W XVI i przez większość XVII wieku husaria nie miała sobie równych w starciu z wrogą jazdą. Sytuacja komplikowała się, gdy naprzeciwko skrzydlatej kawalerii stawały zwarte szyki, uzbrojonych w długą broń drzewcową, pikinierów. Jednak i w takich przypadkach husarze potrafili odnosić spektakularne triumfy. Oto po jakie metody sięgali.
Pisząc o sposobach walki husarii z pikinierami zwykle podkreśla się, że czynnikiem decydującym o sukcesie skrzydlatej kawalerii w takim starciu była długość kopii.
Reklama
Przewaga husarskiej kopii
Często bowiem broń nowożytnej polskiej i litewskiej jazdy faktycznie górowała pod tym względem nad wyposażeniem używanym przez wrogich spiśników.
Zachowane źródła sugerują, że w szczytowym momencie husarskie kopie – wraz z wieńczącym je żelaznym grotem – mogły mierzyć nawet ponad 6 metrów (więcej na ich temat przeczytacie w innym naszym artykule).

Zgodnie z tym, co pisze Radosław Sikora na kartach książki pt. Husaria w walce przewaga długości husarskich kopii nad bronią drzewcową pikinierów dała o sobie znać „na przykład w bitwie pod Domanami 22 lutego 1655 roku. Inny tego typu przypadek miał miejsce 26 września 1660 roku między Lubarem a Cudnowem”. Historyk dalej zaś dodaje, że:
O tym, że kopie były dłuższe od pik, w drugiej połowie XVII wieku pisali: Sebastiano Cefali, Andrzej Maksymilian Fredro oraz François Paulin Dalerac. Przy czym Fredro uważał, że właśnie dzięki tej przewadze kopia była odpowiednią bronią przeciwko pice.
Wykorzystanie sytuacji na polu walki
Posiadanie dłuższego oręża nie było wcale jedynym sposobem husarzy na walkę z pikinierami. Wręcz przeciwnie. Doskonale wyszkoleni kawalerzyści potrafili świetnie wykorzystać sytuację na polu walki.
Skuteczny atak na pikinierów można było przeprowadzić w momencie, gdy wycofująca się z pola walki kawaleria przeciwnika „mieszała szyki własnej piechoty”. Jak czytamy w książce Radosława Sikory:
Reklama
Z takim przypadkiem mamy do czynienia w bitwie pod Lubieszowem w 1577 roku. Innym przykładem jest bitwa pod Kircholmem w 1605 roku, gdzie w ten sposób zniesiono drugi rzut piechoty szwedzkiej.
Analiza bitwy pod Lubieszowem pokazuje, że straty poniesione przez husarię były wówczas minimalne. Taki sposób rozbijania szeregów spiśników okazywał się więc nie tylko skuteczny, ale i stosunkowo bezpieczny dla jeźdźców.

Współdziałanie z własną piechotą
Następnym sposobem, który pozwalał husarii na skuteczną walkę z pikinierami było skoordynowanie ataku skrzydlatej kawalerii „z poprzedzającym go ostrzałem formacji nieprzyjaciela przez własną piechotę lub jazdę”.
Wstępny ostrzał wpływał na osłabienie morale przeciwnika, dodatkowo wprowadzał zamieszanie w szykach wroga „przed właściwą szarżą polskich jeźdźców”. Przykładem zastosowania tej taktyki była bitwa ze Szwedami pod Mitawą, stoczona 1 sierpnia 1622 roku. Jak pisał następnego dnia w jednym z listów dowodzący litewskimi wojskami Krzysztof Radziwiłł:
Reklama
(…) wysłał Gustaw [Adolf] z lasu dziewięć chorągwi pieszych, między którymi byli spiśnicy w kirysach i trzy kornety jazdy, aby miejsce jedno pod lasem, wszystkiemu polu panujące, któregom ja dla niedostatku piechoty osadzić i ufortyfikować nie mógł, ubieżeli.
Jam na nich p. Barberysza ze trzema sty [zaciężnej] piechoty niemieckiej i Kleczkowskiego kozakami [chorągiew lisowczyków] zemknął. Takim strachem Pan Bóg nieprzyjaciela pokarał, iż zaraz przed naszą małą garstką tył podał.

Tam im dobry sztos dano, bo nasi wsiadłszy na nich, wręcz ich siekli aż do lasu; nawet rów gdzie ich zasadzka była napadłszy, wybili ich z owego rowu i niezłe serce z tej utarczki przeciwko nim wzięli.
Jak widać w tym przypadku decydującym czynnikiem zwycięstwa nad Szwedami okazało się skoordynowane uderzenie piechoty i kawalerii Radziwiłła.
Reklama
Zaskoczenie wroga zanim ustawił się do walki
Czwartą metodą pozwalającą husarii odnieść zwycięstwo nad pikinierami było zaatakowanie szyku muszkietersko-pikinierskiego, zanim pikinierzy zdążyli wysunąć się przed muszkieterów”. Doszło do tego na przykład w bitwie pod Połonką z 28 czerwca 1660 roku.
Tego dnia siły Stefana Czarnieckiego i Pawła Jana Sapiehy rozbiły w pył carskie wojska dowodzone przez Iwana Chowańskiego. Co ciekawe, husarze biorący udział w ataku nie użyli wówczas kopii. Podobny wypadek miał miejsce podczas walk pod Moskwą toczonych 31 marca 1611 roku.

Jak słusznie zauważa autor książki Husaria w walce „istniało wiele sposobów na pokonanie pikinierów, a najlepsze efekty dawała ich kombinacja”.
Jeśli szarżę husarzy, dysponujących długimi kopiami, poprzedzał ostrzał z broni palnej, jeśli szarża była skierowana na psychicznie słabego przeciwnika, a dodatkowo została przeprowadzona w taki sposób, że nie zdążył on przyjąć właściwego szyku lub szyk ten został zmieszany przez pierzchającą własną jazdę, nie było innej możliwości – spiśnicy, walczący w otwartym polu, musieli ulec husarzom.
Mechanika wojny w XVII wieku

Bibliografia
- Radosław Sikora, Husaria w walce, Zona Zero 2026.







