Krzyżaków Aleksandra Forda zobaczyły w kinach ponad 32 miliony widzów. Kolejne pokolenia oglądają ich również na telewizyjnym ekranie. Nic więc dziwnego, że film z 1960 roku miał ogromny wpływ na to jak Polacy postrzegają bitwę pod Grunwaldem. W jednej ze scen przedstawiono szarzę polskiej kawalerii, która wpada w krzyżackie wilcze doły. Czy takie wydarzenie znajduje w ogóle potwierdzenie w źródłach historycznych?
Ekranizując powieść Henryka Sienkiewicza, Aleksander Ford nie zawsze trzymał się wiernie oryginału. Tak właśnie było ze słynną sceną przedstawiającą polskie rycerstwo wpadające w wilcze doły pod Grunwaldem.
Reklama
Skąd Ford wziął wilcze doły pod Grunwaldem?
Próżno bowiem jej szukać w dziele noblisty. Milczą na ten temat również najważniejsze źródła z epoki, takie jak spisana ledwie kilka miesięcy po bitwie anonimowa Kronika konfliktu. Także krzyżackie zapiski nie wspominają ani słowem o wilczych dołach kopanych przed jedną z największych średniowiecznych bitew.
Skąd zatem Aleksander Ford wziął pomysł na tę scenę? Nie był to wcale wytwór jego wyobraźni. Ideę tę zaczerpnięto bezpośrednio z XVI-wiecznej Kroniki Bychowca.

Jak wyjaśnia Anna Zielińska w książce pt. Historyczne bzdury o średniowieczu została ona spisana w w języku ruskim i przedstawia „historię Litwy od XIII stulecia. Jest ona jednak kompletnie niewiarygodna. Stanowi kompilację źródeł wcześniejszych, gęsto podlewanych fantazją autora”.
Według niego „z Krzyżakami mieli walczyć w zasadzie tylko Litwini. Polacy są w tym opisie biernymi obserwatorami i jeżeli wykazują jakąś aktywność, to tylko rabują zwłoki”. Anonimowy twórca kroniki pisze również o „jamach, jakie mieli wykopać Niemcy. W kronice fortel się udał – wielu z walczących miało w nie powpadać, połamać sobie nogi i poginąć”.
Reklama
Jan Sokol nie zginął pod Grunwaldem
Zgodnie z Kroniką Bychowca jednym z rycerzy, którzy stracili życie w ten sposób miał być dowódca chorągwi św. Jerzego, Jan Sokol z Lamberka. Możny stojący na czele formacji złożonej głównie z zaciężnych czeskich i morawskich zbrojnych w rzeczywistości jednak przeżył bitwę pod Grunwaldem.
Zmarł zaś we wrześniu 1410 roku po uczcie wydanej przez jednego z toruńskich mieszczan. Dzisiaj nie sposób powiedzieć czy przyczyną śmierci było zatrucie pokarmowe czy może ktoś z premedytacją pozbawił rycerza życia. Jedno jest jednak pewne, zgon Jana Sokola z Lamberka nie miał nic wspólnego z krzyżackimi wilczymi dołami.

Dlaczego więc w filmie Forda wykorzystano informacje z późnego i mało wiarygodnego źródła? Wszystko za sprawą profesora Stefana Marii Kuczyńskiego, który był jednym z konsultantów naukowych Krzyżaków.
Krzyżacy nie mieli czasu na kopanie dołów
Mediewista uważał, że pewne informacje z Kroniki Bychowca były wiarygodne. Dotyczyło to również wilczych dołów pod Grunwaldem. Ale zgodnie z tym co pisze autorka książki Historyczne bzdury o średniowieczu:
Reklama
Współcześni badacze jednak jednogłośnie odrzucają możliwość wykopania takich pułapek na polu bitwy. Po prostu zweryfikowano tezę profesora Kuczyńskiego, który twierdził, że wojska krzyżackie na polach między Grunwaldem, Stębarkiem a Ulnowem pojawiły się 14 lipca po południu. Jest to niemal na pewno wykluczone.
Obecnie przyjmuje się, że wojska Ulryka von Jungingen dotarły na pole bitwy zaledwie godzinę lub dwie przed siłami Władysława Jagiełły i Witolda.

W tej sytuacji „kopanie wilczych dołów niemal na oczach wroga, który miał wpaść w tę pułapkę, nie miało zbyt dużego sensu”. Kolejną kwestią jest to czy Krzyżacy mieliby w ogóle czas na przygotowanie takich pułapek i odpowiednie ich zamaskowanie.
Tak czy inaczej Aleksander Ford stworzył jeden z najpopularniejszych mitów dotyczących bitwy pod Grunwaldem. Zapewne jeszcze długo będzie on pokutować w świadomości miliomów widzów jego filmu.
Bibliografia
- Anna Zielińska, Historyczne bzdury o średniowieczu, Sploty 2026.







