Koszty budowy zamków, nawet tych najmniejszych przestrzennie, były w okresie średniowiecza bardzo wysokie. Jeden średniej wielkości zamek w XIV wieku kosztował około 10 000-12 000 grzywien srebra. Dlatego na budowę nawet najskromniejszych murowanych warowni mogła sobie pozwolić jedynie bardzo niewielka grupa ówczesnych mieszkańców Królestwa. O tym kim byli ludzie wznoszący wówczas takie budowle nad Wisłą pisze doktor inżynier Piotr Zaniewski w książce pt. Zamki Kazimierza III Wielkiego.
Na budowę zamku stać było tylko panującego, niektórych biskupów i bardzo nieliczne możne rody rycerskie. Według prof. Jana Szymczaka było to ok. 18% społeczności szlacheckiej, a więc niecałe 0,5% ogółu ludności.
Reklama
Warownie z czasów rozbicia dzielnicowego
Potwierdzał to w odniesieniu do czasów panowania Kazimierza III Adam Miłobędzki, który twierdził, że „Przeważającą większość zamków wznosił panujący, który osadzał w nich swoich starostów czy kasztelanów…” i „…pozwalał również, acz na ogół niechętnie, na budowę zamków biskupom.” Zamki rycerskie były w tym czasie bardzo rzadkie…” i „…nie dorównywały nigdy liczbą ani wielkością budowlom królewskim czy biskupim.”
W Polsce dzielnicowej w XII i XIII w. władcami byli książęta rządzący poszczególnymi dzielnicami – księstwami. Wznosili oni swoje warowne siedziby najczęściej z drewna, i m.in. dlatego nie zachowały się one do czasów dzisiejszych.

Tylko niektóre zamki zostały wzniesione z trwałych materiałów i niektóre z nich, co prawda bardzo nieliczne i po znacznych przebudowach, dotrwały do naszych czasów. Istotne przebudowy równoznaczne z wzmocnieniem jednostki obronnej rozpoczęły się zapewne już w czasach panowania Kazimierza III.
Bardzo nieliczne dawne drewniano-ziemne, lokalne siedziby książęce, w końcu XIII i w XIV w. zostały zastąpione murowanymi, odpornymi na ogień zamkami (Sandomierz, Płock czy Sieradz). Po zjednoczeniu części kraju w 1305 r. (Małopolski i Wielkopolski oraz Ziemi Sandomierskiej i części Kujaw) i po koronacji Władysława I Łokietka (1320), głównym fundatorem murowanych zamków mógł być tylko panujący.
W tym samym okresie na terenie proczeskiego Śląska piastowscy władcy niewielkich księstw budowali swoje pierwsze, murowane, warowne siedziby, np. zamki w Oświęcimiu, Bolkowie, Cieszynie, Żaganiu czy w Głogowie.
Cztery zamki arcybiskupa gnieźnieńskiego
Bardzo zróżnicowanym stanem było duchowieństwo, nazywane także „pierwszym stanem”. Składało się ono nie tylko z biednych i słabo wykształconych wikariuszy i plebanów, osadzonych na wiejskich plebaniach, ale także z bogatej, bardzo wąskiej elity biskupów rządzących polskim kościołem, i tych samych biskupów pełniących jednocześnie szereg najważniejszych funkcji w państwie, nominowanych przez króla urzędników królewskich.
Reklama
Nieliczni przedstawiciele tej grupy uzyskiwali zgody od panującego na budowę własnych warownych siedzib i rezydencji, a tym samym stanowili drugą po królu grupę fundatorów. W XIV w. wyróżniającym się w tej grupie był arcybiskup gnieźnieński Jarosław Bogoria Skotnicki, którego majątek w 2. połowie stulecia obejmował 11 miast i 330 wsi.
Z jego fundacji wybudowano (…) co najmniej 4 znaczne w skali zamki, które stały na straży dóbr kościelnych, prywatnego majątku biskupa, a tym samym także i Królestwa. Podobnymi, choć nieco skromniejszymi majątkami, dysponowali jedynie biskup krakowski, a na Śląsku biskup wrocławski.

Gródki stożkowate rycerstwa
W XIII i XIV w. spośród warstwy wczesnośredniowiecznych wojów uformował się także „stan rycerski” (przyszła szlachta). Ta relatywnie dość liczna grupa opierała się na wprowadzonej zasadzie, że „szlachetnym” mógł być tylko ten, który urodził się w rycerskim rodzie. O posiadaniu szlachectwa nie decydowało więc posiadanie ziemi, majątku, służba dworska czy wykształcenie.
Posiadanie szlachetnego urodzenia w znacznym stopniu ograniczało liczebność tej grupy ludności, choć w wyjątkowych przypadkach można było zostać „szlachetnie urodzonym” także poprzez nobilitację. Podstawą prawnego wyodrębnienia się rycerzy był immunitet, zwalniający nadane im przez władcę dobra od ciężarów wobec państwa (z wyjątkiem kosztów służby wojskowej).
Reklama
Każdy nominowany miał władzę nad przypisanymi do nadanych włości poddanymi, a także inne przywileje. Rycerstwo jako odrębny stan uzyskało wewnętrzną spójność i samoświadomość, która po podpisaniu przez króla Ludwika Węgierskiego w 1374 r. przywilejów koszyckich, stopniowo osiągała wpływ na najważniejsze sprawy w państwie. Leszek Kajzer uważał, że budowa zamku przez rycerzy, w realiach ekonomicznych i społecznych polskiego średniowiecza, była ewenementem.
Rycerstwo zamieszkiwało w drewnianych „dworach,” natomiast niewielka ich część decydowała się na budowę murowanych fortalicji – obronnego zespołu dworskiego, w którym często dom pański miał formę murowanej lub częściowo murowanej wieży na kopcu, otoczonej dodatkowym, często jeszcze drewnianym, obwodem warownym. Siedziba rycerska prezentowała wtedy formę nawiązującą do paneuropejskiego modelu siedziby typu „motte”, zaś ich relikty określane są przez archeologów jako tzw. „gródki stożkowate”.

Siedziby rodowe najzamożniejszych
Na szczycie „stanu rycerskiego” stała elita panów małopolskich (późniejszych możnowładców), głównie przedstawicieli starych rodów, które w dużej mierze popierały politykę zjednoczeniową Władysława I Łokietka, a po jego śmierci stały się podporą władzy Kazimierza III. Dla przykładu można tu wymienić Mikołaja z Oporowa, którego majątek badacze oszacowali na ok. 17 000 grzywien srebra, co w XIV w. dawało mu pozycję najbogatszego człowieka w województwie łęczyckim.
Najbogatsi przedstawiciele stanu rycerskiego, możnowładcy sprawujący często najważniejsze godności urzędnicze w państwie, posiadacze „…wielowioskowych i miejskich kluczy majątkowych z ośrodkami parafialnymi,” a raczej ich rody posiadające odpowiednią zdolność finansową, za zgodą panującego już w XIV w. podejmowali działania inwestycyjne i wznosili swoje obronne siedziby rodowe – zamki, które były „…domem i warownią.”
Reklama
Mieszczaństwo i chłopi
Kolejnym stanem, z czasem posiadającym coraz znaczniejsze wpływy, było mieszczaństwo. Początkowo był to stan składający się w znacznej mierze z niemieckojęzycznych osadników, który od początku XIV w. szybko polonizował się i już w następnym pokoleniu, za rządów króla Kazimierza III, mieszczaństwo Królestwa Polskiego generalnie mówiło po polsku. Jednak mieszczaństwo, poza wyjątkiem niektórych późnośredniowiecznych rodów mieszczańskich na Dolnym Śląsku, zasadniczo nie podejmowało budowy zamków, ale tylko i raczej z przymusu inwestowało w budowę i utrzymanie fortyfikacji miejskich.’’
Najliczniejszą grupę ludności Królestwa Polskiego stanowili chłopi, biedni, niewykształceni i pozbawieni wszelkich praw. Stan chłopski z oczywistych względów nie podejmował budowy jakichkolwiek obiektów obronnych, chociaż do takich można było zaliczyć młyny, spichlerze czy czasem nawet karczmy.

Leszek Kajzer potwierdza, że w XIV-wiecznym Królestwie Polskim „…krąg fundatorów zamków ograniczał się do elity stanu rycerskiego, duchowieństwa, a przede wszystkim do króla”.
„Stulecie zamków królewskich”
(… ) Należy zaznaczyć, że na terenie przyszłego Królestwa Polskiego istniało kilka królewskich, biskupich i rycerskich warowni, które powstały pod koniec XIII w. lub w pierwszej ćwierci XIV w., takich jak np.: Bochnia, Chęciny, Czchów, Myślenice, Olsztyn koło Częstochowy, Pieniny czy Rytro.
Reklama
(…) W czasach kazimierzowskich zapewne wzniesiono ok. 80-100 obiektów obronnych, jednak liczba ta nie zamyka zbioru znanych badaczom, murowanych inwestycji obronnych XIV-wiecznego Królestwa Polskiego. W tym 13 zamków zostało wybudowanych z fundacji biskupów i zakonów (ok. 12%) i ok. 31 obiektów warownych zostało wzniesionych przez bogate rody rycerskie (ok. 29%).
Jednak ilościowo zdecydowanie dominowały silne zamki ufundowane przez króla Kazimierza III – 55 zamków i strażnic stanowiących ponad 51% wszystkich warownych budowli obronnych o charakterze zamków i strażnic na terenie Królestwa. Wybudowano ich prawie dwa razy więcej, niż wszystkich innych warowni. Być może dlatego ojciec polskiej castellologii Bohdan Guerquin nazwał XIV w. w dziejach Królestwa Polskiego „stuleciem zamków królewskich.”
Źródło
Tekst stanowi fragment książki doktora inżyniera Piotra Zaniewskiego pt. Zamki Kazimierza III Wielkiego (Wydawnictwo Index 2026). Publikacja zawiera setki zdjęć, rycin, planów i szkiców (w tym niepublikowane dotąd materiały).
Pierwsza tak bogato ilustrowana publikacja








