Potulni niewolnicy? Kamil Janicki: To dlatego polscy chłopi się nie buntowali

Strona główna » Nowożytność » Potulni niewolnicy? Kamil Janicki: To dlatego polscy chłopi się nie buntowali

Ucisk na polskiej wsi pańszczyźnianej był wprost nie do zniesienia. Przemoc, wyzysk, gniew i poniżenie ponoć nie doprowadziły jednak nad Wisłą do eksplozji. W Niemczech było inaczej. Tam chłopi wzniecili ogromną rebelię w nadziei na poprawę własnego losu. Co popchnęło ich do buntu wyjaśnia Lyndal Roper w książce Lato ognia i krwi.

Poniższy materiał, w znacznie dłuższej wersji, ukazał się pierwotnie w formie wideo na kanale na Youtube.

Dlaczego polscy chłopi się nie buntowali? Chyba żadne pytanie na temat dawnej polskiej wsi nie powraca równie często. I nic dziwnego, bo sprawa faktycznie jest… intrygująca. Nie ma co owijać sprawy w samodział. Przed zniesieniem pańszczyzny życie polskich chłopów, i chłopek, było piekłem.


Reklama


W nowożytnej Rzeczpospolitej najbardziej typowy mieszkaniec wsi żył w nędzy, nie posiadał na własność żadnego cennego dobytku, stale – groźbami i przemocą – był zmuszany do bezpłatnej harówki na rzecz pana. Traktowano go też nieraz gorzej niż zwierzęta ze szlacheckiej obory i stajni.

No i tu dochodzimy do zasadniczego paradoksu. A przynajmniej tego, co na pierwszy rzut oka może się wydawać paradoksem. Polscy chłopi pańszczyźniani stale zmagali się z widmem głodu, ich życie było pełne strachu, autentycznie zepchnięto ich poza granicę rozpaczy… Ale przecież zarazem ci ludzi stanowili przytłaczającą większość populacji dawnej wsi. Na typowym folwarku na jednego szlachcica mogło przypadać choćby 25-30 chłopów. Dlaczego więc te poniżane masy nigdy nie stawiały otwartego oporu? Dlaczego chłopi nie chwytali za broń i nie częstowali swoich „panów dobrodziejów” widłami?

Polscy chłopi zmagali się z wieloma przeciwnościami, a mimo to nie powstawali przeciw panom (fot. domena publiczna).
Polscy chłopi zmagali się z wieloma przeciwnościami, a mimo to nie powstawali przeciw panom (fot. domena publiczna).

Dla wielu osób sprawa stanowi najlepszy „dowód” na to że najwidoczniej cały obraz trudów dawnego wiejskiego życia musi być… zmanipulowany. Że „ludowa historia Polski” to kłamstwo, a poddanym nad Wisłą siłą rzeczy wcale nie było źle. No bo gdyby byli niewolnikami, to by się buntowali. Nie buntowali się – więc najwidoczniej było im całkiem dobrze. To wniosek nie tylko mylny ale też dalece sprzeczny z mechanizmami, które rządziły historią.

Na starcie oczywiście należałoby (trochę tak pedantycznie), powiedzieć, że… samo pytanie nie do końca odpowiada faktom. Nad Wisłą jak najbardziej dochodziło do rozruchów chłopskich, nie byliśmy żadną zieloną wyspą wiejskiego spokoju i umiarkowania. I nie chodzi mi tutaj tylko o sławną, XIX-wieczną „rabację galicyjską”. Bunty zdarzały się też wcześniej, przed rozbiorami.

Tyle że to niemal zawsze były bardzo małe zaburzenia, na ogół na skalę jednej czy najwyżej kilku wiosek. Wzburzeni chłopi chwytali za cepy, okładali jakiegoś oficjalistę dworskiego, kradli parę worków ziarna… a potem bardzo szybko ich pacyfikowano, karano i na przykład dla nauczki na stałe podnoszono im wymiar pańszczyzny.

W Polsce było spokojnie?

Przez stulecia w Polsce raczej (na koniec wyjaśnię dlaczego „raczej”, z gwiazdką), nie zdarzały się większe rozruchy, rebelie ludowe z prawdziwego zdarzenia. Jak wiemy z dziesiątków źródeł, szlachta panicznie bała się potencjalnego buntu chłopskiego, który podważy jej panowanie, ale ten nie nadchodził.


Reklama


Powody były różne. I to zbyt różne, by wszystkie wymienić w jednym odcinku. Myślę, że w osobnych materiałach opowiem kiedyś o sprawach takich jak masowe zbiegostwo, jak rozmyślny system inwigilacji i donosicielstwa, czy wreszcie celowe rozpijanie chłopów, wpędzające ich w apatię, zobojętnienie. Wszystkie te elementy układanki miały znaczenie, nawet bardzo duże. Dzisiaj chciałbym się jednak skupić na nieco innym ujęciu sprawy.

U nas wielkich buntów chłopskich nie było. Ale już w innych, choćby ościennych krajach, sytuacja wyglądała… radykalnie odmiennie. Aby lepiej zrozumieć polską historię warto czasem robić krok w tył, i porównywać to co działo się u nas, z rzeczami, które rozgrywały się gdzieś dalej. To pozwala dostrzec swoistość polskiej sytuacji, sprawdzić co właściwie nas odróżniało, a co nie.

Tekst stanowi fragment książki Lyndal Roper pt. Lato ognia i krwi. Wojna chłopska w Niemczech 1524-1525 (Prześwity 2026).
Więcej o buncie chłopów w Niemczech dowiesz się z książki Lyndal Roper pt. Lato ognia i krwi. Wojna chłopska w Niemczech 1524-1525 (Prześwity 2026).

Oczywiście łatwiej powiedzieć niż zrobić, bo dzisiaj w Polsce nie wychodzi za wiele rzetelnych, dobrych publikacji, naświetlających zwłaszcza społeczną, oddolną historię innych krajów. A jak wychodzą, to niemal zawsze dotyczą Anglii, Anglii i jeszcze raz Anglii. Ostatecznie Francji. Cenny wyjątek to książka Lyndal Roper. Opowiada ona historię wielkiego, ale z naszej, polskiej perspektywy, właściwie zupełnie nieznanego, buntu chłopskiego, do którego doszło w Niemczech w 1525 roku.

W rebelię, która objęła ogromne połacie cesarstwa, od pogranicza szwajcarskiego i Austrii na południu, aż po Saksonię na północy, było zaangażowanych nawet 100 000 osób. Tłumiono ją z trudem, i z pełną bezwzględnością. Badacze szacują, że zanim spokój powrócił, życie straciło od 70 do 100 000 plebejów. Tak więc chodzi o zajścia naprawdę ogromne.


Reklama


Rebelia miała złożone przyczyny, specjaliści nie są w stanie wskazać jednej iskry, która podpaliła beczkę prochu. Ale czytając Lato ognia i krwi da się dostrzec pewne prawidłowości, które wyraźnie odróżniały niemiecką sytuację od tej polskiej. I to niekoniecznie w taki sposób, jakiego się spodziewacie.

Zwykle odruchowo przyjmuje się, że do historycznych buntów ludowych, oddolnych, dochodziło na skutek skrajnej desperacji. Za broń mieliby więc chwytać ludzie, którym odebrano już wszystko, którzy nie widzieli dla siebie żadnej nadziei. Stąd bierze się zdziwienie faktem, że pogrążeni w zupełnej nędzy, przymierający głodem, wyzyskiwani ponad wszelkie granice polscy chłopi z XVII-XVIII wieku, nie występowali przeciw panom.

Najsłynniejszym chłopskim wystąpieniem w Polsce była rabacja galicyjska (fot. domena publiczna).
Najsłynniejszym chłopskim wystąpieniem w Polsce była rabacja galicyjska (fot. domena publiczna).

Popularny frazes, powtarzany od XIX wieku w setkach publikacji, mówi, że „tylko dziewięć posiłków dzieli dowolne społeczeństwo od rewolucji”, albo anarchii. Czyli: wystarczy, że ludzie przez kilka dni nie będą mieć co jeść, a zerwą się ze smyczy. Brzmi niepokojąco i niby mogłoby dawać do myślenia, na temat tego jak krucha jest stabilność życia, do której przywykliśmy… jak blisko jesteśmy chaosu, niczym z filmu post-apo.

Tyle, że cytowane słowa nie znajdują właściwie żadnego potwierdzenia w historii. Dzieje Europy i szerzej świata, pokazują coś wręcz odwrotnego. Niemal nigdy, mówię tutaj o całej historii, nie zdarzało się, by głodujący ludzie wzniecali znaczące bunty. Głód wpędza w apatię, nie daje woli walki i siły do oporu. Zresztą nie tylko o to chodzi. Wielkie rewolucje niemal nigdy w dziejach nie były też wzniecane przez ludzi żyjących w skrajnej nędzy, zabiedzonych, zdesperowanych. Przez tych, którym faktycznie było najgorzej. Niemiecka wojna chłopska z 1525 roku jest tu doskonałym przykładem.


Reklama


Jak wyjaśnia Lyndal Roper, bunt nie wybuchł wtedy wcale w następstwie żadnego załamania gospodarczego, nie był prowokowany wprost biedą, nawet jeśli tak opisywali go niektórzy komentatorzy. Początek XVI wieku to w krajach niemieckich okres dobrej koniunktury, względnego dobrobytu. Poza tym rebelia najwcześniej i na największą skalę ogarnęła… te obszary, gdzie chłopi byli szczególnie zamożni, a do tego cieszyli się większą niż gdzie indziej swobodą. Na wschód od Łaby, gdzie już wtedy dużo wyraźniejszy był wyzysk, gdzie podważano wolność osobistą chłopów, gdzie rozwijał się system pańszczyźniany i gdzie właściciele ziemscy szczególnie surowo traktowali poddanych… rebelia niemal nie dodarła. Za to szczególnie wstrząsnęła na przykład dostatnią Turyngią.

Tyle, że to wcale nie jest nic… dziwnego. Historia pokazuje, że do buntów jako pierwsi będą rwać się ci, którzy… mają co stracić. Którzy są świadomi, że ich sytuacja mogłaby wyglądać lepiej. Którzy też, dzięki względnie pełnemu żołądkowi, mogą myśleć o czymś więcej, niż przeżyciu kolejnego dnia i przetrwaniu przednówka. W pewnym sensie więc ludziom faktycznie przewraca się w głowach od bogactwa i sukcesów.

Niemiecka wojna chłopska (fot. domena publiczna).
Niemiecka wojna chłopska (fot. domena publiczna).

Pewna doza zamożności i swobody jest potrzebna, by w pełni zrozumieć swoją sytuację i zapragnąć zmiany. Ale jest też konieczna ze względów czysto praktycznych. Bo przecież rebelię trzeba jakoś zorganizować. Tego nie da się zrobić bez kontaktów, przygotowań, pola manewru.

Jak możemy przeczytać w Lecie ognia i krwi bunt niemieckich chłopów najsilniej i najprędzej rozwijał się w dużych, ruchliwych wsiach, z własnymi kuźniami, młynami, łaźniami. Też z zajazdem z prawdziwego zdarzenia, gromadzącym tłum miejscowych i przyjezdnych. Słowem – ferment narastał tam, gdzie ludzie mający pewną swobodę, nieco wolnego czasu i pieniędzy, mogli się spotykać, wymieniać doświadczeniami… knuć.


Reklama


Dla porównania w Polsce u szczytu rozwoju systemu pańszczyźnianego, panowie folwarczni dokładali wszelkich starań by utrudniać poddanym opuszczanie wsi. Chłopom wolno było odwiedzać tylko lokalną, oficjalną karczmę, która znajdowała się nad ogół pod pełnym dozorem dworu. Dalej niż do kościoła parafialnego chłopi mogli się udać tylko za zgodą, na ogół zaś wprost na polecenie zwierzchności. Wiecie, to właśnie jest to sławne „przywiązanie do ziemi”.

Klucz do zagadki tkwi w… zasięgu?

Lokalne społeczności miały na ogół bardzo ograniczone kontakty z innymi, zwłaszcza informacje gromadami. O świecie dalszym niż 50 kilometrów w ogóle posiadano nikłe wiadomości. Co zaś do zamożności, ograniczmy się do jednego symbolu. Na polskiej wsi z XVII-XVIII wieku buty były zupełnym luksusem, chłopi niemal zawsze chodzili boso. Tymczasem podczas niemieckich buntów, które poprzedziły ten największy z 1525 roku, właśnie but, wprawdzie niby prosty i siermiężny ale jednak, stał się naczelnym symbolem zrywu, wyciągano go niejako „na sztandary”.

Broń używana przez chłopów w czasie rebelii w niemczech w XVI w. (fot. Richard Martel, lic. CC BY 2.0).
Broń używana przez chłopów w czasie rebelii w niemczech w XVI w. (fot. Richard Martel, lic. CC BY 2.0).

Oczywiście na pewno już zauważyliście, że porównuję tutaj sytuację w Polsce w wieku XVII-XVIII z tą w Niemczech przynajmniej ponad 100 lat wcześniej. Gdybyśmy zestawili wieś polską i niemiecką z tego samego, 1525 roku, to oczywiście kontrast nie byłby aż tak wyraźny. Wiek XVI także w Polsce był okresem względnego dobrobytu, na którym najwięcej zarabiała szlachta, ale który poprawił i dolę chłopów. Polscy poddani byli wtedy na ogół i zamożniejsi i dużo bardziej samodzielni niż później.

W roku 1525 ich status, niekonieczne prawny, ale praktyczny, też nie różnił się jeszcze na ogół bardzo od sytuacji typowych chłopów w Niemczech. Niby więc wtedy, a nie w znacznie biedniejszych późniejszych stuleciach, istniało i u nas pewne podłoże do wybuchu rebelii chłopskiej. Tyle, że jednak paru elementów układanki nad Wisłą zabrakło.

Kontynuację tej historii znajdziesz w formie wideo na moim kanale na YouTube:

Poznaj fascynującą historię wojny chłopskiej w Niemczech

Autor
Kamil Janicki

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka to Życie w chłopskiej chacie (2024). Strona autora: KamilJanicki.pl.

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.