System karania na dawnej polskiej wsi pańszczyźnianej był surowy. Chłopstwo było pilnowane nie tylko przez pana, wójta i plebana, ale i przez siebie nawzajem. W systemie pełnym wszechobecnej inwigilacji, napędzanym wciąż rosnącymi powinnościami i pracą ponad siły, gdzie wyzysk i brutalność była na porządku dziennym, ciężko było przetrwać. Mimo to decyzję o próbie wyrwania się z tego zaklętego kręgu i salwowaniu się ucieczką podejmowali nieliczni. Dlaczego? Kary, jakie na nich czekały w razie niepowodzenia są wstrząsające.
Choć ustrój dawnej Rzeczpospolitej trudno nazwać sprawiedliwym, nawet pańszczyzna ma swoich obrońców. Próbują oni przekonywać, że w Polsce sytuacja chłopów nie mogła być aż tak zła, skoro zdarzało się, że to z ościennych krajów do Polski uciekali ich uciśnieni mieszkańcy. Co więcej, zdaniem swoich obrońców pańszczyzna wcale nie przypominała niewolnictwa, a chłopom u nas było dobrze.
Reklama
W rzeczywistości jednak sytuacja miała się zgoła inaczej. Ci rzekomo szczęśliwi i zadowoleni ze swojej sytuacji chłopi marzyli tylko, by wyrwać się spod buta swoich panów, jednak system prawny był tak skonstruowany, że niemal nie mieli na to szansy.
Gdy przelewała się ich czara goryczy i w desperacji decydowali się na ucieczkę, robili to z pełną świadomością, że w przypadku schwytania zemsta szlachcica, do którego należeli, będzie straszna. Mimo to wielu z nich decydowało się na ten desperacki krok.

Zjawisko uciekania chłopów pańszczyźnianych do innych dóbr, regionów kraju, a w skrajnych przypadkach nawet do ościennych państw stanowiło z perspektywy szlachciców naczelny problem kraju. To nie wojny, podatki, zmiany na tronie i perspektywy dynastyczne spędzały im sen z powiek, a wizja tego, że ich wsie opustoszeją.
O dowód nietrudno. Posłowie na sejm zajmowali się tematem zbiegostwa częściej niż jakimkolwiek innym zagadnieniem. W XVI wieku wydano w tej sprawie dwadzieścia cztery konstytucje. W XVII – już trzydzieści osiem. Jedną częściej niż co trzy lata.
Reklama
W oficjalnych zarządzeniach stale powtarzano, że chłop nie ma prawa porzucić zagrody i swych obowiązków pańszczyźnianych, a tym bardziej zabrać ruchomego dobytku, na który sam zapracował lub który odziedziczył po przodkach.
Zbiegom grożono najgorszymi karami, w tym w pierwszej kolejności śmiercią. Już sam ten fakt potwierdza, że polscy chłopi pańszczyźniani byli formalnie niewolnikami.

Zbrodnia poważniejsza od morderstwa
W praktyce ziemianie unikali zarządzania egzekucji, by nie tracić siły roboczej. Robili to zresztą zawsze: nawet chłop, który dopuścił się morderstwa zwykle nie musiał się obawiać katowskiego topora. Po odprawieniu pokuty kościelnej i spłaceniu rodziny ofiary był z powrotem zaprzęgany w pańszczyźniany kierat.
Zbiegów traktowano z reguły znacznie gorzej od wiejskich zbrodniarzy. W przypadku, gdy ucieczka została udaremniona, albo chłopa udało się sprowadzić z powrotem do majątku, sięgano głównie po fizyczne tortury.
Reklama
Sprawca był chłostany, często wypalano mu też piętno na czole, by łatwiej było go odnaleźć w razie ponownej próby wyrwania się z niewoli. Zdarzało się, że przez kolejne miesiące niedoszły zbieg pracował zakuty w kajdany, o czym pisali chociażby publicyści XVIII-wiecznego „Monitora Warszawskiego”.
Znane są też przypadki podcinania chłopom ścięgien. Okaleczeni w ten sposób wciąż byli w stanie harować na roli, ale nie mogli swobodnie chodzić, a tym bardziej – uciekać.

Karano całą wieś
Normą były jeszcze ogromne grzywny, konfiskaty. Nakładano je nie tylko na winnych opuszczenia wioski, lecz także na każdego, kto ociągał się z pościgiem za zbiegiem, albo wiedział o planowanej ucieczce i nie doniósł o niej dworowi.
Wieśniak, który posunął się dalej i aktywnie pomógł krewnemu lub sąsiadowi w rejteradzie, mógł oczekiwać, że zostanie potraktowany równie surowo, co sam zbieg. W 1747 roku pewien chłop miał za to „uszy oberżnięte, szubienicę na czole wypaloną i nos w połowie oberżnięty”.
Dotkliwe sankcje spotykały też całą gromadę. W razie ucieczki jednego gospodarza, wszystkie jego obowiązki na rzecz dworu często spadały na resztę mieszkańców wioski. Tak by na przyszłość skłonić społeczność do wzajemnej kontroli i zmobilizować ją do kolaboracji.
Nowa książka Kamila Janickiego
Jacy naprawdę są Polacy? Co nas ukształtowało? Co odróżnia nas od wszystkich innych narodów? Temat dzisiejszego artykułu to jeden z BARDZO wielu wątków, które poruszam w mojej nowej książce pt. Polskość. Prawdziwa historia tego, kim jesteśmy. Książka jest już dostępna w sprzedaży.

Wybrana bibliografia
- Bobrzyński M., Karta z dziejów ludu wiejskiego w Polsce, Akademia Umiejętności 1892.
- Konarski M., Legal issues related to the flight of peasants in old Poland (14-th–19th century), „Review of European and Comparative Law”, t. 38 (2019).
- Leszczyński A., Ludowa historia Polski, W.A.B. 2020.
- Obrońcy chłopów w literaturze polskiej, cz. 2, oprac. M. Piszczkowski, Wydawnictwo M.Kot 1948.
- Śreniowski S., Zbiegostwo chłopów w dawnej Polsce jako zagadnienie ustroju społecznego, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego 1997.
- Świętochowski A., Historia chłopów polskich, Wydawnictwo Polskie R. Wegnera 1928.
- Trzyna E., Wtórne poddaństwo [w:] Historia chłopów polskich, t. I: Do upadku Rzeczypospolitej szlacheckiej, red. S. Inglot, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza 1970.







