Pozostałości wczesnośredniowiecznego budynku z Ostrowa Tumskiego we Wrocławiu

Tajemnicze znaleziska ze średniowiecznej Polski. Co nasi przodkowie zakopywali to pod swoimi domami?

Strona główna » Średniowiecze » Tajemnicze znaleziska ze średniowiecznej Polski. Co nasi przodkowie zakopywali to pod swoimi domami?

Zwyczaj umieszczania pod domami tak zwanych ofiar zakładzinowych – w formie pieniędzy, popiołu, soli, albo chociażby zwierząt – jest dobrze znany z XIX-wiecznej polskiej wsi. Podobne praktyki istniały jednak także setki czy nawet tysiące lat wcześniej.

Poniższy materiał, w znacznie dłuższej wersji, ukazał się pierwotnie w formie wideo na moim kanale na Youtube.

O tym jak postępowano w XIX wieku możemy powiedzieć bardzo wiele, bo dostępne są relacje ludoznawców, kościelne kazania, czy nawet pierwsze wiejskie pamiętniki. Sama tradycja ofiar zakładzinowych była jednak oczywiście o wiele starsza.


Reklama


Dane archeologiczne sugerują, że w Polsce praktykowano ją… nawet zanim Polska w ogóle powstała. Tyle, że w odniesieniu nie do stulecia XIX, ale na przykład X, trudno o naprawdę jednoznaczną interpretację zjawiska.

Wiemy tyle, że pod niektórymi domami albo na przykład umocnieniami grodów (ale podkreślam: tylko niektórymi, nielicznymi) odnajduje się pewne przedmioty. Na ziemiach polskich pod podwaliną, na ogół w narożnikach domów, były więc umieszczane na przykład gliniane garnki z żywnością.

Przykład ofiary zakładzinowej z XI wieku w formie czaszki końskiej.
Przykład ofiary zakładzinowej z XI wieku w formie czaszki końskiej.

„Zakopują garnki wypełnione różnymi rzeczami”

Sens tego rytuału jest często objaśniany cytatem z tak zwanego Katalogu magii mnicha Rudolfa. To opis przesądów i praktyk zabobonnych, który, według tradycyjnej interpretacji, miał powstać na Śląsku w XIII wieku i opisywać lokalne, słowiańskie tradycje.

Rudolf pisał zaś: „w nowych domach albo w takich w których mają od nowa zamieszkać, [ludzie] zakopują garnki wypełnione różnymi rzeczami na część bogów domowych, których powszechnie nazywają opiekunami domu”.


Reklama


Problem w tym, że dzisiaj w nauce coraz wyraźniej podkreśla się, że katalog jednak nie był opisem śląskich tradycji. I że Rudolf albo czerpał z niemieckiego folkloru, albo raczej – w decydującym stopniu – po prostu z pism różnych dużo wcześniejszych chrześcijańskich autorów, snujących swoje, dalece fikcyjne wizje „pogaństwa”.

W każdym razie dane z XIX wieku pokazują, że ofiary zakładzinowe wcale nie wymagały wiary w niechrześcijańskie bóstwa, dało się je też pogodzić z nową wiarą.

Pozostałości wczesnośredniowiecznego budynku z Ostrowa Tumskiego we Wrocławiu
Pozostałości wczesnośredniowiecznego budynku z Ostrowa Tumskiego we Wrocławiu odsłonięte w toku badań archeologicznych (za: historianaslajdach.pl).

„Dom żąda czyjejś śmierci”

jeszcze poruszyć jeden wątek. Mianowicie sądzi się, że dużą skalę, zwłaszcza we wczesnym średniowieczu, miało zjawisko ofiar krwawych. Na ziemiach polskich częściej od garnków wypełnionych na przykład zbożem, pod podwaliną zakopywano więc czaszki zwierzęce, zwłaszcza końskie.

Obyczaj nie został wprost skomentowany w żadnym naprawdę dawnym tekście, ale i jego odpowiedniki da się odnaleźć w XIX wieku, czy nawet na początku XX. Jan Bystroń zebrał wiadomości z przeróżnych regionów – od Warmii po Lubelszczyznę – o zabijaniu, w związku z budową nowego domostwa, kur i kogutów w celu przebłagania złych sił.

Czasem takie zwierzę uśmiercano, a następnie obnoszono po wszystkich pomieszczeniach świeżo ukończonej chaty, bo w przeciwnym razie miałby zginąć któryś z członków rodziny. W innych przypadkach koguta – w Tomaszowie Lubelskim koniecznie czarnego – pozbawiano głowy i zakopywano pod narożnikiem domu już w ramach ofiary zakładzinowej.

Dalej na wschodzie zdarzało się też, że ofiarą była sama głowa zwierzęcia, resztą natomiast wspólnie się posilano. Bystroń domyślał się, że wszystko to po części wynikało z wiary w konieczność przebłagania ducha miejsca, po części z przesądu, iż „dom żąda czyjejś śmierci”.


Reklama


Przede wszystkim jednak z podskórnego przekonania, że chata, „podobnie jak drzewo czy człowiek”, jest „czymś żywym”. A przynajmniej może stać się żywa i przychylna mieszkańcom, jeśli wpierw zapewni jej się odpowiednią siłę witalną, odebraną innemu stworzeniu.

Nie tylko końskie kości

I oczywiście dzisiaj już to brzmi dość makabrycznie… Ale dodajmy, że kiedyś, we wczesnym średniowieczu, rzecz nie musiała ograniczać się do zwierząt. W końcu w tradycyjnym oglądzie świata człowiek miał więcej sił witalnych niż na przykład kogut. No i niekiedy w pobliżu podwalin dawnych domów istotnie odnajduje się kości niezwierzęce. I zarazem bardzo młode.

Przykład ofiary zakładzinowej w formie szkieletu końskiego
Przykład ofiary zakładzinowej w formie szkieletu końskiego

Archeolog Mikołaj Pokorski pisze więc, ze na przykład pochówek dziecka z Gdańska, datowany na XII stulecie, został zinterpretowany właśnie jako ofiara zakładzinowa. Umieszczono go pod podłogą domu, choć nie w narożniku, ale przy środkowym legarze. I towarzyszyły mu pestki śliwy, rybie ości, drobne węgle drzewne.

Znalezisko niezmiennie intryguje… ale wypada uczciwie podkreślić, że jego ocena nie jest wcale oczywista. Podobne relikty są bardzo, bardzo rzadkie. A powtarzane niekiedy twierdzenia, że słowiańska mitologia nakazywała chować pod progiem te dzieci, które odeszły podczas porodu, naprawdę ma dyskusyjne, czy wręcz wątpliwie podstawy.

O innych wyzwaniach i przesądach związanych z budową domu dowiecie się z odcinka na moim kanale na YT:

Autor
Kamil Janicki

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka to Życie w chłopskiej chacie (2024). Strona autora: KamilJanicki.pl.

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.