Po zjednoczeniu w 1871 roku Niemiec Otto von Bismarck przystąpił do otwartej walki z Kościołem katolickim. Przez kolejne kilka lat wprowadzono szereg ustaw, które zostały wymierzone w katolików. Pod koniec dekady „żelazny kanclerz” postanowił jednak unormować relacje z Watykanem. O tym dlaczego się na to zdecydował i jak wyglądało stopniowe odchodzenie od zasad Kulturkampfu pisze w swojej książce profesor Grzegorz Kucharczyk.
W 1878 roku dobiegł końca najdłuższy pontyfikat w historii papiestwa (jeśli nie liczyć św. Piotra Apostoła). Następcą bł. Piusa IX na Stolicy Piotrowej został Leon XIII (1878–1903).
Reklama
Nowy przeciwnik Bismarcka
Bismarck do tego czasu zdążył już przeforsować, z pomocą liberałów, najważniejsze antykościelne ustawy przez Reichstag i pruski Landtag. Jednocześnie w 1878 roku rozpoczął kampanię przeciw kolejnemu „wrogowi Rzeszy”, tj. socjaldemokratom.
Od tego roku aż do 1890 roku, z jego inicjatywy oraz przy poparciu prorządowych frakcji liberalnych i konserwatywnych, Reichstag uchwalał i prolongował prawa wyjątkowe wymierzone w socjaldemokratów (Sozialistengesetze, które delegalizowały na obszarze Rzeszy partię socjaldemokratyczną). Katolickie Centrum od początku głosowało przeciw tej legislacji.

Bismarck nie mógł sobie pozwolić na mnożenie wewnętrznych frontów, tym bardziej że dotychczasowy, główny „wróg Rzeszy”, tzn. Kościół w Niemczech, okazał się nadspodziewanie (dla „Żelaznego Kanclerza”) odporny na ataki ze strony państwa. Dodatkowo zaś umacniał się tzw. polityczny katolicyzm.
Konieczność wygaszenia wojny z katolicyzmem
Centrum było jedną z partii w Niemczech (w okresie delegalizacji socjaldemokracji), która odnotowywała w kolejnych wyborach parlamentarnych widoczny wzrost poparcia. Po wyborach do Reichstagu w 1881 roku katolicka frakcja w ogólnoniemieckim parlamencie liczyła ponad stu deputowanych.
Poważne straty poniosły stronnictwa liberalne i prorządowi konserwatyści. Okazało się, że Bismarck może liczyć na pewne głosy jedynie 125 deputowanych, przy 272 zadeklarowanych przeciwnikach rządu.
Podobna tendencja utrzymała się po wyborach przeprowadzonych w 1884 roku (157:240), co oznaczało, że problematyczne stawało się nie tylko przedłużanie na kolejne lata praw antysocjalistycznych, lecz także uchwalenie innych istotnych dla Niemiec wchodzących w okres Weltpolitik (polityki światowej) aktów prawnych (na czele z długoletnim planem zbrojeń, tzw. septenatem – siedmioletnim budżetem zbrojeniowym uchwalanym przez Reichstag).
Reklama
W tej sytuacji polityczną koniecznością stawało się wygaszenie wojny z niemieckim katolicyzmem. Zmiana na Stolicy Piotrowej była tutaj okolicznością nadzwyczaj sprzyjającą. Pontyfikat Leona XIII charakteryzował się raczej usiłowaniami podejmowanymi przez Stolicę Apostolską, by wygaszać kolejne europejskie „wojny o kulturę”.
Dymisja Adalbera Falka
Leon XIII uczynił wiele dla ralliement francuskich katolików do Republiki. Równie życzliwie następca Piusa IX odniósł się do sygnałów wysyłanych z Berlina, a świadczących o gotowości Bismarcka do przyjęcia wobec niemieckich katolików „nowego kursu”.

Pierwszym sygnałem świadczącym o intencji Bismarcka wycofania się z etapu ostrej konfrontacji z Kościołem była dymisja udzielona w 1879 roku ministrowi Adalbertowi Falkowi. Decyzja Bismarcka stała się kolejną okazją dla środowisk liberalnych do manifestowania swojego przywiązania do osoby ministra i „systemu Falka” (tzn. usuwania wpływu Kościoła na edukację). Latem 1879 roku liberałowie nadreńscy zorganizowali akcję zbierania podpisów pod adresem dziękczynnym dla odchodzącego ministra.
W ciągu niespełna dwóch miesięcy zebrano ich ok. 30 tysięcy. Co charakterystyczne, przede wszystkim od nauczycieli, dyrektorów szkół i reprezentantów lokalnych samorządów (wszystkich mianowanych już w okresie urzędowania Falka lub też – jako samorządowcy – zastępujących usuniętych katolickich urzędników). Jak widać, „system Falka” zaczął działać.
Reklama
Odejście Falka wzbudziło jednak również niepokój liberalnych środowisk. Prasa liberalna zapowiadała więc nadejście „okresu reakcji w szkole i Kościele” i wzywała do zwierania szeregów w obronie zagrożonego „systemu” stworzonego przez odchodzącego szefa Kultusministerium.
Negocjacje ze Stolicą Apostolską
Zdymisjonowanie Falka było ze strony Bismarcka przygotowaniem gruntu pod poufne negocjacje Berlina ze Stolicą Apostolską, które rozpoczęły się w sierpniu 1879 roku w Wiedniu między papieskim nuncjuszem w Austrii, abp. Lodovico Jacobinim, a pruskim ambasadorem przy dworze Habsburgów, księciem Heinrichem Reussem.

Bismarckowi bardzo zależało na osiągnięciu dwóch celów: po pierwsze, toczeniu rozmów bezpośrednio z papieską dyplomacją, ponad głowami Kościoła w Niemczech (co było łatwe, bowiem większość biskupów i tak przebywała na wygnaniu) i bez udziału Centrum, co miało doprowadzić do pewnej izolacji partii Windthorsta albo przynajmniej wytworzenia napięć między Centrum a hierarchią.
Po drugie, wynegocjowane przez Rzym koncesje rządu niemieckiego (pruskiego) nie powinny naruszać istoty kulturkampfowego ustawodawstwa – tj. decydującego wpływu państwa na szkolnictwo oraz zachowania „furtek” pozwalających na ingerowanie w wewnętrzne sprawy Kościoła. W żaden sposób nie powinno to przypominać „marszu do Canossy”.
Reklama
Zauważmy, że sposób postępowania, na który ostatecznie zgodziła się Stolica Apostolska, negocjując z Bismarckiem rozmontowywanie Kulturkampfu – tzn. pominięcie głosu miejscowego Kościoła (rozumianego nie tylko jako episkopat) – został następnie powtórzony w przypadku francuskiego ralliement.
I podobnie jak w przypadku wielu środowisk francuskich katolików, którzy sceptycznie odnosili się do idei „akcesu do Republiki”, również wśród niemieckich katolików na początku lat osiemdziesiątych XIX wieku nie brakowało głosów kwestionujących zasadność podejmowania rozmów z Bismarckiem i negujących kompromisowość ustaw mających „rozmontowywać” Kulturkampf. Takim sceptykiem był L. Windthorst, który wynik negocjacji Leona XIII z wysłannikami Bismarcka nazywał „strzałem w plecy”.

Uchwalenie „prawa lipcowego”
W lipcu 1880 roku w pruskim parlamencie rozpoczął się proces zmniejszania dolegliwości antykościelnych represji. Na mocy tzw. Juligesetz pozwolono duchownym z sąsiednich parafii pełnić posługę duszpasterską w parafiach pozbawionych księdza.
Ponadto pozwalano (ale nie wymagano) rządowi na wycofanie mianowanych przez siebie administratorów własności kościelnej i odnowienie finansowego wsparcia państwa dla diecezji pozbawionych swojego biskupa (tzn. dla zdecydowanej większości katolickich diecezji w Prusach). „Prawo lipcowe” zezwalało również na to, by kapituły katedralne wybierały administratorów diecezji, którzy nie musieli składać przysięgi na wierność antykościelnemu ustawodawstwu.
Reklama
Wspomniane prawo ilustrowało przyjętą przez Bismarcka filozofię odchodzenia od Kulturkampfu. Chodziło raczej o czynienie wyjątków w istniejącym antykościelnym ustawodawstwie (przy pozostawieniu wielu istotnych spraw w „dyskrecjonalnej” gestii rządu), a nie o odejście od całego systemu „wojny o kulturę”.
Celem było utrzymanie de facto w mocy antykościelnego ustawodawstwa przy jednoczesnym odstąpieniu od jego stosowania. Takie podejście egzemplifikowało kolejne „prawo emancypacyjne”, uchwalone w 1882 roku. Przewidywało ono możliwość ułaskawienia wygnanych z Rzeszy katolickich biskupów oraz zezwalało (ale nie obligowało) rządowi na odstąpienie od wymogu, by kandydaci do kapłaństwa zdawali państwowy „egzamin z kultury”.
Trzecie „prawo emancypacyjne” z 1883 roku poszerzało zakres kategorii duchownych, których mianowanie przez biskupów miało być zwolnione z obowiązku powiadamiania (i uzyskania zgody) władz państwowych.
„Order Chrystusa” dla Bismarcka
Jak wspomniano, decyzje te były przyjmowane ze sceptycyzmem przez ważnych reprezentantów niemieckich katolików (Windthorst). Stolica Apostolska odczytywała je jako kroki we właściwym kierunku, odwzajemnione ważnymi decyzjami personalnymi podjętymi w latach 1884–1885 przez Leona XIII.

Decyzją papieża z obszaru Rzeszy na trwałe zostali usunięci dwaj prominentni przedstawiciele bezkompromisowej postawy Kościoła wobec Kulturkampfu: arcybiskupi gnieźnieńsko-poznański Mieczysław Ledóchowski oraz trewirski, Conrad Melchers. Obydwaj zostali kurialnymi kardynałami (a więc formalnie uhonorowani), ale nad Tybrem nie byli już tak „szkodliwi” dla Bismarcka.
Jako sposób ocieplenia relacji między Watykanem a Berlinem stosowano również „politykę orderową”. We wrześniu 1885 roku, z inicjatywy Bismarcka, Leon XIII podjął się arbitrażu w sporze między Niemcami a Hiszpanią o położone na Oceanie Indyjskim Karoliny. Na zakończenie negocjacji papież odznaczył Bismarcka (oraz jego hiszpańskiego partnera w negocjacjach) „Orderem Chrystusa”.
Reklama
Niemiecki „drugi Luter” był pierwszym protestantem, który otrzymał to odznaczenie. Znaczenie ekstraordynaryjności tego faktu dodatkowo wzmacniały słowa Leona XIII, który nazwał Bismarcka „wspaniałym człowiekiem i wielkim kanclerzem”. Istotnie, Canossa jemu nie groziła.
Wprowadzenie „praw o pokoju”
Ukoronowaniem legislacyjnego „rozmontowywania” Kulturkampfu było przyjęcie w latach 1886 i 1887 dwóch Friedensgesetze („praw o pokoju”). Pierwsze z nich likwidowało obowiązkowy dla kandydatów do kapłaństwa państwowy „egzamin z kultury” oraz Królewski Trybunał Kościelny. Zgodnie jednak z opisanym wcześniej sposobem pojmowania kompromisu przez Bismarcka państwo zachowywało wpływ na wewnętrzne sprawy Kościoła.

Likwidowano „egzamin z kultury”, ale jednocześnie postanowiono, że nominacja na wykładowcę kościelnego seminarium duchownego mogła być skutecznie zawetowana przez pruskie Kultusministerium.
W 1886 roku zezwolono na ponowne otwarcie seminariów, ale tylko w tych miejscach, gdzie istniały one przed 1873 rokiem, a ich wykładowcy musieli uzyskać wcześniej stopnie naukowe na państwowych uniwersytetach (na których to wydziały teologiczne w dużej mierze zdominowane były w tym czasie przez wrogich Kościołowi tzw. starokatolików).
Reklama
Władze państwowe zrezygnowały z tzw. Anzeigepflicht (obowiązek zgłaszania państwu przez władze kościelne nominatów do urzędów kościelnych, którzy musieli uzyskać zgodę Kultusministerium), ale uzyskały prawo do oprotestowania kościelnego nominata, jeśli miałby on „zagrażać porządkowi publicznemu” (pod to zaś można było podciągnąć wszystko).
Prawo z 1887 roku zezwalało na powrót do Niemiec większości zakonów, nie tylko tych zajmujących się szpitalnictwem, lecz także zakonów kontemplacyjnych czy misyjnych. Każdorazową zgodę na ich powrót uzależniono od decyzji Kultusministerium. Utrzymano zakaz wobec jezuitów, którzy wciąż byli klasyfikowani (por. niżej) jako jedni z najniebezpieczniejszych „wrogów Rzeszy” oraz wrogów „niemieckiej kultury i wykształcenia”.

Cesarz Wilhelm II i katolicyzm
U progu lat dziewięćdziesiątych XIX wieku zakończył się proces legislacyjnego „rozmontowywania” Kulturkampfu. Jak już wspomniano, dokonało się to na drodze wprowadzania wyjątków do wciąż obowiązującego systemu, którego podstawy – w postaci decydującego wpływu państwa na szkolnictwo czy też faktycznego dyskryminowania katolickich obywateli w dostępności do urzędów – zostały utrzymane.
Nastanie nowych czasów zapowiadało przyjście nowych ludzi. W 1888 roku zmarł cesarz Wilhelm I – długoletni protektor Bismarcka. Po krótkim panowaniu Fryderyka III tron w Prusach i Niemczech objął Wilhelm II, który w 1890 roku doprowadził do dymisji Bismarcka.
Reklama
Nowy cesarz niemiecki i król pruski był pozbawiony antykatolickich fobii, charakterystycznych dla jego poprzednika (Wilhelma I). Uważał, co prawda, że konwersja z protestantyzmu na katolicyzm jest czymś niedopuszczalnym, zwłaszcza gdy zdarzała się w jego najbliższej rodzinie (w ten sposób Wilhelm II komentował na przykład nawrócenie się na katolicyzm w 1901 roku księżniczki Anny Pruskiej, wnuczki Fryderyka Wilhelma III), stał jednak na stanowisku, że Kulturkampf był „nieszczęsnym wydarzeniem”.
Wilhelm II nie szczędził zresztą gestów życzliwości pod adresem swoich katolickich poddanych. Chodziło nie tylko o donacje dla katolickich świątyń (w Metzu czy Akwizgranie), lecz także o oficjalne wizyty nad Tybrem, pełne rewerencji dla biskupa Rzymu.
W 1889 roku Wilhelm II, jako pierwsza głowa mocarstwa europejskiego po aneksji Rzymu przez Piemont, złożył wizytę „więźniowi Watykanu”. Gesty te skłoniły nawet niektórych obserwatorów po stronie katolickiej do snucia domysłów (zupełnie bezpodstawnych) o rychłej konwersji Wilhelma II na katolicyzm.
Źródło
Tekst stanowi fragment książki profesora Grzegorza Kucharczyka pt. Kulturkampf. Walka Berlina z katolicyzmem (Wydawnictwo Fronda 2026).
Historia walki Berlina z katolicyzmem








