kobieta wiejska chłopka

Porzucały Polskę i pracowały ponad siły. Tak wyglądały przedwojenne saksy

Strona główna » Międzywojnie » Porzucały Polskę i pracowały ponad siły. Tak wyglądały przedwojenne saksy

Przedwojenna polska wieś była nękana przez straszną biedę. Nędzę, która zmuszała ledwie umiejące czytać i pisać młode dziewczęta do porzucenia znanych sobie okolic i wyruszenia w nieznane. Te odważne kobiety, chcąc zmienić los swój i swoich bliskich, stawiały czoła wielkiemu wyzwaniu, jakim był wyjazd na długie miesiące, czasami nawet lata, z Polski do Francji, do ciężkiej pracy. Po ich zmaganiach pozostały niezwykłe listy, które przeczytać możemy w książce „Polki w polu”.

W Polsce wiejskie dziewczęta pracowały od najmłodszych lat, najpierw w swojej wiosce, a potem opuszczały rodzinę, aby wykonywać jakieś prace sezonowe. Przed 1914 grupy dziewcząt między trzynastym a piętnastym rokiem życia wyjeżdżały do sąsiednich Niemiec na żniwa lub do zbierania ziemniaków.


Reklama


Po I wojnie światowej pałeczkę przejęła Francja. Większość mężczyzn była kierowana do kopalń, ale ich siostry nie, ponieważ zmieniło się prawo pracy. Koniec z widokiem nastolatki popychającej wagonik w podziemnym chodniku, jak opisał to Emil Zola w Germinal.

Prawa z 19 maja 1874 roku i 2 listopada 1892 roku położyły kres takim praktykom: „Dziewczęta ani kobiety nie mogą wykonywać prac podziemnych w kopalniach”.

Polki we francuskich gospodarstwach często zajmowały się krowami (fot. ilustracyjne, domena publiczna).
Polki we francuskich gospodarstwach często zajmowały się krowami (fot. ilustracyjne, domena publiczna).

Polki przydzielano więc do pracy w polu, czasem jako „dziewki od krów”, częściej jako proste służące. Krowiarka (kategoria v w dokumentach administracyjnych) była pracownicą specjalizującą się w dojeniu krów i opiece nad zwierzętami gospodarskimi: zatrudniali ją tylko właściciele lub rolnicy posiadający duże stada. Jeśli chodzi o służącą, to albo nie umiała ona doić (kategoria x) i zajmowała się obejściem oraz wnętrzem domu, albo powierzano jej dojenie, kurnik i prace domowe (kategoria T).

Z lektury listów zawartych w niniejszej książce jasno wynika, że rolnicy z regionu Indre i Loary korzystali z kategorii T, która była najkorzystniejsza dla drobnych rolników prowadzących gospodarstwa mieszane.


Reklama


Chodzi tu o osoby bardzo młode, czasami niemające jeszcze dwudziestu lat. Im są młodsze, tym rzadziej zapuszczają korzenie: rotacja jest ogromna, dołączają one do narzeczonych z rodzinnej wsi, żeby wkrótce potem zostać żonami górników, czy znajdują pracę jako służące w mieszczańskim domu, a nawet jako pokojówki w paryskim hotelu, czy też wreszcie wracają do Polski na wezwanie rodziny.

Polki ruszają do Francji

Nieustannie przybywają nowe, aby wypełnić powstające luki. Nawet podczas kryzysu gospodarczego w latach 1931-1936. Nie ma tu miejsca na obawy przed bezrobociem, a tym bardziej przed odesłaniem do kraju, jak to się dzieje w kopalniach węgla; doniesienia, które do nich docierają, niepotrzebnie je niepokoją („Czytałam w gazecie, że wiosną zagraniczni robotnicy zostaną odesłani z Francji”, Janina Kielar, 10 grudnia 1931 roku).

Tekst stanowi fragment książki "Polki w polu", która właśnie ukazała się nakładem wydawnictwa Marginesy.
Tekst stanowi fragment książki „Polki w polu”, która właśnie ukazała się nakładem wydawnictwa Marginesy.

Właśnie tych lat dotyczą listy polskich robotnic znalezione w Archiwum Departamentu Indre i Loary. Konwencja podpisana w 1919 roku wprowadziła klauzule stanowiące prawdziwy postęp w stosunku do czasu przed I wojną światową, ponieważ stworzyła prawa dla pracowników imigrantów.

Artykuły od 2 do 5, zgrupowane pod nazwą Postanowienia ogólne, wprowadzają zasadę równości wynagrodzeń (art. 2), możliwość korzystania z przepisów o ochronie zdrowia w odniesieniu do wypadków przy pracy (art. 3) oraz odpowiedzialność administracji kraju przyjmującego w zakresie stosowania powyższych przepisów (art. 5). Artykuł II przewiduje rekrutacje na terenie Polski, a artykuł 13 narzuca umowy o pracę zgodne z typowymi kontraktami, ustanowionymi na mocy porozumienia między urzędami Francji i Polski. Niestety imigranci nie mieli bezpośredniej wiedzy na temat tego fundamentalnego tekstu. Ale wszystko, co zostało wprowadzone w życie w ciągu następnych miesięcy i lat, wynikało właśnie z niego.


Reklama


Umowy określają charakter pracy, warunki zakwaterowania i obiecane wynagrodzenie, zasadniczo równoważne wynagrodzeniu otrzymywanemu przez Francuza o takich samych kwalifikacjach, pracującego w tym samym regionie i w tego samego rodzaju przedsiębiorstwie. Coroczne spotkania między organami krajowymi mają na celu uregulowanie przepływów imigrantów zgodnie z potrzebami obu stron umowy i zapewnienie stosowania zasad. W swoich listach polskie migrantki często powołują się na umowę o pracę. Ale czy chodzi ciągle o tę pierwszą umowę?  

Ta, którą podpisały po przyjeździe do Francji, wiąże je nieodwołalnie z gospodarzem na określony czas (na sześć albo dziewięć miesięcy lub na rok) i jest spisana w obu językach. Gazety imigracyjne, zwłaszcza dzienniki „Wiarus Polski” i „Narodowiec“, regularnie ostrzegają swoich czytelników o konieczności przestrzegania tej klauzuli, aby uniknąć ryzyka wydalenia z powodu jednostronnego naruszenia umowy.

Chłopka z Polesia. Fotografia przedwojenna, koloryzacja - WielkaHISTORIA.
Wiejskie dziewczyny z całej polski za granicę gnała skrajna bieda. Na zdjęciu chłopka z Polesia. Fotografia przedwojenna, koloryzacja – WielkaHISTORIA.

To zobowiązanie wynika z systemu rekrutacji. Zatrudniający opłacił instytucje zajmujące się wyborem kandydatów i ich przetransportowaniem na dworzec najbliższy jego miejscu zamieszkania. Ma prawo wymagać, aby ten wydatek został zwrócony, i co miesiąc potrąca jedną dwunastą kosztów z wynagrodzenia pracownika. W wypadku przedwczesnego odejścia pracodawca traci zarówno wkład finansowy, jak i samego pracownika. Zdarza się, że kontrakt wstępny zostaje zerwany na mocy obustronnego porozumienia, ale to raczej rzadkie.

Podopieczne pani Julii

Czasem trudno zrozumieć, jaki typ kontraktu mają na myśli nadawczynie listów do Julii Duval. Prawdopodobnie nowo przybyłą imigrantką jest ta, która dziękuje inspektorce, że uchroniła ją przed popełnieniem wykroczenia (Karolina Cieplińska, 20 stycznia 1932). Podania rolników o zagranicznych pracowników rolnych były wypełniane na drukowanych formularzach, których forma niewiele zmieniała się z roku na rok: zawierały one imię i nazwisko oraz adres wnioskodawcy, który określał też, czy woli mężczyznę, czy kobietę, wskazywał preferowaną narodowość, oferowane wynagrodzenie, warunki zakwaterowania oraz specjalność do obsadzenia (pasterz, stolarz, ogrodnik, złota rączka, pracownik sezonowy; a dla dziewcząt krowiarka lub służąca w gospodarstwie).


Reklama


Wnioski te przechodziły przez wiele urzędów: najpierw musiały otrzymać pozytywną wizę Office départemental de placement (ODP, Regionalnego Biura Pośrednictwa Pracy), następnie zostać zarejestrowane przez Office central de la main-d’œuvre agricole (OCMOA, Centralne Biuro Pracy Rolnej), przejść przez departament pracy w rolnictwie Ministerstwa Rolnictwa, który wysyłał je do Polskiego Urzędu Emigracyjnego utworzonego dekretem z 22 kwietnia 1920 roku, a ten z kolei przekazywał wnioski do regionalnych biur pośrednictwa pracy, do których zgłaszali się kandydaci, zarówno chłopcy, jak i dziewczęta.

Francja otrzymała prawo rekrutowania pracowników na miejscu w Polsce, w specjalnie otwartych do tego celu placówkach. Centrum w Mysłowicach na Górnym Śląsku funkcjonowało od 1923 roku i stało się mniej lub bardziej obowiązkową stacją emigracyjną dla wszystkich wyjeżdżających do Francji. W 1924 roku ogromna organizacja jednocząca francuskich pracodawców – Société générale d’Immigration (SGI, Centralne Towarzystwo Imigracyjne) – przejęła od rządu francuskiego część prerogatyw rekrutacyjnych i powoli pozbawiała państwo francuskie wszelkiej kontroli. Natomiast w niczym nie ustępowała polskim władzom.

Poznaj niezwykłe polskich losy kobiet, które przed wojną za granicę wygnała bieda

Autor
Janine Ponty

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka to Życie w chłopskiej chacie (2024). Strona autora: KamilJanicki.pl.

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.