Najbardziej zatrważająca broń w arsenale Bizantyńczyków. Przeciwników czekał koszmarny los

Strona główna » Średniowiecze » Najbardziej zatrważająca broń w arsenale Bizantyńczyków. Przeciwników czekał koszmarny los

Przez setki lat Bizantyjczycy pilnie strzegli receptury pozwalającej na wytwarzanie ognia greckiego. Nic dziwnego. Mieszanka powstająca na bazie ropy i żywicy siała postrach na polach bitwy. Do dzisiaj nie zachowała się jednak dokładna receptura jej produkcji. Co zatem wiemy o najbardziej zatrważającej broni średniowiecza?

Jeżeli wierzyć bizantyńskim źródłom ojcem ognia greckiego był architekt i inżynier imieniem Kallinikos. To właśnie on miał opracować łatwopalną i niemal niemożliwą do ugaszenia mieszankę, którą miotano w kierunku przeciwnika.


Reklama


Jaki był skład ognia greckiego?

Zgodnie z tym co pisze doktor Judith Herrin na kartach książki Bizancjum. Niezwykłe dziedzictwo średniowiecznego imperium Kallinikos zaprezentował swą piekielnie (i to dosłownie) skuteczną broń niedługo przed tym, jak w 674 roku Arabowie przystąpili do drugiego oblężenia Konstantynopola.

Po upływie setek lat dokładny skład substancji wykorzystywanej przez Bizantyjczyków pozostaje dla nas tajemnicą. Jak podaje Herrin, do produkcji ognia greckiego wykorzystywano najpewniej, wydobywaną na Krymie ropę naftową oraz żywicę.

Bizantyńczycy niszczący arabską flotę w 677 roku przy użyciu ognia greckiego. Wyobrażenie autorstwa Hermanna Vogela (domena publiczna).
Bizantyńczycy niszczący arabską flotę w 677 roku przy użyciu ognia greckiego. Wyobrażenie autorstwa Hermanna Vogela (domena publiczna).

Nie wiemy jednak jak dokładnie wyglądały proporcje łatwopalnej mieszanki. Historyczka podkreśla jednak, że:

(…) pewna kombinacja substancji stworzyła najpotężniejszą broń w bizantyjskim arsenale wojskowym, którą można było obrzucać nieprzyjacielskie statki, siejąc strach i zniszczenie.


Reklama


Wykorzystywane również na lądzie

Nie zachowały się również żadne dokładne przekazy z epoki na temat tego, jak wyglądał mechanizm wykorzystywany do tłoczenia łatwopalnej cieczy. Jeżeli zaś chodzi o sposób bojowego użycia ognia greckiego, to tak opisuje go profesor John Haldon w książce Wojny Bizancjum. Strategia, taktyka, kampanie:

Był on wyrzucany z rur zamontowanych na dziobach lub na śródokręciu większych jednostek cesarskiej floty. Wydaje się, że był skuteczny w razie faktycznego użycia, ale doskonale sprawdzał się też jako straszak.

Strona z Kroniki Jana Skylitzesa prezentująca wykorzystanie ognia greckiego (domena publiczna).
Strona z Kroniki Jana Skylitzesa prezentująca wykorzystanie ognia greckiego (domena publiczna).

Ogień grecki wykorzystywano zresztą nie tylko w czasie bitew morskich czy odpierania szturmów na Konstantynopol. Haldon podaje, że już na początku X stulecia Bizantyńczycy opracowali również „ręczne miotacze do użycia na lądzie, obrazowo opisane w jednej z arabskich relacji”.

Problem polegał jednak na tym, że „wystrzeliwanie było prawdopodobnie równie niebezpieczne dla Bizantyńczyków, jak sam ogień grecki dla ich wrogów, szczegóły zaś pozostają niejasne”.


Reklama


Broń wzbudzająca postrach

Z napisanego przez cesarza Leona na przełomie VIII i IX stulecia traktatu Tactica wiemy zaś, że obsługa tak zwanych syfonów, jak nazywano plującą ogniem broń montowaną na okrętach, była chroniona przez żelazne osłony. Ogniste strumienie z kolei „wypływały z hukiem przetaczającego się grzmotu”.

Wszystko to sprawiało, że broń wzbudzała prawdziwy postrach. Żyjący na przełomie VIII i IX wieku bizantyjski kronikarz Teofan Wyznawca pisał, że wrogowie „drżeli ze strachu, widząc, jak silny był płynny ogień”.

Bizantyjczycy dysponowali również ręcznymi miotaczami ognia greckiego (domena publiczna).
Średniowieczna iluminacja prezentująca wykorzystanie ręcznego miotacza ognia greckiego (domena publiczna).

Rusowie nie mieli szans

Na własne oczy przekonał się o tym Liutprand z Cremony, który był świadkiem oblężenia Konstantynopola przez Rusów w 941 roku. Według jego relacji:

Grecy zaczęli miotać ogień na wszystkie strony; a Rusini, widząc płomienie, rzucali się w pośpiechu ze swych statków, woląc utonąć w wodzie, niż spłonąć żywcem w ogniu.


Reklama


Inny z zachowanych opisów wykorzystania ognia greckiego wyszedł spod pióra – urodzonej w 1083 roku – bizantyńskiej historyczki Anny Komneny. Opisując przygotowania floty swojego ojca, cesarza Aleksego I do walki z Pizańczykami zanotowała, że władca:

(…) polecił umieścić na dziobie każdego statku żelazne lub brązowe głowy lwów czy innych zwierząt lądowych z otwartymi paszczami. Ponadto kazał je pozłocić, tak że sam ich widok wzbudzał strach.

Według dalszego rozkazu ogień miotany na nieprzyjaciela z rur miał przechodzić przez te paszcze, tak żeby się wydawało, iż to lwy i inne podobne zwierzęta zieją ogniem ze swych wnętrzności.

Anna Komnena w wyobrażeniu XIX-wiecznego artysty (domena publiczna).
Anna Komnena w wyobrażeniu XIX-wiecznego artysty (domena publiczna).

Wykorzystanie ognia greckiego w walce

Bitwa morska do której doszło nieopodal Rodos wiosną 1099 roku, miała wyglądać następująco:

Tymczasem flota rzymska nie podjęła walki z Pizańczykami w należytym szyku bojowym; napadła na nich ostro i bez ładu. Sam Landulf [który dowodził flotą – RK] pierwszy zbliżył do statków pizańskich, strzelił pociskiem ogniowym, lecz niecelnie. Osiągnął jedynie to, że pocisk rozleciał się.


Reklama


Komes Elemon — tak się nazywał – zuchwale zaatakował ogromny statek od rufy, lecz zaczepił o spód steru i nie mógł od niego szybko odpłynąć.

Dostałby się do niewoli, gdyby natychmiast nie rzucił się do przygotowanej amunicji, nie raził wroga pociskiem ogniowym i nie trafił w cel. Potem żywo zawrócił swój statek i z miejsca zapalił trzy potężne statki barbarzyńców. (…)

Rekonstrukcja miotacza ognia greckiego  z muzeum w Salonikach (Gts-tg/CC BY-SA 4.0).
Rekonstrukcja miotacza ognia greckiego z muzeum w Salonikach (Gts-tg/CC BY-SA 4.0).

Barbarzyńcy, po części przerażeni miotanym ogniem (nie przywykli oni bowiem do tego rodzaju pocisków, ani do ognia, który zgodnie z prawem natury unosi się do góry; a tu szedł tak, jak chciał miotacz — na dół i w różne strony), częściowo zaś wystraszeni burzą morską, postanowili zawrócić do ucieczki.

Eksperyment Johna Haldona

W tym starciu ogień grecki w znacznym stopniu przechylił szalę zwycięstwa na stronę Bizantyńczyków. Stało się tak nie pierwszy i nie ostatni raz. O skuteczności broni może również świadczyć eksperyment przygotowany kilkanaście lat temu przez cytowanego tutaj Johna Haldona.


Reklama


Profesor z Princeton podjął się zrekonstruowania syfonu oraz przygotowania łatwopalnej cieczy. W trakcie przeprowadzonej wtedy próby płonąca maź została wystrzelona na około 15 metrów i w ekspresowym tempie strawiła drewnianą łódź, która była celem ataku.

Biorąc pod uwagę kluczowe znaczenie jakie miał ogień grecki dla Bizantyjczyków nie powinno dziwić, że już w X wieku cesarz Konstantyn VII zaliczył go do tajemnic państwowych. Na niewiele się to jednak zdało. Swoich wersji tego wynalazku z czasem dorobili się Arabowie, Rusowie, a nawet Chińczycy. Tym dziwniejsze, że żadna z receptur nie przetrwała próby czasu…

Bibliografia

  1. Alexander Gillespie, A History of the Laws of War, Volume 3, The Customs and Laws of War with Regards to Arms Control, Hart Publishing 2011.
  2. John Haldon, Wojny Bizancjum. Strategia, taktyka, kampanie, Rebis 2019.
  3. John Haldon, David Nicole, Stephen Turnbull, Upadek Konstantynopola, Bellona 2009.
  4. Judith Herrin, Bizancjum. Niezwykłe dziedzictwo średniowiecznego imperium, Rebis 2009.
  5. Anna Komnena, Aleksjada, z języka greckiego przełożył, wstępem i przypisami opatrzył Oktawiusz Jurewicz, t. 2, Wrocław 1972.
Autor
Rafał Kuzak

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka to Życie w chłopskiej chacie (2024). Strona autora: KamilJanicki.pl.

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.