1956 rok okazał się jednym z najważniejszych momentów w historii Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Wystarczyło zaledwie kilka miesięcy a sytuacja w kraju uległa diametralnym zmianom. Do władzy doszedł zaś, aresztowany pięć lat wcześniej, Władysław Gomułka. O wydarzeniach, które do tego doprowadziły pisze Katarzyna Kwiatkowska-Moskalewicz w książce pt. Stygmat. Helena Wolińska i Włodzimierz Brus. Biografia.
W lutym 1956 roku nowy przywódca ZSRR Nikita Chruszczow na XX Zjeździe KPZR skrytykował Stalina i stworzony przez niego system represji.
Reklama
Referat O kulcie jednostki i jego następstwach, w założeniu niejawny, rozniósł się po świecie lotem błyskawicy. W Warszawie jego kopie można było kupić na słynnym Bazarze Różyckiego.
Ochab pierwszym sekretarzem
W marcu – podczas wizyty w Moskwie z okazji XX Zjazdu – zmarł Bolesław Bierut.
Biuro Polityczne wyłoniło komisję, której zadaniem było wyjaśnienie sytuacji więźniów politycznych. W jej skład wszedł Franciszek Jóźwiak.

Nowym pierwszym sekretarzem został Edward Ochab. Jedną z pierwszych jego decyzji było umorzenie sprawy przeciwko Marianowi Spychalskiemu.
Poleciliśmy Naczelnej Prokuraturze, żeby zwrócili nam akta oskarżenia. Oni zawiadomili Jóźwiaka. Wbrew stanowisku Biura Politycznego Jóźwiak zalecił pracownikom Naczelnej Prokuratury zachować akt oskarżenia i obiecał do nich przyjechać. Wsiadłem w samochód i pojechałem także.
[…] Jóźwiak do mnie, że jeszcze raz przeczytał akt oskarżenia i wszystko jest w nim słuszne. Powiedziałem: towarzyszu Jóźwiak, jest uchwała Biura Politycznego, możecie się z nią nie zgadzać, możecie ustąpić, ale my będziemy wykonywać uchwałę Biura.
„Franek” był przekonany o zdradzie Spychalskiego na rzecz poakowskiej reakcji, a przede wszystkim musiał mieć dobre relacje z Naczelną Prokuraturą Wojskową także po zwolnieniu z niej Leny. Jego pozycja w Biurze Politycznym była jednak tradycyjnie słaba: „Spychalskiego zwolniono, mimo gestykulacji tow. Jóźwiaka” – podsumował pogardliwie Ochab.
Reklama
Puławianie i natolińczycy
Nowe czasy ogłoszono już wszem wobec: „W powietrzu czuć wolność. Ja sam czuję się odrodzony. Pisać! Pisać! Pisać! Prawie wszystko można już powiedzieć” – cieszył się poeta Mieczysław Jastrun.
Partia rozpoczęła rozrachunki z własną przeszłością. W wyniku amnestii na wolność wyszło kilkanaście tysięcy ludzi. Ulica coraz głośniej domagała się rehabilitacji AK. Władze obawiały się eskalacji protestów.

W PZPR wyłoniły się dwa główne obozy: puławian – partyjnych liberałów – i natolińczyków – komunistycznego betonu. Ci pierwsi dążyli do reform systemu socjalistycznego, by wyeliminować stalinowskie wypaczenia. Ci drudzy twierdzili, że system nie wymaga zmian, bo zawiedli konkretni ludzie. Pierwsi mieszkali w okolicy ulicy Puławskiej, drudzy spotykali się w pałacyku natolińskim pod Warszawą. Tam przyjeżdżał też Franciszek Jóźwiak.
Poznański Czerwiec
Latem 1956 roku sytuacja w kraju była skrajnie napięta. W czerwcu w Poznaniu wybuchł pierwszy w historii PRL robotniczy strajk generalny. Potężna manifestacja zalała miasto. Jóźwiak prawie nie wychodził z posiedzeń Biura Politycznego. Dwudziestego ósmego czerwca po południu podjęto decyzję o użyciu broni. Wyprowadzono czołgi na ulice. W starciach zginęło kilkadziesiąt osób, w większości cywilów. Około sześciuset zostało rannych.
Reklama
Trzy tygodnie po poznańskim „czarnym czwartku” zebrało się VII Plenum Komitetu Centralnego. Było to najdłuższe posiedzenie KC w dziejach PZPR – trwało dziesięć dni. „Nie zamierzamy zamykać oczu wobec prób podważenia internacjonalistycznej jedności obozu socjalistycznego w imię rzekomej demokratyzacji” – ostrzegała polskie władze radziecka delegacja.
Jóźwiak przytakiwał gościom z Moskwy. Uważany za stalinowskiego szarego kardynała Jakub Berman odszedł z Biura Politycznego jeszcze w maju.

To nie uspokoiło nastrojów ani w partii, ani na ulicy. Nadciągało polityczne przesilenie.
Powrót Gomułki do władzy
We wrześniu Jóźwiak razem z Edwardem Ochabem i ekonomistą Oskarem Langem polecieli do Pekinu na zjazd Komunistycznej Partii Chin. Mieli poinformować miejscowych towarzyszy o polskim kryzysie, „by w razie czego nie byli zaskoczeni”. Ochab obawiał się, że Jóźwiak swoim nadmiernym „zapatrzeniem w Moskwę” popsuje mu szyki. Tak się jednak nie stało.
Reklama
Edward Ochab: „Franek z zachwytem patrzał na naszych chińskich rozmówców i na ogół milczał”.
Pekin dał Kremlowi do zrozumienia, że jest przeciwny radzieckiej interwencji w Polsce. (…)
Nadchodząca jesień niosła przemiany historyczne. Wybuchł Październik. Warszawa tonęła w wielotysięcznych demonstracjach, ludzie domagali się chleba i wolności. Gomułkę traktowano jak nowego mesjasza.

Dawni towarzysze, którzy siedem lat wcześniej tak ochoczo przyłączyli się do chóru krytyków, teraz prosili „Wiesława” o powrót do władzy. Wszyscy bali się zbrojnej interwencji ZSRR. Dziewiętnastego października zwołano VIII Plenum KC.
Tego samego dnia z niezapowiedzianą wizytą zjawił się w Warszawie Nikita Chruszczow. Stacjonujące w zachodniej Polsce oddziały Armii Radzieckiej skierowały się na Warszawę. Napięcie sięgnęło zenitu. (…)
Reklama
Gomułka, który po dramatycznych rozmowach z Chruszczowem został wybrany na pierwszego sekretarza, zdołał opanować sytuację w kraju. Wytrawny gracz polityczny puścił w niepamięć winy wszystkich, którzy go zdradzili. Na Jóźwiaka jednak pozostał cięty (ten zresztą odpłacał mu pięknym za nadobne, do końca sprzeciwiając się jego powrotowi do partii).
Komisje Mazura
Przegrany „Franek” musiał opuścić Biuro Polityczne i przejść na rentę. Odszedł w polityczny niebyt. Stracił wszystko.

(Syn Romana Zambrowskiego, Antoni, widział go kilka lat później na wczasach w Bułgarii. Starszy pan spacerujący samotnie dosiadał się do stolika Wandy Górskiej, wdowy po Bolesławie Bierucie. – Rozmawialiśmy we trójkę. Ona mówiła, że nie rozumie, jak wykształcony człowiek może być wierzący. Ja na to, że nie mogę zrozumieć, jak wykształcony komunista mógł być za kultem jednostki… Jóźwiak milczał).
Partię ogarnęła gorączka rozliczeń za błędy i wypaczenia. Pod koniec października 1956 roku, czyli nieco ponad rok po objęciu przez Wolińską nowej posady, w Prokuraturze Generalnej powołano pięcioosobową komisję do zbadania przejawów łamania praworządności. Na jej czele stanął zastępca prokuratora generalnego PRL Marian Mazur – w czasach stalinizmu usunięty z Sądu Najwyższego.
Reklama
W grudniu analogiczną komisję, również pod przewodnictwem Mazura, powołano do zbadania odpowiedzialności byłych pracowników Głównego Zarządu Informacji, Naczelnej Prokuratury Wojskowej i Najwyższego Sądu Wojskowego.
Oba składy wertowały akta spraw sądowych, rozmawiano z aresztowanymi oraz funkcjonariuszami wymiaru sprawiedliwości – cywilnego i wojskowego – wywołując u tych ostatnich strach i popłoch.
Źródło
Tekst stanowi fragment książki Katarzyny Kwiatkowskiej-Moskalewicz pt. Stygmat. Helena Wolińska i Włodzimierz Brus. Biografia (Wydawnictwo Agora 2026).
Historia Wolińskiej i Brusa








