Tak powstał ruch syjonistyczny. Sformułowali cztery jasne zasady

Strona główna » XIX wiek » Tak powstał ruch syjonistyczny. Sformułowali cztery jasne zasady

Przez całe stulecia Żydzi, choć czuli się jednym narodem – tym wybranym – nie mieli skrawka ziemi, który mogliby nazwać swoim. Wśród nich było jednak wielu działaczy i marzycieli, którzy szukali sposobu na to, by zrealizować cel. Jak pisze Michael Stanislawski w książce „Syjonizm”, w trakcie pierwszego Kongresu Syjonistycznego opracowano cztery konkretne zasady ruchu.

Niezależnie od przyczyn, Herzl doskonale odgrywał swoją rolę i zdołał dokonać czegoś, co nie udało się żadnemu z jego poprzedników: zorganizował międzynarodowy zjazd zwolenników syjonizmu, który nazwał Kongresem Syjonistycznym. Konferencja miała się początkowo odbyć w Monachium, jednak w obliczu jednogłośnego sprzeciwu rabinów z tego miasta, zarówno liberalnych, jak i ortodoksyjnych, musiała być przeniesiona do Bazylei, gdzie obradowała od 29 do 31 sierpnia 1897 roku.


Reklama


Choć już wtedy, we wczesnej fazie działalności ruchu, istniały fundamentalne podziały między różnymi zaangażowanymi weń grupami, Herzl – wraz z Maxem Nordauem, jeszcze bardziej znanym i kontrowersyjnym niemieckim pisarzem, którego uczynił swym pierwszym przybocznym – zdominował obrady. Ostatecznie wszystkie frakcje uchwaliły wspólnie tzw. Program Bazylejski:

Syjonizm dąży do stworzenia w Palestynie gwarantowanej prawem publicznym siedziby dla Żydów. Kongres rozważa w tym celu przedsięwzięcie następujących środków: 1) popieranie osadnictwa żydowskich rolników, rzemieślników i wytwórców w Palestynie; 2) organizowanie i zjednoczenie całego żydostwa poprzez odpowiednie instytucje, zarówno na szczeblu lokalnym, jak i międzynarodowym, w zgodzie z prawodawstwem poszczególnych państw; 3) wzmocnienie i promowanie żydowskiego poczucia narodowego i świadomości narodowej; 4) działania na rzecz uzyskania zgody poszczególnych rządów, na ile będzie to konieczne, w celu osiągnięcia celu syjonizmu.

Teodor Hertzl był jednym z ojców syjonizmu (fot. domena publiczna).
Teodor Hertzl był jednym z ojców syjonizmu (fot. domena publiczna).

Każdy z tych postulatów został szczegółowo przedyskutowany i ostrożnie ubrany w słowa w jednej z wielu podkomisji kongresu. Szczególną uwagę należy zwrócić na cztery sformułowania. Po pierwsze, nigdzie w programie nie ma mowy o „państwie”, nie mówiąc już o „państwie żydowskim”. Niektórzy delegaci (przede wszystkim zwolennicy „syjonizmu duchowego”) odrzucali to pojęcie ze względów ideologicznych, zaś inni obawiali się, że zaogni ono stosunki polityczne, zwłaszcza z Imperium Osmańskim.

Po drugie, analogicznie, nie ma w programie żadnej wzmianki o „ojczyźnie” (a tym bardziej „ojczyźnie Żydów”). Słowo „siedziba” jest tłumaczeniem niem. Heimstätte, które oznacza raczej fizyczne miejsce zamieszkania, schronienie, nie zaś jednostkę polityczną – i dzięki tej właśnie niejednoznaczności okazało się możliwe do przyjęcia dla większości delegatów.


Reklama


Po trzecie, określenie „prawo publiczne” nie odnosi się do żadnego konkretnego systemu prawa na wzór późniejszego „prawa międzynarodowego”. Wreszcie, po czwarte, „w zgodzie z prawodawstwem poszczególnych państw” to pieczołowicie wypracowane sformułowanie, które miało uspokoić wszystkich obawiających się, że program narazi na niebezpieczeństwo społeczności żydowskie, które podlegają prześladowaniom i walczą o swoje podstawowe prawa, o równouprawnieniu nawet nie wspominając.

Wymowny jest również brak zapisu o odrodzeniu kultury żydowskiej i języka hebrajskiego, w odróżnieniu od zawartego w programie „wzmocnienia i promowania żydowskiego poczucia narodowego i świadomości narodowej”. Postulat renesansu kulturowego byłby nie do przyjęcia nie tylko dla Herzla, Nordaua i innych konsekwentnych „syjonistów politycznych”, lecz także dla garstki tradycyjnych Żydów i rabinów wśród delegatów, którzy odrzucali wszelkie powiązania syjonizmu z kulturą świecką.

Tekst stanowi fragment książki "Syjonizm" Michaela Stanislawskiego, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu Łódzkiego.
Tekst stanowi fragment książki „Syjonizm” Michaela Stanislawskiego, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu Łódzkiego.

Zaczęło się od zjazdu w Bazylei

Niezależnie od wszystkich tych kompromisów, I Kongres Syjonistyczny okazał się niekwestionowanym sukcesem Herzla. Stanął on na czele ruchu, o którego stworzenie zabiegał od chwili, gdy idea syjonizmu – przez wielu tak zaciekle zwalczana – zaświtała w jego umyśle. Niedługo potem zapisał w swoim dzienniku: „Gdybym miał podsumować Kongres Bazylejski jednym zdaniem – którego wszak nie wypowiem na głos – brzmiałoby ono tak: ‘W Bazylei utworzyłem państwo żydowskie’. Jeślibym obwieścił to publicznie, zostałbym wyśmiany. Lecz w odpowiednim czasie – jeśli nie za pięć lat, to z pewnością za pięćdziesiąt – wszyscy się o tym przekonają”.

Jak często przypominali później zwolennicy Herzla, dokładnie 50 lat i 77 dni później, 29 listopada 1947 roku, Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych uchwaliło podział Palestyny na suwerenne państwa: żydowskie i arabskie, a niewiele ponad 50 i pół roku od napisania tych słów, 14 maja 1948 roku, zostało utworzone niepodległe Państwo Izrael.


Reklama


Te odległe w czasie wydarzenia zależały od niedających się wówczas przewidzieć uwarunkowań politycznych po II wojnie światowej. Co jednak istotne, sukces Herzla na I Kongresie Syjonistycznym nie zasypał fundamentalnych podziałów ideologicznych w ruchu syjonistycznym. Istniały w nim co najmniej trzy ugrupowania odżegnujące się od ściśle politycznego syjonizmu Herzla. Pierwsze, czyli skupiona wokół Achada ha-Ama Frakcja Demokratyczna, kładła nacisk na rewolucję kulturową opartą na hebrajskiej kulturze świeckiej, ale także osobiście nie ufała Herzlowi i sprzeciwiała się jego, jak uważano, niemal dyktatorskiej władzy w ruchu.

Po drugie, już w 1899 roku powstało pierwsze syjonistyczne stronnictwo socjalistyczne, które wkrótce rozpadło się na wiele grup i podgrupek spierających się m.in. o przyjęcie marksistowskiej lub „utopijnej” wersji socjalizmu, poparcie dla jidysz lub hebrajskiego jako języka narodowego Żydów, sposób rozwiązania „kwestii arabskiej” w Palestynie, a także, jak wiele innych ruchów lewicowych, o subtelne zagadnienia z teorii socjalizmu. Trzecim odłamem był zaś utworzony w 1902 roku ruch Mizrachi, dążący do syntezy syjonizmu z ortodoksyjnym judaizmem.

Delegaci pierwszego kongresu syjonistycznego w Bazylei.
Delegaci pierwszego kongresu syjonistycznego w Bazylei.

Paradoksalnie, to właśnie ci ortodoksyjni syjoniści sprzymierzyli się z Herzlem w wielu sprawach kluczowych dla ruchu, za znacznie większe zagrożenie uważali bowiem heretycki, w ich pojęciu, program społeczny i kulturowy socjalistów i syjonistów „duchowych”. Uwidoczniło się to szczególnie podczas awantury, do której doszło w trakcie VI Kongresu Syjonistycznego obradującego w Bazylei od 23 do 28 sierpnia 1903 roku, gdy Herzl przedstawił propozycję, jaką otrzymał niedawno od rządu brytyjskiego. Dotyczyła ona utworzenia autonomicznej kolonii żydowskiej w Ugandzie w Brytyjskiej Afryce Wschodniej (obszar niepokrywający się z obecnym terytorium Ugandy).

Pogrom popchnął Żydów do działania

Herzl odnosił się do tego pomysłu z wielkim entuzjazmem, uważając go za olbrzymi sukces dyplomatyczny: oto jedno z mocarstw uznaje w istocie ideę Judenstaat. Podczas obrad podkreślał wielokrotnie, że projekt ten jest w pełni zgodny z Programem Bazylejskim i wskazaniem tam Palestyny jako jedynej ojczyzny dla Żydów – postulatem, który sam też gorąco popierał. Kolonia w Ugandzie miałaby służyć tylko jako tymczasowe schronienie dla prześladowanych Żydów, zwłaszcza z Cesarstwa Rosyjskiego, którzy w tamtym czasie padli ofiarą największego pogromu od początku lat 80. XIX wieku – pogromu w Kiszyniowie w kwietniu 1903 roku. Według często przytaczanego sformułowania Nordaua, Uganda miała być jedynie Nachtasyl – noclegownią – dla Żydów zmuszonych do ucieczki przed oprawcami.


Reklama


Przytłaczająca większość delegatów z Europy Wschodniej (a także inni, w tym z Ameryki) widziała jednak w tym „spisku ugandyjskim” ostateczny dowód na to, jak dalece Herzl i Nordau są w istocie obojętni na to, co stanowi sedno sprawy żydowskiej. Ziemia Izraela była, jak wywodzili, jedyną możliwą lokalizacją historycznej i duchowej ojczyzny Żydów, a zgoda na Ugandę nawet jako rozwiązanie tymczasowe oznaczała wkroczenie na równię pochyłą i, w konsekwencji, samounicestwienie marzenia o Syjonie.

Na domiar złego, kilka miesięcy wcześniej Herzl spotkał się w Petersburgu z rosyjskim ministrem spraw wewnętrznych Wiaczesławem von Plehve, osławionym antysemitą, uosobieniem, w oczach rosyjskich syjonistów, znienawidzonego reżimu carskiego, który był odpowiedzialny (jak sądzili) za niedawną masakrę kiszyniowską. Sam Herzl uważał swoje działanie za przejaw realizmu politycznego: jeśli nawet rząd rosyjski popierałby syjonizm tylko po to, by pozbyć się Żydów, których nienawidzi, to takie wsparcie mogłoby się tak czy inaczej okazać korzystne, szczególnie biorąc pod uwagę historyczną rywalizację między imperiami rosyjskim a osmańskim na Bliskim Wschodzie, w tym zwłaszcza o kontrolę nad „miejscami świętymi” w Palestynie.

Pierwszy światowy kongres syjonistów w Bazylei.
Pierwszy światowy kongres syjonistów w Bazylei.

Dla rosyjskich syjonistów realpolitik Herzla była jednak paktem z diabłem i to nie w interesie narodu żydowskiego, a dla własnej chwały. Kiedy więc projekt w sprawie Ugandy został formalnie poddany pod obrady VI Kongresu, demonstracyjnie opuścili salę, wywołując olbrzymi konflikt i narażając na niebezpieczeństwo los całego ruchu syjonistycznego. Po gorących pertraktacjach zgodzili się wrócić i poddać projekt pod głosowanie. Co niezwykle istotne (i nie zawsze przedstawiane zgodnie z prawdą), przedstawiciele ruchu Mizrachi – którzy, jako ortodoksi, codziennie modlili się o powrót Żydów do Ziemi Świętej, a zatem, można by sądzić, będą się najzacieklej sprzeciwiać planowi ugandyjskiemu – zagłosowali za.

Uczynili to w geście lojalności wobec Herzla, a zarazem sprzeciwu (i lęku) wobec stronników Achada ha-Ama, socjalistów i innych świeckich syjonistów. Ostatecznie Herzl wygrał głosowanie w stosunku 295 : 178 głosów, choć uchwała nie dotyczyła bezpośredniego poparcia propozycji, a tylko wysłania do Afryki Wschodniej „komisji badawczej” z zadaniem oceny panujących tam warunków i przedstawienia sprawozdania podczas następnego kongresu.


Reklama


Mimo że propozycja przeszła, cały projekt ugandyjski znacznie osłabił pozycję Herzla w ruchu syjonistycznym, a na dodatek odbił się poważnie na jego zdrowiu. Theodor Herzl zmarł w Wiedniu niespełna rok później, 3 lipca 1904 roku, w wieku 44 lat. Nawet jego najzagorzalsi syjonistyczni przeciwnicy opłakiwali przedwczesne zakończenie tak niezwykłego życia. Bo jeśli nawet Herzl w Bazylei nie „stworzył państwa żydowskiego”, to właśnie on na idei, którą inni odrzucali jako naiwne marzenie, zbudował wiarygodny i silny ruch polityczny. Żydzi znaleźli się od tej chwili w zupełnie innej rzeczywistości.

Źródło

Tekst stanowi fragment książki „Syjonizm” Michaela Stanislawskiego, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu Łódzkiego.

Ta książka pokaże ci, czym tak naprawdę jest syjonizm

Tekst stanowi fragment książki "SYjonizm"
Autor
Michael Stanislawski

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka to Życie w chłopskiej chacie (2024). Strona autora: KamilJanicki.pl.

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.