Zasiadający na tronie od 668 do 627 roku p.n.e. Aszurbanipal był ostatnim z wielkich władców starożytnej Asyrii. Dzięki olbrzymiej bibliotece monarchy odnalezionej przez XIX-wiecznych archeologów poznaliśmy wiele szczegółów z jego życia. Na glinianych tabliczkach nie zabrakło również opowieści o tym jak ucztował o czym pisze Selena Wisnom w książce Tajemnice Mezopotamii. Biblioteka pierwszych cywilizacji.
Pod koniec dnia Aszurbanipal siadał do kolacji. W archiwum zachował się jeden wspaniały tekst, dzięki któremu znamy protokół obowiązujący podczas tego posiłku.
Reklama
Pierwszy siadał król
Kolacja odbywała się tuż przed zachodem Słońca. Król zajmował miejsce jako pierwszy. Rozsiadał się na ławie ustawionej naprzeciwko drzwi. Potem po kolei wchodzili trzej najważniejsi królewscy dostojnicy. Całowali ziemię przed królem i przedkładali mu raport (choć nie wiemy, w jakich sprawach).
Gdy już król wysłuchał tej trójki, do zgromadzonych dołączał następca tronu, a po nim pozostali synowie władcy i reszta najważniejszych dygnitarzy. Woźnica królewskiego rydwanu przynosił kadzidło i ustawiał je po prawej i po lewej stronie królewskiej ławy.

Słudzy mieli za zadanie pilnować, aby ogień w kadzielnicach nie zagasł. Gdy wonna substancja się wypaliła, należało usunąć resztki, ale w taki sposób, żeby podtrzymać płomień i żeby ani jeden węgielek nie wypadł z kadzielnicy.
Rozbudowany królewski protokół
Wokół stołów roiło się od służby, która stała między biesiadnikami, trzymała pochodnie i rozprowadzała wonny dym po pomieszczeniu w trakcie posiłku. Wymieniała także brudne serwetki i chusteczki na czyste.
Reklama
Jeden ze służących nalewał wodę, w której uczestnicy posiłku myli ręce, inny zbierał utensylia, które spadły ze stołu, i zamiatał podłogę. Dziś kelner zaprasza gości, mówiąc: „Podano do stołu”. Natomiast asyryjski szef kuchni ogłaszał tymi słowami koniec posiłku, dając gościom do zrozumienia, że mogą wstać od stołu.
Jako pierwszy wstawał następca tronu. Wysoko postawieni dostojnicy czekali na zakończenie sprzątania po posiłku. Rozbudowany królewski protokół nikogo oczywiście nie dziwi.

Jak świat światem, ścisłe reguły opisują kolejność wchodzenia i zasady wstawania lub siadania, adekwatne do statusu biesiadników. Wielka uwaga, jaką poświęcano kadzidłu, oświetleniu czy zamiataniu, świadczy natomiast o tym, że mieszkańcy Mezopotamii kładli duży nacisk na czystość rytualną i higienę.
Z relacji pałacowych wiemy, że w tych państwowych bankietach uczestniczyli nie tylko dworscy dostojnicy, ale także – co najmniej raz – uczeni i kapłani. Można to odczytywać jako podkreślenie ich statusu strażników wiedzy.
Reklama
Lista uczestników obejmuje też straże, co zrozumiałe, zważywszy na zgromadzenie możnych w towarzystwie króla. W oficjalnych ucztach brała udział również siostra Aszurbanipala. Na jednej z list zaproszonych jej imię widnieje tuż obok imienia następcy tronu, co wskazuje na jej dworską rangę.
Co jedzono na ucztach?
Co król jadał podczas takich biesiad? Główne danie przyrządzano z baraniny, ponieważ mezopotamskie rolnictwo opierało się na hodowli owiec. Ich mięso stanowiło również podstawę diety bogów rezydujących w świątyniach.

Skoro zaś już o nich mowa, podczas bankietów składano im ofiary, jakby byli najważniejszymi gośćmi. W jednym z zachowanych opisów czytamy, że na potrzeby biesiady sprowadzono sześćdziesiąt pięć owiec, z czego część została podana gościom, a część przeznaczono dla bogów.
Poza tym raczono się mięsem kaczek, gęsiną i wołowiną. Serwowano również gołębie grzywacze, turkawki, kuropatwy i skoczki pustynne (to mające mało mięsa gryzonie, ale może stanowiły w Mezopotamii taki sam przysmak jak popielice w Rzymie).
Reklama
Na płaskorzeźbach widzimy, jak służący przynoszą tace zastawione jadłem, a na nich między innymi talerze z winogronami i granatami. Mieszkańcy Asyrii uwielbiali owoce. Do naszych czasów przetrwał między innymi opis, na którym wyszczególniona została lista koszy z owocami i naczyń z winem, które trafiły w ręce królowej. Znajduje się na niej adnotacja, że ogrodnik upewnił się co do ich najwyższej jakości.
Pałacowe rejestry wyszczególniają, jakie zwierzęta musiały trafić do kuchni, żeby można było wydać taką ucztę. Nie ma w nich jednak żadnej wzmianki o sposobie ich przyrządzania. Tabliczki z przepisami na trzydzieści pięć różnych dań powstały natomiast w Babilonii na tysiąc lat przed rządami Aszurbanipala. Opisują różnorodne buliony, wykorzystywane do przyrządzania rozmaitych mięs, ale także dodatki w postaci warzyw czy zbóż (często w formie zacierek lub owsianki).

Zupełnie tak samo jak my dziś, Babilończycy chętnie czerpali z tradycji kulinarnych innych krajów. Na tabliczkach znajdujemy przepisy na dania „w stylu asyryjskim”, a także egzotyczny „bulion elamicki”.
Przepis na starożytną zapiekankę
Do podstawowych składników ówczesnej kuchni zaliczały się cebula, por i czosnek. Znajdujemy je w zasadzie w każdym przepisie, więc w te dni, w które hemerologia wykluczała jeden z nich, talerz musiał się prezentować nader skromnie. Mięsiwa duszono w ziołach i przyprawach korzennych, czasem też gotowano w piwie.
Reklama
Znamy przepis na zapiekankę, który nakazuje obsypać mięso niewymienionego z nazwy ptactwa miętą i solą, a ciasto przyrządzić z mąki, mleka i mocno sfermentowanego sosu rybnego podobnego do rzymskiego garum.
Poprosiłam kiedyś szefów kuchni w naszym oksfordzkim college’u, żeby zechcieli ugotować dla mnie danie według tego przepisu (z pominięciem sosu rybnego). Najpewniej jednak wskazówki nie zachowały się w całości, bo efekt był mocno niezadowalający.
Źródło
Tekst stanowi fragment książki Seleny Wisnom pt. Tajemnice Mezopotamii. Biblioteka pierwszych cywilizacji (Prószyński i S-ka 2026). Przekład: Magda Witkowska.
Sekrety najstarszej biblioteki świata








