Jeden z największych spekulantów na Wall Street przełomu XIX i XX wieku. Tyle zarobił na krachu z 1907 roku

Strona główna » XIX wiek » Jeden z największych spekulantów na Wall Street przełomu XIX i XX wieku. Tyle zarobił na krachu z 1907 roku

Jesse Lauriston Livermore zapisał się w historii jako jeden z największych spekulantów giełdowych pierwszych dekad XX wieku. Dzięki podejmowanemu ryzyku potrafił jednego dnia zarobić miliony, innym razem tracił jednak niemal wszystko. O tym jak zarobił pierwsze wielkie pieniądze na Wall Street pisze Andrew Ross Sorkin w książce pt. 1929. Największy krach w historii Wall Street.

W odróżnieniu od absolwentów Harvardu i Yale, którzy zajmowali biurka w Domu Morgana i innych zamożnych firmach, Livermore był samoukiem. Urodził się w 1877 roku na farmie w Shrewsbury w stanie Massachusetts.


Reklama


Bucket shopy w Stanach Zjednoczonych

Opuścił dom w wieku 14 lat, gdy ojciec powiadomił go, że przyszedł czas porzucić szkołę i stanąć za pługiem. Z pięcioma dolarami w kieszeni nowego garnituru, podarowanymi przez pełną oddania matkę, Livermore złapał okazję do Bostonu, gdzie dostał pracę jako pomocnik przy tablicy notowań kursów w Paine Webber, gdzie wpisywał kredą ceny. Właśnie ta praca zaprowadziła go do bucket shopów, nielegalnych biur maklerskich, gdzie odnalazł swoje prawdziwe powołanie.

Prowadzone przez szefów zorganizowanych grup przestępczych, bucket shopy nie obracały prawdziwymi akcjami, wykorzystywały jedynie informacje o prawdziwych akcjach, by przyjmować zakłady, jakby chodziło o wyniki meczów baseballowych czy wyścigów konnych.

W bucket shopach nie handlowano prawdziwiwymi akcjami, przyjmowano jedynie zakłady (domena publiczna).
W bucket shopach nie handlowano prawdziwiwymi akcjami, przyjmowano jedynie zakłady (domena publiczna).

Myślisz, że General Electric pójdzie w górę czy w dół? Obstawiajcie! Jak w każdym przybytku hazardu, zasady gry nie sprzyjały klientom. Między pracą w Paine Webber a spekulowaniem w nielagalnych biurach makleskich Livermore wypracował własny pogląd na to, jak działają giełdy, z taką biegłością przewidując ruchy wzrostowe i spadkowe, że miejscowi właściciele takich biur zaczęli go po prostu wyrzucać za drzwi.

Przeprowadzka do St. Louis

Ruszył więc na zachód, do St. Louis, gdzie właściciele tamtejszych lokali potrzebowali mniej niż tygodnia, by rozpoznać w nim Jessego Livermore’a, Boy Plungera. W tym momencie nie było już dokąd pójść. Została mu już tylko pierwsza liga, wielka gra tocząca się naprawdę, przy samym Wall Street.


Reklama


Chwilę, w której zmienił się w prawdziwego spekulanta, Livermore opisywał jako „upiorną historię”. Wiosną 1906 roku on i przyjaciel, również spekulant, odpoczywali w Atlantic City w stanie New Jersey, przynajmniej z pozoru na urlopie od giełdy.

Targani jednak niepokojem postanowili udać się do miejscowego oddziału E. F. Hutton, niezdolni choćby na kilka godzin obyć się bez zaglądania do notowań. – Widzisz, krzepki ten rynek, dokładnie tak, jak przewidywałem – powiedział jego przyjaciel. – Kup coś, J. L. – doradził.

Tekst stanowi fragment książki Andrew Rossa Sorkina pt. 1929. Największy krach w historii Wall Street (Wydawnictwo Poznańskie 2026).
Tekst stanowi fragment książki Andrew Rossa Sorkina pt. 1929. Największy krach w historii Wall Street (Wydawnictwo Poznańskie 2026).

Shortowanie Union Pacific

W wieku 29 lat Livermore dorobił się konta w Hutton i zgromadził dostateczny kapitał, by otworzyć pozycję wartości 400 tys. dolarów. Taśma notowań przesuwała się mu nieustannie między palcami; jak zahipnotyzowany wpatrywał się, jak mkną nią znaki i liczby, jakby próbowały przekazać mu jakąś wiadomość. Czy był to wytwór jego podświadomości? Przeczucie? Livermore podszedł do pomocnika maklera i powiedział:

– Sprzedaj na krótko tysiąc akcji Union Pacific.

– J. L., dlaczego stawiasz na spadki? – zapytał przyjaciel. – Akcje idą przecież w górę!


Reklama


Livermore naruszył jedną ze swoich podstawowych zasad obrotu – nigdy nie graj przeciw giełdzie.

– Sam dokładnie nie wiem, dlaczego – odparł. – Po prostu czuję, że to najwłaściwszy ruch w tym momencie.

– Ty coś wiesz, prawda? – powiedział przyjaciel. – Wiem, że nigdy nie robisz niczego bez powodu. Sam mi przecież mówiłeś, że każdy, kto obraca akcjami bez planu, bez spójnego planu, jest głupcem. A teraz przekonujesz mnie, że nie masz żadnego wyraźnego powodu, by sprzedawać na krótko akcje UP. Łamiesz własne zasady, na Boga!

Jesse Livermore na zdjęciu wykonanym około 1923 roku (domena publiczna).
Jesse Livermore na zdjęciu wykonanym około 1923 roku (domena publiczna).

Zadłużenie przekroczyło 400 tysięcy

Livermore nic nie odpowiedział, tylko wrócił do maklera i polecił mu sprzedać na krótko kolejny pakiet tysiąca akcji Union Pacific. Przyjaciel próbował wyprowadzić go z biura.

Oszalałeś – powiedział. – Trzy dni leżenia na słońcu, oddychania morskim powietrzem i dorobiłeś się załamania nerwowego.

Livermore odpowiedział sprzedażą na krótko kolejnego tysiąca akcji. Z trzema potwierdzeniami zleceń w kieszeni opuścili obaj biuro maklerskie. Tego popołudnia sprawdzili notowania. Akcje UP wzrosły o dwa punkty.


Reklama


– Widzisz, J. L. – zatriumfował przyjaciel – mówiłem ci: kursy rosną, a ty straciłeś sześć tysięcy dolarów przez swoją głupotę.

Nazajutrz Livermore wrócił do biura maklerskiego i sprzedał na krótko kolejne dwa tysiące akcji Union Pacific. W tym momencie jego zadłużenie na rachunku maklerskim przekraczało kwotę 400 tys. dolarów, więc gdyby się pomylił, zostałby ostatecznie zmieciony z rynku.

Milion zarobiony w jeden dzień

Wrócił do Nowego Jorku i następnego ranka obudził się, by przeczytać nagłówki gazet o niszczycielskim trzęsieniu ziemi w San Francisco. Notowania zaczęły spadać, a kiedy kryzys po trzęsieniu przeobraził się w panikę roku 1907, Livermore dokonywał wciąż krótkoterminowych sprzedaży, płynąc z falą. 24 października 1907 roku – daty, której nigdy nie zapomniał – zarobił 1 mln dolarów w jeden dzień.

Zdjęcie wykonane w 1907 roku po krachu na Wall Steet (domena publiczna).
Zdjęcie wykonane w 1907 roku po krachu na Wall Steet (domena publiczna).

Instynkt podpowiadał mu, by nadal podbijać stawkę. Był już liczącym się graczem i za takiego uchodził na Wall Street. Kursy spadały tak gwałtownie i w takim tempie, że ludzie zaczęli obawiać się o przetrwanie giełdy jako takiej.

Przyjaciel, działający jako pośrednik J. Pierponta Morgana, dał Livermore’owi do zrozumienia, że czas przestać, bo wyrządza zbyt wielkie szkody. Prawdopodobnie po raz pierwszy w życiu Livermore uznał kogoś za autorytet większy od jego własnego instynktu.

Zamknął krótkie pozycje, a gdy rynek się ustabilizował, wraz z odbiciem zaczął je kupować. Gdy panika 1907 roku wreszcie minęła, dysponował gotówką w kwocie 3 mln dolarów. Później powie swoim dwóm synom, że chwila, w której J. Pierpont Morgan poprosił go o przysługę, była jednym z najdonioślejszych momentów jego życia. Nie był już żadnym „nurkiem”, został prawdziwym spekulantem.

Źródło

Tekst stanowi fragment książki Andrew Rossa Sorkina pt. 1929. Największy krach w historii Wall Street (Wydawnictwo Poznańskie 2026). Przekład: Sławomir Królak.

Kulisy największej katastrofy finansowej XX wieku

Autor
Andrew Ross Sorkin

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka to Życie w chłopskiej chacie (2024). Strona autora: KamilJanicki.pl.

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.