Jedna z największych zagadek średniowiecza. Czy kiedykolwiek poznamy rozwiązanie?

Strona główna » Inne » Jedna z największych zagadek średniowiecza. Czy kiedykolwiek poznamy rozwiązanie?

Czy zdarzyło wam się kiedyś spacerować ulicami królewskiego miasta i myśleć „chodzę tymi samymi drogami, co Jagiełło”, ewentualnie stanąć na drodze pomiędzy jednym ważnym historycznym ośrodkiem władzy a drugim i zadumać się nad tym, że tymi ścieżkami chadzał Zygmunt August, bądź Mieszko I? Prawda o tym, gdzie faktycznie znajdowały się te miejsca to jedna z największych zagadek średniowiecza.

Ten materiał, w znacznie dłuższej wersji, ukazał się pierwotnie na naszym kanale na Youtubie.

Świat średniowiecza w znacznym stopniu jest, a nawet musi być, pod nami. Tak fizycznie, dosłownie, pod ziemią. To banał, ale też taka podstawowa reguła archeologii, bez której trudno byłoby w ogóle badać materialną przeszłość.


Reklama


Jest normą, że w grodach, miastach, ogółem w miejscach gęsto i stale zaludnionych, w przeszłości poziom gruntu stopniowo się podnosił, wraz z upływem dekad i wieków. Nie obowiązuje w tym temacie żadna matematyczna średnia, a przynajmniej ja takiej nie znam.

Nie da się więc na przykład powiedzieć, że przeciętnie miasta wypiętrzały się o centymetr na rok, albo metr na stulecie. Mogło to wyglądać bardzo różnie, zależnie od lokalnych realiów. W każdym razie mówimy o zmianach, które w perspektywie całej historii były… naprawdę ogromne.

Władysław Jagiełło i XV-wieczny Wawel na makiecie w Muzeum Krakowa.
Władysław Jagiełło i XV-wieczny Wawel na makiecie w Muzeum Krakowa.

Na przykład więc spacerując po Krakowie wcale nie chodzimy teraz po tych samych ulicach, po których kroczył chociażby Władysław Łokietek. Jeszcze w czasach rozbicia dzielnicowego rynek i całe jego okolice, przestrzeń aż do plant, czyli obwodu dawnych murów miejskich były… jakieś 4-5 metrów niżej.

Aby więc serio przejść się po drogach średniowiecznego Krakowa trzeba odwiedzić podziemne muzeum umieszczone właśnie kilka metrów pod płytą rynku głównego. To akurat bardzo znany przypadek. Ale przecież wcale nie wyjątkowy. Dajmy na to w Poznaniu jest małe muzeum, gdzie wyeksponowano fragment umocnień grodu z czasów Mieszka Pierwszego.

Można zobaczyć je od samej podstawy… tylko, że znów w tym celu trzeba zejść pod ziemię. I to całkiem głęboko, bo przez tysiąc lat grunt na Ostrowie Tumskim podniósł się o jakieś 6 metrów. Dzisiaj ulica jest więc niemal na tej wysokości, na której kiedyś znajdował się szczyt głównej części umocnień.

Tędy chadzał Krzywousty?

Podobne podziemne (albo czasem odkrywkowe) muzea, ulokowane na niegdysiejszym poziomie gruntu, da się oglądać na przykład w bułgarskiej Sofii i w Paryżu. W pierwszym przypadku na relikty całego kwartału rzymskiego miasta natrafiono przy budowie metra. W drugim – gdy próbowano wykopać podziemny garaż przy katedrze Notre Dame.


Reklama


Osobiście jednak zupełnie najbardziej lubię przykład lokalny, z naszego Szczecina. Tam, w historycznym ratuszu, można spojrzeć na… zakonserwowany, autentyczny, odcisk krawędzi wykopu archeologicznego. Po prostu ścianę ziemi, pnącą się do samego stropu, w bardzo wysokim pomieszczeniu. Odcisk „pobrano” podczas badań prowadzonych na miejscu wczesnośredniowiecznego podgrodzia Szczecina. Przy ziemi widać smugi stanowiące ślad po najstarszych chatach słowiańskich, sprzed X wieku.

Pozostałości z czasów pierwszych Piastów ma się na wysokości wzroku. A spaloną belkę, relikt po XII-wiecznym najeździe Bolesława Krzywoustego, tak wysoko, że trzeba zadzierać głowę. Ogółem te nawarstwienia mają 12 metrów, a dokumentują okres nie do dzisiaj, ale tylko do lokacji na prawie magdeburskim, w połowie XIII stulecia.

Nowa książka Kamila Janickiego "Polskość" ukazała się właśnie nakładem Wydawnictwa Poznańskiego.
Nowa książka Kamila Janickiego „Polskość” ukazała się właśnie nakładem Wydawnictwa Poznańskiego.

No dobra: nasuwa się naturalne pytanie. Dlaczego średniowieczne miasta aż tak się podnosiły? CO je podnosiło? Odpowiedzi jest… wiele. Zacznijmy od tych, które wydają się mniej oczywiste. Ale też mają znaczenie. Po pierwsze więc śmieci. Dawniej większości odpadów nie wywożono, nie było też żadnych pszoków. Śmieci lądowały na stertach, w granicach samego miasta, albo ewentualnie je zakopywano. Jedno i drugie stopniowo podnosiło poziom terenu. Jak pisze Rafał Szmytka w „Ekobiografii Krakowa”, na te 4-5 metrów przyrostu średniowiecznej stolicy Polski w istotnym stopniu składały się właśnie odpady. W nawarstwieniach odnaleziono między innymi wielkie ilości resztek ceramiki, kości zwierzęce, węgiel drzewny, kawałki drewna, różnorakie odpady organiczne. Słowem: wszelkie ślady dawnego życia miejskiego, za sprawą których centrum Krakowa jest dużo wyżej niż dawniej.

Kolejna sprawa to kości… ludzkie. W średniowiecznych miastach zmarłych chowano w większości na przykościelnych cmentarzach, wewnątrz miejscowości. To rzecz, którą łatwo zbagatelizować. Ale przecież w przeciągu stulecia nawet w niewielkim mieście grzebano do kilkudziesięciu tysięcy osób. Te wszystkie trumny, krypty i same szkielety też sprawiały, że poziom ziemi stopniowo, niepostrzeżenie się podnosił.


Reklama


Nawet bardziej podnosiły go zaś jeszcze… wszystkie nieczystości, które produkuje ludzki organizm. Richard Hoffman w książce „Environmental History of Medieval Europe” wyliczał, że pięciotysięczne miasto rocznie wytwarzało 250 ton samych nieczystości zwartych. Niemal nigdy ich nie wywożono, a przecież w ziemi one nie znikały. Trafiały do dołów latrynowych. Gdy te się przepełniły, kopano kolejne. A więc znów podnoszono miasto.

Niespodziewane skutki remontu

To oczywiście mimo wszystko były czynniki drugorzędne. O wiele ważniejsza sprawa to fakt, że… w dawnych wiekach nie znano kontenerów na odpady budowlane. Tak mi się to skojarzyło, bo akurat ostatnio kładliśmy nowe płytki na schodach przed domem. Niby mała robota, a i tak samej tej starej ceramiki, gruzu, kleju zostało nam kilka metrów sześciennych. Tym razem starczyły big bagi, ale parę lat temu przy większym remoncie, z kuciem tego i owego, trzeba było zamówić dwa kontenery.

Ślady średniowiecznego Poznania zachowane na Ostrowie Tumskim. Na zdjęciu widać jak bardzo podniósł się grunt.
Ślady średniowiecznego Poznania zachowane na Ostrowie Tumskim. Na zdjęciu widać jak bardzo podniósł się grunt.

No ale przecież dawniej do sprawy tak nie podchodzono. W średniowieczu jeśli ktoś burzył starą budowlę, to pilnował tylko, by zabrano elementy zdatne do ponownego wykorzystania. Wszystko inne zostawało na miejscu. Resztki rozgarniano i przede wszystkimi… przysypywano. A nowe fundamenty, ściany czy cokolwiek stawiało się wyżej, na takiej podbudowie.

To pozwala zrozumieć chociażby wspomniany przypadek Szczecina. We wczesnym średniowieczu to był gród niesamowicie często, choć też nietrwale przebudowywany. Nowe domy wznoszono średnio co dziesięć lat. Każdy kolejny nieco wyżej, na nie do końca rozebranych pozostałościach starszej konstrukcji. I tak przez kilka stuleci. Te zmiany co jakiś czas wymuszały oczywiście także podnoszenie poziomu dróg, bram, wszystkiego. No ale ogółem cały proces był bardzo rozłożony w czasie. Wielkie jednorazowe przyrosty notowano tylko w razie pożarów, albo zasadniczej przebudowy umocnień.


Reklama


Grunt w miastach przestał się tak ciągle i nieuchronnie wypiętrzać dopiero, gdy zaczęto brukować ulice, co wymuszało pewien stały punkt odniesienia. No i gdy już na dobre upowszechniło się względnie trwałe budownictwo murowane. No ale tutaj wreszcie dochodzimy do zasadniczego problemu.

Miasto z kości i nieczystości

No dobra, kości, drewno, gruz, odpady, nieczystości, i tak dalej i tak dalej… wszystko to podnosiło dawne miasta. No ale przecież jednocześnie wszystko to trzeba było zasypywać i wyrównywać ziemią. Niby oczywista sprawa, ale… chyba jednak nie do końca bierzemy ją pod uwagę.

Przekrój stratygraficzny z Muzeum Szczecina. To zaledwie kilkaset lat nawarstwień z okresu średniowiecza .
Przekrój stratygraficzny z Muzeum Szczecina. To zaledwie kilkaset lat nawarstwień z okresu średniowiecza

Panuje to powszechne, i poniekąd uzasadnione przekonanie, że dawniej grunt był niżej. A osady, jak już wiemy, stopniowo przyrastały. Tyle, że tę zasadę, mającą sens w odniesieniu do miast, grodów, zwykle odruchowo rozciąga się… na całą średniowieczną, albo i starożytną rzeczywistość. Przyjmujemy, że dawny świat ogółem został zasypany, ukryty pod ziemią. Że teraz możemy go odkopywać.

Ale przecież to nie ma sensu, tak czysto fizycznie. Jeśli dawne grody otaczano, często gigantycznymi, ziemnymi wałami, jeśli ruiny zasypywano, a grunt wielokrotnie wyrówywano… to do tego wszystkiego było trzeba ziemi. Którą należało skądś wybrać, przywieźć. Aby miasta się wypiętrzały, inne okolice musiały się obniżać. Na przytłaczającej większości przestrzeni nie dochodziło zresztą do żadnych celowych wypiętrzeń i wykopań. Przez stulecia następowały jednak procesy, których nie doceniamy. I o których do niedawna nawet w nauce niemal się nie pisało.


Reklama


Karczunek lasów na masową skalę, coraz głębsza orka, osadnictwo zaburzające naturalne stosunki wodne… Wszystko to już w średniowieczu prowadziło, i w Polsce i w niemal całej Europie, do niemal powszechnej erozji gleby. Proces był bardzo niejednorodny, ale wyżej położone i oczyszczone z roślinności tereny ogółem stopniowo były wypłukiwane, a w dolinach rzek grunt przyrastał.

Stopniowo zmieniał się nawet bieg ich koryt i linia brzegowa. Swoją drogą to prowadzi do ciągłych błędów. Na różnych mapach pokazujących niby średniowieczne realia, niemal zawsze widnieją dzisiejsze wstęgi rzek, albo obecne granice zatok, jezior, mórz. 1000 lat temu na ogół wyglądały one wyraźnie inaczej, przebiegały w innych miejscach.

Ten materiał, w znacznie dłuższej wersji, ukazał się pierwotnie na naszym kanale na Youtubie. Jeśli zastanawiasz się, czy w średniowiecznych miastach ludzie żyli… na tym samym poziomie, co my i jaka jest różnica pomiędzy ówczesnym i dzisiejszym poziomem gruntu, obejrzyj odcinek.

Nowa książka Kamila Janickiego

Powyższy tekst stanowi fragment najnowszej książki Kamila Janickiego pt. Polskość. Prawdziwa historia tego, kim jesteśmy. Książka jest już dostępna w sprzedaży. Autor odpowiada w niej na pytania o to, jacy naprawdę są Polacy? Co nas ukształtowało? Co odróżnia nas od wszystkich innych narodów? Jak się okazuje, za wszystkim stoi historia!

Autor
Kamil Janicki

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka to Życie w chłopskiej chacie (2024). Strona autora: KamilJanicki.pl.

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.