Przez długi czas warszawski Pałac Błękitny był bezpieczną przystanią dla Izabeli i Adama Kazimierza Czartoryskich. Wszystko zmieniło się 10 stycznia 1780 roku, gdy w magnackiej rezydencji doszło do tragicznego wypadku. Jego ofiarą padła ukochana córka książęcej pary, Teresa. Oto co spotkało młodą arystokratkę.
Długo przyjmowano, że urodzona 30 maja 1765 roku Teresa była najstarszym dzieckiem Izabeli i Adama Kazimierza Czartoryskich. W rzeczywistości książęca para doczekała się wcześniej dwójki potomstwa.
Reklama
Tragedia w rodzinnej rezydencji
Zgodnie z ustaleniami Iwony M. Dackiej-Górzyńskiej chłopiec i dziewczynka jednak szybko zmarli. W tej sytuacji Teresa stała się prawdziwym oczkiem w głowie rodziców.
Według zachowanych relacji księżniczka miała szanse wyrosnąć na piękną i inteligentną kobietę. Jej krótkie życie przerwał jednak straszliwy wypadek, do którego doszło na początku stycznia 1780 roku w należącym do Czartoryskich warszawskim Pałacu Błękitnym.

Rezydencja, która wzięła swą nazwę od spatynowanego miedzianego dachu, usytuowana była przy ulicy Senatorskiej. Teresa oraz jej o trzy lata młodsza siostra Maria spędzały w rodzinnej posiadłości beztrosko czas ucząc się malarstwa, gry na instrumentach oraz tańca.
Pewnego styczniowego popołudnia, gdy obie bawiły się w towarzystwie wychowanki ich matki, Konstancji Narbuttówny, rozegrała się tragedia. Teresa w trakcie zabawy z Konstancją zbliżyła się zbytnio do kominka i jej suknia stanęła w płomieniach. Błyskawicznie rozprzestrzeniający się ogień zamienił nastolatkę w żywą pochodnię.
Reklama
Przyjaciółka starała się jej pomoc, ale spanikowana ofiara rzuciła się do ucieczki po pałacowym pokoju. Rozpaczliwe krzyki dziewczyny usłyszał – grający akurat w sąsiednim pomieszczeniu w karty z opiekunką księżniczek panią Petit – francuski malarz Jan Piotr Norblin.
Gdy tylko zorientował się, co się stało ruszył na ratunek. Chwycił leżący na krześle płaszcz i nakrył nim Teresę, dzięki czemu zdusił płomienie. Było jednak już za późno.

Księżna Izabela przeżyła szok
Księżniczka doznała rozległych oparzeń całego ciała. Jej wówczas dziesięcioletni brat, Adam Jerzy Czartoryski, pisał później w Pamiętnikach, że „zdawało się z początku, że jej rany będą mogły być zagojone”. Łudzono się, że Teresa mimo wszystko wydobrzeje. Tak się jednak nie stało, „bo delikatna jej osoba uległa takiemu wstrząśnieniu”, że po kilku dniach „życie zakończyła”.
Dziewczyna zmarła w czwartek 13 stycznia, ale Izabeli długo nie informowano o śmierci córki. Księżna, co prawda przebywała wówczas w pałacu, ale nie opuszczała prywatnych apartamentów, ponieważ z znajdowała się w kiepskim stanie po trudnym porodzie. Martwiono się, że wiadomość o tragedii może mieć dla niej opłakane skutki.
Reklama
Obawy nie były bezpodstawne. Adam Jerzy wspominał po latach, że gdy domowy lekarz Czartoryskich w końcu poinformowano matkę o zgonie Teresy księżna „była rażona paraliżem z jednej strony i musiała na kulach przez długi czas chodzić i dopiero przez elektryczność odzyskała władzę w nodze”.
Księcia Czartoryskiego nie było w pałacu
Także książę Adam Kazimierz Czartoryski dowiedział się o śmierci córki ze sporym opóźnieniem. Stało się tak ponieważ nie było go wówczas w Pałacu Błękitnym.

Jako generał lejtnant dowodzący 1. i 2. Dywizją wojsk litewskich swoim zwyczajem latem i jesienią lustrował podległe mu oddziały. Następnie zaproszono go na odbywający się w Białej ślub siostry Karola Stanisława Radziwiłła „Panie Kochanku”. Do stolicy wrócił więc dopiero w połowie stycznia.
Hiobowe wieści przekazał mu pewien woźnica. Adiutant magnata Julian Niemcewicz tak opisał we wspomnieniach tamtą chwilę:
Reklama
(…) wjeżdżając z Pragi na most napotkał książę furmana wiozącego drzewo.
Cóż tam słychać, mój kochany? — zapytał książę.
Nic nowego — rzecze — tylko córka księcia jenerała spaliła się.
Czartoryski z początku nie chciał w to uwierzyć, ale czym prędzej pognał do Błękitnego Pałacu. Gdy wreszcie tam dotarł przekonał się, że woźnica nie kłamał.

Syn zapamiętał, że na wieść o śmierci Teresy generał „upadł na ścianę w salonie i widziałem łzy jego oczów”. Dalej zaś dodawał, że „Czwartek, dzień tygodnia, w którym [Teresa] zmarła, był przez długie lata dniem żałoby i pobożnej refleksji dla nas”.
Jak podkreśla jeden z biografów Izabeli, księżna głęboko przeżyła śmierć córki. „Zaczynała płakać, gdy tylko była mowa o śmierci jakiejś dziewczynki, i raz musiała opuścić teatr, kiedy w sztuce zmarła córka bohaterki”.
Bibliografia
- Witold Banach, Czartoryscy czyli wieczna pogoń, Wydawnictwo Poznańskie 2022.
- Adam Jerzy Czartoryski, Pamiętniki i memoriały polityczne 1776-1809, Instytut Wydawniczy PAX 1986.
- Gabriela Pauszer-Klonowska, Pani na Puławach. Opowieść o Izabeli z Flemmingów Czartoryskiej, Inicjał 2010.
- Adam Zamoyski, Izabela. Opowieść o niezłomnej księżnej, Czytelnik 2025.







