Ludwik XIV zapisał się w historii jako jeden z największych władców nowożytnej Europy. To właśnie na jego polecenie wzniesiono wspaniały pałac w Wersalu, gdzie nie zabrakło również obszernego apartamentu kąpielowego. Problem polegał jednak na tym, że Król Słońce notorycznie unikał wody. Sam twierdził, że w trakcie swego długiego życia kąpał się zaledwie trzy razy. Jego podejście do higieny miało bardzo przykre konsekwencje dla otoczenia.
Nękające od drugiej połowy XIV wieku Europę wielkie epidemie dżumy diametralnie zmieniły podejście do kąpieli. Powracające cyklicznie fale choroby sprawiły, że na zachodzie kontynentu zniknęły publiczne łaźnie.
Reklama
Zamiast kąpieli „sucha toaleta”
Katherine Ashenburg na kartach książki Historia brudu podkreśla, że w XVII-wiecznej Francji za wszelką cenę unikano mycia się w stojącej wodzie. Panowało przy tym przekonanie o szczególnej szkodliwości gorących kąpieli.
Znany francuski lekarz tamtej epoki, Théophraste Renaudot tłumaczył, że „kąpiel, jeśli nie jest środkiem medycznym wskazanym w razie palącej konieczności, jest nie tylko zbyteczna, ale bardzo szkodliwa dla ludzi”.

Według jego pokrętnej logiki działo się tak ponieważ: „Kąpiel niszczy ciało i napełniając je, czyni je podatnym na parcie złych aspektów powietrza (…). Ciała bardziej rozluźnione są bardziej chorowite i krótkowieczne niż zwarte”.
To jednak nie koniec. Według medyka oraz jego kolegów po fachu „kąpiel wypełnia głowę waporami. Jest wrogiem nerwów i wiązadeł, które rozluźnia w takim stopniu, że ten, kto nigdy nie cierpiał na lumbago, pozna je po kąpieli”.
Reklama
Skoro nawet lekarze głosili takie rzeczy na temat kąpieli trudno się dziwić, że balia wypełniona gorącą wodą poszła w odstawkę. Jak czytamy w książce Agnieszki Krzemińskiej pt. Dawniej ludzie żyli w brudzie? zamiast tego:
(…) modna stała się „sucha toaleta”, polegająca na zmienianiu kolejnych przepoconych koszul, bielizny i pościeli, których śnieżna biel symbolizowała czystość. Nawet najzamożniejsi arystokraci mogli cuchnąć jak najzwyklejsi chłopi (choć ci ostatni mogli być nawet czystsi, jeśli ich praca wymagała kontaktu z wodą).

Apartament kąpielowy w Wersalu
Przykład szedł z samej góry. Sprawujący absolutną władzę Ludwik XIV zdecydowanie nie był miłośnikiem pluskania się. Sam twierdził, że w całym swoim życiu jedynie trzy razy zażywał kąpieli.
Co prawda z jego rozkazu w pałacu wersalskim powstał obszerny apartament kąpielowy z wielką marmurową wanną, ale było to tylko nawiązanie do rzymskich wzorców. Monarcha wcale nie zamierzał korzystać z higienicznych udogodnień.
Reklama
Po kilku latach luksusowa pałacowa łazienka została zresztą przebudowana na lokum dla nieślubnego syna Króla Słońce, hrabiego Tuluzy. Piękna wanna – po niezbędnych przeróbkach – stała się zaś ogrodowym basenem, który służył jedynie do podziwiania.
O awersji władcy do moczenia się w wodzie świadczą skrupulatne zapiski jego lekarzy. Dzięki nim oraz relacjom z epoki wiemy, że poranna toaleta króla ograniczała się jedynie do obmycia twarzy i rąk w spirytusie winnym oraz zmiany koszuli nocnej na dzienną.

W pałacu otwierano okna
Ludwik XIV, który – jak podkreśla Agnieszka Krzemińska – „uwielbiał wysiłek fizyczny i seks” był zmuszony zakładać nową koszulę nawet kilka razy dziennie. Wszystko przez bardzo ostry zapach potu. Według ówczesnych standardów takie przebieranki sprawiały, że uchodził za prawdziwego czyściocha.
W rzeczywistości Ludwik XIV – podobnie jak i cały dwór – potwornie cuchnął. Aby zamaskować odór monarchę oraz jego odzież spryskiwano perfumami. Podczas audiencji otwierano zaś okna w pałacu wersalskim. Nie na wiele się to jednak zdawało.
Reklama
Rosyjski ambasador po widzeniu z francuskim władcą napisał w liście adresowanym do cara, że Ludwik XIV „śmierdzi jak dziki zwierz”. Z kolei metresa Króla Słońce madame de Montespan podczas jednej z kłótni wygarnęła mu prosto w twarz, że może i ma wiele wad, ale „przynajmniej mniej od niego cuchnie”.
Bardzo prawdopodobne, że to właśnie awersja do kąpieli spowodowała postanie w okolicy monarszego odbytu bolesnego ropnia, który następnie spowodował utworzenie się przetoki.
Na pewno brak higieny i zamiłowanie do słodyczy doprowadziły do ruiny zęby Ludwika XIV. Jego szczęka dosłownie zgniła. A smród wydobywający się z jamy ustnej był po prostu nie do zniesienia.
Bibliografia
- Katherine Ashenburg, Historia brudu, Bellona 2020.
- Eleanor Herman, Trucizna, czyli jak pozbyć się wrogów po królewsku, Znak Horyzont 2019.
- Philip Mansel, King of the World. The Life of Louis XIV, Allen Lane 2019
- Agnieszka Krzemińska, Dawniej ludzie żyli w brudzie. Kiedy i dlaczego zaczęliśmy o siebie dbać?, Wydawnictwo Poznańskie 2021.
- Georges Vigarello, Historia czystości i brudu. Higiena ciała od czasów średniowiecza, Aletheia 2012.







