Gdy alianci układali plany pokonania nazistów, polscy żołnierze gotowi bić się z hitlerowcami odgrywali w nich ważną rolę. Gdy po zwycięstwie przyszło do stworzenia nowego świata, dowiedzieliśmy się ile w rzeczywistości znaczymy dla aliantów. „Nasi, wydawałoby się, sojusznicy zawiedli i później, kiedy przyszło do projektowania mapy powojennej Europy” – podkreśla Leszek Pietrzak w książce „Zakazana historia aliantów”.
Gdy na początku 1945 r. zwycięstwo było już przesądzone, najważniejsi ludzie Wielkiej Trójki spotkali się w Jałcie. Rozmowy rozpoczęły się 4 lutego. Jeszcze przed konferencją układ sił wyraźnie przechylił się w jedną stronę. Wojna na Pacyfiku wciąż jeszcze trwała w najlepsze, wiążąc siły zachodnich aliantów. Wielka Brytania była mocno wyczerpana wojną (choć i tak na wszelki wypadek ludzie Churchilla snuli plany trzeciej wojny światowej po ataku Zachodu na Rosję). Na najmocniejszej pozycji stał Józef Stalin.
Reklama
W 1939 r. Rosja, jakkolwiek pięknie nie chciałaby tego później ubrać w słowa, dokonała podstępnego i brutalnego najazdu na Polskę ramię w ramię z Niemcami. Później, po tym, jak niedawny sojusznik uznał, że korzystniejsze będzie zaatakowanie ZSRR, niż dalsza współpraca, Moskwa siłą rzeczy zmieniła front i przyłączyła się do aliantów.
Potężna Armia Czerwona zdążyła zająć Polskę, część Węgier i Bałkany i parła ostro na Zachód, w stronę Berlina. De faco na wschód od niemieckiej stolicy już rządził Stalin, u którego rozbudziło to gigantyczny apetyt. W swoich żądaniach był bezwzględny.

Siła rosyjskiego przywódcy była tak duża, że gdy w końcu doszło do spotkania w Jałcie, w sprawie polskiej zarówno Brytyjczycy jak i Amerykanie nie mieli nic do gadania. Dla Churchilla i Roosevelta ważniejsze było zachowanie kruchego sojuszu z Józefem Stalinem, niż rozdzieranie szat i walka o to, jak mają wyglądać losy Polski. Rząd londyński w tych okolicznościach był po prostu bezsilny. Jak podkreślał Leszek Pietrzak w „Zakazanej historii aliantów”:
Wśród wielkich tego świata, którzy wyróżniali się antypolskim nastawieniem, był szef brytyjskiego rządu, Winston Churchill. Zachwycony odwagą i determinacją Polaków podczas słynnego Cudu nad Wisłą, po dojściu Hitlera do władzy radykalnie zmienił swoje poglądy.
Reklama
Przeciwko znajdującej się w klinczu między Niemcami a Związkiem Sowieckim Polsce wymierzył ostrze swojej krytyki. Był gotów poświęcić nasz kraj w imię zakładanego brytyjsko-francusko-sowieckiego sojuszu, który miał jakoby powstrzymać marsz niemieckiej armii przez Europę.
Po stronie Stalina rozwiązanie „sprawy polskiej” w Jałcie odbywało się po prostu bezpardonowo. Był głuchy na wszelkie argumenty.

Nie miał zamiaru przychylić się do wniosku Roosevelta odnośnie przekazania Polsce Lwowa, czy Zagłębia Borysławskiego, nie martwił się kwestią rdzennych Niemców pozostałych na terenach, jakie miały być wcielone do nowej Polski. Był przekonany, że na wieść o zbliżaniu się Armii Czerwonej… uciekną. I miał w zasadzie słuszność.
Pod dyktando Stalina
Alianci bardzo szybko spuścili z tonu także w sprawie rządu londyńskiego. Sam Roosevelt zresztą stwierdził, że nie ma rządu polskiego już od 1939 r. i to mimo, że Wielka Brytania i USA uprzednio układały się z rządem emigracyjnym. Churchill deklarował tymczasem, że on sam nie spotyka się z przedstawicielami rządu londyńskiego już od kilku miesięcy (odkąd na jego czele stanął Tomasz Arciszewski). Jak pisze Pietrzak:
Reklama
Jednocześnie jako rozsądnych i cieszących się zaufaniem Brytyjczyków wskazał trzech polskich polityków spoza rządu Arciszewskiego: byłego premiera Stanisława Mikołajczyka, byłego ministra spraw zagranicznych Tadeusza Romera oraz byłego przewodniczącego Rady Narodowej w Londynie Stanisława Grabskiego.
Przemilczał to, że odmówił spotkania premierowi Arciszewskiemu i że wymienieni przez niego politycy, jako osoby prywatne, nie mają już żadnego upoważnienia do reprezentowania strony polskiej.

Stalinowi pomysł Churchilla się spodobał. I przychylał się do stworzenia Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej, który w zamyśle miał połączyć w jednym organie zarówno polityków mieszkających w Polsce, jak i za granicą. Jak wyjaśnia Pietrzak „Nowy polski rząd miał być zatem stworzony na bazie komunistycznego PKWN, do którego dzięki inicjatywie Churchilla miała zostać dokooptowana londyńska grupa Mikołajczyka”.
Churchillowi marzyły się jeszcze wybory. On i Roosevelt na nie naciskali i w dodatku chcieli aby niezależni obserwatorzy pilnowali ich przebiegu. I tu Stalin szybko ostudził ich zapędy. Ostatecznie dokument pełen był zapisów, które można było interpretować na różne sposoby. Stalin zinterpretował je tak, że sprawa polska jest zamknięta, a wszystkie jego żądania zostały „przyklepane” przez aliantów.
Poznaj historię, o której alianci woleliby zapomnieć








