Dane z różnych regionów i epok wskazują, że zwyczajni ludzie sprzed wieków na ogół, i wbrew powszechnemu przekonaniu, sypiali dużo krócej niż wynosi dzisiejsza norma. Ale więc też dużo krócej niż rzekomo jest potrzebne dla zachowania optymalnego zdrowia.
Poniższy materiał, w znacznie dłuższej wersji, ukazał się pierwotnie w formie wideo na moim kanale na Youtube.
Większość mieszkańców zachodniego świata przez niemal całe dzieje… chodziła niedospana. Przynajmniej wedle naszych standardów. Ale wypada dopowiedzieć, że ostatnio jednak w nauce zaczęto kwestionować twierdzenia, mówiące że człowiek powinien sypiać koniecznie po 8 godzin, i że tak by sypiał gdyby nie wszystkie lampy, ekrany i wymagania współczesności.
Reklama
Badania prowadzone w społeczeństwach nieprzemysłowych, wiecie w tych ostatnich plemionach, które jeszcze odrzucają technologię i mają ograniczonych kontakt z zewnętrznym światem, wykazują, że nawet w takich najbardziej naturalnych realiach człowiek wcale nie sypia bardzo długo.
Jak śpi się bez technologii?
Na przykład obserwacja między innymi członków ludu Hadza z Tanzanii i Tsimane z Boliwii wykazała, że średnio sypiają oni tylko nieco ponad 6 godzin na dobę. I choć nie mają smartfonów ani światła elektrycznego, to i tak kładą się spać nie od razu po zmroku, ale średnio dopiero jakieś trzy i pół godziny po tym jak zrobi się ciemno.

Badacze z TEGO amerykańskiego zespołu, sugerują że taki model pewnie dobrze oddaje naturalne tendencje i zapewne był typowy w przeszłości. Sam mogę powiedzieć, że do bardzo podobnych wniosków prowadzą też źródła historyczne z naszego kręgu kulturowego, w tym z Polski.
Średniowieczne normy snu
Na przykład więc w średniowiecznym Krakowie normą było chyba maksymalnie około 6 godzin snu, wedle dzisiejszej rachuby. Jeśli ktoś wylegiwał się dłużej, uchodził już za lenia i grzesznika. A Kraków nie był żadnym wyjątkiem. Tak działało to prawie wszędzie.
Reklama
W czasach przedindustrialnych do roboty należało wstawać najpóźniej o świcie. Najpóźniej. I ta reguła utrzymywała się tak długo, jak człowiek był uzależniony od naturalnego światła, a więc zasadniczo do XIX, czy nawet początków XX wieku. Nie należy jednak sądzić, że gdy słońce zachodziło, natychmiast kładziono się z powrotem spać.
Podobnie jak wspomniane przed momentem społeczności z dzisiejszej Tanzanii czy Boliwii, dawni Europejczycy byli przyzwyczajeni do tego, by znaczną część swoich obowiązków wykonywać przy bardzo ograniczonym oświetleniu, albo nawet niemal po ciemku. Choć oczywiście realia były takie, że latem, gdy naturalne światło było dostępne dłużej, sypiano nawet mniej niż zimą.

Szesnaście godzin pracy, sen tylko do świtu
W średniowiecznym Wrocławiu, w letnich miesiącach dzień pracy rzemieślników trwał, wedle naszej rachuby, od godziny 5 rano do 20-21 wieczorem, a więc maksymalnie 16 godzin.
Jasne, że nie była to praca w dzisiejszym pośpiechu i z nieprzerwaną intensywnością, ale jednak na tyle męcząca, że na pewno nie każdy był w stanie zawsze „naturalnie” i bez pomocy do niej wstawać. Na dodatek wstawać, gdy wewnątrz domu wciąż panowały ciemności.
Reklama
Podobnie było na wsi, gdzie też – przez właściwie całą historię Polski – obowiązkowa pobudka następowała najpóźniej gdy zaczynało świtać. O 4 nad ranem, w dzisiejszym rozumieniu, należało zawsze być już na nogach.
Różnie sobie pomagano, by nie zaspać. O tym możecie posłuchać w odcinku na moim kanale na Youtube:







