Ofiarami rewolucji francuskiej padło kilkoro Polaków. Największe emocje towarzyszyły straceniu pięknej Rozalii Lubomirskiej nazywanej księżną wiosenną. Gdy zginęła, miała zaledwie dwadzieścia sześć lat i prawdopodobnie była też w odmiennym stanie. Jej przykład idealnie potwierdza, że o losach ludzi czasami decyduje to, iż znaleźli się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze. Pisze o tym Sławomir Koper na kartach książki Asceza, rozpusta, zbrodnia. Skandale tysiąclecia.
Chociaż nazwa Czarnobyl obecnie kojarzy się wyłącznie z tragiczną katastrofą elektrowni jądrowej w 1986 roku, to kresowe miasto ma długą historię. Jego nazwa po raz pierwszy pojawiła się w źródłach pod koniec XII stulecia, natomiast w czasach Rzeczypospolitej Obojga Narodów Czarnobyl był własnością rodzin Kmitów i Sapiehów, a następnie Chodkiewiczów.
Reklama
Młodość Rozalii Lubomirskiej z Chodkiewiczów
Do rozwoju miasta szczególnie przyczynił się ojciec naszej bohaterki, Jan Mikołaj Chodkiewicz. On też ocalił jego mieszkańców podczas koliszczyzny (powstanie chłopskie) w 1768 roku, gdy rozbił zmierzające do miasta oddziały Iwana Bondarenki-Czałyja.
Rozalia Chodkiewiczówna urodziła się dwa lata przed tymi tragicznymi wydarzeniami. Jej matką była Ludwika z Rzewuskich (córka hetmana Wacława Rzewuskiego), dama niezwykle dumna i preferująca raczej chłodne wychowanie dzieci (powiła ich łącznie siedmioro). Pani Ludwika miała o sobie niezwykle wysokie mniemanie i tak bardzo dawała to odczuć otoczeniu, że jej rodzone dzieci złośliwie nazywały ją ekscelencją. Oczywiście za plecami groźnej pani matki.

Rozalia od najmłodszych lat zapowiadała się na skończoną piękność, nic zatem dziwnego, że nie narzekała na brak kandydatów do swojej ręki. Starający się o jej względy wiedzieli także, że wysoce usatysfakcjonuje ich posag dziewczyny, gdyż majątek rodzinny znajdował się w dobrej kondycji.
Ślub z Aleksandrem Lubomirskim
Najważniejszy z kandydatów – książę Aleksander Lubomirski – pojawił się na horyzoncie, gdy Rozalia miała siedemnaście lat. Wprawdzie uważano go za „sztywnego, oszczędnego i mało ciekawego”, ale w zamian był synem niezwykle bogatego magnata Rzeczypospolitej. Warto jednak pamiętać, że jego ojciec, Stanisław Lubomirski, uchodził za jednego z większych warchołów tamtych czasów.
Udała mu się rzecz niemal niemożliwa: przez skłonność do karcianego hazardu stracił poważną część majątku. W 1770 roku został zmuszony do zrzeczenia się jego pozostałości na rzecz synów, co ocaliło rodową schedę przed upadkiem. Być może dlatego Aleksander był bardzo oszczędny i zajmował się głównie interesami.
Rozalia wyszła za Lubomirskiego w listopadzie 1785 roku, miała wówczas osiemnaście lat. Para zamieszkała w posiadłości męża w Strzyżowie, gdzie młoda żona szybko zaczęła się nudzić. W listach do matki pisała, że chętnie wróciłaby do domu rodzinnego, narzekała, że mąż, zajmując się interesami, mocno ją zaniedbuje.
Reklama
Przewijały się także informacje o coraz częstszych kłótniach małżeńskich. Dlatego też Rozalia chętnie wybrała się bez męża na karnawał do Lublina, gdzie w roli przyzwoitki występowała jedna z jego ciotek. Tam rzuciła się w wir zabaw, a jej świeżość i uroda wzbudzały powszechny podziw.
Wyjazd do Paryża
Niebawem też (tym razem w towarzystwie męża) pojechała do Kaniowa, gdzie Stanisław August po raz pierwszy od wielu lat spotkał się z carycą Katarzyną II. Była to – oczywiście – okazja do zjazdu arystokracji polskiej i rosyjskiej, a piękna pani Lubomirska oczarowała nawet samą Katarzynę II.

Sukcesy towarzyskie Rozalii zaczął doceniać mąż – zapewne z tego powodu spędzili kilka tygodni w Kijowie, gdzie zatrzymała się caryca. Zresztą pani Lubomirska nie chciała już wracać do Strzyżowa, dlatego wraz z małżonkiem ruszyła do Warszawy, a potem towarzyszyła mu, gdy wyjechał w interesach do Paryża.
Stolica Francji olśniła Rozalię, przybyła tam rok przed wybuchem rewolucji, a podobno kto nie żył w tych czasach, w ogóle nie wiedział, czym jest życie. Piękna księżna Lubomirska mogła się pochwalić odpowiednim urodzeniem i dużymi pieniędzmi, nic zatem dziwnego, że nad Sekwaną znalazła wielu wielbicieli. Nie przeszkadzał jej w tym nawet fakt, że była ciężarna (w Paryżu urodziła córkę). Aleksandra nie było wówczas przy niej, wrócił do kraju, co tylko potwierdzało fakt, iż małżeństwo już się rozpadło.
Reklama
W Paryżu Rozalia nawiązała wiele kontaktów, które w przyszłości zaważyły na jej losach. Poznała słynną faworytę nieżyjącego już króla Ludwika XV, madame du Barry, a także królową Marię Antoninę. Prowadziła życie typowe dla arystokratów tamtych lat: brała udział w hucznych balach i maskaradach, tańczyła do upadłego i oglądała modne przedstawienia.
Podboje miłosne wiosennej księżnej
Ale przede wszystkim nawiązywała kolejne romanse – ostatecznie była to epoka, gdy sprawy erotyzmu określano jako zetknięcie dwóch naskórków (są to słowa jednego z ówczesnych francuskich libertynów). Kochano się zatem często, chętnie i bez większych zobowiązań. Lubomirska nie pozostawała w tyle, nazywano ją nawet grande bestia (wielka bestia lub wielka bestyjka), ewentualnie la princesse printanière (wiosenna księżna).

Opowiadano, że wraz ze swoimi dwiema przyjaciółkami z Polski (Wisłocką i Tyszkiewiczową) stanowiły zagrożenie dla każdego mężczyzny. Pierwsza z nich sypiała z ambasadorami, druga z ministrami, a Lubomirska „zdradzała swojego męża ze wszystkimi”.
Rozalia nie dysponowała jednak nieograniczonymi środkami finansowymi. Niebawem była już poważnie zadłużona, co utrudniało jej życie nad Sekwaną. Wprawdzie w długach tonęli wówczas praktycznie wszyscy arystokraci, ale sytuacja cudzoziemki – nawet niezwykle urodziwej i czarującej – była inna. Wieści o jej problemach dotarły nawet do kraju.
Reklama
Niewzruszony książę Józef Poniatowski
W efekcie mąż oficjalnie ogłosił, że nie zamierza sponsorować rozrywek żony we francuskiej stolicy, co zmusiło ją do powrotu do Polski – było to już po wybuchu rewolucji w Paryżu. Nie wiadomo zresztą, czy przywiązywała do tego faktu większą wagę. W końcu król Ludwik XVI po zburzeniu Bastylii zapisał w swoim dzienniku, że tego dnia nic ciekawego się nie wydarzyło…
Rozalia nie zamierzała wracać do Strzyżowa i zatrzymała się w Warszawie. Zamieszkała w pałacu Lubomirskich za Żelazną Bramą. Były to lata Sejmu Wielkiego, w stolicy przebywała cała magnateria Rzeczypospolitej, co oznaczało także, że miasto doskonale się bawi. Księżna wzbudzała powszechne zainteresowanie nie tylko z powodu swojej urody, lecz także paryskich sukcesów. Nic zatem dziwnego, że jednym z jej wielbicieli był sam Stanisław August Poniatowski uchodzący za wyjątkowego konesera kobiecej urody.

Rozalia miała wówczas dwadzieścia trzy lata i prowadziła bujne życie erotyczne, w czym rywalizowała z innymi damami ze stołecznego towarzystwa. Właściwie żaden mężczyzna nie potrafił się jej oprzeć, a ona kolejno zaliczała najbardziej interesujących partnerów seksualnych w Warszawie. Zaistniał jednak poważny wyjątek.
Okazał się nim jeden z największych kobieciarzy tej doby, książę Józef Poniatowski. Podobno Rozalia za wszelką cenę starała się przyciągnąć jego uwagę, ale książę pozostawał niewzruszony. Ignorował również przyjaciółki Lubomirskiej, które także pragnęły go uwieść.
Reklama
Przyczyna była prosta: Poniatowski kochał się wówczas w aktorce Małgorzacie Sitańskiej. Ostatecznie trzy gracje (Rozalia, Barbara Kossowska i Julia Potocka) postanowiły zmusić go do posłuszeństwa i pewnego wieczoru przebrane za nimfy zaczaiły się w jego sypialni.
Ku ich oburzeniu bożyszcze Warszawy nawet wtedy nie okazał zainteresowania i ze wstydem musiały opuścić komnatę. Była to chyba największa porażka erotyczna Rozalii – nie mogła sobie darować, że przegrała z „jakąś tam aktorką”.

Związek z Tadeuszem Mostowskim
Szybko znalazła pocieszenie w ramionach najmłodszego z senatorów Rzeczypospolitej, Tadeusza Mostowskiego, który uchodził za jednego z najprzystojniejszych mężczyzn w stolicy i niezmordowanego kobieciarza. Romans rozpoczął się jak wiele innych w tamtej epoce – dla obu stron miała to być tylko przygoda erotyczna i każde z kochanków dopisałoby następne nazwisko do swojej listy zdobyczy.
Okazało się jednak, że tych dwoje łączy coś więcej niż tylko seks. Niebawem w Warszawie szeptano, że księżna Lubomirska jest w Mostowskim nieprzytomnie zakochana, a on odwzajemnia jej uczucie.
Pogłoski dotarły także do Aleksandra Lubomirskiego. Zgodnie z obyczajem nie zwracał uwagi na kolejnych kochanków żony, ale gdy na placu boju pozostał już tylko jeden z nich, okazał niezadowolenie. Zmieniało to bowiem optykę postrzegania sytuacji i sugerowało zaangażowanie uczuciowe. Cóż, miłość nie wybiera, a czasami dopada nawet tych, którzy nie traktują poważnie spraw erotyki.
Ponowny wyjazd do Paryża
Gdy Mostowski wyjechał do Paryża z misją dyplomatyczną, towarzyszyła mu Rozalia. Zabrała ze sobą córkę, Aleksandrę. Nie był to najlepszy pomysł, Francja stanowiła wówczas najmniej bezpieczne miejsce do życia dla arystokratów. Najwyraźniej jednak kochankowie uważali, że im – jako obcokrajowcom – nic nie grozi. Zresztą Mostowski posiadał paszport dyplomatyczny.
Reklama
W tym czasie król Ludwik XVI został już pozbawiony tronu i siedział w więzieniu, a trzy miesiące po przybyciu Rozalii do Paryża ruszył jego proces. „Obywatela Kapeta” skazano na karę śmierci i ścięto gilotyną, a w październiku 1793 roku jego los podzieliła Maria Antonina.
Nastały miesiące krwawej dyktatury jakobinów, którzy bez skrupułów wysyłali na szafot każdego podejrzanego o próbę zaszkodzenia rewolucji. Listę wrogów otwierali arystokraci, dlatego też najczęściej trafiali pod gilotynę. Liczba ofiar rosła w zastraszającym tempie – początkowo życie traciło miesięcznie kilkadziesiąt osób, a pod koniec rządów jakobinów liczba ta sięgnęła prawie tysiąca.

Aresztowana jako rosyjski szpieg
Uwięziono wielu przyjaciół Rozalii, w tym panią du Barry. Lubomirska z nią korespondowała, wyrażała negatywne opinie na temat procesu Marii Antoniny i jej egzekucji. Niestety, żadna z pań nie zniszczyła listów, co doprowadziło do tragedii.
W tym czasie Rozalia rozstała się już z Mostowskim, a przyczyny końca ich miłości nie są znane. Po egzekucji Marii Antoniny wspólnie wyjechali z Paryża, ale niebawem doszło między nimi do kłótni. W efekcie Mostowski obrał kierunek na Polskę, natomiast Rozalia wróciła do stolicy Francji.
Reklama
Lubomirska została aresztowana w październiku 1793 roku i trafiła do więzienia La Petite Force. Oficjalnie zarzucano jej utrzymywanie kontaktów z wrogami republiki i szpiegostwo na rzecz Rosji. Prawdopodobnie pod takim zarzutem miał być aresztowany Mostowski, ale po jego ucieczce zadowolono się Rozalią. Jej kontakty z żyrondystami nie były tajemnicą, zresztą księżna tego nie ukrywała. A po obaleniu ich stronnictwa i zgilotynowaniu przywódców posłużyły jako kolejny materiał obciążający.
Próbował ratować ją nawet Kościuszko
W grudniu stracono panią du Barry i Rozalia zrozumiała, że ma niewielkie szanse na ocalenie głowy. By zapomnieć o czekającym ją losie, oddała się szalonym więziennym zabawom. Francuskie zakłady penitencjarne doby rewolucji były bowiem jednymi z najbardziej zadziwiających miejsc w dziejach ludzkości – zgromadzeni tam ludzie nie mieli właściwie szans na przeżycie, ale w obrębie murów zapewniano im dużo swobody.

Do tego ci, którzy posiadali pieniądze, mogli liczyć na zaopatrzenie z miasta w luksusowe towary. W efekcie każdego dnia odbywały się tam or_ie se_sualne i dzikie pijatyki (ich uczestnicy nazajutrz mogli przecież już nie żyć). Sygnałem do rozpoczęcia imprezy było wywołanie osób, dla których na ten dzień zaplanowano spotkanie z gilotyną, co oznaczało, że pozostali przeżyją co najmniej jeszcze jedną dobę.
A zatem należało użyć żywota i zapomnieć o niechybnej śmierci. Za najbardziej rozrywkowe więzienie uchodziło wtedy Conciergerie, gdzie po pewnym czasie przeniesiono Lubomirską. Wiadomo też, że – mimo więziennych warunków – nadal uchodziła za czarującą kobietę.
Reklama
Tymczasem w próby jej uwolnienia zaangażowało się wiele osób, list do Komitetu Ocalenia Publicznego napisał nawet Tadeusz Kościuszko. Na próżno, 22 kwietnia 1794 roku Rozalia stanęła przed Trybunałem Rewolucyjnym – i nie przyznała się do winy.
Jak przystało na rasową kobietę, nawet w takiej chwili nieco się odmłodziła, mówiąc, że ma dwadzieścia trzy lata (w rzeczywistości o trzy więcej). Nie miało to, oczywiście, żadnego znaczenia i Rozalię skazano na karę śmierci. Wynikły jednak problemy z wykonaniem wyroku.

Próba ucieczki i śmierć
Lubomirska oświadczyła bowiem, że jest w ciąży, co – biorąc pod uwagę obyczaje panujące w więzieniach – było całkiem prawdopodobne. Egzekucję odroczono, a księżna trafiła do szpitala więziennego L’Hospice du Tribunal Révolutionnaire. Przebywała tam przez kilka tygodni i spróbowała ucieczki. To ostatecznie zadecydowało o jej losach.
Dwaj lekarze orzekli, że nie jest w ciąży (nie wiadomo, czy w ogóle ją badano), i Robespierre nakazał natychmiastową egzekucję. Sprawa zaczynała bowiem przysparzać coraz więcej kłopotów, a po stronie Rozalii stanęli nawet członkowie władz rewolucyjnych. Poza tym powszechnie mówiono, że stracenie tak pięknej i pełnej radości życia kobiety, a do tego cudzoziemki, będzie dowodem na zezwierzęcenie jakobinów.
Reklama
30 czerwca 1794 roku w Paryżu panowała wyjątkowo piękna pogoda. Rozalia założyła białą suknię i spokojnie weszła na szafot. Została ścięta gilotyną ustawioną przy rogatce Vincennes. Sześcioletnią wówczas Aleksandrą zajęli się przyjaciele, później odesłano ją do ojca. W przyszłości wyszła za Wacława Seweryna Rzewuskiego, słynnego podróżnika i pisarza. Przez całe życie używała imienia matki, które przyjęła na bierzmowaniu.
Podobno w dzień egzekucji bezgłowy duch Rozalii pokazał się jej matce w pałacu w Młynowie, gdzie wówczas mieszkała. Widmo zgilotynowanej księżnej miało się zadomowić w tej posiadłości i ukazywać jeszcze wielu osobom – za-wsze w białej sukni i bez głowy. Przestało nawiedzać pałac dopiero po spaleniu go przez bolszewików w 1919 roku.
Źródło
Tekst stanowi fragment książki Sławomira Kopra pt. Asceza, rozpusta, zbrodnia. Skandale tysiąclecia (Zona Zero 2026).
Skandale, które zmieniły historię Polski








