg i powiedziano „teraz jesteście Niemcami”, było tytanicznym wysiłkiem.

W wywiadzie, jakiego udzielił „Życiu Warszawy” Hrabar wyjaśnił, że Niemcy z własnej woli nie zamierzali przyznawać się, że jedno z ich dzieci jest w rzeczywistości Polakiem. Często też nie mieli pojęcia o pochodzeniu dzieci, jakie trafiały pod ich opiekę.
Niemieccy przybrani rodzice mogli nawet nie wiedzieć, że jedno z ich dzieci to nie Hansel czy Gretel, a Jaś, bądź Małgosia, urodzeni w Polsce i wyrwani z ramion płaczącej matki w czasie wysiedlenia Zamojszczyzny, czy Żywiecczyzny.
Reklama
Jak opowiadał gazecie pełnomocnik rządu, po wojnie zaraportowano w Hesji 77 ukradzionych polskich dzieci. Rzeczywista liczba ofiar germanizacji odnalezionych w tamtej części Niemiec wynosiła aż 33 tys. Nie wszystkie z nich dało się repatriować. Hrabar opowiadał:
Były przypadki całkowitej germanizacji, na przykład przypadek 15-letniej dziewczyny, zabranej do Niemiec siedem lat temu, której matka była w Polsce. Dziewczyna nie chciała wrócić. Rozmowa była bardzo bolesna, jako że dziewczyna mówiła po niemiecku – już nie potrafiła mówić po polsku.

Niemieccy historycy podają ostrożne szacunki odnośnie tego, ile dzieci łącznie Trzecia Rzesza zrabowała w Polsce. Historyczka Isabel Heinemann, opierając się na dokumentach Lebensbornu szacuje, że było to około 20 tys.
Te rachunki bledną jednak przy liczbach, jakie podawał Roman Hrabar, który twierdził, że ofiarami tej zbrodni padło blisko 200 tys. małych Polaków. Pracownicy UNRRA skłaniali się w każdym razie bardziej ku liczbom podawanych przez przedstawiciela polskiego rządu, zajmującego się repatriacją. Zaledwie od 15 do 20 proc. zrabowanych dzieci po wojnie wróciło do kraju.
Przejmująca opowieść o tragedii wojny
Inspiracją dla powyższego artykułu była powieść Giseli Pou pt. Trzy imiona Ludki (Wydawnictwo Marginesy 2026) Top przejmujące, fabularne ujęcie losów jednej z dziewczynek, które w 1946 roku trafiły do Barcelony. Książka powstała z wykorzystaniem autentycznych dokumentów i relacji świadków. Więcej informacji na Empik.com.

Bibliografia
- Anna Malinowska, Brunatna kołysanka. Historie uprowadzonych dzieci, Agora 2017.
- Roman Hrabar, „Lebensborn”, czyli źródło życia, Wydawnictwo Śląsk 1975.
- Ewelina Karpińska-Morek i in., Teraz jesteście Niemcami. Wstrząsające losy zrabowanych polskich dzieci, Wydawnictwo M 2018.
- Chris Murray (red.), Unknown Conflicts of the Second World War, Taylor & Francis 2019.







