Piotr I Wielki zasiadł na rosyjskim tronie jeszcze jako dziecko. W efekcie panowanie Romanowa trwało aż 43 lata. Umierając 8 lutego 1725 roku monarcha miał jednak dopiero 53 lata. Zanim car wyzionął ducha przez wiele dni cierpiał potworne katusze, a jego krzyki niosły się po Pałacu Zimowym. Oto jak wyglądały ostatnie dni imperatora.
Piotr Wielki od najmłodszych lat prowadził hulaszczy tryb życia. Przez całe dekady Romanow uchodził jednak za okaz zdrowia. Ale wszystko do czasu.
Reklama
Problemy ze zdrowiem Piotra Wielkiego
Gdy władca Rosji zbliżał się do czterdziestki zaczął mocno niedomagać. Pierwszy raz poważnie zachorował w kwietniu 1711 roku. Sytuacja była na tyle groźna, że monarcha przygotowywał się nawet na śmierć.

Koniec końców imperator wyzdrowiał, ale w kolejnych latach car ciągle zmagał się z problemami zdrowotnymi. Zgodnie z wyliczeniami profesora Władysława Serczyka tylko w 1714 roku Piotr Wielki:
Po raz pierwszy zachorował z końcem stycznia, potem w początkach marca; po miesiącu musiał poddać się leczeniu, które widocznie niewiele pomogło, bowiem w połowie maja lekarze puszczali mu krew. W czerwcu przeszedł kurację odrobaczającą, zaś w listopadzie znowu musiano puścić mu krew.
Reklama
Mimo napomnień lekarzy twórca imperialnej potęgi Rosji nie zamierzał zmieniać swoich nawyków. Wręcz przeciwnie. Pił coraz więcej. Z czasem problemy zdrowotne Romanowa stały się powszechnie znane. W jednej z biografii Piotra możemy przeczytać, że „lekarze stwierdzili przerost gruczołu krokowego, zapalenie nerek i objawy choroby wenerycznej (gnijące rany na ciele)”.
Piotr zdał sobie sprawę że umiera
Stosowane kuracje jedynie na krótko przynosiły poprawę. Dla otoczenia władcy stało się jasne, że jego dni są policzone, ale każda wzmianka o nieuchronnym zgodnie cara groziła więzieniem lub zesłaniem na Syberię. Zaklinanie rzeczywistości nie mogło jednak zmienić tego, co nieuniknione.

Jak czytamy w książce Simona Sebaga Montefiore’ego pt. Romanowowie 1613-1918 szóstego stycznia (17 stycznia według kalendarza gregoriańskiego) 1725 roku:
(…) imperator przewodniczył ceremonii Święcenia Wody na zamarzniętej Newie, była to jedna z nielicznych tradycji moskiewskich przeniesionych do Petersburga. Dziesięć dni później doktorzy zdiagnozowali u niego zapalenie pęcherza moczowego i prawdopodobnie gangrenę. (…)
Reklama
23 stycznia zdał sobie sprawę z tego, że umiera. Powiedział Prokopowiczowi, mianowanemu przez siebie zwierzchnikowi Cerkwi, że „lęka się czekającego go losu” i stwierdził, iż „śmiertelny człowiek jest nędznym stworzeniem”.
Krzyk niósł się po Pałacu Zimowym
Monarcha cierpiał straszliwe katusze nie mogąc oddać moczu. Lekarze starając się mu pomóc 25 stycznia (5 lutego) przeprowadzili operację, w trakcie której „zdołali wydobyć prawie litr cuchnącej uryny z gorączkującego imperatora, który następnie odzyskał przytomność”.

Przełożyło się to na trwającą dwa dni poprawę stanu pacjenta. Potem nastąpiło załamanie. W biografii imperatora Wszechrusi autorstwa Andrzeja Andrusiewicza czytamy, że:
Piotrowi gwałtownie wzrosła temperatura, pojawiły się bóle brzucha i głowy, wystąpił paraliż ręki. Lekarze byli bezsilni, również dwaj sprowadzeni z Anglii i Holandii. Piotr konał w mękach, jego jęki i krzyki było słychać w całym pałacu.
Reklama
Simon Sebag Montefiore z kolei pisze, że „gangrena zżerała go od środka. Zwijając się z bólu, krzyczał, że »pali go« w trzewiach”. Przy konającym czuwała jego żona caryca Katarzyna I oraz dworzanie. „Wśród potu, jęków, cuchnącego odoru infekcji i zawodzenia zauszników wszyscy nachylali się nad umierającym, aby usłyszeć, kogo Piotr postanowił pozostawić na tronie”.
Skutek wieloletniego nadużywania alkoholu
Monarcha jednak nie zdążył wskazać swojego następcy. Rzekomo miał jedynie nagryzmolić na kartce papieru słowa „Oddajcie wszystko…”. Komu miano oddać wszystko nie wiadomo, bo Piotr zapadł w śpiączkę, z której już się nie wybudził. Lekarze ogłosili jego zgon o 6.15 nad ranem 28 stycznia (8 lutego) 1725 roku. Na tronie zasiadał przez blisko 43 lata, z czego przez 39 lat był samodzierżawcą Rosji.

Oczywiście pojawiły się pogłoski, że tak naprawdę władca nie zmarł z przyczyn naturalnych. Sugerowano, że został otruty. Mieli za tym stać caryca Katarzyna oraz faworyt Piotra (i kochanek carycy w jednej osobie) Aleksander Mienszykow. Brakuje jednak jakichkolwiek przekonujących dowodów na potwierdzenie tej teorii.
Francuski poseł w Petersburgu, Jacques de Campredon, twierdził z kolei, że cara zabiła choroba weneryczna. W raporcie wysłanym do Paryża powoływał się na opinie lekarzy, którzy brak możliwości oddania moczu przez cara przypisywali syfilisowi.
Obecnie za najprawdopodobniejszą przyczynę zgonu przyjmuje się niewydolność nerek, spowodowaną alkoholizmem monarchy. Miała ona doprowadzić do mocznicy (uremii). W jej wyniku „doszło do zatrucia organizmu niewydalonymi produktami przemiany materii; rozległe zapalenie pęcherza moczowego oraz kamica nerkowa powiększyły problem”.
Bibliografia
- Andrzej Andrusiewicz, Piotr Wielki. Prawda i mit, Świat Książki 2011.
- Simon Sebag Montefiore, Romanowowie 1613-1918, Bellona 2022.
- Władysław A. Serczyk, Piotr I Wielki, Zakład Narodowy im. Ossolińskich 2003.







