Najwybitniejszy wódz starożytnego Rzymu od czasów Cezara. Dzięki tej wojnie Trajan zdobył bajeczne bogactwa

Strona główna » Starożytność » Najwybitniejszy wódz starożytnego Rzymu od czasów Cezara. Dzięki tej wojnie Trajan zdobył bajeczne bogactwa

Marek Ulpiusz Trajan zasiadł na cesarskim tronie w 98 roku n.e. Władzę sprawował przez ponad 19 lat. To właśnie on rozciągnął granice starożytnego Rzymu do ich maksymalnego zasięgu. Jak podkreśla Gareth Harney w książce pt. Złoto, srebro i krew dzięki zwycięstwu nad Dakami władca zasłużył sobie na miano największego „z wodzów-wojowników od czasów samego Cezara”.

Trajan wstąpił na tron jako człowiek realizujący misję. Przez zbyt długi czas Rzym pozostawał w defensywie, podgryzany na granicach, tracący morale.


Reklama


Triumf Decebala w wojnie z Rzymem

W 85 roku n.e. armia barbarzyńska pod wodzą charyzmatycznego dackiego wodza przeszła przez zamarznięty Dunaj. Wojownicy zeszli ze swej górskiej ojczyzny, mniej więcej odpowiadającej terytorialnie dzisiejszej Rumunii.

Dakowie spalili rzymskie miasta i unicestwili wysłane przeciw nim rzymskie legiony. Cesarz Domicjan, drugi syn Wespazjana, objąwszy tron, podjął zdumiewającą decyzję dogadania się z najeźdźcą.

Wyobrażenie Decebala z początku XX wieku (Ion Popescu-Băjenaru/domena publiczna).
Wyobrażenie Decebala z początku XX wieku (Ion Popescu-Băjenaru/domena publiczna).

Dackiemu wodzowi nie tylko pozwolono sprawować władzę jako królowi klienckiemu, ale Rzym dostarczył mu również inżynierów, którzy mieli pomóc ufortyfikować jego siedziby. Dodatkowo Rzym płacił roczny trybut w wysokości ośmiu milionów sestercji. Wydawało się, że rzymska reputacja została nieodwracalnie podkopana. Zawstydziwszy swego wielkiego sąsiada, zwycięski dacki król przyjął przydomek „Decebal”, co znaczy „człowiek o sile dziesięciu”.

Trajan cesarzem starożytnego Rzymu

Kiedy Domicjan został w 96 roku n.e. zamordowany, wybrano na jego miejsce starszego i bezdzietnego senatora Nerwę, aby jego stateczne ręce pewnie trzymały stery imperium. Ten zawodowy polityk bez doświadczenia wojskowego okazał się niepopularny wśród żołnierzy.

Szybko zaczęto więc wywierać na niego presję, by wyznaczył energicznego następcę – kogoś, kto mógłby przywrócić Rzymowi pewność siebie. Wybór następcy był prawdopodobnie największym dokonaniem Nerwy; cesarz ustanowił precedens, który utrzymał się przez kolejne stulecie.

W tym pomyślnym okresie cesarzy wybierano nie z racji ich urodzenia, ale wartości. Każdy kolejny władca adoptował człowieka, którego uznawał za najlepiej wykwalifikowanego do przejęcia po nim imperium.


Reklama


Jako namiestnik na niespokojnym germańskim pograniczu Marek Ulpiusz Trajan spędził życie na działaniach wojennych. Jego ofensywy przeciw barbarzyńcom na północ od Renu przyniosły mu przydomek „Germański”. Kiedy do Trajana w Kolonii dotarły listy informujące go o cesarskiej adopcji, a niebawem również o objęciu tronu, Rzym zyskał pierwszego prawdziwego cesarza-żołnierza. Jako że urodził się niedaleko dzisiejszej Sewilli, Trajan był też pierwszym cesarzem pochodzącym spoza Italii.

Jak zauważył jeden ze współczesnych, ten przybysz z Hiszpanii był jednym „spośród dawnych i cieszących się szacunkiem, któremu to rangę imperatora nadały pola bitew, pokryte ciałami poległych żołnierzy”.

Tekst stanowi fragment książki Garetha Harney'a pt. Złoto, srebro i krew. Historia starożytnego Rzymu (Wydawnictwo Poznańskie 2026).
Tekst stanowi fragment książki Garetha Harney’a pt. Złoto, srebro i krew. Historia starożytnego Rzymu (Wydawnictwo Poznańskie 2026).

Pierwsza wojna Trajana z Dakami

Jego bohaterami byli wielcy zdobywcy, tacy jak Cezar czy Aleksander. Tak jak oni Trajan uważał, że najlepszą obroną jest nieprzerwany atak. W 101 roku n.e. przekroczył więc Dunaj na czele gigantycznej armii, pragnąc rzucić na kolana dackiego króla. (…)

Trajan zebrał największą siłę ekspedycyjną, jaką Rzym kiedykolwiek wystawił; ziemia trzęsła się pod stopami około 100 000 ludzi maszerujących na wojnę.


Reklama


Na czele tej masywnej armii Trajan ostrożnie posuwał się na północ, w stronę złowieszczej Żelaznej Bramy. W tym miejscu głęboka dolina rzeki wdziera się w Karpaty, prowadząc w stronę lasów serca Dacji, dzisiejszej tajemniczej Transylwanii. Po przejściu przełęczy Trajan mógł uderzyć prosto na dacką stolicę, górską twierdzę Sarmizegetusę. (…)

Wojska Trajana posuwały się przez terytorium wroga, przedzierając się przez gęste lasy i rwące rzeki, paląc wszelkie napotkane po drodze wsie. Na kolumnie pokazana jest jednak także łaskawość Trajana, który przyjmując kapitulację dackich wojowników, pozwala odejść z pola bitwy kobietom, dzieciom i starcom.

Statua cesarza Trajana Hartmann (Linge/CC BY-SA 3.0).
Statua cesarza Trajana Hartmann (Linge/CC BY-SA 3.0).

W miarę jak Rzymianie podchodzili pod stolicę, nieuchronnie zbliżało się decydujące starcie z Decebalem. Cała potęga armii rzymskiej – legiony i oddziały pomocnicze – zostały rzucone do krwawej bitwy. Budzący grozę gladius pozwalał rozrywać szeregi przeciwnika, jednak Dakowie mieli własną broń, która wzbudzała strach pośród najeźdźców. Ich zakrzywiony falx był koszmarem każdego legionisty.

Szerokim, opadającym ciosem, przypominającym żęcie sierpem, Dakowie potrafili sięgnąć ostrzem ponad rzymską tarczą i przebić jego hełm. Rzymianie, jak zwykle wykazujący dużą zdolność adaptacji, szybko znaleźli rozwiązanie chroniące ich przed zabójczą bronią. Na reliefie widać, że do hełmów legionistów dołożono wzmacniającą poprzeczkę, co zarazem pokazuje, jaki poziom szczegółowości osiągnęli pracujący nad kolumną rzeźbiarze.


Reklama


Hołd Decebala

Mimo wszystko straty były coraz większe. O zaciętym oporze Daków świadczy na kolumnie scena pokazująca rzymskich legionistów w punkcie opatrunkowym, podczas gdy wokół szaleje bitwa. Kadr mógłby pochodzić ze współczesnego filmu wojennego: medycy owijają bandażami rany swoich kamratów. Gdy zabrakło płótna, Trajan miał podobno pociąć swój płaszcz na pasy, którymi opatrywano krwawiących żołnierzy.

Oprócz kunsztownej broni, zbroi i taktyki Rzymianie stosowali w bitwie również zaawansowane machiny wojenne. Artylerzyści legionowi obsługiwali balisty zdolne miotać pociski na odległość nawet 500 metrów. Historyk Józef Flawiusz, który kilkadziesiąt lat wcześniej podczas powstania żydowskiego doświadczył działania tej rewolucyjnej, zmechanizowanej artylerii, opisuje tę chwilę ze zgrozą: widział pocisk balisty jednym uderzeniem zmiatający cały rząd jego ludzi.

Rzymska balista uwieczniona na kolumnie Trajana (Conrad Cichorius/domena publiczna).
Rzymska balista uwieczniona na kolumnie Trajana (Conrad Cichorius/domena publiczna).

Przywołuje też przerażenie, jakie budził „warkot tych przyrządów i dźwięk lecących w powietrzu pocisków”, przy tym „trup za trupem walił się z muru, z łoskotem o ziemię uderzając”. Na reliefie widzimy nawet zastępy legionistów strzelających z tej broni z jadących zaprzęgów konnych. Można uznać, że była to pierwsza w historii mobilna artyleria polowa.

Wobec takiej siły przeciwnika Decebal niebawem uznał, że Rzymianom nie można się przeciwstawić. Pragmatyczny władca wiedział, że kiedy tarany wroga dotkną murów jego twierdzy, będzie to koniec i jego samego, i jego stolicy, i ukrytych w niej skarbów. Sprowadzony przed oblicze cesarza padł na kolana i poprzysiągł posłuszeństwo Rzymowi.


Reklama


Trajan przyjął hołd. Osiągnął już swoje bezpośrednie cele: oddalił zagrożenie dackie od granic, poskromił barbarzyńskiego króla i wypracował nowy, korzystny traktat pokojowy. Rzymski prestiż został na razie przywrócony.

Wojna wybucha na nowo

Dziś trudno ocenić, czy którakolwiek ze stron naprawdę chciała zakończyć konflikt, czy jedynie obie szukały chwilowego wytchnienia i możliwości przegrupowania się. Kolejne działania obu stron wskazują na obustronną nieufność.

Mapa przedstawiająca królestwo Decebala (Portasa Cristian/domena publiczna).
Mapa przedstawiająca królestwo Decebala (Portasa Cristian/domena publiczna).

Trajan ledwie zdążył wrócić do Rzymu i uświetnić swój triumf, kiedy dotarły wieści, iż Decebal znów zorganizował najazd i wziął do niewoli rzymskiego namiestnika. Możliwe jednak, że atak był odpowiedzią na potężną inwestycję inżynieryjną, która szybko zaczęła wyrastać nad Dunajem: stały most na kamiennych wspornikach pozwalający poprowadzić rzymską drogę bezpośrednio na terytorium Daków, najdłuższy most w całym świecie starożytnym.

Pomimo świeżo zawartego traktatu Trajan zlecił jego budowę na rzece, „aby móc ją przekraczać i by nie stanowiła przeszkody w wyprawach na zamieszkujących za nią barbarzyńców”. Most ukończono tuż przed przyjazdem cesarza. Trajan wracał bowiem do Dacji i tym razem nie zamierzał okazywać litości wrogom. (…)

Most spełniał nie tylko funkcję praktyczną, umożliwiając Trajanowi wznowienie inwazji, ale był również narzędziem wojny psychologicznej: Dakowie musieli z przerażeniem obserwować, jak kolejne przęsła mostu zbliżają się do ich brzegu.

Święte wody, od wieków stanowiące naturalną barierę nie do przebycia przez najeźdźców, zostały pokonane przez Rzym. Wzbudzając jednocześnie podziw i przerażenie, Trajan powiódł swoją armię przez most na Dunaju, by raz na zawsze zakończyć rządy Decebala.


Reklama


Trajan lepiej też znał już terytorium wroga. Podzielił swoje siły na dwie kolumny, które zbliżały się do stolicy niczym para zabójczych kleszczy. Daccy wojownicy zorganizowali zaciekłą obronę swych miasteczek na szczytach wzgórz, zasypując z góry napastników gradem strzał i kamieni.

Rzymskie legiony były nie do zatrzymania

Pochód Rzymian był jednak nie do zatrzymania. Niektórzy Dakowie walczyli do ostatnich chwil, lecz inne klany oddawały hołd cesarzowi, błagając go o litość. Kiedy sytuacja stawała się coraz bardziej beznadziejna, niektórzy podpalali własne wioski – co ukazano na kolumnie – by nie wpadły w ręce nadchodzącej armii.

Rzymscy legioniści na kolumnie Trajana (Rabax63/CC BY-SA 4.0).
Rzymscy legioniści na kolumnie Trajana (Rabax63/CC BY-SA 4.0).

Na innym reliefie widać, jak za wysokimi murami Sarmizegetusy grupka zdesperowanych mężczyzn zbiera się wokół wielkiego kotła, z którego wódz nalewa każdemu puchar. Trucizna działa szybko i wszyscy padają martwi jeden po drugim. W poruszającej scenie, jakby antycypującej renesansową Pietę, starszy Dak płacze w rękaw płaszcza, dźwigając martwe ciało młodego mężczyzny, zapewne swojego syna.

Śmierć Decebala

Widzimy też, jak Decebal zbiera swych towarzyszy na ostatnią naradę, gdy rzymska armia ponownie staje pod murami twierdzy. Towarzysze nakłaniają go, by zaakceptował klęskę i uciekał, póki jeszcze może. Na czele niewielkiego oddziału kawalerii król porzuca więc stolicę i pędzi w stronę ciemnego lasu. Trajan, dowiedziawszy się o ucieczce, wysyła swoich najlepszych kawalerzystów w pogoń za wrogiem.


Reklama


W szaleńczym finale, jakiego nie powstydziłaby się żadna dzisiejsza superprodukcja filmowa, rzymscy jeźdźcy dopadają buntowniczego króla. Kawalerzyści pędzą między drzewami, z włóczniami w dłoniach, każdy z nadzieją, że to on będzie mógł później powiedzieć, iż osobiście schwytał króla i zakończył wojnę.

Wyczerpany Decebal zostaje wreszcie otoczony na leśnej polanie. Kopyta rzymskich koni wzniecają wokół niego kurzawę pyłu. W ledwie uchwytnej chwili król wyobraża sobie, jak zakuwają go w łańcuchy, prowadzą przez ulice dekadenckiego miasta i torturują na oczach wiwatującego tłumu. Szarżujący kawalerzysta, ledwie kilka metrów od niego, już wyciąga ręce po klękającego króla. Decebal kieruje myśli ku bezkresnym wzgórzom swej ukochanej ojczyzny i własnym sztyletem podrzyna sobie gardło. (…)

Tekst stanowi fragment książki Garetha Harney'a pt. Złoto, srebro i krew. Historia starożytnego Rzymu (Wydawnictwo Poznańskie 2026).
Tekst stanowi fragment książki Garetha Harney’a pt. Złoto, srebro i krew. Historia starożytnego Rzymu (Wydawnictwo Poznańskie 2026).

Trajan zdobył bajeczne bogactwa

Jego obciętą głowę natychmiast pokazano wiwatującym żołnierzom Trajana, po czym odesłano ją do Rzymu. Wkrótce do stolicy miał trafić jeszcze inny łup: olbrzymi królewski skarbiec dackiego monarchy. Podobno Decebal, chcąc uchronić swoje skarby przed Rzymianami, nakazał zmienić bieg rzeki koło swego pałacu, zakopać bogactwa na jej dnie, a później przywrócić wodom pierwotny nurt.

Podobne historie pojawiają się często w starożytnych źródłach; znany jest choćby przypadek późniejszego gockiego króla Alaryka, który na dnie rzeki zakopał skarby zrabowane z Rzymu. Wątek ten wiąże się z obecnym w mitologii wyobrażeniem rzek jako miejsc ukrytych bogactw. Niezależnie od tego, gdzie faktycznie ukryto dacki skarbiec, jeden z jeńców zdradził Rzymianom jego położenie, a wówczas całe góry złota i srebra popłynęły do rzymskiego skarbca państwowego.


Reklama


Wracając do Rzymu jako największy z wodzów-wojowników od czasów samego Cezara – bo władcy tacy jak August czy Klaudiusz podboje powierzali raczej swoim generałom – Trajan natychmiast przystąpił do ogłaszania swoich triumfów na monetach. Na jednej widzimy skrzydlatą boginię Wiktorię, wkładającą na głowę cesarza wieniec laurowy. Wokół ozdobionych tarcz biegnie inskrypcja: Victoria Dacica, „zwycięstwo w Dacji”.

„Dacja zajęta”

Na monecie przedstawiono również trofea wojenne w postaci pnia, do którego przyczepiono zdobyte uzbrojenie i rynsztunek. Na denarze z mojej własnej kolekcji widać szczegółowo odwzorowane dackie tarcze, a za nimi stertę włóczni i zakrzywione miecze. Do tej kompozycji przyczepiono również parę skrzyżowanych nagolenników, a na jej szczycie umieszczono charakterystyczny szpiczasty hełm noszony przez dacką arystokrację, widoczny także na reliefach Kolumny Trajana.

Śmierć Decebala uwieczniona na kolumnie Trajana (Harpeam/CC BY-SA 3.0).
Śmierć Decebala uwieczniona na kolumnie Trajana (Harpeam/CC BY-SA 3.0).

Jeszcze bardziej poruszający jest masowo bity denar przedstawiający dackiego jeńca, siedzącego na stercie broni swoich rodaków i płaczącego za utraconą ojczyzną. Podpis poniżej głosi dumnie: Dacia Capta, „Dacja zajęta”.

Wolne niegdyś królestwo Decebala stało się teraz rzymską prowincją. Koloniści, kupcy i górnicy zaczęli masowo przekraczać most i napływać na ten nowy rynek. Dawną stolicę Dacji niebawem odbudowano wedle rzymskich wzorców.

Źródło

Tekst stanowi fragment książki Garetha Harney’a pt. Złoto, srebro i krew. Historia starożytnego Rzymu (Wydawnictwo Poznańskie 2026). Przekład: Maciej Miłkowski.

Pasjonująca historia starożytnego Rzymu

Autor
Gareth Harney

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka to Życie w chłopskiej chacie (2024). Strona autora: KamilJanicki.pl.

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.