W polskiej pamięci historycznej opaski noszone na ramieniu kojarzą się jednoznacznie: z reżimem hitlerowskim i z holokaustem. Bardzo rzadko wspomina się o tym, że po haniebną metodę oznaczania grup ludności, którą Niemcy stosowali podczas wojny, bezpośrednio po jej zakończeniu sięgnęły też władze komunistycznej Polski.
Marek Łuszczyna, na kartach niedawno wydanego reportażu historycznego Bękarty Polski, poświęconego głośnemu „łowcy nazistów” Tuwii Friedmanowi, wyciąga na wierzch liczne przemilczane aspekty tragicznej rzeczywistości okresu bezpośrednio powojennego. Wątki, o których pisze są tak rzadko podejmowane, że dzisiaj mogą zdawać się wprost nieprawdopodobne.
Reklama
Autor przytacza więc chociażby nakaz wydany dla Niemców z Gdańska w maju 1945 roku:
Z dniem dzisiejszym wprowadza się dla ludności niemieckiej Gdańska zakaz przemieszczania i zmiany miejsca zamieszkania bez zgody administracji państwowej.
Godzina policyjna pozostaje dla ludności niemieckiej utrzymana w godzinach od dwudziestej do szóstej. (…) Z dniem dzisiejszym każdy Niemiec poruszający się po Gdańsku musi być oznakowany zewnętrznym symbolem.

Zewnętrzny symbol
Bękarty Polski mają formę fabularyzowanej opowieści, ktoś mógłby więc pomyśleć, że wzmianka o „znakowaniu” Niemców „zewnętrznymi symbolami” to owoc wyobraźni autora. Nic bardziej mylnego!
Marek Łuszczyna detale historyczne takie jak ten czerpie ze źródeł archiwalnych, zawsze podając bezpośrednie odniesienia do teczek i dokumentów. Zresztą zarządzenie z Gdańska, choć dziś brzmi szokująco, nie było żadnym wyjątkiem.
Reklama
Biała opaska na ramię
Już od kwietnia 1945 roku, początkowo w wybranych powiatach w centrum kraju, Niemcom nakazywano noszenie oznaczeń z literą „N”. We Wrocławiu też wkrótce wydano zarządzenie, zgodnie z którym każdy Niemiec pozostający w mieście miał zakładać konkretnie białą opaskę na ramię, z „N”-ką.
Jak wyjaśnia politolog dr hab. Tomasz Browarek, podobne zarządzenia były następnie „wprowadzane powszechnie” przez władze lokalne, niemal wszędzie gdzie nadal przebywała duża populacja niemiecka. Rzecz znalazła zresztą i umocowanie odgórne.

„Bezwzględny nakaz noszenia specjalnych zewnętrznych oznak”
W czerwcu 1945 roku Biuro Ziem Zachodnich powołane przy Ministerstwie Administracji Państwowej wydało szereg dyrektyw odnoszących się do ludności niemieckiej.
Każdy Niemiec w wieku od 14 do 65 lat został objęty obowiązkiem pracy. Miał otrzymywać za nią wynagrodzenie według „najniższych stawek”, zapewniano mu prawo do opieki zdrowotnej wyłącznie w razie poważnej choroby, zabraniano dawać mu dostęp do jakichkolwiek dodatkowych świadczeń społecznych.
Reklama
Niemcom zakazano swobodnego poruszania się po Polsce, a nawet zmiany nakazanej pracy. Poza tym mieli mieć wydawane specjalne dowody osobiste. Wreszcie zaś miał ich objąć i „bezwzględny nakaz noszenia specjalnych zewnętrznych oznak, celem roztoczenia kontroli nad osobami narodowości niemieckiej”.
Litera albo swastyka
Praktyczną interpretacją ostatniego punktu były najczęściej właśnie opaski na ramię z literą „N”. Poza tym, jak z kolei podaje Marcin Zaremba w książce Wielka trwoga, częstą „formą napiętnowania” było też „malowanie na plecach swastyk”.
Po kilku miesiącach władzę… zaczęły jednak zakazywać stosowania takich akurat środków.

W listopadzie 1945 roku nowy dokument ministerstwa objaśniał, że Niemców nie należy przymuszać do zakładania opasek przypominających ich własny terror wojenny, z uwagi na „negatywne komentarze zagraniczne”. No i przy okazji – choć to zdecydowanie nie był czynnik pierwszorzędny – przez wzgląd na, jak teraz oceniono, „sprzeczność takich działań z duchem demokracji”.
„Mimo to jeszcze w 1946 roku zdarzały się próby wprowadzania opasek dla ludności Niemieckiej” – komentuje Tomasz Browarek.
Bibliografia
- Browarek T., Położenie prawne i ekonomiczne ludności niemieckiej
w Polsce w latach 1945-1949, „Facta Simonidis”, nr 2/2009. - Łuszczyna M., Bękarty Polski, Znak Literanova 2026.
- Zaremba M., Wielka trwoga. Polska 1944-1947. Ludowa reakcja na kryzys, Znak Horyzont 2012.
Norymberga była daleko








