Odkąd w 1862 roku Otto von Bismarck został premierem Prus robił wszystko co w jego mocy, aby doprowadzić do zjednoczenia Niemiec. Dążąc do osiągnięcia tego celu początkowo starał się unikać wszelkich wewnętrznych tarć na tle religijnym. Wszystko jednak uległo zmianie po utworzeniu w styczniu 1871 roku Cesarstwa Niemieckiego. O tym jak wyglądały początki Kulturkampfu pisze w swojej książce profesor Grzegorz Kucharczyk.
Prologiem do Kulturkampfu liberałów i Bismarcka było zlikwidowanie w lipcu 1871 roku sekcji katolickiej w pruskim Kultusministerium (ministerstwo wyznań). Odtąd w imieniu rządu pruskiego sprawami Kościoła katolickiego w państwie Hohenzollernów będą zajmować się urzędnicy ewangelickiego wyznania.
Reklama
Podejście Bismarcka do wiary
Dopełnieniem tej zmiany organizacyjnej w ramach Kultusministerium była zmiana personalna. W styczniu 1872 roku dotychczasowego szefa pruskiego ministerstwa wyznań Heinricha von Mühlera zastąpił Adalbert von Falk – narodowy liberał, jeden z głównych architektów antykatolickiego ustawodawstwa.
Mühler, choć ewangelik, był atakowany przez liberałów za swoje „reakcyjne” poglądy zwłaszcza w dziedzinie edukacji (tzn. respektował gwarantowaną przez pruską konstytucję autonomię Kościołów, w tym Kościoła katolickiego, w tej sferze). W ten sposób, jak twierdzono po stronie liberalnej, minister „nie sprostał swojemu powołaniu”.

Liberałowie mieli rację. Mühler nie dorósł do nowych czasów i nie rozumiał, że wolność należy zaprowadzać z żelazną bezwzględnością. W jednym ze swoich listów z 1872 roku pisał przecież, że Bismarck pogardza „duchowymi i moralnymi podstawami polityki. Krew i żelazo, władza materialna – oto są czynniki, z którymi tylko on się liczy”. A przecież w tym samym czasie środowiska liberalno-protestanckie rozpoczęły kult Bismarcka jako „drugiego Lutra”. (…)
Prawo o nadzorze szkolnym
Do dzieła walki z „katolicką phylloxerą” Falk przystąpił zaraz po objęciu przez siebie urzędu ministra wyznań. W marcu 1872 roku liberalna większość w pruskim Landtagu przegłosowała prawo o nadzorze szkolnym (Schulaufsichtsgesetz), które odsuwało Kościoły (zarówno katolicki, jak i ewangelicki) od możliwości pełnienia urzędu inspektora szkolnego. Od tej chwili należało to wyłącznie do urzędników mianowanych przez państwo.
W czerwcu 1872 roku Falk – łamiąc postanowienia konstytucji pruskiej gwarantującej dostęp do urzędów publicznych osobom mającym po temu dostateczne kwalifikacje – zakazał członkom katolickich zakonów podejmowania działalności edukacyjnej w państwowych szkołach.
„Prawa majowe” Falka
Opus magnum A. Falka okazał się przygotowany przez niego pakiet ustaw, które zostały przyjęte przez pruski Landtag w 1873 roku (tzw. prawa majowe – Maigesetze), wypełniające w dużej mierze liberalną wizję edukacji (monopol państwa) oraz relacji państwo – Kościół (supremacja państwa).
Reklama
O ile wcześniejsze regulacje prawne przygotowane przez Falka ustanawiały monopol państwa nad szkolnictwem, to „prawa majowe” z 1873 roku rozciągały prerogatywy państwa także na sprawy wewnątrzkościelne. Na ich mocy państwo ingerowało w proces formacji przyszłych księży, wymagając, by przed objęciem przez nich swoich urzędów kościelnych zdawali przed państwową komisją stosowny egzamin, świadczący o odebraniu „nowoczesnego wykształcenia”.
Zakwestionowano również autonomię sądów kościelnych i prawa kanonicznego. Obsada kościelnych sądów miała być zatwierdzana przez Kultusministerium, a od ich orzeczeń przysługiwała apelacja do państwowego Trybunału Królewskiego.

„Prawa majowe” z 1873 roku oznaczały zerwanie z zapisaną już w 1848 roku w pruskiej konstytucji normą gwarantującą autonomię Kościołów, zwłaszcza w kwestiach ich wewnętrznej dyscypliny czy formacji. Wraz z uchwaleniem „praw majowych” norma ta została, na mocy osobnej decyzji pruskiego parlamentu, uchylona z konstytucji.
Wprowadzenie ślubów cywilnych w Niemczech
Kolejną zasługą A. Falka w zaprowadzaniu „ustroju wolności” w Prusach było wprowadzenie w marcu 1874 roku obowiązkowego ślubu cywilnego i odebranie duchownym prawa do prowadzenia przez nich ksiąg stanu cywilnego (regulację tę w 1875 roku rozciągnięto na całą Rzeszę).
Reklama
Prawo to przewidywało dodatkowo, że ślub kościelny mógł być zawarty tylko przed uznanym przez państwo duchownym (a więc takim, który nie był „oporny”). Przy tej okazji chodziło więc o wywarcie kolejnego nacisku na hierarchów Kościoła katolickiego w Niemczech, by ugięli się przed zapisanym w kulturkampfowej legislacji „duchem postępu” (rząd liczył, że świeccy pozbawieni prawa ślubu kościelnego wymogą w końcu na biskupach akceptację wcześniejszych decyzji parlamentu i rządu).
Prawo o usuwaniu księży
Rok 1874 przyniósł kolejną serię antykościelnego ustawodawstwa. Na mocy prawa przyjętego przez Reichstag (tzw. prawo o usuwaniu księży) wszyscy duchowni (włącznie z biskupami) sabotujący uchwalone rok wcześniej „prawa majowe” mieli być poddani represjom policyjnym. Wcześniej, w tym samym roku, pruski Landtag uchwalił prawo przewidujące usuwanie przez państwo duchownych z ich urzędów (od proboszcza do biskupa) za nieprzestrzeganie antykościelnego ustawodawstwa.

Jednocześnie państwo pruskie rezerwowało sobie prawo mianowania „zastępcy” usuniętego wcześniej biskupa czy proboszcza (w tym ostatnim przypadku prawo wyboru proboszcza oddawano „wolnemu wyborowi” przez parafian, a wybór miało zatwierdzać państwo).
„Zmiękczenie” oporu Kościoła w Niemczech wobec polityki Kulturkampfu liberałowie i Bismarck mili nadzieję osiągnąć za pomocą uderzenia w materialne podstawy funkcjonowania Kościoła. Na mocy prawa uchwalonego w kwietniu 1875 roku przez pruski parlament wypłacanie państwowych pensji katolickim biskupom zostało uzależnione od wypełniania przez nich antykościelnego ustawodawstwa.
Reklama
W czerwcu 1875 roku pruski Landtag zaostrzył to prawo, przewidując jako sankcję za niepodporządkowanie się antykościelnej legislacji konfiskatę kościelnego majątku i przekazanie go w administrowanie przez osoby świeckie, które miały być wyłaniane w „wyborach” organizowanych przez państwo w parafiach.
Wprowadzenie paragrafu kazalnicy
Jak wiadomo, liberalna wizja wolności nie przewidywała tolerancji dla „wrogów tolerancji”. Stosownie do tej maksymy Reichstag już w grudniu 1871 roku uchwalił tzw. paragraf kazalnicy (Kanzelparagraf), penalizujący antyrządowe wypowiedzi duchownych wygłaszane przez nich podczas nabożeństw.

Rzecz jasna, o tym, która z homilii miała wydźwięk antyrządowy, decydować mieli tylko i wyłącznie państwowi urzędnicy. Prawo to zostało zaostrzone w 1876 roku w ten sposób, że przewidywało sankcje karne dla każdego duchownego w obrębie całej Rzeszy, który poddałby krytyce antykościelne ustawodawstwo wprowadzane od 1872 roku w Prusach.
Walka z zakonami
Podobnie jak wszystkie liberalne „walki o kulturę” toczone przed i po niemieckim Kulturkampfie, liberalni protagoniści walki o nową kulturę szczególną uwagę skoncentrowali na zakonach. Już wcześniej wspominaliśmy, jak bardzo liberalny Weltanschauung nie tolerował życia zakonnego. W 1872 roku Reichstag uchwalił tzw. prawo o jezuitach (Jesuitengesetz), usuwające z terenu Rzeszy wszystkich członków (w tym obywateli niemieckich) Towarzystwa Jezusowego. (…) Prawo to było najdłużej obowiązującym – bo do 1917 roku – elementem kulturkampfowego ustawodawstwa.
Reklama
Dla środowisk liberalno-protestanckich uchwalenie prawa o jezuitach było sprawą kluczową. Jak stwierdził już w kwietniu 1871 roku jeden z przywódców Protestantenverein, Franz von Holtzendorff: „Teraz wszystko musi być wymierzone przeciw jezuitom, inaczej bowiem nie wyrządzimy żadnych szkód katolickiemu ruchowi”.
W 1873 roku Jesuitengesetz został uzupełniony o prawo usuwające z obszaru Rzeszy zakony, które zostały rozpoznane przez liberalną większość jako „duchowo spowinowacone” z jezuitami (m.in. redemptorystów i lazarystów).

W 1875 roku z obszaru Prus usunięto wszystkie katolickie zakony, z wyłączeniem tych pracujących w szpitalach. Bardzo charakterystyczne słowa wypowiedział przy tej okazji Rudolf Bennigsen – jeden z politycznych przywódców pruskich liberałów, który nazwał to prawo „najsilniejszym i najskuteczniejszym środkiem przeciw ultramontanom”, którzy „za jednym ciosem tracą owoce swojej ponad trzydziestoletniej pracy”.
Te słowa przywódcy niemieckich liberałów są ważne również dlatego, że przebijają z nich pogarda (dla pokonanych „ultramontanów”) oraz obsesja (przekonanie o długo budowanym „ultramontańskim spisku”). Dwie rzeczy, które w latach siedemdziesiątych XIX wieku po stronie liberalno-protestanckiej towarzyszyły zachwalaniu antykościelnego ustawodawstwa. Do prawdziwej eksplozji obsesyjnego strachu doszło przy okazji uchwalania w 1872 roku Jesuitengesetz.
Reklama
Bismarck i teoria o spisku jezuitów
Po raz kolejny strona liberalna powróciła do katalogu oskarżeń formułowanych pod adresem Towarzystwa Jezusowego (praca dla obcych potęg, sterowanie papieżem, destrukcyjny wpływ na rodziny, a zwłaszcza na kobiety, propagowanie „nieniemieckiej” kultury i modelu kształcenia) oraz teorii spisku jezuitów. Również Otto von Bismarck był wyznawcą tej ostatniej. Tuż przed uchwaleniem Jesuitengesetz pisał: „Działamy w samoobronie i nie możemy wiązać się liberalnymi frazesami o prawach obywatelskich”.
Dodajmy, że tak sformułowane stanowisko „Żelaznego Kanclerza” wspierał jego zwierzchnik, cesarz Wilhelm I, wedle którego „obskurantyzm emanujący z klasztorów, ich tajemne machinacje i służalczość ich członków, sprawia, że klasztory wydają się być szczególnie niebezpieczne, a nawet obrzydliwe”.
Źródło
Tekst stanowi fragment książki profesora Grzegorza Kucharczyka pt. Kulturkampf. Walka Berlina z katolicyzmem (Wydawnictwo Fronda 2026).
Historia walki Berlina z katolicyzmem








