Obóz Auschwitz-Birkenau po wyzwoleniu. Co zobaczyli ci, którzy jako pierwsi do niego dotarli?

W styczniu 1945 roku nikt jeszcze nie domyślał się rozmiarów popełnionej w Auschwitz zbrodni. Ale nawet mimo prób zacierania śladów, podejmowanych przez nazistów w trakcie likwidacji obozu, widok, który ukazał się oczom wyzwolicieli, był zatrważający. Jak świadomie wspominali pierwszą wizytę w piekle?

Pod koniec stycznia 1945 roku Auschwitz był już tylko cieniem dawnego „centrum Holokaustu” – jak określił obóz historyk Laurence Rees. Większość jego więźniów ewakuowano, część krematoriów zburzono, a co znaczniejsze baraki, w których przechowywano rzeczy zabrane więźniom, zostały spalone. Zniknęła też dokumentacja – podczas likwidacji obozu, do której przystąpiono już pod koniec 1944 roku, niszczono rejestry i kartoteki więźniów.


Reklama



Ostatnie dni przed wyzwoleniem

Po tym, jak w styczniu 1945 roku nawet 56 tysięcy osób zmuszono do wyruszenia w marsze śmierci, za drutami pozostało „zaledwie” około 9 tysięcy więźniów, zbyt słabych, żeby uczestniczyć w ewakuacji.

Do 27 stycznia grupa ta  zmalała do około 7 tysięcy. Plan był właściwie inny. Zamierzano zlikwidować wszystkich pozostałych w obozie, zanim wkroczy tam Armia Czerwona. Ostatecznie jednak esesmani zastrzelili niespełna tysiąc więźniów.

Byli więźniowie krótko po wyzwoleniu (domena publiczna).

„Stało się to nie dlatego, że esesmani nagle zaczęli się wstydzić swojej zbrodniczej działalności, ale dlatego, że w miarę zbliżania się frontu wśród członków SS postępował rozkład dyscypliny” – wyjaśnia Laurence Rees.

„W obozie panowała całkowita anarchia” – opisuje ostatnie dni przed wyzwoleniem była więźniarka, doktor Irena Konieczna. – „Nikt nikogo nie słuchał, nie respektowano dotychczasowych więźniarek funkcyjnych. Nie wynoszono z bloków zwłok i nie sprzątano nieczystości”.

Przeczytaj też: Inne chciały uciec już pierwszego dnia, ona została. Wstrząsające wspomnienia pielęgniarki z Auschwitz

Konieczna, która wówczas przebywała w podobozie w Birkenau, dodaje, że po wyjściu ostatniego transportu (co miało miejsce 21 stycznia) z rzadka tylko widziało się esesmanów. Zniknęły regularne patrole, choć od czasu do czasu w okolicy pojawiały się tworzone doraźnie grupy strażników.

„Szkielety obleczone skórą, z nieobecnym wzrokiem…”

Tak nadszedł 27 stycznia – dzień wyzwolenia obozu. Radzieccy żołnierze już koło południa pojawili się w podobozie Monowitz. Około 15, po krótkiej walce z pozostałymi członkami nazistowskiej załogi, wkroczyli także do Auschwitz i Birkenau.


Reklama



Co zobaczyli wyzwoliciele? Tak opowiadał o tym Aleksander Woroncow, członek wojskowej ekipy filmowej, która krótko po zdobyciu Auschwitz nakręciła dokument pod tytułem Kronika wyzwolenia obozu:

Naszym oczom ukazał się straszliwy widok: ogromna ilość baraków [w Birkenau] […]. W wielu z nich leżeli na pryczach ludzie. Były to szkielety obleczone skórą, z nieobecnym wzrokiem.

Inspiracją do powstania artykułu była książka Szymona Nowaka Lekarz z Auschwitz (Wydawnictwo Fronda – Zona Zero 2020).

[…] ci pozostali przy życiu ludzie byli zupełnie pozbawieni sił i z trudnością przychodziło im powiedzieć coś bliższego o swoim pobycie w obozie. Cierpieli głód, byli wycieńczeni i chorzy […].

Można powiedzieć, że na terenie obozu stały piramidy. Jedną stanowiła nagromadzona odzież, inną garnki, jeszcze inną – ludzkie szczęki. Wierzę, że rozmiarów zbrodni popełnionych w tym największym obozie koncentracyjnym nie domyślało się nawet dowództwo naszej armii.

Przeczytaj też: Co działo się w Auschwitz po wyzwoleniu obozu? Gdyby nie ten Polak, więźniowie nadal by umierali

Pierwsze dni

Choć trudno w to uwierzyć, w dniach, które nastąpiły po wyzwoleniu, w obozie zapanował jeszcze większy chaos. Ci więźniowie, którzy byli w stanie się ruszać, próbowali wejść do baraków, w których znajdowały się zapasy żywności i ubrań.

Znaleziono nawet… piwnicę pełną wódki. Wieczorem w dniu, w którym dokonano tego odkrycia, ogromna część korzystających z jej zasobów cierpiała na ostrą biegunkę. Inni – jak wspomina jeden z pozostających w obozie lekarzy, Eduard de Wind – byli pijani w sztok.


Reklama



Pielęgniarka Mira Honel wspomina z kolei, że zwłaszcza nad chorymi trudno było w tym czasie zapanować. Ogarnięci trudną do opisania ulgą, teraz odmawiali wykonywania jakichkolwiek poleceń – nawet tych, które były kluczowe z punktu widzenia ich zdrowia.

Byli więźniowie, którzy otrzymali porcje żywności od radzieckiej armii, dosłownie rzucali się na jedzenie. Po miesiącach, a nawet latach ciągłego głodu, mogło to prowadzić do ich śmierci.

Komora gazowa w Auschwitz po wyzwoleniu (domena publiczna).

„Czy to naprawdę był trzeci dzień po wyzwoleniu?”

Wyzwoleni byli przy tym tak wycieńczeni, że wielu z nie odczuwało już żadnych emocji. „Wieść [o wyzwoleniu – przyp. red.] nie wywołała we mnie entuzjazmu” – wspominał jeden z byłych więźniów, Primo Levi. – „Przez wiele miesięcy nie doświadczyłem bólu, radości, ani strachu, poza niezaangażowaną, oderwaną formą tych uczuć, która jest charakterystyczna dla obozu”.

Podobne zachowania zaobserwował u byłych więźniarek doktor Tadeusz Chowaniec, który dotarł do obozu jeszcze w styczniu. Jak opowiadał:


Reklama



W ceglanych barakach znaleźliśmy kilka więźniarek, po dwie lub więcej na pryczę. Czy to naprawdę był trzeci dzień po wyzwoleniu? Czy czas zatrzymał się dla tych kobiet – nic się dla nich nie zmieniło?

Tylko dzikiego strzelania esesmanów nie było już słychać, a psy już nie skowyczały, ale te kobiety wciąż nosiły swoje pasiaki.  

Przeczytaj też: Unikatowe zdjęcia wykonane tuż po wyzwoleniu Auschwitz. Prawdopodobnie nigdy ich nie widziałeś

Ciała pod śniegiem

Te pierwsze dni nie zdradziły jednak jeszcze ogromu popełnionej w obozie zbrodni. W Auschwitz zalegał śnieg. Dopiero gdy zaczął topnieć, oczom wyzwolicieli i ochotników przybyłych na pomoc ukazał się straszliwy widok.

W szokujący sposób przekonała się o tym Zofia Bellert, córka Józefa Bellerta, który na początku lutego przybył do Auschwitz, by zorganizować w byłym obozie szpital PCK. Jak opowiadała:

Idąc od strony baraków, przechodziłam przez głęboki, stosunkowo długi, szeroki rów. Gdy znajdowałam się pośrodku (na dnie) przyprószonego z lekka śniegiem rowu, zauważyłam, że stoję na szarych kocach, spod których wystaje noga ludzka.

Żołnierze Armii Czerwonej rozmawiający z dziećmi-byłymi więźniami krótko po wyzwoleniu (domena publiczna)

Przestraszyłam się, wróciłam do baraków szpitalnych i poinformowałam ojca o moim spostrzeżeniu. Wkrótce potem członkowie PCK stwierdzili, że rów był zapełniony zwłokami. Wszystkie leżały przykryte kocami.

„Pierwsze, co zobaczyłam, to stosy nagich trupów, przerażający widok” – wspominała z kolei Genowefa Tokarewicz, jedna z ochotniczek towarzyszących Bellertowi. Dodawała też, że na grzebanie zwłok w pierwszych dniach nie było czasu. „W pierwszej kolejności należało udzielić pomocy najbardziej potrzebującym”.


Reklama



“Przyprawiające o mdłości bagno”

Do usuwania ciał z terenu obozu przystąpiono jednak natychmiast, gdy tylko opanowano sytuację wśród żyjących. Było to absolutnie konieczne. „(…) w miarę topienia się śniegu obóz przeistoczył się w przyprawiające o nudności bagno. Ciała zmarłych i śmieci zanieczyszczały powietrze” – opisywał Primo Levi.

Niezliczone zwłoki stawały się ponadto pożywką dla szczurów, „których plaga opanowała cały obóz” – jak wyjaśnia badaczka Marta Zawodna. Rozzuchwalone gryzonie nieraz atakowały też żywych, dodatkowo ich osłabiając.

Dzieci wyzwolone w Auschwitz (domena publiczna).

„Sprzątanie” potrwało miesiąc. Pogrzeb ostatnich ofiar nazistowskiego piekła odbył się dopiero 28 lutego. W tym czasie szpital, zorganizowany przez doktora Bellerta, działał już pełną parą. A byli więźniowie stopniowo wracali do życia.

Przeczytaj też o wstrząsające wspomnienia pielęgniarki ze szpitala, który zorganizowano na terenie byłego obozu.

Inspiracja

Inspiracją dla artykułu stała się książka Szymona Nowaka Lekarz z Auschwitz (Wydawnictwo Fronda/Zona Zero 2020) – beletryzowana biografia doktora Józefa Bellerta, który zorganizował na terenie wyzwolonego obozu szpital PCK i kierował nim do końca sierpnia 1945 roku. Tysiące ludzi zawdzięczały mu swoje życie.

Polecamy

Bibliografia

  1. Laurence Rees, Holokaust, tłum. Łukasz Praski, Prószyński i S-ka 2017.
  2. Hermann Langbein, People in Auschwitz, The University of North Carolina Press 2004.
  3. Marta Zawodna, O porządkowaniu poobozowego świata. Sposoby postępowania ze szczątkami ludzkimi na terenach byłego KL Auschwitz-Birkenau od momentu ostatecznej ewakuacji obozu do powstania muzeum, „Zagłada Żydów. Studia i materiały” nr 8 (2012), s. 145-175.
  4. Wyzwolenie KL Auschwitz. Relacje świadków, Auschwitz.org.
  5. Szymon Piegza, Anioły życia w obozie śmierci, Onet.pl 27.01.2020.

Ilustracja tytułowa: żołnierze Armii Czerwonej rozmawiający z dziećmi krótko po wyzwoleniu (domena publiczna)

Autor
Anna Winkler
6 komentarzy
  • Ale mnie wkurzyliscie ta obrzydliwa polityczna poprawności!!!!!!! Jacy naziści???? To byli Niemcy!!!! Dlaczego ani razu nie wymieniluscie nazwy tej zbrodni że nacji??? Nie dobrze mi się robi.

    • Niemcy? Owszem, ale większość przywódców III Rzeszy oraz najgorszych zbrodniarzy nazistowskich, to nie Niemcy, lecz Austriacy. Austriakiem był sam Hitler, Austriakami byli jego najgorliwsi i najbardziej zbrodniczy współpracownicy – Kaltenbrunner, „architekt” Holokaustu Eichmann, jego sąsiad i osobisty przyjaciel, dowódcy najgorszych obozów zagłady : Stangl i Wagner, większość oprawców odpowiedzialnych za Holokaust. Oprócz Austriaków byli to także Bawarczycy – w zdecydowanej większości ortodoksyjni Katolicy, jak szef SS Himmler, niedoszły jezuita, absolwent kolegium jezuickiego, który swój „czarny zakon” – SS, stworzył w oparciu o jezuickie reguły, czy osławiony szef Gestapo Mueller. Bawarczycy to tacy „inni” Niemcy, bliżej im do Austriaków, niż do reszty Niemców. Ich mowa tak różni się od literackiego niemieckiego, jak mowa Kaszubów od języka polskiego i jest dla większości Niemców ledwo zrozumiała. Jasne, że większosć nazistów to byli Niemcy, ale nie można twierdzić, że wyłącznie oni, bo to nieprawda. To natomiast, co „Ci się robi”, nie ma w tej kwestii najmniejszego znaczenia .

      • Wojnę zorganizowali Niemcy. To niemieckie państwo odpowiada za zbrodnie popełnione między innymi w obozach koncentracyjnych . To ,ze było wśród oprawców kilku Austriaków czy innych nacji nie zmienia faktu ,że to Niemcy są odpowiedzialni za ogrom zbrodni. Niemcy nie żadni tajemniczy naziści. Niemcy zgotowali światu piekło wojny i żadna poprawność polityczna spod znaku TVN 24 czy Gazety Wyborczej tego nie zmieni.

        • Niemcy i tylko Niemcy zorganizowali światu tą gehennę. A takie durne wstawki, że ktoś był katolikiem czy ewangelikiem lub żydem nie ma nic wspólnego z odpowiedzialnością za zbrodnie. Bo gdyby nim był naprawdę nie zrobiłby tego.

      • Mówienie o Hitlerze, że był Austryjakiem, to tak jakby mówić o polskich mniejszościach np. na Zaolziu czy Kresach, że są odpowiednio Czechami, Ukraińcami etc. Hitler czół się Niemcem, walczył dla Niemiec w I wś, zawsze mówił o sobie jako o Niemcu, zrzekł się nawet obywatelstwa austryjackiego, które nadano mu ze względu iź jego wieś rodzinna była akurat po tej stronie granicy.

  • Co dziś na ekranie?
    filmvod.pl –
    To Największa wyszukiwarka legalnych filmów i seriali online!
    Znajdziesz tam filmy takie jak:
    365 Dni (2020) Czy Sala samobójców. Hejter 2020

    Setki filmów w jednym miejscu a to wszystko z dożywotnim dostępem

Pozostaw odpowiedź Xyz Anuluj

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Damy przeklęte. Kobiety, które pogrzebały Polskę (2019).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współautor książki „Wielka Księga Armii Krajowej”. Zastępca redaktora naczelnego WielkiejHISTORII. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.