Choć przywykliśmy ze zgrozą myśleć przede wszystkim o wikińskich drakkarach wyłaniających się z porannej mgły, by nieść pożogę i zniszczenie nadbrzeżnym miastom i miasteczkom, nasi słowiańscy przodkowie mieli własne łodzie, które siały postrach na Bałtyku. Wikingowie nazywali je vinda sneka i doskonale wiedzieli, że z tymi jednostkami i płynącymi nimi wojownikami nie ma żartów.
Wbrew powszechnemu wrażeniu, podbudowanemu jeszcze przez filmy, seriale i inne motywy z popkultury, wikingowie wcale nie byli jedyni. Choć zapuszczali się w najdalsze zakątki Morza Bałtyckiego, sami nie byli bezpieczni. W X czy XI w. po tym samym akwenie grasowali mieszkańcy dzisiejszych terenów Polski.
Reklama
Słowianie podejmowali zuchwałe wyprawy, atakując między innymi skandynawskich kupców. Znane są też przypadki, gdy słowiańskie floty, złożone z przynajmniej kilkudziesięciu okrętów, odnosiły spektakularne triumfy.
Jak podkreślają badacze zabytków szkutniczych, nie dysponujemy wieloma źródłami pisanymi, które relacjonowałyby zuchwałe wyprawy słowiańskich wojów z terenów dzisiejszej Polski do Anglii, czy Niderlandów. Nie brakuje jednak wzmianek o nich w skandynawskich sagach. Szybkie i zwrotne łodzie bojowe Słowian przez długi czas siały bowiem postrach na Bałtyku.
Słowiańska łódź bojowa z Gdańska-Oruni. X-XIII wiek (fot. Rafał Kuzak).
W żywotach św. Wojciecha pojawia się wzmianka o łodzi, która przewiozła przyszłego męczennika i 30 zbrojnych, a na Drzwiach Gnieźnieńskich z XII w. znajduje się przedstawienie podobnej jednostki.
Przykładowo w roku 1135 armada pod dowództwem pomorskiego księcia Racibora I uderzyła na najbogatsze miasto Norwegii – Konungahellę. W pierwszej fazie walki toczono na pokładach jednostek. Dopiero potem doszło do zakończonego sukcesem oblężenia.
Reklama
Słowiańska sneka. Najpopularniejsze łodzie bojowe
O słowiańskich łodziach bojowych często wspominano w skandynawskiej poezji skaldów.
Z zachowanych źródeł wynika, że najpowszechniej były używane tak zwane sneki (Vinda snekkja). Miały one 40 wioseł, około 29 metrów długości, 5 metrów szerokości, zanurzenie na 1 metr. Bywały też nieco mniejsze. W Gdańsku Oruni znaleziono jednostki bojowe z Pomorza Gdańskiego, co do których szacowano, że mieściły 18-20 osób załogi.
Rekonstrukcja osady słowiańskiej w Torgelow na obszarze obecnych Niemiec.
Na pokład sneki, poza wioślarzami, mogło wejść nawet ponad czterdziestu wojowników. Niekiedy transportowano nimi też po kilka koni, co dawało większe pole manewru i ułatwiało szybkie działania podczas napaści na nadbrzeżne miejscowości.
Lekkie, zwrotne, niebezpieczne
Czym słowiańskie sneki różniły się od typowych statków wikingów? Według Roberta F. Barkowskiego, autora książki Konungahella 1135, były „mniejsze, lżejsze, o mniejszej wyporności”.
Reklama
Te pozorne wady podczas morskich starć często okazywały się przewagami. „Dzięki swym rozmiarom i niewielkiemu zanurzeniu oraz wynikającej stąd większej zwrotności łodzie słowiańskie tak często odnosiły zwycięstwa nad jednostkami duńskimi” – pisze Barkowski.
Kluczowe różnice
Słowianie traktowali swe jednostki bardziej użytkowo, praktycznie od Skandynawów. Na łodziach nie umieszczano złożonych zdobień, motywów kultowych. Czasem tylko zaczepiano na przedniej stępce czaszki końskie.
Słowiańscy wojowie w wyobrażeniu Michała Elwiro Andriolliego (domena publiczna).
Do przydatnych elementów należały drewniane osłony umieszczane przed walką na burtach, a także specjalne haki na długich drągach, używane do unieruchamiania wrogich statków. Poza tym Robert F. Barkowski wymienia jeszcze cztery ważne cechy charakteryzujące konstrukcje słowiańskich snek i innych łodzi wojennych:
1. Na Pomorzu i Połabiu do łączenia używano kołków z miękkiego drewna, rozklinowywanych następnie drewnem dębowym. W Skandynawii do łączenia używano nitów metalowych.
2. Statki słowiańskie budowano w całości z drewna dębowego, u Skandynawów jedynie kil.
3. Kil statków słowiańskich miał zawsze przekrój w kształcie litery „T”, co ułatwiało przeciąganie jednostki przez przesmyki.
4. Statki na Pomorzu Zachodnim i Połabiu uszczelniane były mchem.
Powyższy tekst stanowi fragment najnowszej książki Kamila Janickiego pt. Polskość. Prawdziwa historia tego, kim jesteśmy. Książka jest już dostępna w sprzedaży. Autor odpowiada w niej na pytania o to, jacy naprawdę są Polacy? Co nas ukształtowało? Co odróżnia nas od wszystkich innych narodów? Jak się okazuje, za wszystkim stoi historia!
Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Pracowała między innymi w Interii, Fakcie i Wirtualnej Polsce.
Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.
Wielkie historie w twojej skrzynce
Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.