Mąż z Armii Krajowej wystawił ją na pewną śmierć. Życie uratował jej esesman

Czy to możliwe, by polska kobieta została wystawiona na niemal pewną śmierć przez swojego męża, żołnierza AK, a pomoc otrzymała od strażnika w najstraszliwszym z niemieckich obozów? Historia Stefanii Stawowy wymyka się schematom.

Stefania Stawowy urodziła się w lipcu 1912 roku i jak każda osoba, która przyszła na świat w Polsce w tamtych czasach, miała przed sobą życie pełne niepokojów. Rodzice zapewnili jej dobry dom, naukę w prywatnym gimnazjum, ale też dokonali za nią jednego z najważniejszych życiowych wyborów.


Kazali jej stanąć na ślubnym kobiercu z Florianem Budniakiem, który wybrał walkę o Polskę. Tyle, że kosztem bezpieczeństwa żony i własnych dzieci. Zdobył Virtuti Militari, Krzyż Walecznych i Złoty Krzyż Zasługi, ale czy prywatnie okazał się tchórzem?

Poniższą wersję wydarzeń opisuję w oparciu o relację jednej z córek Stefanii, na podstawie której powstała książka Niny Majewskiej-Brown pt. Tajemnica z Auschwitz, Wiele jej elementów może budzić kontrowersje. Z przynajmniej wybranymi nie zgadzają się inni członkowie rodziny. Całość stanowi subiektywne spojrzenie, niemożliwe do pełnej weryfikacji i ukazujące tylko jedną stronę medalu.

Stefa z córeczkami Ewą i Basią. Zdjęcie z książki Tajemnica Auschwitz (archiwum prywatne/materiały prasowe).
Stefa z córeczkami Ewą i Basią. Zdjęcie z książki Tajemnica z Auschwitz (archiwum prywatne/materiały prasowe).

Niedobrani

Zgodnie z wersją historii przedstawioną w Tajemnicy z Auschwitz Stefania od początku wiedziała, że dom, który stworzyła z wybranym jej przez rodziców mężem, jest daleki od ideału.

Czuła ze strony Floriana spory deficyt uwagi, co tylko się potwierdziło, gdy na świat przyszły ich córki. Młoda żona uważała, że mąż jej nie docenia, że poślubił ją jakby mimochodem.

Nasze małżeństwo, choć pozbawione uczuć i uniesień, było jednak zgodne i poprawne, choć całą jego osią były potrzeby i pomysły Floriana. To on robił karierę i zdobywał pozycję w świecie towarzysko-zawodowym, ja zaś byłam jego skromną ozdobą. (…)

Przeczytaj też: Ilu polskich Żydów rzeczywiście przetrwało holocaust?

Nasze rozmowy sprowadzały się do technicznych aspektów życia: co kupić i gdzie, co załatwić i z kim. Nic ciekawego.

Polska ponad wszystko

Florian nie umiał zaangażować się w opiekę nad córkami, a wojenne realia tylko powiększyły dystans dzielący go od potomstwa.


Stefania musiała samodzielnie organizować życie rodzinne w nowych realiach – przez cały czas starała się gromadzić zapasy dla rodziny, dawać córkom jak najwięcej miłości i sprawiać, by ich życie toczyło się względnie normalnie.

Gdy w 1942 roku czteroosobowej rodzinie Budniaków udało się przeprowadzić do własnej leśniczówki we wsi Kobiele Wielkie, Florian od razu przygotował w niej miejsce do ukrycia dwóch osób. On zdobywał broń, a przerażona Stefania myślała o tym, jak zabezpieczyć żywność dla najbliższych.

Inspiracją do powstania tego artykułu stała się książka Niny Majewskiej-Brown pod tytułem Tajemnica Auschwitz (Bellona 2019).
Artykuł powstał w oparciu o książę Niny Majewskiej-Brown pod tytułem Tajemnica Auschwitz (Bellona 2019).

Można powiedzieć, że po prostu różniły ich priorytety: ona myślała o rodzinie, on o Ojczyźnie. Nie zmienia to faktu, że Florian wystawiał bliskich na oczywiste zagrożenie, nie pytając ich samych o zdanie.

Do najniebezpieczniejszej sytuacji doszło, gdy AK-owiec zaczął ukrywać w szopie przy domu Ukraińca, który zbiegł z kolaborującej z Niemcami armii Andrieja Własowa.

Chociaż żona błagała go, by tego nie robił i zabrał uciekiniera ze sobą do lasu, bo ściągnie na całą rodzinę największe nieszczęście, Florian pozostał nieugięty.

Przeczytaj też: Widziałem Zagładę. Traumatyczne wspomnienia Żyda zmuszonego bezczynnie obserwować niemieckie zbrodnie

Sasza początkowo przesiadywał w ukryciu, ale potem zaczął wychodzić na coraz dłuższe spacery. W ten sposób natrafił na patrol Niemców. Nie powiedział, kto mu pomógł – zastrzelił się, nim mogło dojść do przesłuchania.

Mimo wszystko pewnego dnia gestapo znalazło w szopie jego kurtkę i oskarżenia o wsparcie uciekiniera od razu padły na Budniaków. Niedługo później mąż pochwalił się Stefanii, że jego oddział zabił dwóch Niemców. To przypieczętowało los rodziny.


Bohater z AK czy tchórz?

Niemcy zjawili się w leśniczówce, gdy Florian był już bezpiecznie schowany w skrytce, o którą zadbał budując dom. Mogły się w niej zmieścić jedynie dwie osoby, a w budynku przebywało ich znacznie więcej. Stefania znalazła się na pastwie hitlerowców. Podobnie jej siostra i matka. Wszystkie trzy aresztowano.

Małe córeczki Budniaków zostały przez gestapowców zamknięte w sypialni. Gdy ojciec dziewczynek w końcu opuścił kryjówkę, kazał im czekać aż ktoś po nie wróci, a sam uciekł. Basia i Ewa zostały znalezione przez jedną ze znajomych ich matki dopiero po kilku dniach. Na szczęście kobieta postanowiła się nimi zaopiekować.

Florianem Budniak z córeczką Ewą. Zdjęcie z książki Tajemnica z Auschwitz (archiwum prywatne/materiały prasowe).
Florianem Budniak z córeczką Ewą. Zdjęcie z książki Tajemnica z Auschwitz (archiwum prywatne/materiały prasowe).

Matkę i siostrę Stefanii po pewnym czasie wypuszczono więzienia. Ona sama, jako żona wroga Rzeszy, który miał na rękach niemiecką krew, została potraktowana znacznie surowiej. W czasie przesłuchań, mimo bicia i strasznych warunków, uparcie powtarzała, że jej mąż był leśnikiem, nikogo nie ukrywał i nie miał w domu żadnej broni. Nie zdradziła go.

Stefania miała wielkie szanse na to, że opuści więzienie; starał się o to z narażeniem życia jej teść. Niestety, gdy była aresztowana, Florian (mający pełną świadomość konsekwencji swoich czynów) zorganizował zasadzkę na wysokiego rangą gestapowca. Zabijając go podpisał wyrok na swoją żonę – została ona wysłana pierwszym transportem do Auschwitz.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Praca czyni martwym

Stefanii udało się przetrwać podróż do piekła na Ziemi, która odbywała się w nieludzkich warunkach. Była to droga nie tylko w zimnie, morderczym ścisku i o głodzie, ale też pełna niewiadomych. Kobieta obawiała się, że po przybyciu na miejsce zostanie od razu zabita.

Przez cały czas martwiła się także o los swoich dzieci. Po dotarciu do Auschwitz zobaczyła słynny napis na obozowej bramie, który zapowiadał, że czeka ją praca. Nie mówił jednak, że to może być gorsza nawet od śmierci.


Kobieta, dzięki wsparciu innych więźniarek, zaadaptowała się w pewnym stopniu do tragicznych warunków panujących w Auschwitz. Zmarznięta, wychudzona, wykończona katorżniczą pracą, obserwowała jak dzień w dzień giną kolejne z jej towarzyszek.

Pewnego razu, gdy jeden z esesmanów wybrał ją z całej grupy pracujących kobiet i zaczął ją wyzywać, grożąc gwałtem, była pewna, że jej czas nastał. Okazało się jednak, że Niemiec o imieniu Jürgen chciał jej pomóc, a tylko tak mógł ją zawołać nie wzbudzając podejrzeń.

Stefania za czyny swojego męża trafiła do Auschwitz (Creatief/CC-BY-S.A.-3.0).
Stefania za czyny swojego męża trafiła do Auschwitz (Creatief/CC-BY-S.A.-3.0).

Była do niej podobna

Od tamtej pory roztoczył nad nią opiekę. Czemu się na to zdecydował? Stefania była zniszczona, wychudzona i brudna. Miała ponadto ogoloną głowę i stopniowo od szkorbutu traciła zęby. Mimo to Niemiec dostrzegł, że musiała być kiedyś w jakimś stopniu podobna do jego zmarłej żony.

Jürgen dzielił się ze Stefanią jedzeniem, wystarał się o znacznie lżejszą pracę dla niej, odwiedził ją nawet, gdy przebywała w obozowym szpitalu, gdy zachorowała na tyfus i była bliska śmierci.

Przeczytaj też: „Tam się wchodzi bramą, a wychodzi kominem”. Pierwszy dzień w najgorszym obozie koncentracyjnym dla kobiet

Między tym dwojgiem z pewnością narodziło się coś na kształt uczucia. Pewnego razu Niemiec powiedział nawet Polce, że jest piękna, choć ona sama wiedziała, że to co zrobił z nią zbrodniczy system Hitlera i koledzy Jürgena, zniszczyło jej dawną urodę. Być może to, co czuła Stefania było spowodowane jedynie wdzięcznością, ale kiedy mogła wypatrywała swego wybawcy i wyczekiwała krótkich, wspólnych chwil.

Z Auschwitz Stefania trafiła do Ravensbrück, gdzie panowały lepsze warunki. Mówiąc lepsze mam na myśli to, że kobieta otrzymała pościel a nawet własny ręcznik. Stefania najbardziej cieszyła się, że wreszcie może się codziennie umyć, nadal jednak tkwiła w niewoli, pilnowana przez esesmanów z groźnymi psami. Stale towarzyszyła jej też tęsknota za córkami.


Nowa nadzieja

Pojawiła się nowa nadzieja – do więźniarek dochodziły słuchy, że klęska Hitlera jest coraz bliżej. Dodatkowym oparciem dla Stefanii wciąż był też Jürgen, który został przeniesiony do pracy w Ravensbrück.

Pewnego dnia mężczyzna oświadczył jednak, że dostał nakaz wyjazdu. Para był załamana sytuacją, jedyne co Niemiec mógł jeszcze zrobić dla Polki to wręczyć jej zwitek banknotów. Pozostawił ją zdruzgotaną – Stefania zachowywała się i czuła, jak zakochana kobieta, która właśnie traci jedyny punkt oparcia.

Stefania z Auschwitz trafiła pod koniec wojny do Ravensbrück (Bundesarchiv/CC-BY-SA 3.0).
Stefania z Auschwitz trafiła pod koniec wojny do Ravensbrück (Bundesarchiv/CC-BY-SA 3.0).

Rozdzielenie z wybawcą nie było mimo wszystko najgorszym, co miało ją spotkać. W obozie zaczęło brakować miejsca i kobiety musiały wyruszyć w kolejną morderczą podróż. Przez wiele dni jechały bydlęcymi wagonami do Norymbergi. Po drodze Stefania widziała dwa razy Jürgena, który podzielił się z nią swoją bardzo skromną racją jedzenia.

Kobieta była przenoszona do kolejnych obozów, a w kwietniu 1945 roku wraz z innymi więźniarkami posłusznie wyruszyła pieszo tam, gdzie nakazali im strażnicy: w marsz śmierci. Część nieszczęśników umarła wówczas z głodu i wycieńczenia, część została zabita bez powodu lub przy próbach ucieczki.

Ostatnie spotkanie

W czasie przemarszu Stefanii udało się jeszcze spotkać i porozmawiać z Jürgenem – ich uczucie mimo wielkiego stresu rozkwitało. Mężczyzna obiecał więźniarce, że po wojnie będą żyć szczęśliwie, a on już nigdy nie straci jej z oczu. Tak się jednak nie stało.

Amerykanie wyzwolili Stefanię i jej towarzyszki niedoli, esesmanów zaś zebrali w jednym z baraków i zastrzelili. Był wśród nich Jürgen.


Powrót do tego, co było

Po wojnie Stefania wróciła do domu, w czym pomogły jej między innymi pieniądze otrzymane od Jürgena. Jej własne córki miały problem, aby ją rozpoznać. Ważyła zaledwie 36 kilo, nie miała zębów, zachorowała na serce. Przez wiele lat dochodziła do siebie.

Także jej psychika była w rozsypce. Być może dlatego ponownie zeszła się z mężem i godziła na to, by jego wybory życiowe rzucały całą rodzinę (powiększoną o jeszcze jedną córkę) po Polsce. Jedynym, co dawało jej siłę, były dzieci, ale choroby i smutek do końca życia o sobie przypominały.

Inspiracją do powstania tego artykułu stała się książka Niny Majewskiej-Brown pod tytułem Tajemnica Auschwitz (Bellona 2019).
Inspiracją do powstania tego artykułu stała się książka Niny Majewskiej-Brown pod tytułem Tajemnica Auschwitz (Bellona 2019).

Można bez końca rozważać, czy walka o Polskę w czasie wojny uzasadniała wystawianie najbliższych na najgorsze cierpienia i ryzyko śmierci. Podobnie można dywagować czy Florian, poprzez pozostanie w kryjówce, okazał się zdrajcą czy człowiekiem rozsądku (gdyby z niej wyszedł, zapewne zostałby od razu zabity, a jego żona i tak trafiłaby do obozu).

O tym jak bardzo mężczyzna zawiódł swoją rodzinę, najlepiej świadczy reakcja jego ojca. Zgodnie z relacją, na podstawie której postała Tajemnica z Auschwitz Franciszek Budniak nigdy nie wybaczył synowi tego, co zrobił żonie i dzieciom. Gdy spotkali się po wojnie napluł mu w twarz i do śmieci nie zamienił z nim ani słowa.

Przeczytaj również o tym ilu Polaków straciło życie w Auschwitz

Bibliografia

N. Majewska-Brown, Tajemnica z Auschwitz, Bellona 2019.

Poruszająca relacja polskiej więźniarki Auschwitz

Ilustracja tytułowa: Stefa z córkami na zdjęciu z lat powojennych. Fotografia z książki Tajemnica z Auschwitz (archiwum prywatne/materiały prasowe).

Autor
Zuzanna Pęksa
3 komentarze
  • Ciężko się komentuje świadectwa, a to jest świadectwo, ale w tej trudnej opowieści brakuje jeszcze jednego wątku: jakich wyborów dokonał mąż bohaterki już po wojnie. Poza oczywiście główną refleksją: co wojna jako totalna i szatańska destrukcja elementarnego człowieczeństwa i cywilizacji robi z człowiekiem i jak się odnajdują w niej ci zwykli ludzie, gdy często pojęcia bohaterstwa i niegodziwości mieszają się że sobą tak mocno, że wybory i sytuacje przestają być jednoznaczne moralnie, jakby na tym polegał cały oskarżycielski cynizm diabła wobec słabości człowieka.

    • TAKICH HISTORII nigdy nie oceniam, nigdy nie potępiam, wszak jestem tylko zwierzęciem , niby myślącym co nas różni. Nie wiem jak bym sam się zachował, dlaczego tak a nie inaczej zachowuje się człowiek

  • Stronnicza historia opowiadana przez kolejną pokrzywdzoną przez mężczyzn kobietę. Niedobry mąż i zaniedbana żona którą brak zainteresowania męża zepchnął w ramiona esesmana. Stek bzdur…

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Damy przeklęte. Kobiety, które pogrzebały Polskę (2019).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współautor książki „Wielka Księga Armii Krajowej”. Zastępca redaktora naczelnego WielkiejHISTORII. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Anna Winkler

Doktor nauk społecznych, filozofka i politolożka. Zajmuje się przede wszystkim losami radykalizmu społecznego. Interesuje się historią najnowszą, historią rewolucji i historią miast, a także kobiecymi nurtami historii. Chętnie poznaje dzieje kultur pozaeuropejskich.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.