Niemcy wzięli go do niewoli pod koniec powstania warszawskiego. Tak potraktowano oficera podziemia

Strona główna » II wojna światowa » Niemcy wzięli go do niewoli pod koniec powstania warszawskiego. Tak potraktowano oficera podziemia

Podczas powstania warszawskiego porucznik Wacław Sterner „Boss” walczył na Mokotowie. Był jednym z ostatnich żołnierzy podziemia, którzy pod koniec września 1944 roku zeszli do kanałów, aby przebić się do Śródmieścia. Ostatecznie oficerowi się to nie udało i został wzięty do niewoli. O tym, jaki potraktowali go Niemcy pisze Roman Dziarski.

Żołnierze zaprowadzili Wacka do miejscowej siedziby Gestapo na Rakowieckiej. Miał na sobie mundur z dwoma gwiazdkami na naramiennikach, więc wiedzieli, że jest polskim oficerem ruchu oporu.


Reklama


Pułkownik miał wiele pytań

Trzymali go stojącego twarzą do ściany przez około godzinę, próbując zdecydować, co z nim zrobić. Od czasu do czasu kopali go w tyłek i śmiali się, kiedy padał na ścianę. Wacek był zadowolony, że zabawiali się samym kopaniem, bo przecież mogli go pobić lub zastrzelić.

W końcu, ponieważ był jeszcze bosy, dali mu parę starych kaloszy, po czym dwóch żołnierzy zaprowadziło go do siedziby niemieckiego Sonderdienst (Służb Specjalnych) na ulicy Willowej. Po drodze mijali wielu żołnierzy niemieckich z różnych służb.

Postanie z Mokotowa wychodzący z kanału i trafiający do niemieckiej niewoli. Zdjęcie poglądowe (Bundesarchiv/August Ahrens/CC-BY-SA 3.0).
Postanie z Mokotowa wychodzący z kanału i trafiający do niemieckiej niewoli. Zdjęcie poglądowe (Bundesarchiv/August Ahrens/CC-BY-SA 3.0).

Niektórzy rzucali w Wacka kamieniami, krzycząc: Bandit! Blutiger Hund! (Bandyta! Cholerny pies!). Po raz pierwszy cieszył się, że ma niemieckich strażników. Wciąż był brudny, upaprany ściekami i bardzo głodny, bo nie jadł od co najmniej trzech dni.

Zaprowadzili Wacka do bogato umeblowanego gabinetu, gdzie za biurkiem siedział elegancki podpułkownik w podeszłym wieku, który wyszedł mu na spotkanie. Wacek zasalutował i przedstawił się: Sterner, Oberleutnant der polnischen Wehrmacht! (Sterner, porucznik Wojska Polskiego!). Pułkownik zasalutował, uśmiechnął się i uścisnął mu dłoń, mówiąc: „Miło mi pana poznać”. Ku zdumieniu Wacka wezwał on do pokoju pozostałych niemieckich oficerów i poprosił ich o przedstawienie się.

Pułkownik poprosił Wacka, aby usiadł, wezwał ordynansa i zażądał dla niego kawy, obiadu i koniaku. Wkrótce przed Wackiem pojawił się kubek kawy, miska gulaszu i szklanka wódki. Pułkownik był bardzo uprzejmy i cierpliwie czekał, aż Wacek skończy jeść obiad.

Wacek mówił płynnie po niemiecku i długo rozmawiali. Pułkownik zadawał mu wiele pytań dotyczących powstania (dlaczego, co i jak), okazując szczere zainteresowanie motywacjami i działaniami powstańców. Pochwalił polskich żołnierzy za ich umiejętności oraz odwagę i zauważył, że Niemcy wygrali tylko dlatego, że mieli do dyspozycji duże elitarne oddziały Wehrmachtu z ciężką bronią, której brakowało powstańcom.


Reklama


„Jak pan myśli, kto wygra wojnę?”

Powiedział też Wackowi, że Niemcy uznali polskich powstańców za jeńców wojennych i że wysyła go do obozu internowania pod Skierniewicami, gdzie przetrzymywani są pozostali. Stamtąd będą przewiezieni do obozu jenieckiego w Niemczech. Na pożegnanie pułkownik ponownie uścisnął mu dłoń i wręczył dwie paczki papierosów.

Ten prezent był wart więcej niż złoto – później w obozie więźniowie używali papierosów jako formy wewnętrznej waluty i każdy papieros starannie kroili na sześć kawałków.

Tekst stanowi fragment książki Romana Dziarskiego pt. Jak przechytrzyliśmy i przeżyliśmy hitlerowców? (BookEdit 2025).

Z kwatery Sonderdienst niemiecki oficer zawiózł Wacka wojskowym jeepem do kwatery głównej Wehrmachtu na Okęciu. Tam zaskakująco uprzejmy niemiecki kapitan przeprowadził kolejny długi wywiad z Wackiem, pytając go o jego zdanie na temat wojny. Na koniec, ku zaskoczeniu Wacka, kapitan zapytał:

– Jak pan myśli, kto wygra wojnę?

– Alianci, oczywiście – odpowiedział Wacek.

– Dlaczego?

– Bo Armia Czerwona jest nad Wisłą, a alianci nad Renem i nie można cofnąć ich postępów…


Reklama


– Ale Japonia zadecyduje na Pacyfiku, kto wygra wojnę – powiedział kapitan.

– Nie liczyłbym na to. Liczyliśmy na pomoc Armii Czerwonej i wiadomo, jak to się skończyło – odparł Wacek.

Kapitan po przyjacielsku poklepał Wacka po plecach i powiedział:

– Ma pan rację, poruczniku, trzeba liczyć tylko na własne siły.

W drodze do Pruszkowa

Wacek był całkowicie zdumiony tym łagodnym traktowaniem, znając wszystkie okrucieństwa i brutalne morderstwa dokonane z zimną krwią przez hitlerowców podczas okupacji w Polsce. Czy właśnie spotkał kilku porządnych Niemców próbujących przedstawić się jak najlepiej w tej okropnej sytuacji, w jakiej się znaleźli?

Polacy prowadzeni przez Niemców na miejsce egzekucji. Zdjęcie poglądowe domena publiczna).
Wacek był zdziwiony tym jak traktowali go Niemcy. Doskonale wiedział co działo się wcześniej. Na zdjęciu ofiary prowadzone na miejsce masowej egzekucji (domena publiczna).

Czy powodem był płynny niemiecki Wacka? A może teraz zdali sobie sprawę, że przegrywają wojnę i chcieli pokazać swoje ludzkie oblicze? Zastanawiał się również, czy traktowaliby go tak samo, gdyby wiedzieli, że jest Żydem.

Niemcy umieścili Wacka w słabo strzeżonej stodole, tak że mógł wchodzić i wychodzić, kiedy chciał. Dali mu mydło, aby mógł się umyć w pobliskiej studni, a wkrótce przyszedł sanitariusz i zmienił jego stary i brudny opatrunek na zranionej ręce. Wacek mógł łatwo uciec, ale dokąd miałby pójść? Niemcy opanowali cały teren i myślał, że prawdopodobnie wypędzili wszystkich polskich cywilów.


Reklama


Po kilku dniach dwaj żołnierze Wehrmachtu zaprowadzili Wacka na pobliski dworzec kolei podmiejskiej. Zaskoczyło go, gdy zobaczył, że pociągi kursują i jeżdżą nimi cywile. Następnie Wacek i jego strażnicy pojechali pociągiem do Pruszkowa. Jego polski mundur, który uprzednio wyczyścił, robił furorę wśród przechodniów i pasażerów pociągu.

Wiele kobiet podawało Wackowi chleb, masło, jajka, owoce i pomidory. Kiedy miał już pełne ręce, ktoś dał mu koszulę nocną, która miała służyć jako worek na jedzenie. Żołnierze, którzy go eskortowali, nie zwracali uwagi na przeklinających ich ludzi i nie przeszkadzali im w podawaniu Wackowi jedzenia.

Napis upamiętniający Dulag 121 Pruszków. To tam początkowo trafił Wacek (Krzysztof Dudzik-Górnicki/CC BY-SA 3.0).
Napis upamiętniający Dulag 121 Pruszków. To tam początkowo trafił Wacek (Krzysztof Dudzik-Górnicki/CC BY-SA 3.0).

Nikomu nie można ufać

W Pruszkowie dotarli do tamtejszych Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego przekształconych w obóz jeniecki. W obozie chaotycznie poruszały się tysiące ludzi. Młoda Polka w białym lekarskim fartuchu, która przedstawiła się jako lekarka obozowa, przywitała mężczyzn i zaprowadziła ich do gabinetu w jednym z budynków pomocniczych. Kiedy strażnicy Wacka wypełniali papiery do jego przeniesienia, ona przyniosła mu kawę, chleb i jajecznicę – przysmak, którego nie jadł od wielu miesięcy.

Wacek przyjrzał się jej z namysłem – mówiła biegle po polsku i po niemiecku, płynnie poruszała się po obozie, a niemieccy strażnicy zdawali się ją szanować. Oczywiście pracowała dla Niemców, ale wobec kogo była lojalna – wobec uwięzionych Polaków czy Niemców? I czy tylko udawała, że jest lojalna wobec Niemców?


Reklama


Zapytała go, czy wśród więźniów w obozie rozpoznaje jakichś powstańców, aby mogli zostać przeniesieni razem z nim do obozu jenieckiego. Wiedział, że wielu członków ruchu oporu uniknęło schwytania, wtapiając się w ludność cywilną – nie ufali Niemcom. Wacek widział w obozie znajome twarze, ale czy mógł ufać jej lub jej niemieckim przełożonym?

Lata podziemnej pracy w ruchu oporu nauczyły go nikomu nie ufać. W konspiracji obowiązywała zasada, by nigdy nie ujawniać żadnych informacji. I kto wiedział, jaki los czekał Wacka i innych jeńców. Jego uprzywilejowane traktowanie mogło się skończyć w każdej chwili i w następnym miejscu mógł stanąć przed plutonem egzekucyjnym. Postanowił nikogo nie narażać, choć zastanawiał się, czy to słuszna decyzja.

Wysiedleńcy z Warszawy w obozie przejściowym w Pruszkowie (domena publiczna).
Wysiedleńcy z Warszawy w obozie przejściowym w Pruszkowie (domena publiczna).

Obóz przejściowy w Skierniewicach

Strażnicy Wacka otrzymali rozkaz przetransportowania go do obozu przejściowego w Skierniewicach. Ponownie pojechali pociągiem osobowym, ale tym razem w osobnym przedziale. W Skierniewicach znajdowało się już około półtora tysiąca powstańców warszawskich, a ci z batalionu Wacka przyjęli go entuzjastycznie, bo myśleli, że nie żyje. Następnego dnia odbył się apel więźniów. Wacek zdziwił się i ucieszył, widząc, że więźniem prowadzącym apel był Tadeusz. Tak więc Wacek i Tadeusz połączyli się ponownie i od tej pory trzymali się razem.

W Skierniewicach Wacek dowiedział się, że powstańcy w centrum Warszawy poddali się 2 października 1944 roku, po sześćdziesięciu trzech dniach walki. W sumie w powstaniu zginęło około 16 tys. polskich i około 9 tys. niemieckich żołnierzy, a Niemcy wzięli do niewoli około 15 tys. powstańców. Jednak dodatkowe 5–6 tys. powstańców uciekło i zniknęło wśród ludności cywilnej.


Reklama


Zgodnie z warunkami kapitulacji Niemcy zgodzili się traktować powstańców jako jeńców wojennych i wysłać ich do obozów jenieckich w różnych częściach Niemiec. Podobno rozwścieczyło to Stalina, który chciał, aby Niemcy wszystkich zabili. Niemcy zgodzili się także „humanitarnie traktować ludność cywilną”.

Po kilku dniach spędzonych w długich, wilgotnych, brudnych i zawszonych ziemiankach w Skierniewicach Wacek, Tadeusz i pozostali jeńcy zostali przetransportowani pociągiem w bydlęcych wagonach do obozu jenieckiego w Niemczech w Sandbostel koło Hamburga. Tam zostali dokładnie zdezynfekowani i odwszeni.

Przywieszka Wacka Sternera z obozu jenieckiego w Sandbostel w Niemczech z numerem jenieckim 224676 (1944–1945). Zdjęci i podpis z książki Jak przechytrzyliśmy i przeżyliśmy hitlerowców? (materiały prasowe).
Przywieszka Wacka Sternera z obozu jenieckiego w Sandbostel w Niemczech z numerem jenieckim 224676 (1944–1945). Zdjęci i podpis z książki Jak przechytrzyliśmy i przeżyliśmy hitlerowców? (materiały prasowe).

Stalagu XB

Następnie Niemcy dali każdemu aluminiową łyżkę, małą kostkę mydła, cienki bawełniany koc i małe pudełko pasty do butów. Ulokowali ich w Stalagu XB, w drewnianych barakach z potrójnymi pryczami, w których wciąż roiło się od wszy, więc dezynfekcja była bezużyteczna. Wysokie wieże strażnicze z karabinami maszynowymi wznosiły się nad rozległym obozem podzielonym na sekcje. W każdej sekcji otoczonej drutem kolczastym przebywali więźniowie jednej narodowości. Wackowi nadano numer 224676.

Władze obozu na ogół stosowały się do konwencji genewskiej, co oznaczało, że nie zmuszały oficerów do pracy fizycznej. Głównym problemem był głód. Rano była tylko kawa zbożowa, w południe mi-ska cienkiego barszczu i parę ziemniaków, a wieczorem znowu kawa zbożowa, dwieście gramów wyschniętego chleba, dwadzieścia gramów margaryny, mała łyżeczka marmolady z buraków i pół małej łyżeczki cukru. Ale w sumie Polacy byli zadowoleni, że nie wylądowali w obozie koncentracyjnym lub nie zginęli w Warszawie, gdyż w powstaniu poległo wielu powstańców i cywilów.

Źródło

Tekst stanowi fragment książki Romana Dziarskiego pt. Jak przechytrzyliśmy i przeżyliśmy hitlerowców? (BookEdit 2025).

Autor
Roman Dziarski

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka to Życie w chłopskiej chacie (2024). Strona autora: KamilJanicki.pl.

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.