Elżbieta Rakuszanka przeszła do historii jako „matka królów”. Przez blisko 40 lat pozostawała żoną Kazimierza Jagiellończyka, z którym doczekała się aż trzynaściorga dzieci. Według zachowanych źródeł małżonkowie tworzyli wyjątkowo udaną parę. Legenda jednak głosi, że gdy monarcha po raz pierwszy zobaczył Elżbietę, to za wszelką cenę chciał wyplątać się z dynastycznego mariażu. Wygląd królewny z dynastii Habsburgów miał bowiem bardzo odbiegać od utartych kanonów piękna. Oto co wykazały w tej materii badania kości spoczywającej na Wawelu monarchini.
Nie znamy dokładnej daty urodzenia Elżbiety. Zachowane źródła wskazują, że przyszła na świat najprawdopodobniej około 1436 roku w Wiedniu. Jej rodzicami byli przyszły król Niemiec, Czech i Węgier Albrecht II Habsburg oraz Elżbieta Luksemburska.
Reklama
Trudne dzieciństwo Elżbiety Rakuszanki
Królewna w bardzo młodym wieku została sierotą. Albrecht II zmarł bowiem już w 1439 roku. Jego żona odeszła zaledwie trzy lata później. Po śmierci rodziców opieką nad Elżbietą i jej starszym bratem zajął się przyszły cesarz Fryderyk III Habsburg.
Rodzeństwo jednak nie było dobrze traktowane i dziewczynka zachorowała na gruźlicę kości. Wyniszczająca choroba miała ogromny wpływ na wygląd przyszłej polskiej królowej.

Mimo znakomitego pochodzenia oraz trwającego wiele dekad małżeństwa z Kazimierzem Jagiellończykiem nie zachował się żaden wizerunek Elżbiety Rakuszanki sporządzony za życia królowej. Także kronikarze z epoki, którzy chętnie pisali o przymiotach jej charakteru oraz umysłu, skrzętnie pomijali kwestie związane z wyglądem monarchini.
Reakcja Kazimierza na widok Habsburżanki
Zgodnie z XVI-wieczną tradycją pierwsza, dosyć enigmatyczna, wzmianka o wątpliwej urodzie Elżbiety pochodziła od emisariusza oddelegowanego przez króla Kazimierza Jagiellończyka, aby przyjrzał się młodziutkiej Habsburżance, nim doszło do planowanego ślubu. Wysłannik odnosząc się do wyglądu królewny miał napisać, że „niepodobna była do nikogo (…) a i postać miała różną niż wszyscy ludzie”.
Reklama
Takie słowa najwidoczniej jednak nie zaniepokoiły polskiego króla. Sam monarcha, który liczył wówczas 26 lat zobaczył swą nastoletnią narzeczoną po raz pierwszy 9 lutego 1454 roku. Stało się to w chwili, gdy wyjechał na spotkanie jej orszaku zmierzającego do Krakowa.
Według spisanej w połowie XVI wieku anegdoty, widok Habsburżanki przeraził go do tego stopnia, że władca zaszył się w swoich komnatach, a następnie „wezwał panów rad swych i powiedział, iż mu się ta oblubienica nie podobała, i żądał, aby mu do tego radę swą dali, jakoby mógł się od niej uwolnić, bo jej żadnym obyczajem za małżonkę mieć nie chciał”.

Doczekali się trzynaściorga dzieci
Rzekomo po długich namowach, doradcy w końcu przekonali monarchę, że ten dla dobra królestwa musi poślubić Elżbietę. Młodzi stanęli przed ołtarzem 10 lutego 1454 roku. Ceremonia dała początek niezwykle udanemu małżeństwu, które trwało do śmierci Kazimierza w 1492 roku.
Para przeżyła wspólnie 38 lat i doczekała się aż trzynaściorga dzieci, w tym sześciu synów. Czterech z nich zasiadło na tronie. To z kolei zapewniło Elżbiecie przydomek „matki królów”.
Reklama
Historia rzekomej rejterady Kazimierza na widok Elżbiety została przelana na papier dopiero 100 lat po interesujących nas wydarzeniach. Wcześniej przekazywano ją sobie zapewne w formie ustnej. Skoro w połowie XVI wieku pamięć o aparycji władczyni nadal była tak żywa, to coś musiało być na rzeczy. Długo jednak historycy byli zdani na domysły.
Badania archeologiczne na Wawelu
Aż do lat 70. XX wieku nie dało się powiedzieć nic konkretniejszego na temat wyglądu królowej. Sytuacja uległa zmianie dopiero dzięki badaniom archeologicznym przeprowadzonym w Kaplicy Świętego Krzyża katedry wawelskiej.

Jesienią 1972 roku po usunięciu posadzki i dostaniu się do podziemi archeolodzy odkryli, że w XVIII wieku krypta Elżbiety Rakuszanki została przebudowana i podzielono ją na dwie nierówne części. Jak czytamy w książce Jana Widackiego pt. Detektywi na tropach zagadek historii:
Szczątki kostne kilku osób, w tym zapewne i Elżbiety, przesunięto do niewielkiej komory powstałej w wyniku dzielenia krypty, we wschodniej jej części. W komorze tej znaleziono wymieszane z humusem kości kilku szkieletów. Dość zatem bezceremonialnie potraktowano nie tylko grób królowej, ale i jej zwłoki.
Reklama
„Rzutowało na wygląd zewnętrzny”
Ustaleniem, które z kości należały do Elżbiety zajęli się dwaj lekarze sądowi – profesorowie Zdzisław Marek oraz Kazimierz Jaegermann. Ich zadanie było karkołomne, ale ostatecznie uczeni orzekli, że w krypcie odkryto kości sześciu osób. Zaś najlepiej zachowane szczątki, to właśnie szkielet zmarłej w 1505 roku polskiej królowej.
W opublikowanej na kartach czwartego tomu Studiów do Dziejów Wawelu ekspertyzie medycy stwierdzali, że władczyni miała „poważne zaburzenia zgryzu i ustawienia zębów — przede wszystkim siekaczy górnych”, co „rzutowało na wygląd zewnętrzny”. Mówiąc prościej, górne zęby królowej cały czas wystawały spomiędzy warg.

To jednak nie koniec. Czaszka Elżbiety była również asymetryczna. Jak pisali profesorowie Marek i Jaegermann „prawa połowa twarzy jest nieco słabiej rozwinięta niż lewa”.
Tego typu zmiany — jak uczy doświadczenie lekarskie — rozwijają się u osób z nieprawidłowym ustawieniem głowy trwającym od urodzenia, a w każdym razie od okresu przed ukończonym wzrostem somatycznym.
Reklama
Duża wada kręgosłupa Habsburżanki
Zmiany dowodzą, że żona Kazimierza Jagiellończyka zapewne przez całe dorosłe życie pochylała głowę na prawe ramię. Najprawdopodobniej wynikało to z dużej wady kręgosłupa. Lekarze w swojej opinii podkreślali, że:
W omawianym kośćcu stwierdzono nadto poważne deformacje. Podstawowe skrzywienie dotyczy kręgosłupa piersiowego i jest skierowane wypukłością ku stronie lewej. Zrośnięcie tego odcinka kręgosłupa w jeden „blok kostny” wskazuje, iż było ono najprawdopodobniej wynikiem zmian chorobowych.

Cytowane wyżej ustalenia potwierdzają, że wygląd mierzącej od 160 do 165 centymetrów wzrostu żony Kazimierza Jagiellończyka zdecydowanie nie wpisywał się w kanony urody. Często można się nawet spotkać z opinią, że była to najbrzydsza polska królowa.
Niezależnie od kwestii wyglądu Elżbiety, jej małżeństwo z Kazimierzem układało się nadzwyczajnie harmonijnie. Król z czasem bardzo przywiązał się do żony, niechętnie się z nią rozstawał i liczył się z jej opiniami.
Bibliografia
- Marian Dubiecki, Obrazy i studya historyczne. Ser. 2, Gebethner i Wolff 1899.
- Iwona Kienzler, Cudzoziemskie żony i matki władców Polski, Bellona 2021.
- Studia do Dziejów Wawelu, T. IV, Ministerstwo Kultury i Sztuki 1978.
- Jan Widacki, Detektywi na tropach zagadek historii, Oficyna Wydawnicza AFM 2010.







