Mozart i Salieri. Kadr z filmu Amadeusz z 1984 roku.

Muzyczne znaleziska, które zmieniły historię. Czy niesławny rywal Mozarta naprawdę go otruł?

Strona główna » Nowożytność » Muzyczne znaleziska, które zmieniły historię. Czy niesławny rywal Mozarta naprawdę go otruł?

Wśród wszystkich tajemnic walających się w fałdach czasu wiele jest związanych z muzyką. Fragmenty i całe manuskrypty mistrzowskich dzieł nadal leżą nieodkryte bądź omyłkowo skatalogowane w niekończących się stosach papierzysk w archiwach tak prywatnych, jak i publicznych.

Inne padły łupem złodziei lub zaginęły, czy też spoczywają pogrzebane wraz z resztkami swych cywilizacji pod pustyniami, lodem bądź tropikalną dżunglą; albo nawet zaskorupione w lawie jak XIX-wieczny sycylijski statek pocztowy zaskoczony przez erupcję Etny.


Reklama


Opera spod lawy

O tym ostatnim nadzwyczajnym odkryciu – dawno utraconej pierwszej opery włoskiego kompozytora Vincenza Belliniego (1801–1835) – doniósł w 2012 roku uznany znawca opery Fred Plotkin.

W 1819 roku osiemnastoletni Bellini starał się o przyjęcie do neapolitańskiego konserwatorium. zapakował jedyny egzemplarz swej jedynej opery, Pesci d’aprile („Ryby kwietniowe”), w skórzany pokrowiec i wysłał pocztą morską do Neapolu.

Vincenzo Bellini. Portret z epoki.
Vincenzo Bellini. Portret z epoki.

Dzieła nikt więcej nie zobaczył, aż wreszcie archeolodzy eksplorujący pole lawy w zatoczce opodal wsi Vambolieri przebili się przez skałę i znaleźli doskonale zachowany stateczek z nienaruszoną zawartością. (…)

Kompozycja na 60 partii

Detektyw muzyczny na największe plony może liczyć w bibliotekach i archiwach, gdzie najskrupulatniejszego nawet archiwistę może przytłoczyć ogrom informacji o autorstwie i pochodzeniu.


Reklama


Florentyński renesansowy kompozytor Alessandro Striggio (1536/37–1592), nadworny muzyk osławionych Medyceuszy, wykorzystał talent do układania madrygałów i muzyki dramatycznej do stworzenia nowego gatunku: komedii madrygałowej, protoplasty opery.

Tylko że dopiero w 2005 roku jego nadzwyczajne dzieło odkrył muzykolog i klawesynista z Berkeley, Davitt Moroney. znalazł je w Bibliothèque Nationale de France w Paryżu, błędnie skatalogowane jako czteroczęściowa msza.

Tekst stanowi fragment książki Edwarda Brooke-Hitchinga pt. Orkiestra szaleńca. Największe kurioza w historii muzyki (Rebis 2026).

Missa sopra Ecco sì beato giorno („msza w taki błogosławiony dzień”) ma oszałamiającą skalę polichóralną: rozpisana na czterdzieści niezależnych głosów podzielonych na pięć ośmiogłosowych chórów, z finałowym Agnus Dei na pięć dwunastogłosowych, co daje łącznie sześćdziesiąt symultanicznych niezależnych partii.

W latach 1565–1566, kiedy powstawała Missa sopra, taka skala była bezprecedensowa. Uważa się, że to największa polifoniczna kompozycja w całej epoce. Zaginiona przez ponad czterysta lat, doczekała się pierwszego współczesnego wykonania w Royal Albert Hall 17 lipca 2007 roku. (…)


Reklama


Zmyślony truciciel Mozarta

Szczególnie ekscytują przypadki odnalezienia zaginionych dzieł fundamentalnie zmieniające powszechne rozumienie historii, w których figurują. O Antonio Salierim (1750–1825) wieść gminna niesie, że był zaciętym rywalem Mozarta (1756–1791), którego przedwcześnie wpędził do grobu być może nie bez pomocy szczypty arszeniku – i że jako kompozytor do pięt nie dorastał swojej ofierze.

Opinię tę muzyk zawdzięcza głównie filmowi Amadeusz (1984) ze scenariuszem częściowo opartym na sztuce Aleksandra Puszkina Mozart i Salieri (1830), w której Salieri zaprasza Mozarta na obiad, aby go otruć. W rzeczywistości nie ma żadnych podstaw ani do takiego posądzenia, ani nawet do stwierdzenia, że obaj muzycy czuli do siebie antypatię.

Mozart i Salieri. Kadr z filmu Amadeusz z 1984 roku.
Mozart i Salieri. Kadr z filmu Amadeusz z 1984 roku.

W 2015 roku fikcyjny charakter tej legendarnej animozji potwierdziło godne uwagi odkrycie kompozytora i muzykologa Timo Jouko Herrmanna w czeskim muzeum muzyki w Pradze. Ku jego zdumieniu okazało się, że rzekomi rywale współpracowali z sobą.

Kantata Per la ricuperata salute di Ofelia („za powrót Ofelii do zdrowia”) została przez nich wspólnie skomponowana przy udziale mniej znanego Cornettiego. Utwór uznano za dowód na to, co historykom było już wiadome: obaj panowie się kolegowali i to Salieri przez stulecia był ofiarą kalumnii.


Reklama


Wszystko wskazuje na to, że ów kompozytor, spiritus movens muzycznej kultury Wiednia, był dobrym, życzliwym człowiekiem. Sam skorzystawszy ze szczodrości mentora, który wyciągnął go z sierocińca, Salieri bezpłatnie uczył kompozycji dziesiątki młodych muzyków, w tym Beethovena i Schuberta.

Dziś jego muzykę znów się docenia: z około czterdziestu jego oper kilkanaście wróciło na sceny, a jego grób w Wiedniu zdobią świeże bukiety od wielbicieli.

Źródło

Tekst stanowi fragment książki Edwarda Brooke-Hitchinga pt. Orkiestra szaleńca. Największe kurioza w historii muzyki (Rebis 2026). Przekład: Janusz Szczepański.

Największe kurioza w historii muzyki

Autor
Edward Brooke-Hitching

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka to Życie w chłopskiej chacie (2024). Strona autora: KamilJanicki.pl.

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.