Józef Piłsudski nie zostawił żadnego sprecyzowanego, spisanego bądź w sposób jasny zakomunikowanego przed śmiercią, testamentu politycznego. Piłsudczycy wszelako „wyinterpretowywali” wskazania Piłsudskiego z rozmów z nim, a właściwie jego monologów, wcześniejszych wypowiedzi i słów. O tym jakie wskazówki włodarzom II Rzeczpospolitej miał zostawić marszałek pisze profesor Krzysztof Kloc w książce pt. Sezon na niepodległość.
Są one na ogół nam znane, acz niektóre z nich, o czym trzeba pamiętać, były sporządzone ex post. W październiku 1931 roku Piłsudski miał stwierdzić wobec Romana Michałowskiego: „Jeżeli Polacy, wszyscy Polacy, rozumiecie, co mówię, wszyscy Polacy, nie wezmą się do roboty w obronie interesów kraju – a mnie zabraknie, to za dziesięć lat Polski nie będzie”.
Reklama
Jeszcze cztery lata pokoju z Niemcami
W marcu 1934 roku, jak odnotował Kazimierz Świtalski, Piłsudski powątpiewał, aby „ułożenie pokojowych stosunków między Polską a oboma sąsiadami miało trwać wiecznie”, jednocześnie przewidywał, że dobre relacje mogą potrwać z Niemcami jeszcze cztery lata, „za więcej lat Komendant jednak nie ręczy”.
„Gdy Komendanta zabraknie – Świtalski przywoływał słowa Piłsudskiego, najpewniej mówiącego w trzeciej osobie – będzie ten układ rzeczy bardzo trudno utrzymać, gdyż Komendant posiada dar inwencji odwleczenia czy postawienia sprawy inaczej, gdy tego potrzeba”.

Wskazania Piłsudskiego miały brzmieć następująco:
1) Trzymanie się zasady „samoograniczenia”: „Trzeba umieć ograniczać swoje cele”.
2) „Nigdy nie zniżać głowy” – to znaczy „przestrzegać godności, co dawało Komendantowi zawsze dobre rezultaty”.
3) „Zadanie Polski jest na Wschodzie”. Na Wschodzie Polska może „sięgać po możność stania się właśnie na Wschodzie czynnikiem wpływowym”. Nie należy się Polsce „ani mieszać, ani próbować oddziaływać na stosunki między państwami zachodnimi”.
„Siedzimy na dwóch stołkach”
W czerwcu 1934 roku, w instrukcji udzielonej gen. Kazimierzowi Fabrycemu, Piłsudski zwrócił uwagę, że zważywszy na położenie geopolityczne Polski, „jest rzeczą niezmiernie ważną wiedzieć zawczasu, z którym z wielkich sąsiadów ewentualny zatarg nastąpi wcześniej”.
Reklama
Mając pakty o nieagresji z Niemcami i Sowietami, „siedzimy na dwóch stołkach. To nie może trwać długo. Musimy wiedzieć, z którego najpierw spadniemy i kiedy”.
Brat Piłsudskiego Jan, przywołując ostatnie rozmowy z Marszałkiem, które dotyczyły opracowywanej wówczas ostatecznie nowej konstytucji, powiadał, że Piłsudski zwrócił mu uwagę na jeden konkretny przepis – ten dotyczący przysięgi prezydenckiej. Piłsudski zażądał, aby w tym punkcie konstytucja głosiła, że prezydent składa przysięgę w katedrze.

Jan zaczął dopytywać, o jaką chodzi. Piłsudski odrzekł, że to bez znaczenia – przysięga ma być złożona w którejkolwiek katedrze. „I zrozumiałem wówczas – wspominał Jan Piłsudski – że Marszałek sięga wzrokiem daleko”.
Z uwag Piłsudskiego wyciągnął wniosek, że Komendant przewiduje wojnę z Niemcami, w której Polska nie zdoła wytrzymać pierwszego uderzenia, utraci najpewniej Kraków i Warszawę, tam wszak znajdowały się najważniejsze dla polskiego państwa katedry, a wojska polskie będą zmuszone cofać się na wschód.
Reklama
Toteż będzie można dokonać wówczas zaprzysiężenia nowego prezydenta np. w Łucku. Również w ostatnim okresie swego życia Komendant miał powiedzieć: „Ja się męczę, ale już niedługo męczyć się będę, za to wy, po mojej śmierci długo się męczyć będziecie”.
Droga przez Londyn do Paryża
I jeszcze dwie rzeczy: Piłsudski w swym niepisanym testamencie pozostawił dyspozycję, aby – jeśli to możliwe – zbliżyć się do Wielkiej Brytanii, dążyć do sojuszu z Londynem. Zwykł mówić, że to przez Londyn prowadzi droga do Paryża .

Francuski premier Édouard Daladier miał się nawet wyrazić, że „po co Anglikom ambasada w Paryżu, mają tu przecież nasze Quai d’Orsay” 337 . To właśnie przy Quai d’Orsay mieściło się francuskie MSZ. Piłsudski miał także mówić do Becka przed samą śmiercią, aby „pilnować Rosji”, albowiem „stamtąd grozi nam największe niebezpieczeństwo”.
W 1942 roku, w rocznicę samobójczego odejścia Walerego Sławka, Ignacy Matuszewski pisał:
12 maja 1935 roku umarł Piłsudski. 21 maja 1935 roku Hitler wydał ustawę o wykonaniu obowiązku powszechnej służby wojskowej w Niemczech. W Polsce rozpoczął się kryzys władzy. W Europie rozpoczął się wyścig zbrojeń. Jednoczesność tych zjawisk jest może przypadkowa. Ale czy jest, czy nie jest przypadkowa – jest przecież tragiczna.
Reklama
Niemcy bowiem sięgnęły po broń wtedy właśnie, gdy zszedł ze świata jedyny, dzierżący władzę, człowiek, który miał dość realizmu, aby widzieć prawdę, dość charakteru, aby podejmować prawdziwe ryzyko, dość autorytetu, by prowadzić za sobą naród.
Zmiana niemieckiej polityki
Śmierć Piłsudskiego zbiegła się w czasie z wyraźnym przeorientowaniem polityki niemieckiej i wejściem Berlina na ścieżkę nie tylko podeptania systemu wersalskiego i zburzenia dotychczasowego porządku, lecz także stworzenia drogą wojny i podbojów zupełnie nowego ładu geopolitycznego, w którym Niemcy miały odgrywać rolę – w przenośni i dosłownie – panów świata.

Przywrócenie przymusowego poboru w 1935 roku, remilitaryzacja Nadrenii w 1936 roku, Anschluss Austrii, masowe zbrojenia – to tylko kilka najbardziej znanych przykładów polityki niemieckiej w tamtym okresie. W związku z tym, co jakiś czas wraca pytanie, co uczyniłby Piłsudski po roku 1935, jaką politykę prowadziłaby Polska, gdyby Piłsudski żył.
Pytania takie stawiali i stawiają nie tylko publicyści czy – niesłychanie rzadziej – historycy. Jerzy Giedroyc w 1993 roku zastanawiał się, „czy nie warto zrobić kolokwium dla przedyskutowania, czy nie było innego wyjścia dla nas przed wojną z Niemcami, czy moglibyśmy pójść na kompromisy, ogłosić neutralność etc.
Reklama
Mówiąc między nami, jestem przekonany, że gdyby Piłsudski żył, to wybrałby tę drogę. W innym miejscu Redaktor powiadał, że Piłsudski poszedłby na ustępstwa w 1939 roku. Taka wypowiedź jest jednak ciekawym przyczynkiem do biografii nie Piłsudskiego, a Giedroycia, nie jest pretekstem do dziejów polskiej polityki zagranicznej w przededniu wojny, a stanowi element biografii intelektualnej Giedroycia.
Piłsudski miał wyjątkową pozycję
Te i szereg innych wypowiedzi świadków historii z epoki, historyków, publicystów, hobbystów, więcej nam mówią o nich samych, ich projekcjach i pragnieniach, ich poglądach i wizjach, niż o Piłsudskim. Jest to intelektualna zabawa – nic więcej. Przypomnę: Józef Piłsudski zmarł 12 maja 1935 roku i na pytanie, co by zrobił, gdyby żył w 1936 roku, w 1938, w 1939 jedyną uczciwą postawą jest odpowiedź: nie wiem.

Jeśli X na podstawie znajomości życiorysu Piłsudskiego upiera się, że w takich, a nie innych okolicznościach Piłsudski zrobiłby to i to, podjął taką, a nie inną decyzję, to Y może śmiało wysnuć wnioski o 180 stopni różne od X, inne, a tak samo prawdopodobne.
Jedno jednak przyznać można: pozycja Piłsudskiego w państwie polskim wychodziła poza ramy wszystkiego – ustroju, bieżącej polityki, wojska. Innymi słowy: Piłsudski, w przeciwieństwie do swoich następców z marszałkiem Śmigłym-Rydzem na czele, był jedyną osobą, która mogła pójść przeciw społeczeństwu, przeciw opinii publicznej, i to skutecznie, Piłsudski mógł narzucić narodowi swoją wolę.
Źródło
Tekst stanowi fragment książki Krzysztofa Kloca pt. Sezon na niepodległość. Czy odrodzona Polska mogła przetrwać? (Prześwity 2026).
Czy odrodzona Polska mogła przetrwać?








