Obóz na Majdanku w 1943 roku. Obóz pracy, z którego uciekł Tuwja Friedman był jego filią.

„Moja pierwsza krew”. Tak słynny łowca nazistów po raz pierwszy wziął odwet na hitlerowcach

Strona główna » II wojna światowa » „Moja pierwsza krew”. Tak słynny łowca nazistów po raz pierwszy wziął odwet na hitlerowcach

Tuwja Friedman, posługujący się też pseudonimem Tadeusz Jasiński, zasłynął jako tropiciel nazistowskich zbrodniarzy wojennych. Pierwszy odwet na wrogu wziął jednak jeszcze zanim wstąpił do Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a następnie podjął pracę dla Hagany. Było to niedługo po tym, jak w czerwcu 1944 roku zbiegł z Obozu Pracy dla Żydów przy ulicy Szkolnej w Radomiu. O tym co wówczas nastąpiło tak opowiada – w fabularyzowanej, pierwszoosobowej narracji – Marek Łuszczyna, na kartach książki Bękarty Polski.

Uciekać postanowiliśmy przez rurę ściekową, którą Itchie z Yankielem zlokalizowali i odkopali, a następnie wyrąbali w niej dziurę przemyconymi z fabryki narzędziami. Miała z półtora metra średnicy. Kiedy do niej zajrzałem, szlam płynął wartkim strumieniem i wypełniał ją mniej więcej w jednej trzeciej.


Reklama


„Braliśmy pod uwagę, że zaduszą nas te ściekowe opary”

Ohydny fetor powodował, że musiałem konwulsyjnie przełykać ślinę, aby nie zwymiotować. W głębi serca wątpiliśmy, czy uda się nam przeczołgać tym kilkusetmetrowym kanałem. Bardzo poważnie braliśmy pod uwagę, że zaduszą nas te ściekowe opary. Ale nie zadusiły.

Po drugiej stronie rury, kilkaset metrów za drutami, pomogli nam Polacy. Dwie wracające z targu baby nakryły nas chustami, dały do rąk koszyki z żywnością i przez całą drogę do Lublina udawały, że stanowimy jedną dużą rodzinę wracającą z handlu. Udawały też, że nie czują naszego smrodu.

Ilustracja z okładki wspomnień Tuwii Friedmana wydanych pod tytułem The Hunter (Łowca).
Ilustracja z okładki wspomnień Tuwii Friedmana wydanych pod tytułem The Hunter (Łowca).

W oczekiwaniu na „wyzwolicieli”

Ja i Yankiel Boiman mieliśmy najlepszy wygląd, więc szybko rozpytaliśmy w mieście, jak daleko stąd są Sowieci. Był czerwiec 1944 roku, nie wiedzieliśmy, że front białoruski miażdży właśnie pod gąsienicami czołgów armie Wehrmachtu, odpłacając Niemcom za klęski sprzed trzech lat.

Itchie stwierdził, że trzeba zdobyć broń, a potem przyłączyć się do Armii Czerwonej, by walczyć z hitlerowcami, i wszyscy z początku uznaliśmy, że to jest dobra myśl. Nie mieliśmy jednak cienia pomysłu, jak ją wprowadzić w życie, więc postanowiliśmy ukryć się i czekać, aż sowieccy wyzwoliciele sami nas znajdą.


Reklama


Zamieszkaliśmy na odludnym cmentarzu i spaliśmy w dużych rodzinnych grobowcach, które wyglądały jak niewielkie kaplice. Jedliśmy to, co udało nam się zebrać na polach lub ukraść, wyszabrować z opuszczonych stodół i domostw.

„Żadna partyzantka, zwykłe wyrostki”

Po jedzenie chodziliśmy we dwóch. Pewnego wieczora, gdy targając na plecach worki kartofli, wracaliśmy z Gutmanem do naszych, otoczyło nas sześciu młodych wieśniaków. Żadna partyzantka, zwykłe wyrostki. Nie zdziwiłoby mnie, gdyby się okazało, że byli wśród nich synowie tych kobiet, które nam pomogły podczas ucieczki. Ci chłopcy nie byli jednak nastawieni przyjacielsko.

Tekst stanowi fragment książki Marka Łuszczyny pt. Bękarty Polski (Znak Literanova 2026).

„Już nie żyjecie, Ż_dzi”, powiedzieli, a kiedy Itchie „Byk” chciał ich przestraszyć swoją wielkością, udało się im wbić mu bagnet w szyję. Nie byli wprawieni w zabijaniu: to, co się stało, zrobiło na nich tak duże wrażenie, że nawet mnie nie gonili.

Odtąd zostało nas czterech i dziś nie wiem już, dlaczego zadecydowaliśmy wtedy, że jedzenie będziemy zdobywać w pojedynkę. Możliwe, że uznaliśmy moje przeżycie za cud i stwierdziliśmy, iż nie warto ryzykować dla jednego posiłku utraty dwóch ludzi.


Reklama


„Uznali, że rozstrzelanie może poczekać do rana”

Gołym okiem widzieliśmy, że wojna dobiega końca. Długie sznury niemieckich ciężarówek wiły się w odwrocie na drogach pośród pól Lubelszczyzny. Dlatego też kiedy w drodze po wodę wpadłem na patrol Wehrmachtu, odczułem coś w rodzaju zdziwienia.

Od razu wiedzieli, kim jestem. Długo wlekli mnie do jakiegoś sztabu polowego, a później zostawili z pijanym sierżantem, który miał mnie przypilnować przez noc. Nie mieli za bardzo pomysłu, co ze mną zrobić; uznali widocznie, że rozstrzelanie może poczekać do rana.

Obóz na Majdanku w 1943 roku. Obóz pracy, z którego uciekł Tuwja Friedman był jego filią.
Obóz na Majdanku w 1943 roku. Obóz pracy przy ul. Szkolnej w Radomiu, z którego uciekł Tuwja Friedman, był u schyłku wojny jego filią.

Żołdak zasnął kwadrans po ich odejściu. Wtedy rozluźniłem więzy, uwolniłem ręce, wyszarpnąłem mu nóż zza paska i postąpiłem z nim dokładnie tak samo, jak kilka dni wcześniej polscy chłopcy z Itchiem Gutmanem.

„Pierwsze oko wybite w odwecie”

Na nasz cmentarz przyniosłem wtedy dwa bagnety, saperkę, pistolet, karabin i hełm. Jeden sierżant Wehrmachtu uzbroił całą nasza czwórkę. To była moja pierwsza zemsta, pierwsza krew, pierwsze oko wybite w odwecie.


Reklama


Sowieci nas na naszym cmentarzu nie znaleźli, a kiedy przetaczał się front, nawet nie myśleliśmy o wychodzeniu im na spotkanie. Zmiótłby nas koniec świata, który – jak się zdawało – towarzyszył ich przybyciu. Ziemia drżała, a powietrze wypełniał nieustanny zapach prochu i siarki. Kilkadziesiąt haubic prowadziło ogień w niedużej odległości od naszej kryjówki.

Pod koniec sierpnia zaczęliśmy umierać z głodu, więc opuściliśmy cmentarz. Po godzinie marszu w kierunku Lublina usłyszeliśmy język polski.

Źródło

Powyższy tekst stanowi fragment książki Marka Łuszczyny pt. Bękarty Polski (Znak Literanova 2026).

Norymberga była daleko

Autor
Marek Łuszczyna

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka to Życie w chłopskiej chacie (2024). Strona autora: KamilJanicki.pl.

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.