Choć Polska była aktywnym uczestnikiem drugiej wojny światowej, a nasi żołnierze przelewali krew na wszystkich jej frontach, gdy przyszło co do czego, całe poświęcenie poszło w niepamięć. Kiedy w listopadzie 1943 r. doszło do spotkania wielkiej trójki, mocarstwa uznały, że mają ważniejsze sprawy, niż spieranie się o nasze interesy. Jak pisze dr Leszek Pietrzak w książce „Zakazana historia aliantów”, sprawa Polski była tematem całkowicie drugorzędnym. Mimo to właśnie wtedy rozstrzygnął się jej los.
Pierwsza oficjalna rozmowa na temat Polski odbyła się w Teheranie 28 listopada 1943 roku, czyli już pierwszego dnia obrad, zaraz po oficjalnym obiedzie z udziałem przybyłych przywódców trzech mocarstw. W prowadzonej ze Stalinem rozmowie w cztery oczy Churchill zakomunikował, że Brytyjczycy nigdy nie składali żadnych deklaracji w sprawie przyszłej polsko-sowieckiej granicy, a do przyjęcia ewentualnych ustaleń może on jedynie przekonywać polski rząd.
Reklama
Nieśmiało jednak zasugerował potrzebę przesunięcia przyszłej granicy Polski w kierunku zachodnim. Stalin prawie natychmiast przychylił się do tej koncepcji, wskazując jako przyszłą granicę Polski linię Odry. Z kolei co do granicy wschodniej sowiecki przywódca zakomunikował, że nie pragnie „cudzej własności”. Ta nieoficjalna rozmowa na temat Polski mogła wyglądać dla Churchilla obiecująco. Miał nadzieję, że w trakcie kolejnych rund uda się jeszcze coś w sprawie Polski wytargować.
Roosevelt, w przeciwieństwie do Churchilla, chcącego wysondować zdanie Stalina w sprawie Polski, postanowił unikać tego tematu tak długo, jak tylko się da. Jego doradca, Harry Hopkins, uważał nawet, że temat ten jest „politycznym dynamitem”, który może tylko utrudnić porozumienie z Sowietami w wielu innych, znacznie bardziej kluczowych kwestiach. Roosevelt miał także osobiste powody, aby unikać tego tematu w Teheranie. Tak czy inaczej, sprawa polska nie mogła zostać całkowicie wyrzucona z programu oficjalnych rozmów.

Gdy nadszedł dzień otwarcia konferencji, Roosevelt postanowił zadziałać nieszablonowo. Zaprosił do siebie Stalina, aby nieoficjalnie poruszyć sprawę Polski. W rozmowie, jaka odbyła się w amerykańskiej ambasadzie w Teheranie, obok Roosevelta uczestniczyli ambasador USA w Moskwie Averell Harriman oraz ekspert od spraw sowieckich Charles Bohlen, zaś Stalinowi towarzyszył jedynie minister spraw zagranicznych Wiaczesław Mołotow.
W dyskretnej rozmowie Roosevelt oświadczył wprost, że w zasadzie zgadza się ze stanowiskiem Stalina w kwestii granic Polski, ale nie może uczestniczyć w podejmowaniu decyzji ani w żadnych ustaleniach w tej sprawie. Amerykański prezydent sugerował otwarcie Stalinowi, że kieruje nim perspektywa nadchodzących wyborów w USA, w których zamierza kandydować. W Stanach żyło wtedy od sześciu do siedmiu milionów Amerykanów polskiego po-chodzenia, a utrata ich głosów miałaby kolosalne znaczenie dla wyniku wyborów. Roosevelt musiał więc kalkulować. Ta poufna rozmowa odbyła się w całkowitym sekrecie przed Churchillem i jego ludźmi.
Reklama
Dopiero dwie godziny później w Teheranie rozpoczęła się oficjalna dyskusja dotycząca Polski. Mimo wspomnianej wcześniejszej rozmowy ze Stalinem jako pierwszy głos zabrał właśnie Roosevelt, wyrażając jedynie nadzieję, że stosunki dyplomatyczne między rządem polskim a sowieckim zostaną niebawem wznowione.
Na te słowa natychmiast zareagował Stalin, zwracając uwagę, że przedmiotem dyskusji ma być kwestia polskich granic, a nie wznowienie polsko-sowieckich relacji. Wytłumaczył również wszystkim zebranym, że należy odróżniać Polskę od rządu polskiego, który wraz z Hitlerem szerzy „oszczerczą propagandę przeciwko Związkowi Sowieckiemu” i że on może negocjować z polskim rządem tylko wtedy, gdy ten zmieni całkowicie swoją dotychczasową politykę.

Roosevelt i Churchill pominęli te słowa milczeniem. Jasne było, że to Stalin poprowadzi dalej całą rozmowę w ściśle obranym przez siebie kierunku. Gdy zaczęła się merytoryczna dyskusja nad granicami powojennej Polski, Stalin po raz kolejny zdominował zebranych, stwierdzając od razu, że nie może dopuścić, aby Polacy ponownie zajęli ziemie Ukraińców i Białorusinów, zwrócone tym narodom w 1939 roku.
Stalin chciał „dziejowej sprawiedliwości”
Przekazanie tych terenów Polakom, zdaniem sowieckiego przywódcy, byłoby aktem wielkiej dziejowej niesprawiedliwości. Gdy po tej deklaracji z ust brytyjskiego ministra spraw zagranicznych Anthony’ego Edena padło pytanie, czy to oznacza, że przyszła polsko-sowiecka granica ma przebiegać według ustaleń paktu Ribbentrop-Mołotow, Stalin lekceważąco skwitował: „Nazywajcie ją, jak wam się podoba!”. Aby nieco zmiękczyć ripostę Stalina, Mołotow podkreślił, że granicę tę Brytyjczycy nazwali wcześniej linią Curzona.
Reklama
Jednak wkrótce okazało się, że obie strony nieco inaczej ją definiują. Według Brytyjczyków wschodnia granica Polski miała przebiegać na wschód od Lwowa, zaś według Stalina – na zachód od tego miasta. Churchill nie zamierzał jednak robić „wielkiego wrzasku o Lwów”. W ten sposób Stalin osiągnął pierwszy zasadniczy sukces w „polskiej grze”.
Znacznie mniej wątpliwości było przy studiowaniu linii Odry, którą wszyscy uznali za dobre rozwiązanie w przypadku zachodniej granicy Polski. Churchill podkreślił nawet, że podoba mu się kształt przyszłej Polski i że sami Polacy powinni to zaakceptować, do czego on będzie ich stanowczo namawiał.

Tak naprawdę Churchill, przy pasywności Roosevelta, pierwszą partię gry o polskie granice przegrał ze Stalinem zdecydowanie. Chyba dlatego druga część dyskusji o polskich granicach zaczęła się od inicjatywy brytyjskiego premiera, który zażądał, aby dokonane już uzgodnienia w tej sprawie zawrzeć na piśmie.
Zaproponował przyjęcie deklaracji, która stwierdzała m.in. „granice państwa polskiego wyznaczać będą linia Curzona i linia Odry. Do Polski zostaną włączone w ten sposób Prusy Wschodnie i Opole”. Stalin zaakceptował tekst brytyjskiej deklaracji, zastrzegając jednak, że Związek Sowiecki musi otrzymać jeszcze Królewiec w Prusach Wschodnich. Do kwestii Lwowa brytyjski premier już nie wracał. Było już bowiem oczywiste, że Sowieci nie oddadzą tego miasta. Na tym w zasadzie zakończyła się dyskusja o Polsce!
Reklama
Dla uczestników teherańskiej konferencji sprawa Polski była tematem całkowicie drugorzędnym. Dla dalszego przebiegu wojny liczyły się wtedy ustalenia znacznie ważniejsze, a w tych przywódcy Wielkiej Brytanii i USA od początku obrad uważali postawę Stalina za rozsądną i pomocną. Przede wszystkim ustalono dalszą strategię wojenną, na czym chyba najbardziej zależało wszystkim uczestnikom rozmów.
Inwazja na Francję miała nastąpić od północy (operacja „Overlord”) i od południa (operacja „Anvil”) z równoczesną ofensywą wspierającą Sowietów na wschodzie. Stalin formalnie zobowiązał się do przystąpienia do wojny z Japonią. Ustalono również zasady polityki mocarstw w odniesieniu do Włoch, Japonii, Chin, Persji, Austrii i Finlandii, co sprzymierzonym wydawało się wówczas również sprawą najwyższej wagi.

Konferencja w Teheranie miała polityczne znaczenie przede wszystkim dla Europy Środkowo-Wschodniej. Formalnie uzgodniono deklarację w sprawie krajów, które miały być wyzwolone w przyszłości. O tym dyskutowano już miesiąc wcześniej podczas moskiewskiej konferencji ministrów spraw zagranicznych trzech mocarstw.
Kwestia polska wcale nie była najważniejsza
W tym wypadku zrezygnowano z brytyjskiego postulatu prowadzenia wspólnej polityki przez wszystkie mocarstwa. W Teheranie, na wniosek Wiaczesława Mołotowa, uzgodniono, że państwa wyzwolicielskie będą mogły prowadzić własną politykę w krajach wyzwolonych, co de facto dawało Sowietom swobodę w prowadzeniu jednostronnych działań na terenach zajętych przez Armię Czerwoną. Postanowiono także, że Niemcy zostaną podzielone na strefy działania militarnego, a strefa podlegająca Związkowi Sowieckiemu sięgnie aż do Łaby.
Reklama
Kwestia polska była zatem tylko jedną z kilku uzgodnionych spraw europejskich, przy czym wcale nie najważniejszą. Zresztą w przypadku Polski decyzje teherańskie nie były do końca jasne. O ile w odniesieniu do wschodniej granicy generalne uzgodnienia, z wyjątkiem Lwowa, zostały wyraźnie określone, o tyle w przypadku granicy zachodniej pozostawały niejasne.
Polska miała sięgać do Opola, ale miasto to leży nad Odrą, natomiast Opolszczyzna rozciąga się na Zachód od rzeki. Być może w ocenie aliantów owo niedoprecyzowanie granic stwarzało jeszcze jakiś cień nadziei na drobne korekty na korzyść Polski, co można byłoby przedstawić Polakom jako dodatkowy sukces w negocjacjach z Sowietami.

Jednak generalna ocena ustaleń w sprawie granic Polski była dla aliantów zadowalająca. Churchill liczył, że uda mu się do nich przekonać Polaków. Dostrzegał nawet oczywiste plusy przyjętych rozwiązań. Jeszcze w trakcie konferencji podkreślał, że „ziemie niemieckie, które otrzyma Polska, tak czy owak mają większą wartość od bagien Prypeci” i że Polacy „będą głupcami, jeśli się nie zgodzą na nie”.
Krótko mówiąc, konferencja była kluczowym krokiem w projektowaniu granic w Europie. Mimo tych ustaleń i ich oceny alianci przegrali polską partię ze Stalinem także w innym miejscu. Stalin jednoznacznie odrzucił wszelkie sugestie o konieczności nawiązania stosunków z rządem polskim w Londynie, dając do zrozumienia, że nie widzi powodów do rozmów z jego przedstawicielami.
Reklama
Churchill i Roosevelt nawet nie usiłowali wywrzeć jakiejkolwiek presji na Stalinie. Ten niedoceniany wówczas przez nich aspekt, jak się okaże po dwóch latach, będzie najważniejszy. To on zadecyduje o przyszłych polskich władzach.
Poznaj historię, o której alianci woleliby zapomnieć








